Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Jazz, rock, punk i rap. Muzyka jest odbiciem momentu historycznego, w którym jesteśmy

Jazz, rock, punk i rap. Muzyka jest odbiciem momentu historycznego, w którym jesteśmy Miles Davis, legendarny muzyk jazzowy, źródło: wikimedia commons; C BY 2.0

„Byt określa świadomość” – napisał Karol Marks w Przyczynku do krytyki ekonomii politycznej. Choć to zdanie zawiera w sobie pewną jednostronność, to dość dobrze uchwyca słuszną intuicję – kultura, jaką tworzymy, jest ściśle związana z warunkami, w których żyjemy. Co więc o tych warunkach i społecznej świadomości mówi muzyka, jaką tworzymy? Pokażę to na przykładzie najbardziej popularnych gatunków XX w.


Platon w Państwie napisał: „Nigdy nie zmienia się styl muzyczny bez przewrotu w zasadniczych prawach politycznych”. Z kolei Carl Gustav Jung twierdził, że sztuka (w tym muzyka) uwydatnia konstrukcję zbiorowej nieświadomości.

Kultura wydobywa na zewnątrz to, co w ludziach się kumuluje – ich emocje, myśli, obawy i wewnętrzne konflikty. Muzyka jest również odbiciem tego, z czym zmaga się społeczność jako całość – problemów i cywilizacyjnych przemian. Idąc tym tropem, można stwierdzić, że każda zmiana muzycznych trendów jest znakiem przemiany zachodzącej również w podświadomości społecznej.

Jazz – muzyka czarnego człowieka

Na początku XX w. Stany Zjednoczone przechodziły dynamiczne zmiany społeczne i gospodarcze. Afroamerykanie, potomkowie niewolników sprowadzonych do USA w wyniku transatlantyckiego handlu ludźmi, borykali się z segregacją rasową i ograniczonymi prawami obywatelskimi zwłaszcza na Południu. Prawa Jima Crowa czyniły Afroamerykanów de facto obywatelami drugiej kategorii.

Na przełomie XIX i XX w. do USA napływały również masy imigrantów z Europy, Azji i innych części świata. Europejczycy, głównie z południowej i wschodniej części kontynentu, oraz Chińczycy i Japończycy przybywali do Stanów Zjednoczony w poszukiwaniu lepszego życia. Mieszanka kultur prowadziła do napięć społecznych oraz powstawania ze strony „miejscowych Amerykanów” ruchów natywistycznych, które sprzeciwiały się imigracji i dążyły do utrzymania „czystości” kulturowej.

Początków tego, co obecnie nazywamy muzyką popularną, szukałabym właśnie w Stanach, a dokładnie w Nowym Orleanie ok. 1900 r. Tak na ten temat pisze Joachim Ernst Berendt w książce Wszystko o jazzie. Od Nowego Orleanu do jazz-rocka:

„Na przełomie stuleci był Nowy Orlean diabelskim tyglem narodów i ras […], był swego rodzaju zlewiskiem okolicznej muzyki, do którego płynęły «worksongi» czarnych robotników z plantacji, «spiritualsy», rozbrzmiewające w czasie nabożeństw na wolnym powietrzu, oraz stare «prymitywne» bluesy ludowe. Wszystko to scaliło się w najwcześniejsze formy jazzu”.

Jazz powstał jako efekt przecięcia się kultury zachodniej białego człowieka z kulturą człowieka czarnego, walczącego o swoje prawa. Ten gatunek połączył w sobie to, co najlepsze z obu kręgów kulturowych – zachodnie podejście do harmonii i melodii z bluesową ekspresją i rytmem Afroamerykanów.

Jazz pierwotnie był muzyką czysto rozrywkową, która później ewoluowała do bardziej skomplikowanych form i stała się częścią kultury wysokiej. Można gdzieniegdzie spotkać się również z tezą, że jazz powstał w wyniku próby naśladowania przez czarnych europejskich orkiestr. Takie przypuszczenia wysnuwano ze względu na podobny skład instrumentów muzycznych w zespołach.

Mateusz Święcicki pisze, że bardziej świadomie zaczęli nawiązywać do swoich oryginalnych korzeni dopiero w latach 40., gdy powstał bebop, którego najważniejszymi przedstawicielami byli Charlie Parker, Dizzy Gillespie i Bud Powell.

Miles Davis, jeden z najsłynniejszych czarnoskórych muzyków jazzowych, w jednym z wywiadów zapytany o to, czy uważa, że czarni grają lepiej, bo mają lepsze uwarunkowania genetyczne niż biali, odpowiedział, że „nie, po prostu biali grają inaczej, np. pozostają za rytmem/grają obok rytmu (ang. plays behind the bit)”. Davis nie wiedział jednak, dlaczego tak jest.

Ciekawy i może paradoksalny jest fakt, że głównymi odbiorcami czarnego jazzu stali się jednak biali. „Dotkliwie” doświadczał tego Davis na swoich koncertach. Słynny muzyk, który charakteryzował się dumą i duchem protestu ówczesnego pokolenia czarnych, musiał niejednokrotnie z goryczą uznawać fakt, że jego słuchaczami są głównie biali. Często z tego powodu grał odwrócony tyłem do publiczności. „A co mam robić? Uśmiechać się do nich?” – pytał.

Berendt w swojej książce opisał sytuację, gdy latem 1970 r. Miles Davis miał grać z takimi muzykami, jak Eric Clapton i Jack Bruce na Randall’s Island Festival w Nowym Jorku. Miles przez kilka tygodni trzymał świat w napięciu, a ostatecznie powiedział, że nie zagra. Nie mógłby zagrać, chyba że ze swoim własnym zespołem.

Swoją decyzję wytłumaczył następująco: „Nie chce być biały. Rock to słowo białego człowieka”. Dość dobrze opisuje to tożsamościowo-społeczny komponent muzyki, jaką był jazz.

Pomiędzy ascezą a hedonizmem – punk i rap 

Jazz uznaje się za muzykę czarnych, wyrażającą wolność i charakter mieszkańców USA tejże rasy. Podobnie postrzega się również hip-hop, którego rozkwit przypadł na lata 80. i 90. ubiegłego wieku.

Muzyka ta, zaangażowana społecznie, powstawała w środowisku amerykańskich gett, w obrębie których mieszkali ludzie wykluczeni ze społeczeństwa ze względu na rasę, czarnoskórzy. Według firmy badawczej Nielsen w 2017 r. hip-hop zyskał miano najpopularniejszego gatunku muzycznego w Stanach Zjednoczonych. Wyprzedził takie gatunki, jak rock i pop.

Mniej więcej w tym samym czasie co hip-hop, czyli w latach 70., w USA i Wielkiej Brytanii powstał punk rock. Oba te gatunki były owocami buntu, lecz przeciwko dwóm skrajnie różnym problemom.

Rap sprzeciwiał się rasistowskiemu marginalizowaniu Afroamerykanów i wynikającej z tego gettoizacji tejże grupy. Punk natomiast był muzyką białych młodych ludzi zmęczonych powojennym społeczeństwem dobrobytu, którzy nienawidzili systemu, materializmu, pieniędzy i wyzysku.

Poprzedzające je pokolenie dorastało w latach powojennych, często cieszyło się względną stabilnością ekonomiczną i społeczną. Przyszli punkowcy byli świadkami klęski kontrkultury 1968 r. i komercjalizacji ówczesnej muzyki buntu – rocka.

Punkowcy odrzucali ideały pokolenia powojennego dobrobytu – stabilizację, kult pracy i „przeciętności”. Postrzegali to jako hipokryzję, stagnację i w istocie puste, bezsensowne życie.

Sprzeciwiali się szeroko pojętej kulturze konsumpcji i materializmu, która dominowała w społeczeństwie. Ich utwory często krytykowały system kapitalistyczny, nierówności społeczne i polityczne, a także konformizm klasy średniej. Poszukiwali zaś autentyczności. Odrzucali również mainstreamowego rocka, którego oskarżali o „sprzedanie się” i odejście od pierwotnych ideałów.

Muzycy starali się wyrazić swoją frustrację i sprzeciw wobec zastanego porządku poprzez surową, energiczną muzykę, która nie wymagała wirtuozerii w obsługiwaniu instrumentu, dlatego była egalitarna, dostępna dla każdego. Estetyka twórców charakteryzowała się prostymi akordami, szybkim tempem i agresywnymi tekstami.

Odzwierciedlała niechęć do skomplikowanych i wyrafinowanych form muzycznych, które kojarzyły się z komercjalizacją i elitaryzmem. Punk rock był więc nie tylko gatunkiem muzycznym, ale także ruchem kulturowym, który promował autentyczność, niezależność i antykonsumpcyjne wartości.

Paradoksem była więc sytuacja, gdy zespół punk rockowy wybijał się, ponieważ publiczność przestawała uważać go za autentyczny. W obrębie kultury rapowej nienawidzono systemu, ale w przeciwieństwie do twórców punk rocka nie gardzono pieniędzmi. Rap był z zasady hedonistyczny, a rock „ascetyczny”.

Twórcy hip-hopu w sytuacji sukcesu komercyjnego eksponowali w tekstach lub na teledyskach fakt, że teraz czarni również mogą pozwolić sobie na korzystanie z luksusowych dóbr, do których dawniej dostęp mieli tylko biali. Z takimi „dobrami materialnymi” kojarzono kobiety, samochody i złoto, dlatego pojawiają się one w tekstach i teledyskach.

Można więc powiedzieć, że ascetyzm punka był odpowiedzią na zmęczenie konsumpcją. Z kolei hedonizm czarnych raperów okazał się znakiem społecznej emancypacji i wyzwolenia z biedy, której przedstawiciele tej grupy realnie doświadczali.

Hip-hop jest więc muzyką, która wyrosła z buntu przeciwko trudnym warunkom społeczno-ekonomicznym. Finalnie w swej estetyce celebruje stan „wyzwolenia” i bogactwa. Podobnie wyglądała historia rapu również w Polsce. Polski rap narodził się właśnie na początku lat 90., w okresie transformacji ustrojowej, gdy Polska przechodziła z komunizmu do kapitalizmu.

Był to czas głębokich przemian społecznych i gospodarczych. Wczesne lata 90. charakteryzowały się wysokim bezrobociem, biedą oraz nierównościami społecznymi. Młodzież, szczególnie w większych miastach, zaczęła wyrażać swoje frustracje i marzenia poprzez muzykę.

Gdy wysłuchamy pierwszych płyt Pei, zdamy sobie sprawę z tego, że dotyczą one wszechotaczającego poczucia braku perspektyw, doświadczenia kontaktu z nieprzyjazną machiną polskiego państwa, próbą zachowania godności w tych trudnych warunkach, a ostatecznie celebrowania bogactwa i przekazu skierowanego do ludzi przekonanych, że społeczna emancypacja dzięki wytrwałej pracy jest możliwa również dla nich.

W miarę, jak Polska rozwijała się gospodarczo, zmieniały się również tematy poruszane w rapie. Współczesny polski rap reprezentowany przez takich artystów, jak Taco Hemingway, Kukon, Bedoes czy Mata, często odzwierciedla nową rzeczywistość, w której młodzi ludzie mają większy dostęp do dóbr materialnych i większe możliwości. Teksty stają się bardziej hedonistyczne, a jednocześnie ujawniają pustkę i zagubienie młodych ludzi w społeczeństwie dobrobytu.

Częściej poruszają tematy depresji, lęków, samotności, problemów relacyjnych i emocjonalnych. Przemiany te odzwierciedlają ogólną zmianę społeczną – od trudnych lat 90. przez okres stabilizacji po dzisiejszy świat konsumpcji i względnego dobrobytu.

Polski rock i punk podobnie jak ich zachodnie odpowiedniki również wyrastały z buntu, choć w nieco innych warunkach. Polska, jako kraj komunistyczny, nie doświadczyła dobrobytu i kapitalizmu. Zaznała ograniczania jednostkowej i zbiorowej wolności oraz swobody działania.

Lata 80. w Polsce z jednej strony były czasem rewolucji Solidarności, z drugiej zaś kryzysu gospodarczego, politycznego i społecznego. Festiwal w Jarocinie, który odbywał się od 1980 r., stał się ikoną polskiej sceny rockowej i punkowej.

Młodzież mogła swobodnie wyrażać swoje emocje i frustracje z dala od ryzyka doświadczania politycznych represji. Zespoły, takie jak Dezerter czy Brygada Kryzys, wykorzystywały swoją muzykę do krytyki władzy, systemu i nierówności społecznych.

Muzyka buntu białego człowieka

Rock powstał w Stanach Zjednoczonych w połowie XX w. Jak pisze Michał Gołębiowski, „rock miał wybrzmiewać krzykiem pokolenia dążącego do zmian. Manifestował nową wizję człowieka, istoty kierującej się intuicją oraz zmysłami”.

Na początku rock, czyli rock and roll, tak samo jak jazz, czyli swing, był przede wszystkim formą rozrywki – muzyki tanecznej. Jak twierdzi Gołębiowski, w okolicach lat 60. zbuntowani hippisi uczynili z niezbyt szanowanego medium swój główny środek wyrazu.

Była to muzyka, która stanowiła gest zerwania z „kartezjańskim” pojęciem rozumu oraz całą oświeceniową tradycją polityczną i społeczną, czyli wiarą w wszechpotęgę ludzkiego rozumu i jego zdolnością do sensownego ułożenia społeczeństwa.

Czas wielkiej, powojennej odbudowy Zachodu był dla ludzi ceniących jednostkową wolność zwiastunem koszmaru – pogoni za zyskiem, fordyzmu, toyloryzmu, optymalizacji pracy, technicyzacji, czynienia z jednostki trybika w maszynie. Wszystko to w swoich pracach krytykowali myśliciele rewolty 1968 r. z Michaelem Foucaultem na czele.

Był to czas kultu pracy i poświęcenia indywidualnych roszczeń. Rock był manifestacją wizji temu wszystkiemu przeciwstawnej – była to propozycja nowego człowieka kierującego się intuicją, uczuciami i wrażliwością. Był to bunt przeciwko konserwatywnym normom społecznym, materializmowi oraz autorytarnym strukturom politycznym i instytucjom.

W latach 60. i 70. młodzi ludzie, którzy tworzyli i słuchali rocka, sprzeciwiali się sztywnej moralności i konformizmowi swoich rodziców, wojnie w Wietnamie, niesprawiedliwości rasowej i społecznej oraz kulturze konsumpcji. Rock manifestował dążenie do wolności, indywidualizmu, pokoju i miłości, często wyrażał te wartości poprzez teksty piosenek, styl życia i uczestnictwo w ruchach kontrkulturowych, takich jak ruch hippisowski.

Lata 60. były też świadkiem odrodzenia alternatywnych praktyk religijnych, które również inspirowały muzyków podejmujących kwestie głębokiego przeżywania rzeczywistości i doświadczeń mistycznych. Stąd też eksperymenty z psychodelikami i narodziny rocka psychodelicznego.

Ta duchowość różniła się od duchowości zinstytucjonalizowanej głównie ze względu na swoje indywidualistyczne podejście i otwartość na różnorodne doświadczenia duchowe często wspomagane różnego rodzaju substancjami.

W przeciwieństwie do tradycyjnych religii i instytucji kościelnych, które często narzucały określone dogmaty i hierarchiczne struktury, alternatywne praktyki religijne lat 60. były bardziej eksperymentalne i oparte na osobistym doświadczeniu duchowym.

Muzykom chodziło o poszukiwanie głębszego zrozumienia rzeczywistości i transcendencji poprzez doświadczenia mistyczne i psychodeliczne, które mogły prowadzić do ekstazy i otwarcia na nowe spojrzenie na świat i samych siebie. Z alternatywnego ruchu rock stał się mainstreamem, co z powodu jego pierwotnych założeń stało się paradoksalne. „Sztuczne i komercyjnie opłacalne naśladowanie gestów czy zachowań, które z założenia miały być spontaniczne, to prawdziwa klęska współczesnego rocka” – pisał Gołębiowski.

Seksualizacja vs. mistycyzacja

Różnica pomiędzy rockiem a opisywanym wyżej hip-hopem jak w soczewce ogniskuje zwłaszcza jeden motyw – kobiet. W muzyce rockowej kwestie związane z płcią piękną czy złamanym sercem nie są przedstawiane na płaszczyźnie semiotycznej w sposób dosłowny, ale raczej metaforyczny. Dodatkowo występuje raczej krytyka materializmu i zwrócenie się w kierunku idei.

Istotną różnicą jest stosunek podmiotu mówiącego do kobiety, z którą związek się zakończył. W muzyce hip-hopowej jest ona wyzywana i deprecjonowana, przedstawiana jako osoba, która zraniła i wykorzystała, więc „zasłużyła” na negatywne epitety.

W muzyce rockowej natomiast często eksponowany jest smutek i tęsknota za kobietą, która była „za dobra” i dla której podmiot ze swoimi wadami był destrukcyjny. Można więc powiedzieć, że w rapie piękna kobieta jest przedmiotem świadczącym o statusie społecznym. Rock natomiast przedstawia bunt przeciwko duchowej pustce społeczeństwa dobrobytu. Prawdziwa miłość jest wyrazem takiego buntu.

Może to wynikać z różnic kulturowych determinujących preferencje dotyczące płci przeciwnej. Twórcy hip-hopowi zakochują się nieszczęśliwie, bo lokują swoje uczucia w określonym typie kobiet ładnych, ale płytkich. Idealizują je ze względu na wygląd i silne pożądanie, ale nie zwracają uwagi na osobowość. Twórcy rockowi, gardzący materializmem, zwracają się natomiast do ideałów, które będą przeciwstawiać się kapitalistycznej konsumpcji.

Zwróćmy uwagę na modę kobiecą, która dominuje w tych subkulturach. Hip-hopowa kobieta emanuje swoją seksualnością, ubiera się wyzywająco.

Hip-hop ukształtował nowy kanon urody kobiet. Szerokie biodra, wąska talia i duże usta – ten typ przywędrował do kultury zachodnioeuropejskiej wraz z rozwojem tej subkultury. Kobiety ciemnoskóre naturalnie mają szersze biodra i duże usta. Taka jest geneza współczesnego kanonu piękna, odzwierciedlana w środowisku celebrytów.

Zarówno Kylie Jener, jak i Kim Kardashian – współczesne ikony kształtujące kanon urody – były związane z ciemnoskórymi raperami i poddały się operacjom plastycznym, takim jak BBL, czy powiększanie ust. Rock natomiast wiążący się z modą na narkotyki wykształcił tzw. heroin chic, czyli wychudzenie i estetykę raczej młodego zbuntowanego chłopca niż epatującej seksualnością diwy. W latach 90. styl ten prezentowała Kate Moss – ikona zupełnie różna od Kylie Jener.

Rock poszukiwał w kobiecie czegoś więcej niż tylko atrakcyjności fizycznej. Zażywanie narkotyków w środowiskach rockowych nie wiązało się z postawami hedonistycznymi, wręcz przeciwnie, w pewien sposób świadomie wybierano substancje niszczące ciało. Wierzono w wzbogacające przeżycia duchowe, aby zamanifestować swoją pogardę dla materii.

***

Muzyka popularna wiele mówi o subkulturze, z której się wywodzi, o swoich odbiorcach, ich wrażliwości i wartościach, które wyznają, oraz problemach społecznych, z których ta muzyka wyrasta. Dodatkowo uwypukla różnice międzykulturowe.

Myślę również, że romantyczne zainteresowanie kulturą od nas różną jest bardzo pozytywnym zjawiskiem, aczkolwiek nie jest możliwe całkowite zaadoptowanie takiej kultury na grunt tej, w której się wychowaliśmy, gdyż może to sprawiać wrażenie sztuczności.

Jak pisał Jarema Piekutowski, „[…] choćbyśmy stawali na głowie, choćbyśmy starali się udawać chłodnych, racjonalnych, nowoczesnych, albo odwrotnie, choćbyśmy zakładali maski Latynosów i Czarnych, bujali się przy swingujących rytmach, podrygiwali do tłustych, hip-hopowych bitów – nasze dźwięki w pewnym sensie na zawsze pozostaną takie, jakie są (były!). Ambitne, intelektualne, patetyczne, melancholijne”.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.