Donald Tusk urządza się w defensywie. Fatalny miesiąc po rekonstrukcji rządu
Mija miesiąc od rekonstrukcji rządu. Efekt? Nowych jasnych punktów w rządowych ławach opinia publiczna nie poznała. Obietnicy zmian w szeregach wiceministrów, odpartyjnienia części resortów i odchudzenia rządu – wbrew terminom nie zrealizowano. Problemy rządu z komunikacją dotyczą już nie tylko opinii publicznej, ale i technicznych ustaleń między najważniejszymi politykami. Sondaże? Nigdy nie były aż tak złe.
Rekonstrukcja rządu miała przynieść nowe otwarcie i dać wyborcom obozu rządzącego zastrzyk nadziei. Wydaje się, że nie osiągnięto przez miesiąc żadnego z zakładanych celów. Większość zmian w gabinecie, choć minął już od nich miesiąc, nie przebiła się do opinii publicznej. Nie zobaczyliśmy w akcji nowych, mocnych nazwisk.
Sondaże nie dają nadziei
Najnowsze badania wskazują, że rząd Tuska pogłębia swój kryzys. W wakacje swoją ocenę stosunku do gabinetu przedstawiła Ogólnopolska Grupa Badawcza dla StanPolityki.pl. Wynika z niej, że Koalicja 15 Października ma więcej przeciwników niż kiedykolwiek. Co jednak dużo istotniejsze: źle ocenia ją aż 55% badanych. Dobrze – zaledwie 2/3 wyborów KO i mniej niż 1/3 coraz mniej licznych wyborców partii koalicyjnych: Lewicy, PSL i Polski 2050.

Kolejne badania z tego tylko tygodnia przynoszą dalsze, złe dla gabinetu Donalda Tuska wieści. Według badania SW Research dla „Rzeczpospolitej” tylko 20,4% badanych przewiduje, że po kolejnych wyborach będzie możliwe sformułowanie rządu tej samej koalicji, która dziś rządzi. Ponad dwukrotnie więcej – ok. 42% – ocenia, że nie będzie to możliwe.
Inny sondaż dla tej samej gazety, tym razem pracowni IBRiS, informuje nas właśnie, że aż 73% Polaków ocenia, że rządowi zaszkodzi dodatkowo sprawa kontrowersji wokół Krajowego Planu Odbudowy. Znów, na co szczególnie należy zwrócić uwagę: sądzi tak ponad połowa wyborców Koalicji 15 Października!
Odpartyjnienie, odchudzenie, komunikacja
Mieliśmy mieć odchudzenie rządu i liczne zmiany wśród wiceministrów. Wbrew obietnicom i zapowiedzianemu przez rzecznika rządu terminowi – to się nie wydarzyło. Premier Tusk deklarował nie tylko odchudzenie gabinetu, ale też to, że niektóre resorty – np. Ministerstwo Zdrowia – zostaną w całości odpartyjnione i w kierownictwie będą tam zasiadać wyłącznie apolityczni eksperci.
Co się wydarzyło w praktyce? W resorcie zdrowia rzeczywiście jeden z wiceministrów podał się do dymisji – dokładnie ten, którego można by uznać za bezpartyjnego fachowca, a w kierownictwie dalej zasiadają nominaci partii politycznych.
Może chociaż udała się poprawa komunikacji? Cóż, od objęcia funkcji rzecznika rządu przez Adama Szłapkę serwis Demagog sprawdził jego wypowiedzi pięciokrotnie. Trzy razy fact-checkerzy ocenili jego słowa jako fałsz, a raz – jako manipulację. W weryfikowanych wypowiedziach powiedzieć prawdę udało się Adamowi Szłapce raz.

Problemy nie ograniczają się jednak wyłącznie do mediów. Jak błyskotliwie w tym tygodniu podsumował sytuację red. Tomasz Żółciak, rząd ma problemy nie tylko z komunikacją z dziennikarzami i opinią publiczną, ale coraz częściej – ze sobą samym. Tak dziennikarz money.pl skomentował fakt, że wobec nieobecności premiera Tuska na posiedzeniu rządu wicepremierzy nie dali ustalić między sobą z wyprzedzeniem, kto będzie go zastępował. W efekcie chaosu komunikacyjnego wicepremier Krzysztof Gawkowski musiał wracać samolotem z zagranicznych wakacji. Po lądowaniu okazało się, że jednak nie było to potrzebne, bo na miejscu jest pierwszy zastępca Tuska, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Lepiej nie będzie
O reaktywacji sporów o krzesło z prezydentem Karolem Nawrockim, skandalu związanym z wyrzuceniem p. Hanny Radziejowskiej z berlińskiego Instytutu Pileckiego i zastąpieniu jej aktywistką niemieckiej partii Zielonych czy wreszcie o aferze KPO – nie będę z litości wspominał.
Źródłem nadziei związanych z rekonstrukcją miały być dwie osoby. Po pierwsze – Radosław Sikorski po wicepremierowskim awansie. Po miesiącu trudno jednak dostrzec, by efektem nowej funkcji była większa ekspozycja ministra spraw zagranicznych, a przecież tematy ostatnich tygodni jednoznacznie temu sprzyjały.
Po drugie, entuzjazm wśród najtwardszego elektoratu rozpalić ma minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Jak na razie zdążył stać się nowym głównym wrogiem pisowskiej prawicy, ale żadnej nowej jakości nie zobaczyliśmy. Usłyszeliśmy za to szereg szokujących wypowiedzi – jak ta o „zaufanych ludziach” w sądach, utajnieniu oświadczenia majątkowego, nieobowiązywaniu domniemania konstytucyjności ustaw czy porównaniu I Prezes Sądu Najwyższego do złodzieja samochodu.
Opisywane przez media pomysły ministra na przejęcie KRS nie przekonują jak dotąd ani koalicjantów, ani nawet dyżurnie antypisowskich prawnych autorytetów jak prof. Ewa Łętowska czy sędzia Wojciech Hermeliński.
Nadzieje na to, że rząd odzyska inicjatywę z uwagi na spór z prezydentem Nawrockim wokół weta ustawy wiatrakowo-obniżkowej także wydają się płonne.
Rekonstrukcja zapowiadana była jako moment, po którym rząd przejdzie do ofensywy. Nic takiego nie widzimy, wprost przeciwnie. Kisiel mawiał: „To, że jesteśmy w d*pie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać”. Wydaje się, że rząd też zaczął się urządzać. Co najmniej w defensywie.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
