Ambasador Izraela nie ma racji. Jego kraj popełnia ludobójstwo
Wbrew słowom ambasadora Izraela w Polsce jego kraj popełnia ludobójstwo. Benjamin Netanjahu musi zaspokajać oczekiwania skrajnej prawicy, by nie odbyły się przyspieszone wybory. Cierpią cywile, w tym dzieci.
Izrael bez winy?
Ambasador Izraela w Polsce Jakow Finkelstein udzielił wywiadu Jerzemu Haszczyńskiemu z „Rzeczpospolitej”, w którym zaprzeczył, jakoby Siły Zbrojne Izraela (IDF) dopuszczały się zbrodni ludobójstwa na mieszkańcach Strefy Gazy.
„My jako naród, który doświadczył Holokaustu, prób unicestwienia i wielu innych okrucieństw w naszej historii, jesteśmy na to wrażliwi […] nie jesteśmy obojętni wobec cierpiących, w tym Palestyńczyków. […] Z tego samego powodu jestem pewien, że nasza armia nie dopuszcza się ludobójstwa, i jestem pewien, że nasz rząd nie nakazał naszej armii popełnienia tak okropnej rzeczy” – tłumaczył ambasador.
„Terroryści wykorzystują […] infrastrukturę cywilną jako bazy terrorystyczne, a własnych obywateli jako żywe tarcze. Gdyby to zależało tylko od naszych możliwości militarnych, moglibyśmy zakończyć tę wojnę dawno temu […] My też chcemy, żeby wojna się skończyła, ale musimy osiągnąć nasze cele. Jak możemy zakończyć wojnę przed uwolnieniem naszych zakładników?” – pytał retorycznie Finkelstein.
Wojenna rzeczywistość
Narracja ambasadora Izraela przegrywa jednak starcie z niezwykle krwawą rzeczywistością Palestyńczyków. Jak tłumaczyła Karolina Wójcicka na łamach Klubu Jagiellońskiego, rządy Benjamina Netanjahu zależne są od tamtejszej radykalnej prawicy, która za warunek wsparcia obecnego gabinetu stawia dalsze prowadzenie wojny.
„Pod oficjalną narracją rządu kryje się powszechnie wiadomy fakt, że Netanjahu musi balansować pomiędzy interesami różnych grup politycznych. Istnienie jego koalicyjnego rządu jest uzależnione od wsparcia ze strony skrajnej prawicy, która grozi opuszczeniem koalicji, jeśli tylko Izrael zdecyduje się tę wojnę przerwać […] W tej chwili wojna jest kontynuowana przede wszystkim po to, aby Netanjahu mógł uniknąć przyspieszonych wyborów” – mówiła dziennikarka w rozmowie z Michałem Steciem.
Wspominała również, że wspierająca rząd radykalna prawica stawia za cel opuszczenie Strefy Gazy przez Palestyńczyków, stąd przyzwolenie Izraela na masowy głód miejscowej ludności.
Nieprawdą jest stwierdzenie, że Izraelczycy nie popełniają zbrodni na cywilach. IDF regularnie bombarduje budynki mieszkalne, doprowadzając do śmierci tysiąca postronnych Palestyńczyków (w znacznej części dzieci), a w niektórych przypadkach dopuszcza się gwałtu. Wyjątkowo bulwersujący przypadek został opisany przez Michała Stecia i Jacka Płazę. Grupa żołnierzy nagrała bowiem filmik, w którym molestują mężczyznę, co później poparł jeden z izraelskich dziennikarzy, twierdząc, że gwałty na Palestyńczykach powinny być zinstytucjonalizowane.
„Wygląda to wręcz tak, jakby wojna i powolne unicestwianie Hamasu i Palestyńczyków zamieszkujących Strefę Gazy były celem samym w sobie, o czym świadczą ww. przejawy bestialstwa i akcji, które z militarnego punktu widzenia nie mają żadnego uzasadnienia” – pisali Steć i Płaza.
Jako Polacy nie możemy zapomnieć również o ubiegłorocznym ataku izraelskich żołnierzy na konwój humanitarny, w wyniku którego zginął wolontariusz Damian Soból. Tego typu przypadki burzą narrację Izraela o ostrożnym prowadzeniu działań wojennych i noszą znamiona zbrodni.
Wybielanie ludobójstwa
Niedawno w warszawskiej siedzibie Klubu Jagiellońskiego miała miejsce dyskusja poświęcona książce Gaza. Rzecz o kulturze eksterminacji autorstwa Pawła Mościckiego. Zdaniem eseisty, Izrael instrumentuje pamięć o Holokauście jako wydarzeniu nieporównywalnym z żadną inną zbrodnią, aby przykryć ludobójstwo w Strefie Gazy. Jest to zatem zabieg, którym posłużył się cytowany ambasador Finkelstein.
„W przypadku Palestyny jest potworny sprzeciw wobec używania tej kategorii [ludobójstwa], ponieważ państwo, które tego ludobójstwa dokonuje, umieściło w centrum swojej narodowej ideologii figurę Zagłady, którą zinstrumentalizowało, upolityczniło i której używa dzisiaj do tego, żeby zamykać usta krytykom i domagać się specjalnego traktowania” – tłumaczył Mościcki.
Za podsumowanie niniejszej dyskusji niech służy apel Jacka Płazy, aby zacząć krytykować Izrael tak jak każde inne państwo, wszak uzasadniona krytyka brutalnych działań wojennych nie jest antysemityzmem.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.