Dumping, obchodzenie VAT-u, produkty zagrażające zdrowiu. Chińskie Temu zalewa Europę
Temu. Chiński gigant handlu internetowego podbił świat. Problem w tym, że robi to, stosując nieczyste zagrywki. Dumping, wsparcie ze strony chińskiego państwa, sprzedawanie podróbek oraz produktów niebezpiecznych dla zdrowia i życia dzieci – to tylko część przewinień. Dotychczas prawo unijne było bezradne wobec wątpliwej etycznie działalności Temu. Czy da się coś z tym zrobić? Stany Zjednoczone i Francja pokazują, że jak najbardziej. My też powinniśmy brać z nich przykład.
PDD Holdings, właściciel Pinduoduo, popularnej w Chinach platformy handlu internetowego jest twórcą Temu, które we wrześniu 2022 roku rozpoczęło działalność w USA, a w 2023 w Europie. W marcu 2024 Temu codziennie obsługiwało już ok. 30 milionów Amerykanów, a w sierpniu posiadało niemal tyle użytkowników, ile światowy lider w tej branży – Amazon.
Chińczycy wkroczyli z przytupem również na polskie podwórko. Po półtorej roku od wejścia na polski rynek platforma miała 11,7 miliona aktywnych odbiorców miesięcznie. Jaka strategia umożliwiła firmie aż tak szybki podbój światowych rynków?
Dumping i wsparcie ze strony chińskiego państwa
Atrakcyjność platform e-commerce opiera się na szerokiej ofercie produktów, wygodnej i szybkiej dostawie oraz niejednokrotnie niskich cenach. Temu w ostatniej z tych kategorii okazało się być bezkonkurencyjne. Hasło firmy kończące huczny spot reklamowy wyemitowany na Super Bowl w lutym 2023 r. brzmi: „Shop like a billionaire”, czyli „Kupuj jak miliarder”.
To, czy miliarderzy rzeczywiście zaopatrują się w dziesięciopak męskich bokserek za 3,67 zł za sztukę lub złoty zegarek imitujący ekskluzywne marki za jedyne 22 zł jest wątpliwe (te przykłady nie zostały zmyślone).
Jednak, gdyby właściwie zinterpretować to hasło, lekko je parafrazując: „Kupuj jak miliarder, bo w naszym sklepie na wszystko cię stać”, to okaże się, że jest ono bliskie prawdy.
Artykuły sprzedawane przez Temu mają wyraźnie niższe ceny niż ich odpowiedniki w innych sklepach, zarówno stacjonarnych jak i internetowych. Czasami bywają absurdalnie tanie – potrafią kosztować raptem kilka złotych, a dostawy przy specjalnych okazjach bywają darmowe. Powodów tego stanu rzeczy jest kilka.
Po pierwsze, Temu dopłaca do swojego modelu biznesowego. Stosuje tzw. Dumping, czyli celowo sprzedaje produkty po niższych cenach niż rynkowe w celu zdobycia zagranicznych rynków i wyparcia konkurencji. PDD Holdings rekompensuje miliardowe straty Temu, transferując do niego zyski z działającego na chińskim rynku Pinduoduo i z amerykańskiej giełdy.
Ponadto amerykański think-tank ITIF (Information Technology and Innovation Foundation) w raporcie o chińskich firmach e-commerce wskazuje, że Temu, a także AliExpress i SHEIN są subsydiowane przez chińskie państwo i korzystają z rozmaitych form wsparcia, które pozwalają na obniżanie kosztów.
Przykładem tej państwowej pomocy są ulgi podatkowe, programy rekrutacji i rozwoju talentów, czy udostępnianie krajowej infrastruktury transportowej i logistycznej. To znowu budzi zarzuty o prowadzenie nieuczciwej konkurencji.
Miliardy paczek z Chin unikają opłat celnych
Po drugie, dostawy z Chin często unikają opłat celnych, wykorzystując lukę w obowiązującym prawie. W Unii Europejskiej zagraniczne przesyłki towarów o wartości poniżej 150 euro są zwolnione z ceł.
Zapobiega to płaceniu dodatkowych, dużych opłat za wysyłanie drobnych paczek, które na przykład chciałaby wysłać na święta do rodziny w Polsce „ciocia z USA”. Problem w tym, że w 2024 roku do UE zostało sprowadzonych 4,6 miliarda niskowartościowych paczek, z czego 91% pochodziło z Chin, co oznaczałoby 11 i pół miliona paczek od „cioci z Chin” dziennie.
To sarkastyczne porównanie obrazuje problem, z którym mierzą się obecnie europejscy sprzedawcy detaliczni, obciążeni wysokimi kosztami pracy, łańcuchów dostaw i zgodności z lokalnymi przepisami, których to kosztów Temu sprawnie unika.
Do niedawna w Stanach Zjednoczonych obowiązywało podobne prawo, jednak limit dla przesyłek zwolnionych z cła był znacznie wyższy – wynosił 800 dolarów. Donald Trump szybko postawił -nomen omen – temu zjawisku tamę, chroniąc krajowy rynek przed powodzią chińskich produktów.
Dekret prezydenta z 2 kwietnia likwidujący ulgę de minimis dla przesyłek z Chin i Hong Kongu wszedł w życie dokładnie miesiąc później. Towary od Temu i Shein zostały objęte 30-procentowym cłem lub ryczałtowymi opłatami do 50 dolarów za przesyłkę, do czego dokłada się 145-procentowe cło na niektóre chińskie produkty nałożone w ramach wojny handlowej Waszyngtonu z Pekinem.
Tymczasem Unia Europejska wypracowuje własne rozwiązania. Problem w tym, że robi to w ślimaczym tempie.
Komisja Europejska już dwa lata temu zaproponowała zniesienie ulgi pozwalającej na unikanie opłat celnych przez Temu, lecz plan ten wciąż czeka na zatwierdzenie przez państwa członkowskie i Parlament Europejski. Według agencji Bloomberg, najprawdopodobniej nie doczekamy się zmian w tej kwestii do… 2027 roku.
Produkty z Temu są śmiertelnym zagrożeniem dla dzieci?
Chińskie towary nie spełniają unijnych norm bezpieczeństwa. Komisarz UE ds. sprawiedliwości Michael McGrath przyznał, że był „zszokowany” toksycznością i zagrożeniami wynikającymi z używania niektórych produktów sprzedawanych przez Temu i Shein. Śledztwa wykazały, że szczególnie niebezpieczne są chińskie kosmetyki, leki, odzież, elektronika i zabawki.
Wśród nich znajduje się wiele produktów groźnych dla dzieci. Smoczki dla niemowląt z łatwo odpadającymi koralikami umożliwiającymi łatwe zadławienie, dziecięce płaszcze przeciwdeszczowe zawierające toksyczne chemikalia, kosmetyki z zakazaną od 2022 roku w UE substancją, niosącą wysokie ryzyko negatywnego wpływu na płodność i rozwój płodu.
Komisja Europejska zapowiedziała nowe surowe kontrole chińskich platform handlu detalicznego i aktualnie czeka na wyniki ogólnoeuropejskiej operacji „tajemniczego klienta”, której zadaniem jest potwierdzić zebrane dowody na nadużycia chińskich sprzedawców. Rozważany jest również pomysł nałożenia opłaty manipulacyjnej na chińskie przesyłki.
Zasadniczym problemem jest jednak kwestia odpowiedzialności, której nie ponoszą rynki internetowe takie jak Temu, gdyż pełnią „jedynie” rolę pośredników między producentem a klientem, a nie sprzedawców.
Do zmiany prawa nawołuje m.in. Agustin Reyna, dyrektor generalny BEUC – brukselskiej organizacji zrzeszającej europejskie organizacje konsumenckie. W wywiadzie dla Deutsche Welle przyznał, że „konieczne jest, by platformy internetowe ponosiły odpowiedzialność za bezpieczeństwo i zgodność artykułów, które sprzedają europejskim konsumentom”.
Kontrola produktów obejmuje również zapobieganie sprzedaży plagiatów. Unijny Akt o Usługach Cyfrowych (Digital Services Act) regulujący działalność platform internetowych nakłada na nie obowiązek szybkiego reagowania na zgłoszenia dotyczące m. in. podróbek i nielegalnych treści.
W 2023 roku na granicy UE zatrzymano 17,5 miliona podrabianych artykułów. Według wcześniej wspomnianego raportu ITIF, zarówno Temu, Shein jak i AliExpress sprzedawały podrobione towary.
UOKiK i ABW vs chińskie produkty
Jak wykazał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Temu nie przestrzega przepisów o przejrzystości promocji cenowych. Prezes UOKiK postawił platformie zarzuty wprowadzania konsumentów w błąd co do wysokości promocji, niepodawania najniższej ceny z 30 dni przed obniżką oraz nieaktualizowania tej ceny mimo zmiany ceny promocyjnej i niespójnego informowania o cenach przy różnych wariantach tego samego produktu.
Wzrost masowego importu chińskich produktów otwiera nowe pole do nadużyć i stanowi nowe wyzwanie dla organów celnych i podatkowych. Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) we współpracy z polskimi służbami w kwietniu bieżącego roku wykrył skomplikowany system oszustw VAT związany z importem chińskich towarów do Unii Europejskiej.
Wykorzystując procedurę celną pozwalającą na odraczanie płatności VAT przy imporcie produktów do jednego kraju i docelowym transporcie do innego, grupa przestępcza prowadziła fałszywą dokumentację towarów, by unikać uiszczania podatku. W cały proceder włączone były firmy transportowe, dostawcy logistyczni i dziesiątki tzw. firm-zasłon.
Poczta Polska współpracuje z Temu?
Fala krytyki uderzyła w Pocztę Polską, która w czerwcu poinformowała o zawarciu strategicznego partnerstwa z Temu. Wicepremier Krzysztof Gawkowski zarzucił chińskiemu gigantowi omijanie unijnych przepisów i stwierdził, że wpływa on negatywnie na polską gospodarkę poprzez stosowanie dumpingu i obchodzenie obowiązku płacenia stawek celnych.
Polska spółka w swojej obronie podkreśla, że współpraca logistyczna z Temu ma charakter operacyjny, nie wiąże się z promocją chińskiej firmy i jest zgodna z prawem, a Poczta świadczy usługi także dla innych partnerów, takich jak Amazon czy Allegro.
W jej obronie stanęło Ministerstwo Aktywów Państwowych, które zwróciło uwagę na silną konkurencję krajową i międzynarodową, z którą mierzy się spółka. Jej wyniki finansowe w ostatnich dwóch latach były naprawdę tragiczne: to 621 mln straty w 2023 roku i 213 mln w ubiegłym roku, do tego 5 tysięcy zwolnień w ramach programu dobrowolnych odejść.
Prezes Poczty Polskiej, Sebastian Mikosz w wywiadzie dla PAP stwierdził, że jego zadaniem jest „wyprowadzić Pocztę Polską z głębokiej zapaści i przekształcić ją w rentowną spółkę”. Kooperacja z Temu już zapewniła Poczcie kilkanaście milionów złotych przychodu i daje jej szansę pozostać konkurencyjną na rynku kurierskim.
Choć Poczta Polska nie zabiera stanowiska w sprawie sporu Komisji Europejskiej z Temu, to nie wyklucza ona rewizji umowy z chińskim e-commerce w przyszłości ze względu na ostateczny wynik postępowania.
Powinniśmy pójść za przykładem Francuzów
Francji nie podoba się powolny czas reakcji unijnych instytucji, które mając diagnozę problemu, potrzebują aż dwóch do trzech lat na wprowadzenie konkretnych zmian regulacyjnych.
Z tego powodu rząd francuski ogłosił intensyfikację kontroli towarów o niskiej wartości wjeżdżających do kraju, które będą analizowane pod kątem bezpieczeństwa produktu, standardów oznakowania oraz wymogów środowiskowych. Ponadto Francja planuje nałożyć ryczałtową „opłatę manipulacyjną” na każdą przesyłkę.
Powinniśmy pójść za jej przykładem oraz Stanów Zjednoczonych i rozpocząć działania na własną rękę, równocześnie domagając się szybkich działań w ramach unii celnej.
Masowe podrabianie oraz dumping są zagrożeniem szczególnie dla rodzimych producentów, którzy zasługują na państwową ochronę przed nieuczciwymi praktykami. Nasilone kontrole celne zagranicznych przesyłek, mające na celu nałożenie VAT-u i dokładne sprawdzenie przestrzegania norm jakościowych, dodatkowe opłaty, intensywny monitoring UOKiK-u i wysokie kary za nadużycia są rozwiązaniami, które możemy i powinniśmy zastosować już teraz.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
