Pół roku prezydencji Polski w UE nie zostało zmarnowane. Co osiągnął rząd Donalda Tuska?
Pierwsza połowa 2025 roku obfitowała w ważne dla światowej polityki wydarzenia. Amerykanie ponownie sięgnęli po cła, a Izrael zaatakował Iran. Nieuważnemu obserwatorowi w natłoku tych wydarzeń umknąć mogła półroczna prezydencja Polski w Radzie Unii Europejskiej. Od samego jej rozpoczęcia obiecywano nam solidną korektę nieprzyjaznych nam polityk i wzmocnienie nadwiślańskiego głosu na forum unijnym. Czy faktycznie jednak rządowi Donalda Tuska udało się zmienić polityczny kurs w Europie?
Bezpieczeństwo, Europo!
Od czasu wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie kwestie obrony narodowej wróciły do łask europejskiego politycznego mainstreamu. Polska prezydencja prowadzona pod hasłem „Bezpieczeństwo, Europo!” miała wreszcie zagwarantować długo oczekiwany, instytucjonalny przełom w tej kwestii. Przejście od konferencyjnych deklaracji do realnie działających mechanizmów.
Efektem tych starań jest m.in. inicjatywa Instrumentu na Rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy (SAFE), czyli program pożyczek długoterminowych wspierających wydatki obronne państw członkowskich. Wartość planowanych środków ma wynieść ponad 150 mld euro.
Plan zakłada bardzo ścisłą kooperację państw członkowskich. Stawia na uwspólnotowienie zamówień oraz wsparcie europejskiej technologii, uwzględniając także Ukrainę, Wielką Brytanię oraz państwa Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Ministerstwo Obrony Narodowej szacuje, że do polskich producentów może dzięki temu instrumentowi trafić od 120 do 130 mld złotych.
Zrewidowane podejście do bezpieczeństwa wpisuje się w długoterminowe cele przedstawione w nowej Białej Księdze oraz Europejskim Programie Przemysłu Obronnego.
Dotychczasowe rozproszone wojskowe łańcuchy dostaw mają zostać, wraz z produkcją, z powrotem sprowadzone do Europy, a kolejne coroczne budżety będą systematycznie zwiększały nakłady finansowe w tym obszarze. Rozpoczęty proces reindustrializacji wraz z rozwojem zaplecza badawczo-innowacyjnego ma za zadanie dążyć do przekształcenia Unii w militarnie niezależny podmiot.
Wzrastające wydatki wzmogły potrzebę zmiany podejścia do procedury nadmiernego deficytu. Komisja przychyliła się do wniosku polskiej delegacji o poluzowane rygoru budżetowego wobec spraw związanych z obronnością.
W szerszej perspektywie oznacza to, że zbrojeniowe zadłużanie się będzie wyłączone z budżetowych klauzul zaporowych. W efekcie, konkretne programy infrastrukturalne, takie jak Tarcza Wschód, zyskają większą elastyczność w zakresie akumulowania środków.
Nowe ramy europejskiego modelu obrony mogą rodzić obawy dotyczące realnych zysków dla polskiego państwa. Politycy Konfederacji, m.in. Grzegorz Płaczek i Anna Bryłka, zarzucają mu niejasny sposób uzyskania korzyści.
Projekt SAFE zamierza wspierać duże koncerny zbrojeniowe i zapobiegać rozdrobnieniu przemysłu. Postawienie na produkcję w całości europejską uderza w interesy mikroskalowych, krajowych firm. Ze strony MON-u nie pojawiły się do tej pory dokładne szacunki o liczbie krajowych podmiotów, które zostałyby zakwalifikowane do uzyskania dofinansowania.
Nieuwzględnienie potrzeb rodzimego sektora osłabia wiarygodność. Polska branża zbrojeniowa może znowu zostać na peryferiach. Bruksela mówi o integracji, ale na razie zyskują głównie giganci z Zachodu, a nie lokalne firmy z Radomia czy Skarżyska-Kamiennej.
Ukraiński impas
Kierunek i stopień zaawansowania unijnego projektu obronnego wydaje się odseparowywać Europę od amerykańskiej zależności. Obranie kursu na budowanie nowej architektury bezpieczeństwa w oparciu o kontynentalną solidarność niesie za sobą konkretne zobowiązania, których spełnienie stoi pod znakiem zapytania. Jednym z nich jest sytuacja Ukrainy.
Sprawa mająca jeszcze jakiś czas temu wagę priorytetową teraz wydaje się drugorzędna. Polska nie podjęła żadnych kroków w celu rozpoczęcia rozmów akcesyjnych z Ukrainą, mimo że wojna trwa, a czas działa na korzyść Kremla.
W perspektywie nikłych szans na dołączenie naszego wschodniego sąsiada do NATO, unijne członkostwo wydaje się być jedynym realnym krokiem do stałego zakotwiczenia Kijowa w strefie zachodnich wpływów.
Polska racja stanu wymaga silnej Ukrainy, gotowej do obrony przed Rosjanami. Zmienność nastrojów społecznych wobec zakresu wsparcia dla Kijowa opóźnia optymistyczny wariant zakończenia wojny. Każda niewykorzystana z tego powodu okazja do zbliżenia naszego wschodniego sąsiada z Zachodem gra na niekorzyść Polski.
Europa nie chce zostawać w tyle
Opublikowany we wrześniu 2024 roku raport Mario Draghiego postawił jedną kluczową tezę: Europa musi być innowacyjna, jeśli chce konkurować ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami.
Przeszkodami na drodze w tym kierunku, według autorów, mają być obciążające regulacje prawne i rozproszony przemysł, który uniemożliwia skuteczne lokowanie inwestycji. Wnioski z raportu znalazły odzwierciedlenie w programie polskiej prezydencji.
Dzięki zabiegom naszego rządu Europejski Bank Inwestycyjny zyskał nowe paliwo – nawet 100 miliardów euro do rozdysponowania. To największy impuls w UE od czasów planu Junckera.
Aby zwiększyć jego elastyczność oraz responsywność, zmienione zostały nieprzystające do współczesnych realiów zapisy statutowe. Modyfikacja objęła działalność mechanizmu dźwigni finansowej.
Od teraz unijny bank posiada większe zdolności kredytowe przy jednoczesnym, stabilnym zarządzaniu ryzykiem. Dzięki temu wyczekiwane od dawna wzmożenie inwestycyjne otrzyma potrzebny impuls do działania.
Odpowiedzią na deregulacyjny trend było opracowanie oraz wdrożenie dyrektywy „stop-the-clock”. Jej przepisy przewidują odroczenie o dwa lata wymogów sprawozdawczych dla spółek obecnie objętych zakresem CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive).
Dyrektywa wchodzi w zakres szerokiego pakietu „Omnibus”, który – upraszczając nieefektywne z perspektywy czasu prawo – ma stanowić ważny stymulant dynamicznego rozwoju.
Czas prezydencji przyniósł przełom również w dziedzinie prawa farmaceutycznego. Największe od wielu lat zmiany zostały skumulowane w ramach tzw. Pakietu Farmaceutycznego. Najbardziej widoczne z nich dotyczą skrócenia monopolu sprzedażowego leków.
Znaczna część tego rynku jest zdominowana przez firmy francuskie czy duńskie, które w przeciwieństwie do polskich odpowiedników, posiadają odpowiednie zaplecze badawcze. Długi okres wyłączności cenowej premiuje ich wysiłki związane z rozwojem nowych leków, hamując tym samym mniejsze podmioty zapewniające tańsze odpowiedniki.
W starym systemie wysokie ceny leków były utrzymywanie przez wyłączność rynkową na okres dwóch lat. Obecne regulacje skracają ten czas do roku/ Jak wynika ze stanowiska Ministerstwa Zdrowia, „przekłada [to] się na oszczędności NFZ i poszerzenie dostępności terapii”, i działa w interesie polskiego rynku farmaceutycznego.
Zielony Ład bez zmian
Umowa handlowa Unii Europejskiej z państwami Mercosur w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy wygenerowała wiele wątpliwości dotyczących jej wielkoskalowego efektu na rynek rolny. Niepokoje dotyczą przede wszystkim ryzyka załamania cenowego europejskich płodów rolnych, jeśli na rynku pojawiłyby się ich odpowiedniki z Ameryki Południowej.
Obrany przez naszą prezydencję kierunek sprzeciwiający się tej umowie nie znalazł poparcia ze strony Komisji Europejskiej. Polska mogła bronić rolników, ale na forum UE zabrakło siły przebicia. Przy stole negocjacyjnym odgrywaliśmy raczej rolę „honestbreakera”, który artykułuje niezgodę, ale nie dominuje przekazu.
Bierność wobec tak drażliwego tematu może okazać się polityczną bombą z opóźnionym zapłonem. Nieuniknione w przyszłości protesty rolników odbiją się z całą mocą na poziomie zaufania do rządzących.
Widoczny brak zdolności koalicyjnej na forum unijnym boleśnie uwidocznił się również w sprawie Europejskiego Zielonego Ładu. Radykalizm polskiego stanowiska nie był podzielany przez pozostałe kraje członkowskie.
Hucznie zapowiadane przez premiera Donalda Tuska próby renegocjacji zielonych polityk, z systemem ETS na czele, nie doszły do skutku. Trudno się spodziewać, by w przyszłości doszło tu do poważnej zmiany w duchu proponowanych przez Polskę rozwiązań.
Ponadto, w lipcu 2025 roku potwierdzono dyskutowany od wielu lat cel klimatyczny, czyli redukcję emisji gazów cieplarnianych o 90% względem 1990 roku. Porozumienie to udowadnia, że Komisja nie rewiduje polityki klimatycznej.
Forsowana przez naszą delegację polityka appeasmentu poniosła fiasko, którego konsekwencje mogą być widoczne dopiero po czasie.
Czy uczyniliśmy Europę znowu wielką?
Jeszcze nigdy w historii trwania Wspólnoty Europejskiej w obecnym kształcie nie mieliśmy do czynienia z taką konsolidacją i zrozumieniem wobec odpowiedzialności za własną obronność. Program SAFE ma być odpowiedzią na lata zależności od innych światowych potęg.
Prognozowane miliardowe kontrakty przeznaczone na produkcję rodzimych „Borsuków” czy „Krabów” rozpalają wyobraźnię nawet najbardziej zagorzałych minimalistów. Jednak zanim ogłosimy wyczekiwany sukces, wszelkie niejasności wokół samego programu powinny zostać wyjaśnione.
Temat bezpieczeństwa nie wytworzył jednak powszechnego medialnego szumu. Wydaje się on coraz częściej schodzić na dalszy plan przez zainteresowanie sprawami klimatycznymi. Konsensus co do potrzeby zbrojeń wydaje się raczej ponadpartyjny.
W oczywisty sposób brak sprawczości rządu w tych obszarach rzutuje na całokształt percepcji na prezydencję. Ten niekorzystny trend mógł zostać zniwelowany przez odpowiednią komunikację medialną, która, jak się zdaje, nie była proporcjonalna do skali przedsięwzięcia.
Toczące się w kraju cykle wyborcze są dla rządzących nieubłaganie. Intensywność kampanii prezydenckiej przykryła kolektywny wysiłek włożony w przygotowanie i przeprowadzenie prezydencji. Jeśli jednak obecna koalicja na poważnie myśli o kontynuacji rządów w 2027 roku, sama najpierw musi zmierzyć się z konsekwencjami swojej polityki zagranicznej.
Rząd może wykorzystać tę prezydencję jako atut, ale tylko jeśli przestanie udawać, że sukcesy mówią same za siebie. Bo póki co, Bruksela grała z Warszawą choć nikt tego w Polsce nie zauważył.
Czy więc Polska była liderem, czy outsiderem? W papierach – liderem. W świadomości społecznej – nadal tylko statystą.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
