Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Rosja w Buczy pokazała, że wciąż działa tak samo. W 80. rocznicę Obławy Augustowskiej

12 lipca 2025 roku mija 80 lat od rozpoczęcia Obławy Augustowskiej. Jej tragicznym finałem był mord na co najmniej 592 osobach, które latem 1945 roku wpadły w ręce Armii Czerwonej. Historycy uważają, że była to największa zbrodnia na cywilach w Europie po II wojnie światowej – aż do wojen na Bałkanach w latach 90. Obława Augustowska nie jest tylko historycznym epizodem. To manifestacja rosyjskiego sposobu prowadzenia wojny, który przetrwał dekady. Ten mechanizm wciąż działa: aresztowania bez podstawy prawnej, zabójstwa bez wyroków, zacieranie śladów zbrodni, blokada dostępu do prawdy.

Pomimo upływu 80 lat, Obława nadal budzi emocje. Głównie dlatego, że wciąż – pomimo lat badań historyków i śledztwa prokuratorskiego – jest pełna tajemnic i niedopowiedzeń. Do dziś nie znamy dokładnych lokalizacji dołów śmierci, nie ma kompletnej listy ofiar, nieznane są nazwiska sprawców, brakuje podstawowych dokumentów.

Do 2022 r. mogło się wydawać, że jest to temat zamknięty – przeszłość, która jest bezpiecznie uwięziona w książkach i wspomnieniach. Ale obrazy z Buczy, Irpienia i wielu innych miejsc na okupowanej przez Rosjan Ukrainie sprawiły, że zbrodnia w Puszczy Augustowskiej zyskała nowe światło.

Okazało się, że to nie tylko polska, lokalna tragedia, ale część szerszego, uniwersalnego problemu: bezkarności Rosji na arenie międzynarodowej. W obu przypadkach – polskim i ukraińskim – mamy do czynienia nie tylko z przemocą fizyczną, ale i z planowym niszczeniem pamięci o ludziach, którzy stanęli na drodze imperium.

Zbrodnia bez sprawców, ofiary bez grobów

Dla Polski północno-wschodniej (tej w granicach z 1945 roku) punktem krytycznym procesu sowietyzacji na jej wczesnym etapie był właśnie lipiec 1945 roku. Choć działania wojenne zakończyły się już w maju, w regionie działały nadal silne oddziały polskiego podziemia, zwłaszcza Armii Krajowej Obywatelskiej, która powstała po oficjalnym rozwiązaniu Armii Krajowej w styczniu 1945 r.

W białostockim miejscowa władza komunistyczna nie kontrolowała większości podległych jej terenów – zwykła podróż służbowa między Suwałkami a Augustowem mogła się dla milicjantów, funkcjonariuszy UB, a nawet żołnierzy Armii Czerwonej skończyć zatrzymaniem przez partyzantów.

W tej sytuacji dowództwo Armii Czerwonej skierowało do działania oddziały 50. Armii z 3. Frontu Białoruskiego. Choć wojna się skończyła, żołnierze otrzymali jeszcze jedno „zadanie bojowe” tej wojny – „likwidację band w lasach augustowskich”. W szczytowym okresie w Obławie brało udział nawet 40-50 tys. sowieckich żołnierzy.

Oficjalnie była to operacja wojskowa, faktycznie – czystka, która wyczerpuje znamiona zbrodni przeciwko ludzkości. Zatrzymano – według sowieckich raportów – 7049 osób, z czego blisko 5 tys. wypuszczono. Pozostali znaleźli się w rękach sowieckiego kontrwywiadu wojskowego SMIERSZ oraz jego znanych z brutalności i „skuteczności operacyjnej” funkcjonariuszy.

Na podstawie szyfrogramu gen. Wiktora Abakumowa do Ławrientija Berii z 21 lipca 1945 r. wiemy, że spośród około 2 tys. osób, co najmniej 592 osoby zostały przekazane do „likwidacji” czyli zamordowane w nieznanym miejscu, prawdopodobnie nieopodal obecnej polsko-białoruskiej granicy, po białoruskiej stronie Puszczy. Według historyków całkowita liczba ofiar jest z pewnością większa.

Nie ma ich grobów. Nie ma ich aktów oskarżenia. Nie ma ich wyroków śmierci. Poza szczątkowymi dokumentami udostępnionymi przez stronę rosyjską pomiędzy 2010 i 2015 rokiem (jak wspomniany wyżej szyfrogram Abakumowa), nie ma rosyjskiej zgody na dostęp do pełnych dokumentów, które – wszystko na to wskazuje – wciąż znajdują się w rosyjskich archiwach.

W tym sensie Obława Augustowska nie jest tylko historycznym epizodem. To manifestacja rosyjskiego sposobu prowadzenia wojny, który przetrwał dekady. Ten mechanizm wciąż działa: aresztowania bez podstawy prawnej, zabójstwa bez wyroków, zacieranie śladów zbrodni, blokada dostępu do prawdy.

Pamięć jako forma oporu i odporności społecznej

W pamięci lokalnej Suwalszczyzny „ci, którzy zostali wzięci w lipcu” funkcjonują jako „lipcowi”. To pojęcie niesie w sobie element zniknięcia bliskich, strachu i ciszy. Oddaje ból rodzin, które całymi latami nie wiedziały, co stało się z członkami ich rodzin.

W miejsce długich, opisowych definicji, „lipcowi” stają się znakiem pamięci i hasłem tworzącym wspólnotę. Do tej wspólnoty zaproszeni są nie tylko ci, którzy zginęli, ale także ci, którzy o nich pamiętają i domagają się prawdy – niezależnie od więzów krwi. To forma oporu wobec polityki, która przez dekady próbowała meblować Europę Wschodnią zgodnie z rosyjskim interesem imperialnym.

Bucza pokazała, że Rosja wciąż działa według logiki imperium – tej samej, która w 1945 roku opanowała Puszczę Augustowską. To logika „profilaktycznej” przemocy, opartej na przekonaniu, że jeśli usunie się potencjalny opór odpowiednio wcześnie i bez świadków, to nikt nie zdoła go później wywołać.

To logika, w myśl której silniejszemu „wszystko wolno”. W Puszczy ofiary nazywano „bandytami”, na Ukrainie „nacjonalistami” lub „banderowcami”. Różne słowa, ten sam cel: zalegalizować mord i zapewnić sobie symboliczną przewagę.

Zbrodnia w Puszczy Augustowskiej nie doczekała się wyjaśnienia, ale żyje dalej – w pamięci świadków i ich rodzin, oddziałując na kolejne pokolenia. Czynne akty pamięci, z biegiem czasu stały się jedyną formą oporu wobec niesprawiedliwości i bezkarności sprzed lat. W momencie gdy odchodzą ostatni świadkowie, kluczowe jest, żeby tę pamięć przenieść do przestrzeni publicznej.

Z perspektywy moralnej, ale też interesu publicznego – nie można pozwolić, aby została ona uwięziona w traumie jednostek. Nie możemy jako społeczeństwo zostawić takich opowieści w sferze prywatnej i w pytaniach bez odpowiedzi zadawanych przez dzieci i wnuki ofiar.

Jak pokazuje współczesna Ukraina – prędzej czy później historia wraca, więc lepiej zawczasu budować odporność społeczną i świadomość egzystencjalnych zagrożeń.

Jednym z ważniejszych działań instytucjonalnych ostatnich lat było utworzenie przez Instytut Pileckiego Domu Pamięci Obławy Augustowskiej w dawnym „Domu Turka” w Augustowie, który w trakcie Obławy pełnił funkcję obozu filtracyjnego, a także katowni NKWD i UB.

Ta muzealna inwestycja, rozpoczęta i sfinansowana w 2021 r. przez rząd Mateusza Morawieckiego przy dużym zaangażowaniu ówczesnego Ministerstwa Kultury to symbol polityki pamięci, która nie polega już tylko na składaniu wieńców i wznoszeniu pomników, ale na stworzeniu przestrzeni, w której na konkretnym przykładzie odbiorca może zrozumieć, czym była imperialna Rosja i czym grozi jej odrodzenie.

„Lipcowi” jako wspólnota pamięci

W najbliższych dniach odbędzie się szereg uroczystości rocznicowych upamiętniających tamte wydarzenia – w Augustowie, Gibach i innych miejscach północno-wschodniej Polski. Rodziny ofiar, mieszkańcy, a także przyjezdni z całej Polski przerwą wakacyjny wypoczynek, żeby oddać hołd „lipcowym”.

Obok tradycyjnych uroczystości na Wzgórzu Krzyży w Gibach, odbędzie się także uroczyste otwarcie Domu Pamięci Obławy Augustowskiej. Po zaledwie 4 latach intensywnej pracy wielu osób – historyków, architektów, muzealników, konserwatorów i budowlańców, zwiedzający wejdą na pierwszą w Polsce monograficzną wystawę muzealną o Obławie.

Od kilku lat coraz więcej dzieje się też w sferze kultury. Jedną z ciekawszych inicjatyw, które odważnie wykraczają poza wyłącznie martyrologiczny sztafaż – jest chociażby projekt muzyczny Lipcowi/Lipcowe. To próba znalezienia nowego języka pamięci o wydarzeniach z lipca 1945 r.

Dzięki poruszającym wierszom Aleksandry Góreckiej – poetki i autorki tekstów, znakomitym aranżacjom muzycznym Łukasza Żurkowskiego, Roberta Cichego i innych muzyków, oraz wokalistom zaproszonym do projektu, takim jak Tulia, Meek, Oh Why?, Marika, Bovska i wielu innym udało się stworzyć polifoniczny projekt przetwarzający trudne historyczne doświadczenia w muzykę, która trafia do szerokiego odbiorcy.

Aktywizują się też związani z regionem fotograficy tacy jak Michał Dyjuk (prawnuk ofiary Obławy) czy Wojciech Kaszlej – tworząc własne, autorskie projekty poświęcone tym wydarzeniom.

Fundamentem tych wszystkich działań jest rzetelna wiedza historyczna. Badania nad Obławą to specjalizacja białostockiego oddziału IPN i prowadzonego przez prokuraturę śledztwa w tej sprawie (niestety zawieszonego w 2022 r.)

Duże znaczenie ma także praca lokalnych historyków takich jak Danuta i Zbigniew Kaszlejowie, którzy od lat społecznie dokumentują i badają jej regionalne konteksty. Na szczeblu ogólnokrajowym natomiast rzecznikiem szczególnego potraktowania Obławy na tle innych tego typu zbrodni komunistycznych jest prof. Grzegorz Motyka, który od lat bada dzieje niepodległościowego podziemia i wspiera inicjatywy upamiętniające wydarzenia z lipca 1945 roku.

W Augustowie, Gibach, Suwałkach – w tych miejscach, gdzie obława odcisnęła najgłębszy ślad – żyje społeczność pamiętających. Składają się na nią nie tylko potomkowie ofiar, ale także ludzie, którzy rozumieją, że „lipcowi” to nie tylko ci, których zabrano w lipcu 1945 – to także ci, którzy zostali z pytaniem: „Czy to się może powtórzyć?”.

Dziś, w świecie coraz ostrzejszych napięć i brutalnych konfrontacji między państwami, wspomnienie „lipcowych” staje się kompasem. Pokazuje, że nie wszystko można zapomnieć, wybaczyć lub przemilczeć. I że w ostatecznym rozrachunku, zawsze warto stać po stronie „lipcowych” swoich czasów.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.