Upadek prof. Marka Safjana to zwycięstwo Carla Schmitta. Konstytucjonalizm jest w Polsce martwy
Degeneracja autorytetów prawniczych przejawiająca się w koniunkturalnym podejściu do oceny stanu państwa prawa unaocznia głęboki kryzys konstytucjonalizmu. W polskiej rzeczywistości coraz trudniej o postawy rzeczywiście niezależne. Przykładem może być prof. Andrzej Zoll, regularnie wypowiadający się w mediach w sposób oparty o jednostronną niechęć do jednego środowiska politycznego oraz prof. Marek Safjan, którego komentarze i zaangażowanie są coraz częściej odbierane jako wsparcie określonej opcji politycznej. Doskonale obrazuje to właśnie podejście tego drugiego do kwestii uznawania wyboru prezydenta RP w niedawnych wyborach.
Konstytucjonalizm a decyzjonizm
Spór pomiędzy konstytucjonalizmem a schmittowskim decyzjonizmem jest sporem o fundamentalnym znaczeniu dla funkcjonowania państwa. Pierwsza koncepcja zakłada dominujący charakter prawa nad polityką. W państwie opartym o zasadę konstytucjonalizmu naczelną rolę pełni konstytucja, z której wywodzi się prawna podstawa ustroju, praw, obowiązków obywatelskich, narzędzi sprawowania władzy i realizacji postanowień konstytucji.
Wszelkie decyzje – zarówno władzy ustawodawczej, jak i aparatu państwowego sensu largo – powinny być z nią zgodne. W przeciwnym razie konstytucyjnie umocowane instytucje uprawnione do przeprowadzania kontroli zgodności przepisów z ustawą zasadniczą mogą je podważyć, a tym samym wyłączyć z obrotu prawnego.
Przy decyzjonizmie sytuacja jest zupełnie inna. Uznaje on prymat polityki ponad prawem. Siła organu decyzyjnego nadaje mu szczególne miejsce w rzeczywistości funkcjonowania państwa. W Polsce tego typu rolę zaczął przybierać rząd, który w obecnej sytuacji uznaje, że nie musi liczyć się z wyrokami sądów, bowiem nie respektuje szeregu instytucji państwa odpowiedzialnych za sprawowanie kontroli aktów prawnych.
Należy zwrócić uwagę, że rząd posiada siłę do wpływania na podległy mu aparat państwa, który jest związany jego instrukcjami i będzie wykonywał jego postanowienia.
Obowiązywanie prawa opiera się dziś nie tyle na przepisach, ile na interpretacji rządu. Rządowa interpretacja prawa staje się, wobec autorytetu, jaki posiada rząd, ugruntowanego w strukturze ustrojowej oraz praktyce politycznej, wiążąca dla podległych mu jednostek i wpływa na rzeczywistość.
Polityka ma więcej narzędzi
W praktyce funkcjonowania państwa polityka od zawsze miała więcej narzędzi wobec prawa. Po pierwsze, władza ustawodawcza, a więc prawotwórcza, jest skupiona w sferze politycznej. W Polsce to w gestii Sejmu i Senatu skupia się proces przyjmowania danego aktu prawnego. Wszelkie prawo – zarówno to przyjęte w przeszłości, jak i obowiązujące dzisiaj – podlega więc procesowi inicjacji, debaty i akceptacji ze strony władzy politycznej. To przedstawiciele suwerena akceptując dany akt prawny nadają mu legitymizację.
Po drugie, to właśnie wyniki demokratycznych wyborów wpływają ostatecznie na kształtowanie kadr aparatu państwowego, a więc ciała wykonawczego aktów prawnych. Praktyką obowiązującą w Polsce jest bowiem wymiana kadr w administracji publicznej w momencie zmiany większości parlamentarnej.
Po trzecie, w praktyce państwowej obowiązywanie prawa zależy nie tylko od jego treści, lecz także od politycznej woli jego egzekwowania. Bez niej nawet najbardziej precyzyjna norma prawna może pozostać martwa.
Mechanizmy te wskazują, że w praktyce funkcjonowania państwa polityka ma nie tylko inicjatywę ustawodawczą, ale także sprawuje kontrolę nad wykonaniem prawa.
Konstytucjonalizm i jego podstawy
Konstytucjonalizm wyrósł z potrzeby równoważenia władzy politycznej oraz konieczności ograniczenia władzy przedstawicielskiej, by uchronić ją przed pokusą sprawowania rządów w duchu „demokratycznego absolutyzmu”. Aby mógł funkcjonować w praktyce, musi zostać spełnionych kilka kluczowych warunków.
Podstawą działania tej zasady jest uwzględnienie w ustroju państwa instytucji kontroli prawa skupionych wokół władzy sądowniczej, które pozwolą na stworzenie, wraz z innymi rodzajami władz, systemu wzajemnej kontroli. Mowa oczywiście o zasadzie trójpodziału władzy.
Jednym z najważniejszych „duchowych” filarów konstytucjonalizmu, podtrzymujących jego funkcje życiowe, jest rozwinięta kultura polityczna skupiona na chęci respektowania tej zasady, dla dobra działania państwa prawnego.
Kultura polityczna to zbiór cech systemu politycznego ukształtowanych w toku rozwoju państwa demokratycznego. Gdy jest rozwinięta, umożliwia akceptację podstawowych zasad ustrojowych w imię dobra wspólnego. W dojrzałej kulturze politycznej uznanie państwa za res publica sprawia, że strony politycznego sporu akceptują nadrzędność konstytucjonalizmu i poddają swoje działania ocenie instytucji odpowiedzialnych za ochronę prawa.
Obecna sytuacja pokazuje jednak, że polaryzacja, oparta na celowym zwarciu dwóch największych sił partyjnych, zniszczyła ten fundament. Doskonale obrazuje to kwestia przedłużającego się kryzysu konstytucyjnego czy sporu o „neo-” i „paleo-” sędziów.
Dotychczas konstytucjonalizm jako reguła prawna pozwalał państwu na funkcjonowanie w oparciu o urzeczywistnione zasady demokratycznego państwa prawnego. Od czasu uchwalenia konstytucji w 1997 roku stwarzał on podstawę prawnego kompromisu pomiędzy różnymi spektrami poglądów politycznych prezentowanych przez partie.
Jak zostało wspomniane, w konstytucjonalizmie władza państwowa jest ograniczona przez prawo. Umożliwia to prowadzenie politycznej rywalizacji w ramach ustalonych zasad, niejako na wspólnym boisku o jasno określonych wymiarach. Fundamentem tej idei jest zasada praworządności, wprost wyrażona w Konstytucji RP.
„Śmierć” autorytetów prawniczych symbolem przegranej konstytucjonalizmu
Konstytucjonalizm do swojej egzystencji potrzebuje także, co kluczowe, autorytetów prawniczych, których rola sprowadza się do bycia gremium odpowiedzialnym za doktrynalne spojrzenie na funkcjonowanie państwa w oparciu o tenże konstytucjonalizm. Wybitni prawnicy stają się w tej sytuacji pośrednio niezależnymi sędziami, których opinie powinny być przywoływane przez instytucje kontroli prawa w procesie badania zgodności prawa z konstytucją.
Degeneracja autorytetów prawniczych, przejawiająca się w koniunkturalnym podejściu do oceny stanu państwa prawa, unaocznia kryzys konstytucjonalizmu. W polskiej rzeczywistości coraz trudniej o postawy rzeczywiście niezależne.
Przykładem może być prof. Andrzej Zoll, regularnie wypowiadający się w mediach w sposób oparty o jednostronną niechęć do jednego środowiska politycznego oraz prof. Marek Safjan, którego komentarze i zaangażowanie są coraz częściej odbierane jako wsparcie określonej opcji politycznej. Doskonale obrazuje to właśnie podejście tego drugiego do kwestii uznawania wyboru prezydenta RP w niedawnych wyborach.
Safjan w ciągu kilku miesięcy zmienił o 180 stopni zdanie odnośnie przyjęcia ślubowania od zwycięskiego kandydata. Najpierw, bazując być może na przekonaniu o wygranej Rafała Trzaskowskiego, uznał, że „stwierdzenie ważności nie stanowi koniecznej przesłanki do złożenia ślubowania i objęcia urzędu przez prezydenta”. Następnie, po wygranej Karola Nawrockiego, stwierdził, że: „nie ma podstawy do tego, żeby przyjmować zaprzysiężenie prezydenta w sytuacji, w której nie ma stwierdzenia ważności wyborów przez ważnie ukonstytuowany organ Sądu Najwyższego”. Aktualnie powiela narrację podsycaną przez Romana Giertycha i części Koalicji Obywatelskiej.
Przywołuje przy tym argument w postaci konieczności rozpatrzenia protestów wyborczych, które mogą wpłynąć na rezultat wyborów, przez właściwy organ. Taka postawa nasuwa podejrzenia o polityczny kontekst opinii profesora. Mówiąc wprost: interpretujemy przepisy prawa w określony sposób, gdy służy to „naszej partii”, a w sposób zupełnie odwrotny, gdy beneficjentem sytuacji mogą być nasi polityczni konkurenci.
Safjan stał się dziś symbolem zjawiska, które wcześniej przejawiało się m.in. w działalności stowarzyszenia sędziów „Iustitia”, którego przedstawiciele występowali publicznie obok ministra sprawiedliwości Adama Bodnara i współpracowali przy tworzeniu projektów aktów prawnych podważających status kilku tysięcy sędziów. Tego rodzaju zaangażowanie może budzić wątpliwości z perspektywy konstytucyjnej zasady niezależności sędziowskiej oraz granic prawotwórczej roli sędziów.
Zresztą sam problem z prawnikami, a w szczególności – o zgrozo! – niszczenie autorytetu instytucji kontroli prawa zaczęło się od błędnego poczucia siły u przedstawicieli władzy sądowniczej.
Elity prawnicze, o czym pisał na łamach Klubu Jacek Sokołowski, wchodziły na nie swoją połowę boiska i dokonywały selektywnego zwalczania celów politycznych większości sejmowych. W imieniu swoich interesów i przekonania o własnej nadzwyczajności przechylały wahadło kompetencji na swoją stronę, nie spodziewając się, że spowoduje to narastające w społeczeństwie i wśród ograniczanych sił politycznych przekonanie o konieczności rozwiązania problemu nadwładzy sędziów, kontrastującej przecież z władzą prawa.
W efekcie narastała społeczna akceptacja dla działań zmierzających do ograniczenia wpływu środowisk sędziowskich, postrzeganych jako elita oderwana od demokratycznej kontroli. To zmotywowało siły polityczne do naruszenia kompromisu konstytucjonalizmu, utożsamianego z ową nadwładzą.
Obrany wówczas przez władzę polityczną kierunek doprowadził do obecnego stanu niepewności prawnej, podważania autorytetu instytucji odpowiedzialnych za kontrolę konstytucyjną oraz wzrostu dominacji władzy wykonawczej. Obecny model funkcjonowania państwa coraz bardziej przypomina system jednolitości władzy, a oddala się od zasad klasycznego trójpodziału.
Wiele autorytetów prawniczych zaczęło funkcjonować w ramach określonych środowisk politycznych i medialnych, zabiegając o uznanie wśród ideowo jednorodnych grup wyborców, często występując w roli ekspertów potwierdzających z góry ustaloną narrację.
Podobnymi przemyśleniami podzielił się niedawno Maciej Pach, wskazując na degenerację środowiska prawniczego w postaci nie tylko sztandarowego przykładu prof. Marka Chmaja, ale także – co bardziej niepokojące, ale obrazujące obecną sytuację – prof. Lecha Garlickiego, a więc jednego z najwybitniejszych polskich konstytucjonalistów oraz autora najważniejszych podręczników i komentarzy do ustawy zasadniczej.
Pach ujawnia istniejące zjawisko współpracy polityków koalicji rządzącej ze środowiskami akademickimi, które przynosi jednym przyspieszone awanse akademickie, a drugim zlecenia obsługi prawnej i stanowiska. Tego typu działania są potwierdzeniem problemu i kompromitują środowiska prawnicze. Można więc wysnuć wniosek, że to sami przedstawiciele dawnych elit prawniczych doprowadzili do deprecjacji swojej roli w systemie demokratycznym.
Konstytucjonizm, czyli droga donikąd
Wobec powyższej rzeczywistości powstało w Polsce zjawisko tak zwanego „konstytucjonizmu”. Terminem tym posługiwał się prof. Piotrowski będący jednym z niewielu nieskażonych koniunkturalizmem wiodących konstytucjonalistów. Opisywał podejście do konstytucji w trakcie rządów PiS.
Konstytucjonizm jest ideą, która opiera się właśnie o prymat organów władzy przedstawicielskiej nad konstytucyjnymi instytucjami kontroli prawa. W praktyce prowadzi to do politycznej interpretacji konstytucji.
Tego typu rozumienie prawa, czerpiące garściami z decyzjonizmu, stanowi próbę obejścia konstytucjonalizmu poprzez legitymizowanie działań władzy politycznej samym faktem wyboru przez suwerena.
Wszystko to sprawia, że obecnie nie widać realnej możliwości powrotu do zasady konstytucjonalizmu. Na dłuższy czas pozostaniemy w rzeczywistości decyzjonizmu, opartego na sile wynikającej z demokratycznego mandatu, a nie z prymatu prawa.
Na naszych oczach nastąpiło faktyczne odejście od stosowania przepisów konstytucyjnych, osłabienie instytucjonalnej kontroli prawa, a wreszcie kompromitacja większości autorytetów prawniczych.
Pozostaje mieć nadzieję, że niczym feniks z popiołów odrodzi się nowa klasa niezależnych autorytetów, która będzie zdolna zapoczątkować odbudowę instytucji państwa prawa. Tylko taki impuls mógłby dać początek nowym narodzinom demokratycznego państwa prawnego,dobra wspólnego wszystkich obywateli.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
