Prezes KJ w Kanale Zero: „Śmielej, towarzysze, śmielej”. Co sędziowie mówili do Tuska i Bodnara?
fragment programu na Kanale Zero (https://www.youtube.com/watch?v=c3o98qBNLF4 dostęp 09.09.2024)
Paweł Musiałek, prezes Klubu Jagiellońskiego, był w niedzielny poranek gościem Marcina Mellera w programie „Trzecie Śniadanie” w Kanale Zero. Wraz z Jakubem Majmurkiem, Tomaszem Wróblewskim i Łukaszem Pawłowskim omawiał m.in. piątkowe spotkanie Donalda Tuska i Adama Bodnara ze środowiskiem sędziowskim i organizacjami pozarządowymi, w którym wziął udział jako prezes naszego stowarzyszenia.
„Zaplanowałem sobie wizytę w Kancelarii Premiera na półtorej godziny. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, że szef polskiego rządu będzie miał więcej czasu na tego typu spotkanie, a zakończyło się ono po prawie sześciu godzinach. Niech ten fakt nie będzie jednak zwodniczy, bo nie doszło do żadnych przełomowych ustaleń. Minister Adam Bodnar przedstawił koncepcję, co należałoby zrobić z tzw. neosędziami, która kierunkowo uzyskała akceptację środowiska sędziowskiego” – mówił Musiałek.
„Ta propozycja była daleko idąca i z pewnością pogłębiałaby napięcia oraz podziały wśród sędziów. Najciekawsze jednak było to, że dla zgromadzonych w KPRM przedstawicieli środowisk prawniczych to i tak było za mało, a ich postawa skojarzyła mi się ze znanym skądinąd zawołaniem «śmielej, śmielej». Premier Tusk i minister Bodnar weszli w rolę tych, którzy musieli tłumaczyć, dlaczego aż tak radykalnych zmian nie da się przeprowadzić.
To było bardzo dziwne, bo miałem poczucie, że powinienem stanąć w obronie tych polityków, mimo iż przedstawili trudny do zaakceptowania projekt. Premier Tusk pokazał swoje umiejętności w zakresie budowania relacji. Widać, że środowiska sędziów i adwokatów są mu bardzo przychylne i mają dużą wyrozumiałość dla wielu jego działań” – opowiadał prezes Klubu Jagiellońskiego.
„Podczas spotkania podjąłem nowy wątek, czyli PKW. Ostatnio podjęta została bezprecedensowa decyzja o zabraniu PiS-owi części pieniędzy. Partii Kaczyńskiego przysługuje odwołanie do Sądu Najwyższego. Mamy wypowiedzi członków rządu, z których jasno wynika, że nie będą respektować orzeczenia sądu, ponieważ Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w ich przekonaniu nie jest sądem.
Zadałem premierowi pytanie, czy wykonał ćwiczenie intelektualne w postaci wyobrażenia sobie, co by się stało, gdybyśmy w czasie przyszłorocznych wyborów prezydenckich mieli do czynienia z atakiem hakerskim. Przyjmijmy, że wówczas PKW uznaje, że z uwagi na szereg nieprawidłowości wybory trzeba powtórzyć, a Sąd Najwyższy ma inne zdanie. Jeśli doprowadzimy do takiej sytuacji, a zwycięzca wygra minimalną przewagą, to bizona z Kapitolu możemy zobaczyć także w Polsce” – konstatował Musiałek.