Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Katolickie Fame MMA. O pokusie niewidzialnej ręki algorytmu

Katolickie Fame MMA. O pokusie niewidzialnej ręki algorytmu autor ilustracji: Julia Tworogowska

Zgryźliwi powiedzą, że w latach 90. polski Kościół pomylił Opatrzność Bożą z niewidzialną ręką rynku. Od tego czasu kapitalizm zmienił swoje oblicze, ale niezdrowa fascynacja nie uległa zmianie. Dziś nadeszła tylko wiara w niewidzialną rękę algorytmu i ekonomię uwagi. Prawdziwe bóstwo, któremu kłaniają się wszyscy, również katoliccy publicyści. Aby się klikało, aby wzbudzało kontrowersje, aby było o czym rozmawiać. Złoty cielec współczesności. I wszystko jedno, czy mówimy o konserwatywnym Krystianie Kratiuku z Pch24, czy o liberalnym Tomaszu Terlikowskim.

Kto nigdy nie zgrzeszył wyostrzeniem publicystycznym, niech pierwszy rzuci kamieniem. Znam tę pokusę bardzo dobrze. Najpierw coś cię zirytuje, potem wymyślasz, jak komuś dopiec, a ostatecznie ubierasz całą swoją złość w mniej lub bardziej cywilizowane słowa.

O ile odstawiasz cały ten cały cyrk, żeby zwrócić uwagę na coś rzeczywiście istotnego, to pół biedy. Jeśli jednak przyświeca ci podejście „to się na pewno kliknie, trzeba grzać temat na ostro”, to przestajesz być publicystą, a zostajesz wojownikiem algorytmu.

Bez oddania ofiary Wielkiemu Algorytmowi dziś nie kliknie się nic. Tłumaczysz sobie więc, że musisz grać w tę grę, że nie robisz tego dla podbicia własnego ego, ale dla swoich obserwujących, dla pieniędzy z reklam na YT, dla dobra twojej organizacji i tak dalej. Problem polega na tym, że nikt tak naprawdę nie zna reguł tej gry. Wiemy tylko, że im bardziej jednostronnie, bardziej emocjonalnie, bardziej skrajnie, tym co do zasady lepiej.

I jak kończysz z taką logiką? Na przykład jak redaktor Krystian Kratiuk, który stwierdził, że jest zabawne i stosowne, żeby na miniaturze swojego filmu na YT przedstawić Tomasza Terlikowskiego oraz jezuitów, Grzegorza Kramera i Jacka Prusaka w roli dresów-Sebastianów, którzy wymachują baseballami na arcybiskupa Gądeckiego.

Zabawny jest kontrast, gdy po kliknięciu tej miniatury, pojawia się na ekranie jak zwykle grzeczny i ubrany w garnitur Krystian Kratiuk. Redaktor „Polonii Christiana” zgryźliwie i ironicznie, ale także momentami celnie polemizuje z kilkoma artykułami i wpisami na portalu X autorstwa nie tylko Terlikowskiego, Kramera i Prusaka, ale i Piotra Sikory z „Tygodnika Powszechnego”.

Nie dziwię się oburzeniu Tomasza Terlikowskiego, który upomniał autora materiału słowami z Ćwiczeń duchowych Ignacego Loyoli: „Każdy dobry chrześcijanin powinien chętniej ocalić zdanie bliźniego niż je potępić”. Jednak cytowanie założyciela zakonu jezuitów może się okazać dla redaktora Terlikowskiego bronią obosieczną.

Konstytucjach Towarzystwa Jezusowego znajdziemy bowiem choćby takie zdanie: „Prawdziwe posłuszeństwo nie patrzy na tego, komu się je okazuje, ale dla kogo się je podejmuje, a jeśli je się podejmuje ze względu na samego Stwórcę i Pana naszego, to jest się posłusznym Panu wszystkiego”.

Nie sądzę, że postępuje z duchem tego cytatu ktoś, kto bez szacunku dla urzędu biskupiego zgadza się na publikację swojego wizerunku w mitrze biskupiej, a po publikacji magazynu tejże okładki dodatkowo broni.

Można też z biskupami się nie zgadzać, można z nimi polemizować, ale czy naprawdę trzeba podkręcać retorycznie i pisać jak Terlikowski, że arcybiskup Gądecki „kompletnie nie rozumie, o co chodzi w Synodzie, na czym polega dialog i dlaczego znajdujemy się, jako Kościół w kryzysie”. I to tylko dlatego, że arcybiskup w liście do papieża Franciszka skrytykował niemiecką drogę synodalną i nie napisał o kryzysie polskiego Kościoła?

To tak jakby zarzucać, że List do Koryntian św. Pawła nie jest jednocześnie Listem do Galatów. Skoro abp. Gądecki napisał list o niemieckiej drodze synodalnej, dlaczego miał pisać o Polsce? Czy to jest dowód na to, że przewodniczący KEP niczego nie rozumie?

Walka z podkręceniem publicystycznym to jak walka z wiatrakami. My już nie potrafimy inaczej pisać, nie wiemy, jak wyobrazić sobie alternatywny model funkcjonowania w debacie publicznej.

Obawiam się tylko, że to dla katolicyzmu będzie miało podobnie opłakane skutku, jak zwrot ku wolnorynkowości w latach 90., gdzie zachłyśnięcie kapitalizmem oznaczało jednocześnie stopniowe osłabianie funkcji Kościoła jako adwokata najuboższych i pokrzywdzonych przez los. Dziś pochłonięci kolejnym obliczem kapitalizmu opartego na ekonomii uwagi będziemy naparzać się w Internetach zamiast wzmacniać tak mocno pokiereszowany Kościół.

Przyglądając się „polemice” Krystiana Kratiuka z Tomaszem Terlikowskim, zastanawiałem się, co znajdzie się na końcu tej drabiny eskalacyjnej? Może Fame MMA? Ale by było, milionowa oglądalność – dwóch „katoli „w oktagonie i abp. Gądecki w roli sędziego. Zyski z walki można byłoby przekazać na działalność Caritas.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.