Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Rząd na wojennej ścieżce z samorządami? W Krakowie to tylko przygrywka do walki o władzę w mieście

Rząd na wojennej ścieżce z samorządami? W Krakowie to tylko przygrywka do walki o władzę w mieście Grafikę wykonała Julia Tworogowska

„Łapy precz od samorządów” – pod taki hasłem protestują przeciwnicy przedłużenia kadencji samorządów. W krakowskim proteście udział wzięło szereg organizacji, w tym przedstawiciele PO, Lewicy, czy Krakowa dla Mieszkańców. W tym samym czasie polityczna scena Krakowa wydaje się pokłócona jak nigdy wcześniej. Czy istnieje wspólny mianownik pomiędzy tymi wydarzeniami? Czy krakowscy aktywiści głównie protestują? Czy spór aktywiści vs. obóz Jacka Majchrowskiego jest realny?

„Nie widzimy powodu, żeby teraz, na rok przed wyborami, majstrować coś przy tej dacie. Przede wszystkim zmiana ordynacji wyborczej w 2018 roku zakładała, że będziemy mieli zbieżność dat, nie było trudno to policzyć, więc rodzi się pytanie w jakim celu zmieniano tę ordynację – to jest pytanie wsteczne. Konstytucja nie gwarantuje żadnych ram dla wyborów samorządowych, ale dla parlamentarnych.  Natomiast kodeks wyborczy i ustawa o samorządzie gwarantują ramy datowe dla trwającej kadencji samorządowej i dają nam pole manewru, które zakłada, że wybory parlamentarne w przyszłym roku muszą się odbyć w jednej z czterech dat i skrajna z nich to 50 listopada 2023. Tymczasem wybory samorządowe również mają szereg dat, w których musiałyby się odbyć i mogłaby być to już data 24 września 2023, więc jest to ponad miesiąc odstępu między tymi dwoma wydarzeniami.” – mówił Tomasz Pytko.

„Rozumiem wiele argumentów, mówiących, że nie da się pogodzić wyborów, przedstawianych przez partię rządzącą, ale mamy w Polsce taką instytucję jak Państwowa Komisja Wyborcza, która nie zgłosiła przeciwskazań, ustaliła, że da się zorganizować wybory. Da się również stworzyć takie zasady rozliczenia kampanii, które dałoby się wyegzekwować. Jednak przede wszystkim nie zmienia się zasad gry w trakcie jej trwania. Kadencja władz samorządowych została wydłużona do 5 lat, a tak naprawdę będzie trwała 5 i pół roku, a może i 6. Pamiętajmy, że obecnie argumentem jest kolizja dat – na wiosnę 2024 roku będziemy mieć kolejną kolizję, tym razem z wyborami do Parlamentu Europejskiego, które też będą miały sztywną datę, bo w całej Unii Europejskiej muszą odbyć się w tym samym czasie. Tym samym nie rozumiemy argumentu o kolizję terminów, jeśli ci którzy mają te wybory przeprowadzić, mówią, że są w stanie to zrobić.” – argumentował współpracownik organizacji „Kraków dla Mieszkańców”.

„Argumentem dla PiSu, ale też innych partii jest to, że lista nazwisk do obsadzenia na listach wyborczych do parlamentu jest dość ograniczona. Jeśli te wybory byłyby zaraz po sobie, to władzom partyjnym trudniej byłoby zarządzić listami w ten sposób, aby umieścić politycznych spadochroniarzy z jednych list na drugie, nie mówiąc już o kampaniach wyborczych, które przecież różnią się w zależności od stanowiska, o które dany polityk się ubiega – posła lub lokalnego włodarza. Ja reprezentuję ruch, który chce zmiany w Krakowie, z punktu widzenia kampanii będzie się nam trudniej przebić do mainstreamu, bo grillowane będą tematy ogólnopolskie, ale wydaje mi się, że samorząd dalej ma miejsce w sercach mieszkańców. Jest też argument ciszy wyborczej, że nie da wyłączyć się ciszy wyborczej wyborów parlamentarnych na czas wyborów samorządowych, ale umówmy się, obecnie cisza wyborcza nie pełni już takiej roli jak kiedyś, przy obecnych możliwościach w internecie.”– mówił Pytko.

„Opozycja miała inny argument, aby skrócić kadencję Sejmu, jest to łatwiejsze i zapisane w Konstytucji, ale niby dlaczego partia rządząca miałaby na to iść. Obecna władza pokazała nam do czego jest zdolna, sądzę, że samorządy i media to rzeczy, które są dla władzy priorytetem w najbliższej kadencji, więc dawanie przestrzeni na ich działanie teraz, może być szkodliwe w przyszłości. Dla mnie ważny jest samorząd, tym się interesuję i fascynuję od wielu lat, martwię się o Polskę i biorę udział w wyborach, ale to samorząd jest głównym powodem moich zmartwień w tym momencie i dlatego protestowaliśmy.” – podsumował Pytko.

Działanie sfinansowane ze środków Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.