Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Katedra płonie, Bóg milczy? Zaczarowany katolicyzm Jana Maciejewskiego [PODCAST]

Katedra płonie, Bóg milczy? Zaczarowany katolicyzm Jana Maciejewskiego [PODCAST] Grafikę wykonała Julia Tworogowska

„Kiedy palec wskazuje niebo, tylko głupiec patrzy na palec”. Ten cytat pochodzący z „Amelii” łączy się na pewnym poziomie z „Milczeniem katedry” Jana Maciejewskiego oraz filmem „Notre Dame płonie” Jean-Jacquesa Annaud. Zarówno książka jak i film sugerują, że to co najważniejsze ukryte jest poza oczami współczesnego człowieka. W pogodni za rzeczywistością nie potrafimy traktować poważnie tajemnicy wiary. Bóg milczy, kiedy człowiek krzyczy.

Notre Dame Płonie to film nakręcony w konwencji amerykańskiego kina katastroficznego, chociaż jego reżyserem jest Francuz. Byłem bardzo sceptyczny oglądając trailer tego filmu, bo wydawało mi się, że będzie to typowa opowieść o Katedrze jako pewnym symbolu francuskiego narodu, pozbawionym konotacji religijnych – ok. 2 godzinny spektakl, w którym dzielni strażacy ratują tę przestrzeń i ludzi, którzy są w niej uwięzieni” – mówił Konstanty Pilawa.

„Tymczasem okazało się, że jest zupełnie inaczej – np. turystyka jest w filmie ukazana jako coś niegodnego tego miejsca, a cały film jest tylko pretekstem do pokazania czegoś więcej. Tak naprawdę w tym filmie chodzi o dwie rzeczy: po pierwsze o uratowanie korony cierniowej, a po drugie o uratowanie Ciała Chrystusa w Eucharystii. W filmie jest piękna scena, w której ksiądz całkowicie nielegalnie przekrada się do świątyni, aby uratować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. To jest petarda, bo w popkulturze bardzo rzadko możemy spotkać się z taką opowieścią” – stwierdził redaktor naczelny „Pressji”.

„Jan Maciejewski interpretuje świat jako literaturę, ale nie w takim sensie, że można go opowiadać na nieskończoną ilość sposobów. Jest dla mnie jasne, że dla Jana istnieje jedna meta-opowieść, która znosi wszystkie inne opowieści i jest nią Ewangelia. Kolejne słowo-klucz u Jana to baśń, o której mówił w jednym ze swoich felietonów, że pozwala mu ona interpretować nudną szarą rzeczywistość jako coś niesamowitego. Baśń u Jana Maciejewskiego postrzegam jako opowieść sensotwórczą, coś co pozwala nam się wyrwać z nudy dnia codziennego” – mówił Cezary Boryszewski.

„W twórczości Jana Maciejewskiego często występuje motyw człowieka jako istoty rozpostartej między świętością a grzechem. Jan przyjmuje człowieka takim, jakim on jest – z jego namiętnościami, słabościami, grzechami. Pytanie brzmi: co człowiek z tym zrobi? U Jana mamy do czynienia z antropologią agoniczną – człowiek jest istotą, która ma walczyć duchowo, zmagać się ze swoją grzesznością. To rozpostarcie między otchłaniami piekła a wyżynami niebios konstytuuje nas jako ludzi. Jesteśmy powołani do tego, aby się z tym zmagać” – mówił Piotr Kaszczyszyn.

„Jednym z wymiarów twórczości Jana Maciejewskiego są jego próby pokazywania punktu wyjścia, którym jest grzech, ale też człowieka, który powołany jest do tego, aby przekraczać samego siebie. Dzieje się to w bardzo różnych rzeczach, bo też o wielu rzeczach Jan pisze. Te rodzaje duchowych zmagań są bardzo zróżnicowane, bo i ludzie są bardzo różni.

Powrót do dzieciństwa to nie jest eskapizm. Tak naprawdę jest to powrót do czegoś najważniejszego, bo właśnie w tej formie baśniowej ukryte są treści kluczowe dla dorosłego człowieka. To my dorośli powinniśmy czytać baśnie, aby na nowo odkryć rzeczy, które pomogą nam w tym duchowym zmaganiu i będą kierować nas w stronę zbawienia” – podsumował Kaszczyszyn.