Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Historia zatoczy koło? O rozpadzie Rosji i federacji polsko-ukraińskiej myślał już Piłsudski

Historia zatoczy koło? O rozpadzie Rosji i federacji polsko-ukraińskiej myślał już Piłsudski Peter Paul Rubens - Prometeusz (detal).

Polscy prometeiści opierali swoje myślenie o niepodległości Polski na poglądach, które najlepiej oddają następujące słowa marszałka Piłsudskiego: „Polska będzie mocarstwem albo nie będzie jej wcale”. Przekonywali, że „podstawą współczesnej struktury międzynarodowej jest świadomy naród żyjący we własnych, względnie wybranych przez siebie formach politycznych”. Drogą do osiągnięcia powyższych celów było rozbudzenie świadomości narodowej na terenach podległych Moskwie. Prometeiści zwalczali szowinistyczny nacjonalizm, egoizm narodowy i oparte na nich relacje między narodami. Pragnęli stworzyć w II RP obywatelski model społeczeństwa gotowego do integracji mniejszości narodowych z większością polską. Dziś idea prometejska budzi się na nowo.

Opowieść o Prometeuszu jest jednym z kamieni węgielnych Europy. Mity mają moc. Często w lapidarnych słowach przedstawiają głębokie prawdy, mądrości i tworzą fundamentalne figury w kulturze. Tytan wykradł ogień bogom greckim, aby podarować go ludzkości. Pragnął jej istnienia i wolności. Stał się w ten sposób archetypem postaci poświęcającej się w imię innych.

Nie przypadkiem Prometeusz jest patronem międzynarodowej grupy polityków i intelektualistów pragnących współpracy narodów środkowo- i wschodnioeuropejskich oraz kaukaskich w imię wolności i walki z despotyczną Rosją. Wśród prometeistów polskich, bo tak się ich określa, prym wiedli Tadeusz Hołówko, Tadeusz Schaetzel i Włodzimierz Bączkowski.

Najwybitniejszym przedstawicielem polskiego prometeizmu był Hołówko, który w okresie I wojny światowej walczył w legionach Piłsudskiego, później zaś zasłynął jako specjalista w zakresie spraw mniejszości narodowych, poseł Polskiej Partii Socjalistycznej oraz sanacyjnego Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. Drugi z nich, Schaetzel, także walczył w legionach, następnie został pracownikiem wywiadu – oficerem słynnej „dwójki” i dyplomatą aktywnie współpracującym z narodami Kaukazu. Mówi się o nim jako domniemanym twórcy pojęcia prometeizmu. Najmłodszy, Bączkowski, urodził się na Syberii w rodzinie zesłańców. Do Polski wrócił z Azji w 1925 r. Pracował w instytucjach zajmujących się sprawami międzynarodowymi, np. jako redaktor „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego” i w Instytucie Wschodnim.

Prometeiści skupili się wokół paryskiej organizacji „Le Prométhée”, założonej w 1926 r. „Na pojęcie prometeizmu polskiego składa się liczny zespół problemów współdziałania Polski z ruchami wyzwoleńczymi narodów uciśnionych przez Moskwę” – pisał Bączkowski. W tym środowisku działał chociażby Symon Petlura, słynny ukraiński polityk, dowódca wyprawy kijowskiej wraz z Józefem Piłsudskim. Zresztą, sam marszałek był jednym z patronów ponadnarodowego ruchu, a bohaterowie niniejszego tekstu określali się jako jego zwolennicy. Głosili koncepcję Polski jagiellońskiej, federacyjnej, co miało uczynić z niej lokalną potęgę, a w konsekwencji zapewnić niepodległość w duchu słów Piłsudskiego: „Polska będzie mocarstwem albo nie będzie jej wcale”.

Polska jest bezpieczna jedynie we współpracy międzynarodowej z sąsiadami

Podstawowymi ideami prometeistów były walka z Rosją jako głównym wrogiem Polski oraz dążenie do wyzwolenia narodów zniewolonych przez Rosjan, niezależnie od natury despotów, a więc bez względu na to, czy na Kremlu rządzili demokraci, bolszewicy czy zwolennicy cara. Bączkowski stawiał sprawę jasno. Uznawał, że „hasło podziału Rosji, jako odwiecznej «turmy narodów» na państwa narodowe, stanowi w tym względzie najlepszy, bo ofensywny środek obronny wobec Rosji”.

Marzenia prometeistów nie dotyczyły jedynie Europy Środkowej i Wschodniej, ale także Kaukazu. Bączkowski mówił nawet o Syberii. Tylko rozczłonkowana i słaba Rosja była do przetrawienia jako państwo słabe, nieimperialne i „odepchnięte” od Europy. 

Schaetzel przekonywał, że „podstawą współczesnej struktury międzynarodowej jest świadomy naród żyjący we własnych, względnie wybranych przez siebie formach politycznych”. Drogą do osiągnięcia powyższych celów było rozbudzenie świadomości narodowej na terenach podległych Moskwie, zaś kolejnymi krokami jej umacnianie aż do osiągnięcia siły odpowiedniej do uzyskania samodzielności politycznej przez konkretny naród oraz rozbudzanie konfliktów wewnętrznych pomiędzy Rosjanami a mniejszościami narodowymi.

Bączkowski dodawał, że „albo Rosja będzie podzielona i wówczas Polska może ze spokojem spoglądać w swą przyszłość, albo Rosja będzie pozostawiona w swych granicach dotychczasowych, przezwyciężając współczesny okres porewolucyjnej «smuty», zagrozi w wybitnym stopniu polskiej niezawisłości w najbliższej przyszłości”.

Zaś Hołówka był przekonany, a wtórowali mu pozostali myśliciele, że aksjomatem rozumnej polskiej polityki wschodniej jest utworzenie i wspieranie jak największej liczby wolnych i niepodległych państw narodowych, a przede wszystkim Białorusi i Ukrainy, które w sojuszu z Polską byłyby w stanie przeciwdziałać imperializmowi rosyjskiemu i rewizjonizmowi niemieckiemu. O okresie 1918-1920, gdy istniała na to największa szansa, pisał on następująco: „Czas odpowiedni został zmarnowany. Doprowadzenie wojny z Sowietami do logicznego końca, a więc do utworzenia niepodległej Ukrainy i Białorusi, tak osłabiłoby bolszewików, że te państwa miałyby czas i możność utrwalić swoją niepodległość”.

Z tych powodów ruch prometejski za zbrodnię i kardynalny błąd uznawał traktat z 1921 r. w Rydze, na mocy którego Polska zrzekała się części ziem białoruskich i ukraińskich na rzecz bolszewików. W podobnych kategoriach postrzegane było morderstwo Narutowicza oraz pacyfikacje wiosek ukraińskich w latach 30. Prometeiści doskonale wiedzieli, że agresja i nagonka na mniejszości etniczne pchają je w ręce radykałów i automatycznie nastawiają na wrogość wobec Polski.

Polska ejdetyczna

Prometeiści zwalczali szowinistyczny nacjonalizm, egoizm narodowy i oparte na nich relacje między narodami. Ich ideałem była tolerancyjna I RP. Pragnęli stworzyć obywatelski model społeczeństwa gotowego do integracji mniejszości narodowych z większością polską. W ten sposób chcieli osłabić wpływy radykalnych stronnictw. 

Nie od dziś wiadomo, że na wzajemnej agresji najbardziej zyskują środowiska skrajne, które karmią się wrogością i na niej budują poparcie społeczne. Na tym żerowała chociażby terrorystyczna Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Hołówko był świadom swoich idei. W swoim programie polityczno-społecznym pisał, że „zapewne nie zadowoli on ukraińskich i białoruskich nacjonalistów, a wściekłość wywoła wśród polskich”. Polskość dla myśliciela była czymś otwartym i inkluzywnym, oderwanym od kategorii etnicznych i religijnych.

Przemodelowanie narodu polskiego dla Hołówki miało jasny cel, którym było związanie mieszkańców kresów wschodnich z resztą państwa, a więc sprawienie, żeby przedstawiciel mniejszości narodowych czuł się pełnoprawnym obywatelem II RP. Polityk wierzył w siłę przyciągania i atrakcyjność polskiej kultury.

Przekonywał, że „stokrotnie lepiej będzie dla Polski, jeśli urok jej kultury będzie oddziaływać na narody białoruski, ukraiński, łotewski, estoński tak samo, jak na nas oddziaływa urok kultury francuskiej. Lepiej jest pozyskać sympatię i przyjaźń 35 milionów narodu ukraińskiego, aniżeli przy pomocy bata i rózgi spolonizować 2 miliony, ale wzbudzić nienawiść w pozostałej olbrzymiej reszcie”.

Dawny socjalista w propozycjach polityki wobec mniejszości narodowych był chyba najbardziej radykalnym prometeistą (Bączkowski miał odmienne, mniej liberalne spojrzenie na te sprawy). Proponował inwestycje ekonomiczne, reformę rolną, uznanie na Kresach języków białoruskiego i ukraińskiego za równe administracyjnie polskiemu. W ramach szkolnictwa pragnął utworzenia szkół ukraińskich i białoruskich, uniwersytetu ukraińskiego, a także katedry białorutenistyki na uczelni w Wilnie.

Przede wszystkim chciał nadać ziemiom kresowym status autonomiczny, włącznie z własnym parlamentem i rządem. Polesie, Wołyń i Galicja Wschodnia miały stać się „Piemontem” Ukraińców i Białorusinów, zalążkami przyszłych niepodległych państw narodowych, które mogłyby następnie utworzyć federację z Polską.

„Autonomia Kresów i wschodniej Galicji jest potrzebna nie tylko ukraińskiej ludności i białoruskiej, ale i państwu polskiemu, jeśli chce ono być silnym i zdrowym organizmem państwowym” – przekonywał poseł. Hołówko głosił, że „Kresy Wschodnie, gdzie narodowy odrodzieńczy ruch ukraiński i białoruski będą miały całkowitą swobodę rozwoju i pielęgnowania własnej kultury, zaczną promieniować daleko poza granice Rzeczypospolitej Polskiej, urabiając przychylny nastrój wśród wielomilionowych rzesz narodu ukraińskiego i białoruskiego, znajdujących się obecnie pod panowaniem rosyjskim”.

Federacja Polaków z narodami ukraińskim i białoruskim miała cele mocarstwowe. Schaetzel widział szansę na powstanie wolnej, samodzielnej i zdolnej do obrony Polski tylko w takiej konfiguracji, gdyż jedynie jako mocarstwo Polska w okresie międzywojennym mogła przetrwać w szczękach dwóch imperializmów – niemieckiego i rosyjskiego. Postulowana współpraca miała przybrać formę wolnych z wolnymi i równych z równymi, tak aby uwzględniać interesy i wolę innych oraz umacniać solidarność międzynarodową wobec wrogich sił i zagrożeń.

Nieimperialnej Rosji nie będzie

Antryrosyjskość i antykomunizm prometeistów były holistyczne. Bardzo ambitnym celem i kolejnym szczeblem ich działalności było zwalczenie wpływów mentalności typowo rosyjskiej na narody. Myśliciele pragnęli także zaszczepić pojęcia związane z cywilizacją zachodnią wśród rusyfikowanych nacji, a więc chociażby wytworzyć typ samodzielnego i świadomego obywatela.

Prowadząc namysł nad Rosją i istotą rosyjskości, prometeiści dochodzili do wniosku, że każda państwowość rosyjska jest ze swojej natury imperialna i dąży do podporządkowania sobie kolejnych narodów. 

Schaetzel głosił, że „komunizm rosyjski sam dostatecznie wyraźnie odpowiedział na pytania, jak rozumie i powinien realizować hasła Lenina o samostanowieniu narodów. Hasła narodowościowe rewolucji rosyjskiej z 1917 r. stały się po ich wygłoszeniu, bo już w latach 1919-1921, iluzją wobec zburzenia przez bolszewików tych wolnych republik narodowych, które zdołały się przy pierwszej sprzyjającej okoliczności sformować”.

Oficer wywiadu podawał szereg powodów, dla których ZSRR był w istocie kolejnym wcieleniem rosyjskości – dominował w nim język rosyjski, najważniejsze kadry tworzyli Rosjanie, likwidowano autonomie narodowe i samorządy. Można powiedzieć, że wiele się musiało zmienić, aby wszystko pozostało po staremu, a carowie wrócili pod postacią szefów Komitetu Centralnego partii komunistycznej.

Problem tożsamości Rosji szczególnie interesował Bączkowskiego. Myśliciel przekonywał w swojej twórczości, że jej imperializm istniał i będzie zawsze obecny jako jedna z niezmiennych cech polityki Moskwy od XV w., gdyż podstawową racją polityki rosyjskiej od tego momentu jest rozrost terytorialny.

W polityce ZSRR publicysta widział nawrót do polityki okresu Rusi z powszechną pańszczyzną i skrajnym absolutyzmem, a nie deklarowanym wyzwoleniem ludu. Bolszewizm rosyjski jawił się jako podobieństwo duchowe epoki „Iwana Groźnego pomnożonego przez reformatorstwo Piotra Wielkiego”. W ujęciu Bączkowskiego Rosja w swej istocie była cywilizacyjnie azjatycka, a nie europejska. Głosił on, że „idea rosyjska to w istocie swej cezarat mongolski starego świata, czyli zaprzeczenie drogą pochłaniania wszelkich praw ludzkich”.

W artykule O wschodnich problemach Polski pisał, że „główna siła Rosji spoczywa w mongolskiej tradycji umiejętnego rozkładu krajów sąsiednich i potem ich łatwego podbijania”. Pierwiastek mongolski determinował, jakby to zostało dziś powiedziane, hybrydowy charakter strategii wojennej Rosjan. Moskwa przez propagandę i wspieranie tendencji rozłamowych świadomie dążyła do jak największego rozkładu wrogich państw oraz wykreowania kryzysów wewnętrznych, aby następnie je podbić.

Imperializm Rosjan, zdaniem Bączkowskiego, był „euroazjatycki”, a więc „stojący na stanowisku samobytności kosmosu rosyjskiego, nienawiści do Europy i Polaków (jako łacinników) i jest właściwym fundamentem współczesnego euroazyjstwa oraz filozoficzną treścią bolszewizmu”. Z tego względu Bączkowski nie widział szans na trwałą, pokojową współbytność z państwem rosyjskim.

Długie trwanie prometeizmu

Opowieść o Prometeuszu kończy się tragicznie. Tytan za kradzież ognia został ukarany przykuciem kajdanami do Kaukazu. Orzeł codziennie wydziobywał mu wątrobę, która wciąż odrastała. Bogowie greccy, podobnie jak imperialna Rosja, nie życzą sobie wolnych istot, które mogłyby im dorównać.

Mity i legendy, nawet te katastroficzne, procentują po latach. Prometeiści najczęściej kończyli równie źle, co ich patron – również imperialiści i szowiniści nie życzyli sobie ich obecności i wpływu. Ruch został pozbawiony wsparcia po śmierci Piłsudskiego w 1935 r. Petlura najprawdopodobniej został zamordowany przez radzieckiego agenta, Hołówkę zabili ukraińscy nacjonaliści w 1931 r., bo widzieli w polityku dążącym do pojednania polsko-ukraińskiego największego wroga, gdyż właśnie jego działalność powodowała złagodzenie relacji pomiędzy obiema nacjami, w konsekwencji osłabiała moc OUN. Schaetzel i Bączkowski uciekli na Zachód. Obaj na emigracji kontynuowali swoją działalność. Drugi z wyżej wymienionych przed swoją śmiercią w 2000 r. zdołał jeszcze wrócić do Polski.

Wysiłek myślicieli nie poszedł na marne. Historia idei kołem się toczy, dawne pojęcia wracają w nowych szatach. Rozbudzony w 2022 r. prometeizm, nawet jeśli się nie odwołuje do swoich klasycznych reprezentantów, to posiada ich ducha. Marek Budzisz proponujący ideę federacji polsko-ukraińskiej lub Agnieszka Legucka rozważająca scenariusze rozpadu Rosji opierają się na tym fundamencie.

Odruch neoprometejski nie cechuje jedynie intelektualistów, również „prości ludzie” mają świadomość doniosłości tego typu działań. Ukraińcy uznają Polaków za swoich najbliższych sojuszników. Nie przypadkiem polscy ochotnicy stają w obronie Ukrainy ramię w ramię z Białorusinami walczącymi o swoją narodową niezależność oraz Gruzinami i czeczeńskimi przeciwnikami Putina i Kadyrowa.

Powracający duch prometejski stał się dominującym paradygmatem w polskiej polityce wschodniej i poważnej refleksji intelektualnej. Agnieszka Legucka przewiduje, że rosyjski system polityczny najprawdopodobniej ulegnie radykalizacji i będzie jeszcze bardziej nastawiony na starcia wewnętrzne i zewnętrzne. Analizując potencjalny scenariusz rozpadu Federacji Rosyjskiej, Legucka przekonuje, że „tendencje odśrodkowe w Rosji nie są powszechne, ale spadek realnych dochodów regionów, a także większe straty osobowe na wojnie z Ukrainą na prowincji będą powodowały narastające frustracje społeczne”.

Napięcia w państwie rosyjskim są szansą dla przeciwników Putina. Krzysztof Strachota w raporcie Rozpad starego świata Próba syntezy po pół roku wojny na Ukrainie przekonuje, że Władimir Putin rozpętaniem wojny na Ukrainie rozpoczął proces rozpadu świata postsowieckiego na Kaukazie i w Azji Centralnej. Lider Rosji już go nie zatrzyma. Przez lata Moskwa umacniała panujący na tych ziemiach system geopolityczny i przeciwstawiała się wszelkim próbom jego rozbicia, a mimo to żadne z państw tych regionów nie poparło rosyjskiej agresji na Ukrainę. Dziś, gdy słabość państwa rosyjskiego objawiła się w pełnej krasie, zaistniała możliwość złamania obowiązującego wokół niego modelu rzeczywistości.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.