Pudelkowy katolicyzm. Deon, Aleteia i hity pielgrzymkowe [PODCAST]
Jeśli jesteś gnojony przez tych typów z ostatniej ławki, to najgorsze co możesz zrobić, to silić się na naśladowanie najbardziej popularnego gościa w klasie, ulubieńca dziewczyn i nauczycieli. Efekt jest odwrotny do zamierzonego – hejterzy jeszcze bardziej nie dają ci żyć. Lepiej po prostu się im postawić, nawet za cenę podbitego oka. Podobnie jest z katolicyzmem w Polsce. Często chcemy być zbyt fajni i zbyt popularni, więcej zyskalibyśmy zaś, gdybyśmy nie udawali kogoś, kim nie jesteśmy. Dziś rozmawiamy o pułapkach pop-katolicyzmu. O pielgrzymkowych hitach lato 2022, szkodliwych clickbajtach Deonu i Aletei, a także plusach i minusach billboardów Fundacji Kornice.
„Kościół w powszechnym przekonaniu kojarzy się z umartwianiem, z wyrzeczeniami. Myślę, że Kościół bardzo chce zerwać z takim wizerunkiem, dlatego w dość mało subtelny sposób stara się pokazać, że w Kościele też może być radośnie. Dlatego pielgrzymki stają się bardziej show czy festiwalem piosenki muzycznej, a nie przeżywaniem wiary. Przy muzyce można się dobrze bawić na biesiadzie czy na weselu. Na miłość boską, pop-katolickie koncerty przeszkadzają w tym, co jest w pielgrzymce najważniejsze” – mówił Bartosz Brzyski.
„W założeniu pudelkowego katolicyzmu leży magiczne przeświadczenie, że wystarczy poprosić, a Bóg w fantastyczny sposób spełni nasze prośby. Jeśli mamy pewną troskę, to katolik nie powinien modlić się o magiczne rozwiązanie tego problemu w formie «Boże zrób tak, by to się rozwiązało». Katolik powinien prosić o podpowiedź, o umiejętności i rozwagę, by samodzielnie rozwiązać ten problem. Z drugiej strony katolik powinien pytać Boga, czy to, o co prosi, jest mu potrzebne i czy jest dobre”- mówił Konstanty Pilawa.
„Pudelkowy katolicyzm jest do bólu infantylny. Wystarczy kupić plastikowy medalik ze świętym, by niczym amulet strzegł cię przed złem. Jesienią w podcaście mówiliśmy o zodiakarach. Pomiędzy nimi a takim katolicyzmem można zauważyć pewne podobieństwo. To podejście pogańskie, które pokazuje, że modlitwa jest pewnego rodzaju zaklęciem, po którym Bóg jest niejako zobligowany do tego, by spełniać nasze zachcianki. To zupełne przeciwieństwo katolicyzmu, które opiera się na pokorze i niższości człowieka wobec Boga” – mówił Piotr Kaszczyszyn.