Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Ostrożnie z Węgrami. Teraz czas na sojusz Polski, Czech i Słowacji

Ostrożnie z Węgrami. Teraz czas na sojusz Polski, Czech i Słowacji Źródło: Wikimedia Commons

Wojna na Ukrainie spowodowała istotne reperkusje polityczne w naszym regionie. Mało kto się spodziewał, że relacje w ramach Grupy Wyszehradzkiej zostaną wywrócone do góry nogami. W relacjach Polski z Węgrami pojawił się chłód. Za to z Czechami i Słowacją nigdy wcześniej nie byliśmy tak blisko. Warto wykorzystać tę okazję, póki sprzyja nam koniunktura.

Polsko-węgierski sojusz podstawą V4

Przed wojną Polska miała najsilniejsze relacje z Węgrami. Budapeszt był nie tylko najważniejszym partnerem w regionie, ale po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE w ogóle najważniejszym partnerem w UE.

Podstawą tego sojuszu było kilka strategicznych czynników. Po pierwsze, zarówno PiS Kaczyńskiego, jak i Fidesz Orbana są partiami antyliberalnymi, budującymi swoje polityczne poparcie na dychotomii lokalny lud vs. kosmopolityczne elity wspierane przez liberalny europejski establishment, z którymi PiS i Fidesz są w strukturalnym konflikcie. Wsparcie konserwatywnego ludu z prowincji zbliża też PiS i Fidesz w kwestiach aksjologicznych. Obie partie wspólnie sprzeciwiają się progresywnym postulatom i podkreślają zasadność utrzymania ładu społecznego opartego na tradycyjnych wartościach.

Drugim czynnikiem rodzącym potencjał współpracy jest „suwerennościowa” polityka wobec UE. PiS oraz Fidesz są zwolennikami selektywnej integracji, czyli tylko w tych obszarach, gdzie jest to opłacalne z punktu widzenia interesu narodowego. Integracja dla samej integracji nie jest dla nich wartością.

To naturalnie powoduje napięcie z unijnym establishmentem i rodzi potrzebę budowy regionalnego sojuszu państw o podobnych interesach i wartościach, co pcha Budapeszt i Warszawę do współpracy. Na polu praworządności, gdzie obie stolice są na cenzurowanym, próbowały one nawet pozyskać sojuszników w V4 w sporze z paternalizmem Europy Zachodniej. Czechy i Słowacja nie chciały jednak bronić Polski i Węgier, ale nie były na froncie tworzenia presji na Warszawę i Budapeszt.

Wspólnota losu Polski i Węgier okazała się na tyle silna, że PiS tolerował zbliżenie Orbana z Rosją. Przed wojną mimo ambiwalentnej retoryki i współpracy energetycznej Węgry nie blokowały kolejnych pakietów sankcji na Rosję po 2014 r,. co dla Warszawy byłoby pewnie przekroczeniem czerwonej linii.

Węgry na cenzurowanym

Ta czerwona linia została przekroczona po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Węgry nie tylko hamowały dyskusję o kolejnych pakietach sankcji, ale zachowały dalece niejednoznaczną postawę wobec konfliktu. Narracja węgierskich mediów, kontrolowanych przez Orbana, znacznie odbiegała od tego, co o wojnie można usłyszeć np. w TVP. O ile jeszcze decyzję, aby hamować embargo na rosyjską ropę i gaz, można było zrozumieć wysoką zależnością od rosyjskich surowców, to np. zabiegi o wyłączenie patriarchy Cyryla spod reżimu sankcyjnego dowodziły, że współpraca rosyjsko-węgierska weszła na niebezpieczny poziom.

Od czasu wojny Węgry były powszechnie krytykowane, w tym także przez samego Kaczyńskiego. Relacje dyplomatyczne zostały mocno ochłodzone, a najlepszą tego emanacją było odwołanie szczytu V4, który miał się odbyć w Budapeszcie. Orbana krytykuje Polska, ale także Czechy nowego premiera Fiali (w odróżnieniu od czasów Babiša).

Wraz z głęboką defensywą Orbana w debacie publicznej zastanawiano się nawet, czy to nie koniec V4, skoro rozbieżności są tak znaczące. Rozwiązanie Grupy Wyszehradzkiej nie wchodzi jednak w grę. Historia różnic interesów poszczególnych państw jest długa, co pokazuje odporność tego formatu na konflikty. Niemniej Węgry wyraźnie osłabiły swoją pozycję w regionie. Co ważne, także spór Brukseli z Węgrami o praworządność zaczyna przebiegać inną trajektorią niż spór z Polską.

Praga nowym Budapesztem dla Polski?

Równolegle do procesu deprecjacji roli Węgier dynamicznie rośnie znaczenie relacji polsko-czeskich. Jeszcze kilka miesięcy temu głównym tematem w relacjach Warszawy i Pragi był spór o elektrownię Turów. Do końca rządów Babiša ta kwestia nie została rozwiązana mimo wielu rund negocjacji.

Podkreślmy, że Turów nie był jedynym powodem tego, że stosunki Czech z Polską nie były intensywne. Do Polski docierały krytyczne oceny z Czech polskiej reformy wymiaru sprawiedliwości. Praga nie podzielała sposobu realizacji polityki europejskiej PiS, mimo że sama wykazywała duży społecznego sceptycyzm wobec UE. Nie chciała także wspierać PiS-u w sporach z KE. Czesi z dystansem podchodzili do wizji głębszej współpracy w ramach V4, ponieważ nie chcieli współpracy regionalnej wynosić na poziom „geopolityczny” i hamować wpływu Niemiec na region Europy Środkowo-Wschodniej, co forsował PiS.

Zdaje się, że wojna na długo zmieniła postrzeganie Czech w wielu obszarach, a przynajmniej taka jest percepcja w Polsce. Po pierwsze, Warszawa dostrzega, iż w Czechach dokonała się istotna polityczna derusyfikacja. Praga postrzega teraz działania Rosji w taki sposób, jak Polska, a wiadomo, że podstawą wspólnej polityki jest wspólna percepcja zagrożeń.

Najlepszym przykładem zmiany jest fakt, iż Czesi jeszcze niedawno nie byli zainteresowani budową gazociągu Stork II do Polski. Uważali, że biznesowo jest to projekt nieopłacalny, ponieważ mają dogodne połączenia z Niemcami i Słowacją. W swoich kalkulacjach nie przewidywali, że Gazprom może wręcz odciąć gaz całej Europie. Obecnie Czechy chcą budować połączenie gazowe z Polską, ponieważ chcą mieć dostęp do międzynarodowego rynku LNG. Wzrost roli Polski w energetyce jest obecny dziś zresztą nie tylko w Czechach. Planowany jest także rozwój infrastruktury transportowej, aby Czesi mieli lepszy dostęp do polskich portów.

Rozmawiając z Czechami, można odnieść wrażenie, że nie tylko podzielają oni punkt widzenia Polski na Rosję, ale nad Wełtawą zdano sobie sprawę z tego, że nawet wojna nie była w stanie spowodować w wielu państwach Zachodniej Europy adekwatnej reakcji, co dodatkowo podnosi znaczenie Warszawy. Poza tym Czechy popierają bardziej ambitne wsparcie Kijowa, w tym solidny Fundusz Odbudowy oraz przyjęcie Ukrainy do UE. Te postulaty oraz determinacja w ich realizacji powodują, że dziś po raz pierwszy od wielu lat Pradze jest bliżej do Warszawy niż Berlina, którego postawa w Czechach jest oceniana jako bardzo rozczarowująca.

Ponadto Polska pretenduje do miana militarnej potęgi w regionie. Jeszcze na długo przed 24 lutego Warszawa wydawała 2% PKB na armię, co nie było standardem w NATO. Zapowiedziany wzrost tych wydatków do 3% PKB oznacza radykalne przyspieszenie programów modernizacji i zwiększa atrakcyjność Polski w zakresie bezpieczeństwa. Poza tym widoczny na arenie międzynarodowej jest wzrost znaczenia Polski z powodu współpracy z USA, która przebiega bardzo intensywnie.

Klimat wojenny powoduje, że tracą na znaczeniu „tradycyjne” obiekcje wobec PiS o charakterze ideologicznym, szczególnie że premier Fiala pochodzi z ODS, z którym PiS współpracuje w Parlamencie Europejskim. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na to, że dziś zaczynają procentować niszowe projekty, które w ostatnich latach były realizowane przez konserwatywne środowiska w Czechach i w Polsce (m.in. realizowane przez Ośrodek Myśli Politycznej w Krakowie, który wydał nawet książkę Fiali). Dzięki nim w Czechach w środowisku premiera są osoby, włącznie z nim samym, które lepiej znają Polskę i potrafią zdekonstruować istniejące stereotypy. Znają także punkt widzenia PiS-u dzięki bezpośrednim kontaktom, co ułatwia współpracę.

Warszawę z Pragą łączy także kwestia uchodźców z Ukrainy, którzy licznie przybyli do obu państw po 24 lutego. Wspólne wyzwania stają się przedmiotem wspólnej rozmowy. Czeskie społeczeństwo bardzo dobrze ocenia polską pomoc zarówno dla uchodźców, jak i dla samej Ukrainy. Oba narody przyjęły dużą liczbę uchodźców, co wzbudziło wzajemne uznanie, ale i poczucie wspólnoty wyzwań, które zostaną z nami na długo po zakończeniu wojny. Symbolicznym potwierdzeniem zgodnego kursu był wspólny wyjazd premiera Morawieckiego z premierem Fialą (a także premierem Janšą ze Słowenii oraz wicepremierem Jarosławem Kaczyńskim) do Kijowa, co wywołało pozytywne emocje w Polsce.

Słowacja również ucieka od Rosji

O ile w przypadku Czech wojna zintensyfikowała dystansowanie się od Rosji, o tyle na Słowacji polityka wobec Kremla była przed wojną w zupełnie innym miejscu. Przez wiele lat rząd lewicowego Roberta Fico w Bratysławie prowadził politykę nieantagonizowania Rosji. Po 2020 r. nowy, centroprawicowy rząd był bardziej proatlantycki.

Tuż przed wojną Bratysława przyjęła nową strategię bezpieczeństwa i obrony. Po raz pierwszy zdefiniowały one Rosję jako źródło wyzwań. Tuż po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę Słowacja niespodziewanie znalazła się w awangardzie państw najbardziej zaangażowanych w pomoc dyplomatyczną, humanitarną i wojskową. Słowacy przekazali m.in. systemy obrony powietrznej S-300, a obecnie trwają dyskusje nad przekazaniem Ukrainie samolotów Mig-29.

Wojna skłoniła władze Słowacji do przyjęcia grupy bojowej wzmacniającej wschodnią flankę NATO. W jej skład miałyby wejść m.in. siły zbrojne z Polski, Czech i Niemiec. Dotychczas, z uwagi m.in. na niechęć społeczeństwa, słowackie władze nie akceptowały stacjonowania sojuszniczych wojsk. Obecny kurs Słowacji uruchamia potencjał do zacieśnienia współpracy Polski z drugim południowym sąsiadem, z którym stosunki zawsze były dobre, ale o niskiej intensywności.

W przeciwieństwie do Polski i Czech polityka Słowacji jest poddawana krytyce przez krajową opozycję, która nawołuje do większej neutralności wobec wojny, co wynika z tradycyjnej nieufności Słowaków do USA i NATO. Jednym ze źródeł słowackiej sympatii do Rosji jest przywiązanie sporej części elit i społeczeństwa do haseł słowianofilskich, mających korzenie w XIX-wiecznym słowackim odrodzeniu narodowym. Upatrywało ono w Rosji wsparcia wobec madziaryzacji. Mając na uwadze podział społeczny na tle wojny, koniunktura na Słowacji może więc niedługo się skończyć, jeśli słowackie społeczeństwo będzie odczuwać coraz większe konsekwencje inflacji i zacznie ją utożsamiać z polityką rządu.

Wojna spowodowała głęboką rekonfigurację zależności w V4.  W odstawkę poszły Węgry, których pozycja w Grupie Wyszehradzkiej zależy tylko od polityki Orbana. Złoty okres nadszedł z kolei dla trójkąta polsko-słowacko-czeskiego. Wyzwaniem dla elit politycznych tych państw jest wykorzystanie go, zanim dobra koniunktura się skończy. Podstawą współpracy w obecnej sytuacji geopolitycznej jest, naturalnie, bezpieczeństwo. Rosyjska agresja udowodniła, że czas tradycyjnych zagrożeń nie minął i niestety muszą o tym pamiętać szczególnie państwa regionu Środkowej Europy.

Wojna kolejny raz w historii pokazała wspólnotę losu naszego regionu, a także strategiczne różnice między państwami V4, a najbardziej wpływowymi państwami Europy Zachodniej. Dlatego najwyższy czas, aby uświadomić sobie konieczność solidarności regionalnej. Nasz region musi przestać myśleć o sobie jako uboższym, aspirującym kuzynie Zachodu. Powinniśmy zacząć myśleć o sobie jako o regionie mającym własną tożsamość, interesy i mogącym wspólnie wiele zdziałać.

Dziś jest świetny czas dla Warszawy, aby przekonać Pragę i Bratysławę np. do silniejszego zaangażowania w projekt Trójmorza, szczególnie że w czerwcu Stany Zjednoczony zadeklarowały kolejne wsparcie finansowe, które pomoże rozwijać połączenia infrastrukturalne. Jest dobry moment nie tylko na to, aby odkurzyć stare projekty „eksperckie”, które nie doczekały się jeszcze realizacji. Nastąpił też czas na tworzenie nowych pomysłów. Jeśli z rosyjskiej agresji ma wyniknąć coś dobrego, to lepsze poznanie sąsiadów, które pozwoli stworzyć regionalny sojusz oparty o wspólne interesy.

***

Artykuł jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Autora artykułu oraz Klubu Jagiellońskiego. Utwór powstał w ramach konkursu „Forum Polsko-Czeskie na rzecz zbliżenia społeczeństw, pogłębionej współpracy i dobrego sąsiedztwa 2022”.  Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, posiadaczach praw oraz pod warunkiem podania linku do naszej strony.

Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie Forum Polsko-Czeskie 2022.