Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kontrkulturowa nowa lewica – barbarzyństwo, którego potrzebuje dziś Kościół

przeczytanie zajmie 7 min
Kontrkulturowa nowa lewica - barbarzyństwo, którego potrzebuje dziś Kościół Archiwum Protestów Publicznycjh:Kraków, 21.05.2022. Marsz Równości. © Dawid Zielinski, https://archiwumprotestow.pl/protest/marsz-rownosci-4/?id=11270.

Zachód potrzebuje dziś nowej syntezy dwóch pozornie wykluczających się perspektyw – katolickiej nauki społecznej i lewicowej kontrkultury. Nowa cywilizacja życia nie powstanie, jeśli do starych, katolickich bukłaków nie nalejemy młodego, barbarzyńskiego wina. Kontrkultura potrzebuje zakorzenienia w obiektywnych wartościach, katolicyzm zaś nowego dynamizmu zdolnego uczynić z życia prawdziwe dzieło sztuki. Tylko taka propozycja może stawić czoła wschodniemu autorytaryzmowi spod znaku Putina i Jinpinga.

Globalna polaryzacja

Procesy polaryzacji poglądów i postaw, które dotąd opisywane były wewnątrz poszczególnych kręgów kulturowych, społeczeństw i rozmaitych podgrup zamykających się coraz szczelniej w swoich bańkach informacyjnych, na naszych oczach zyskują wymiar polaryzacji globalnej. Wraz z eskalacją wojny na Ukrainie uwydatnia się podział ludzkości na Zachód oparty w swoich najgłębszych fundamentach, na idei wolności osoby, i na aspirujące do zmiany światowego systemu bezpieczeństwa autokracje.

Immanentną cechą liberalnych demokracji jest ideowa niejednorodność i liczne, niekiedy głębokie napięcia wewnętrzne. Zaś państwa autokratyczne postrzegają społeczeństwo jak kolektyw konsolidowany homogeniczną indoktrynacją ideologiczną i totalitarną kontrolą.

Gra toczy się więc nie tylko o dominację gospodarczą, ale także, a może przede wszystkim, o hegemonię aksjologiczną i wynikający z niej model organizacji społecznej. Jak pokazuje rozwój sytuacji wokół konfliktu na Ukrainie, czynnikiem krytycznym, determinującym możliwości obydwu stron jest ich wewnętrzna spójność i zdolność mobilizacji wokół konkretnego systemu wartości.

Pojawia się zatem pytanie, czy wielobiegunowa kultura Zachodu jest dzisiaj w stanie wygenerować wspólną propozycję filozoficzną, która mogłaby stać się jednoczącą przeciwwagą dla ideologicznego tarana autokracji.

Marek Cichocki w wydanej w 2017 roku książce Północ i Południe. Teksty o polskiej kulturze i historii przekonywał, że istotą kultury europejskiej jest synteza rzymskiego chrześcijaństwa i kultur barbarzyńskich plemion Północy. Podejmując tę myśl, można powiedzieć, że istotą Zachodu jest umiejętność łączenia uniwersalnych wartości niesionych przez dziedzictwo klasyczne i chrześcijaństwo z kreatywną, witalną energią kolejnych fal nowych, a przez to w pewien sposób „barbarzyńskich” idei. Ten dialektyczny model pozwala zobaczyć historię naszej kultury jako sekwencję kolejnych renesansów, w których następowała aktualizacja dawnego systemu aksjologicznego w zmieniających się realiach cywilizacyjnych.

Obecnie linia najsilniejszego napięcia w naszej kulturze przebiega między katolicką nauką społeczną a kontrkulturą promowaną przez Nową Lewicę. Choć brzmi to paradoksalnie, to być może właśnie integracja tych dwóch sfer jest współcześnie jedyną szansą na odnowę kultury Zachodu.

Wspólną propozycją ideową stanowiącą realne spoiwo społeczne może się stać zdefiniowana na nowo integralna kultura życia, oparta o najbardziej wartościowe elementy zaczerpnięte z tych dwóch wrażliwości. Motywami zbliżenia stanowisk należałoby uczynić bliskie obu stronom kategorie sprawiedliwości, pomocniczości i solidarności oraz zasadę inkluzywności i troski o dobro wspólnoty.

Taka propozycja, by mieć szanse powodzenia, musiałaby uwzględniać także niezbędne minimum elementów liberalizmu w sferze ekonomicznej, gwarantujących swobodę inicjatywy gospodarczej istotną dla wolności obywateli i suwerenności poszczególnych społeczeństw. Element liberalny jest koniecznym katalizatorem tego hipotetycznego miksu idei. Zabezpiecza go przed dryfem w kierunku totalnej organizacji życia jednostki, do czego tendencje wykazuje zarówno źle pojmowany katolicyzm, jak i wojująca kontrkultura.

Postulowana przeze mnie integralna kultura życia miałaby łączyć perspektywę chrześcijańską najpełniej wyrażoną w katolickiej nauce społecznej z perspektywą lewicy w jej szczególnym wydaniu. W roli elementu „barbarzyńskiego” należałoby obsadzić teorię i praktykę działań Josepha Beuysa, artysty i społecznego wizjonera związanego z kontrkulturą lat 60. i 70. Przyjrzyjmy się nieco bliżej obu komponentom takiego połączenia.

Alternatywa chrześcijańska

Nauczanie społeczne Kościoła, począwszy od encykliki Rerum novarum Leona XIII, a skończywszy na Fratelli tutti Franciszka, motywowane jest dążeniem do integralnego rozwoju człowieka, którego celem jest „życie bardziej ludzkie”, jak pisał Jan Paweł II w  Sollicitudo rei socialis. Kościół nieustannie aktualizuje swoje stanowisko dotyczące najistotniejszych zagrożeń cywilizacyjnych dotykających nas w skali osobistej, społecznej i w wymiarze globalnym.

Przedmiotem troski jest tu ostatecznie życie człowieka możliwie najbardziej zgodne z jego naturą, najpełniej wykorzystujące swój wieloraki potencjał. Niezliczone biblijne i ewangeliczne odwołania do Boga, który jest Bogiem żywym, stwórcą i dawcą życia, Słowem, w którym jest życie, drogą, prawdą i życiem, sprawiają, że chrześcijaństwo można bez cienia przesady nazwać religią życia.

W tym duchu pisana jest encyklika Pawła VI Humanae vitae z 1968 roku, bazująca w dużej mierze na wydanej w 1960 roku pracy Miłość i odpowiedzialność Karola Wojtyły. Evangelium Vitae Jana Pawła II z 1995 roku daje natomiast szeroką wykładnię odniesienia Kościoła do życia ludzkiego w ogóle. Potwierdza, że obok Ewangelii miłości Boga do człowieka i Ewangelii godności osoby Ewangelia życia stanowi rdzeń przekazu chrześcijańskiego. Autor odwołuje się także do kategorii uniwersalnego prawa naturalnego, do wrodzonej zdolności rozróżniania dobra i zła, która jako powszechna i niezależna od religii stanowi, można powiedzieć, cechę gatunkową człowieka. Podtrzymuje też diagnozę zagrożeń dla życia ludzkiego postawioną w dokumentach Soboru Watykańskiego II.

W encyklice czytamy, że „wszystko, co godzi w samo życie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, spędzanie płodu, eutanazja i dobrowolne samobójstwo; wszystko, cokolwiek narusza całość osoby ludzkiej, jak okaleczenia, tortury zadawane ciału i duszy, próby wywierania przymusu psychicznego; wszystko, co ubliża godności ludzkiej, jak nieludzkie warunki życia, arbitralne aresztowania, deportacje, niewolnictwo, prostytucja, handel kobietami i młodzieżą; a także nieludzkie warunki pracy, w których traktuje się pracowników jak zwykłe narzędzia zysku, a nie jak wolne, odpowiedzialne osoby: wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki są czymś haniebnym; zakażając cywilizację ludzką bardziej hańbią tych, którzy się ich dopuszczają, niż tych, którzy doznają krzywdy, i są jak najbardziej sprzeczne z czcią należną Stwórcy”.

Takie ujęcie spektrum grzechów przeciwko życiu człowieka uświadamia istnienie jednej wspólnej płaszczyzny myślenia o wartości życia. Łączy ona sprzeciw wobec zbrodni kryminalnych i wojennych, kary śmierci, tortur, wszelkiego przemocowego wykorzystywania ludzi z postulatem ochrony ludzkiego życia biologicznego od poczęcia do naturalnej śmierci z wymogiem aktywnej ochrony i promocji szeregu praw człowieka związanych z jego codziennymi warunkami egzystencji na płaszczyźnie fizycznej, psychicznej i duchowej.

Oprócz troski społecznej i afirmacji wartości ludzkiego istnienia można wskazać jeszcze jeden ważny aspekt chrześcijańskiego myślenia o życiu. Jest nim odniesienie do życia w ogóle, życia nie tylko ludzkiego, ale do wszystkich jego przejawów obecnych w naturze oraz do niezbędnego życiu środowiska naturalnego.

Wrażliwość na problematykę ekologiczną obecna jest z różnym natężeniem w społecznej nauce Kościoła, jednak jej najpełniejszy jak dotąd wyraz daje encyklika Laudato si’ papieża Franciszka z 25 maja 2015 roku. Franciszek dokonuje w niej kompleksowego przeglądu zagrożeń ekologicznych, wskazuje na ich rozmaite źródła.

Najgłębszą przyczyną kryzysu jest według niego dominujący w naszej cywilizacji sposób pojmowania postępu technologicznego i obecne w ludzkim myśleniu przeciwstawienie człowieka naturze. Człowiek jako podmiot w sposób logiczno-racjonalny pojmuje, a zarazem bierze w posiadanie środowisko naturalne jako rzecz, nad którą panuje, swobodnie ją przekształca i w nieograniczony sposób eksploatuje.

Pozytywną alternatywą dla takiego paradygmatu ma być ekologia integralna, łącząca wymiary środowiskowy, gospodarczy, społeczny i kulturowy. Ma się ona przekładać na postawy ekologiczne dnia codziennego, odpowiedzialność za dobro wspólne w skali globalnej oraz finalnie na odpowiedzialność i solidarność z następnymi pokoleniami w kontekście katastrofalnych zmian klimatu. Drogą przemiany obecnego stanu rzeczy ma być wielopłaszczyznowy społeczny dialog proekologiczny, w sferze religijnej zaś nawrócenie ekologiczne i kształtowanie ekologicznych cnót.

Takie połączenie troski o sprawy społeczne, ekonomiczne i szeroko pojęte prawa człowieka z logiką Ewangelii życia oraz z troską o środowisko naturalne stanowi kontinuum, które moglibyśmy nazwać integralną troską o życie albo inaczej – integralnym pro-life.

Pole konfliktu

Kościół w perspektywie Jana Pawła II odnosi się także do wewnętrznych sprzeczności obecnych w naszej kulturze. Należy do nich np. paradoks, który przeciwstawiając prawa kobiet prawom ich poczętych dzieci, rozsadza od środka ideę praw człowieka. Dokonuje się to na drodze warunkowania statusu osoby poprzez arbitralne, subiektywne przyznanie prawa do ochrony życia jedynie temu, kto dysponuje pewną autonomią i nie podlega całkowitej zależności od innych.

Idea praw człowieka opiera się jednak na założeniu, że istota ludzka nie może podlegać niczyjemu panowaniu, a uzależnianie tego od jakiegokolwiek cenzusu jest totalnie sprzeczne z tą ideą. Podobne destrukcyjne działanie ma utożsamianie człowieczeństwa ze zdolnością komunikacji za pomocą języka. Wyklucza ono każdego, kto jest tej możliwości pozbawiony, a przez to słabszy, i zastępuje prawa człowieka brutalnym prawem siły.

Kolejnym czynnikiem regresu w tej dziedzinie jest zdaniem papieża skrajnie indywidualistyczne pojmowanie wolności jednostki. Wolność oderwana od relacyjności i nieregulowana wymogiem akceptacji innego osuwa się w samowolę silniejszych.

Te paradoksy są charakterystyczne dla znacznej części środowisk liberalnych i lewicowych. Wyjściowo lokują je na pozycji twardych przeciwników perspektywy chrześcijańskiej. Podobnie działa zamiłowanie do stosowania taktyk dekonstrukcji i subwersji rozkładających systemy wartości i struktury znaczeń. Sprowadzają one sferę pojęciową do konsystencji zawiesiny złożonej z porozrywanych i nieostrych struktur myślowych unoszących się w wielowymiarowym, zmiennym i negocjowalnym, a przez to ostatecznie bezużytecznym systemie odniesień.

Zawiesina ta jest z kolei idealnym środowiskiem działania silnych i pozbawionych moralnych ograniczeń graczy. Służy im mechanistyczno-materialistyczna wizja człowieka, subiektywizm, relatywizm, etyczny sytuacjonizm oraz skrajnie indywidualistycznie pojmowana wolność silniejszych pozwalająca na myślenie i działanie na zasadzie przemocy.

W taki sposób, jak możemy to teraz obserwować, rodzi się kultura, w której możliwa jest np. putinowska narracja o denazyfikacji Ukrainy, domagająca się uwzględnienia rzekomo równouprawnionej rosyjskiej perspektywy opisu rzeczywistości. Retoryka Putina i Ławrowa wyraźnie poszukiwała na Zachodzie legitymizacji wojny w oparciu o tak rozumianą swobodę żonglowania pojęciami, nieskrępowaną już w żaden sposób kategorią prawdy.

Alternatywa Beuysa

Na przypomnienie i głębszą analizę w dzisiejszym kontekście zasługuje działalność społeczna i artystyczna Josepha Beuysa. Niemiecki artysta, uważany za jednego z ojców sztuki krytycznej, zaproponował koncepcję będącą pewnym wcieleniem lewicowej kontrkultury pozbawionym jednak przemocy i obsesji walki klas.

W jego myśli obecne są inspiracje antropozofią Rudolfa Steinera, od którego przejął przywiązanie do duchowej wolności, równości obywateli wobec prawa i postulat braterstwa jako zasady regulującej stosunki gospodarcze. Inspirował się także niemieckim romantyzmem (Novalisem, Schlegelem, Schillerem), z którego przejął rozumienie sztuki jako specjalnej przestrzeni ludzkiej wolności. Ogromny wpływ miały na niego także doświadczenia totalitaryzmu III Rzeszy i czynny udział w II wojnie światowej.

W myśl jego idei Plastyki społecznej tworzywem sztuki miała być rzeczywistość społeczna kształtowana przez artystę, którym mógł stać się każdy, kto uświadomił sobie, że może i powinien kreatywnie oddziaływać na swoje otoczenie. Zgodnie z tą zasadą Beuys obok tworzenia klasycznie pojętych obiektów artystycznych, rzeźb i instalacji działał także poprzez kształtowanie materii społecznej.

W 1967 roku wraz ze swoimi studentami z Akademii Sztuki w Düsseldorfie założył Niemiecką Partię Studentów (Deutsche Studentenpartei -DSP), która miała wspomagać młodych w formułowaniu ich poglądów społeczno-politycznych. W 1970 roku powołał Organizację Nie-Wyborców – Wolne Referendum działającą na rzecz edukacji dla zmian, a w 1971 roku Organizację na rzecz Bezpośredniej Demokracji przez Referendum (Organisation für Direkte Demokratie durch Volksabstimmung), której celem było stworzenie przestrzeni debaty i wymiany poglądów. W 1977 roku powstała Wolna Międzynarodowa Wyższa Szkoła Kreatywności i Badań Interdyscyplinarnych (Freie Internationale Hochschule für Kreativität und Interdisziplinäre Forschung F.I.U.) łącząca dydaktykę sztuki m.in. z elementami socjologii i antropologii oraz ukierunkowana na podnoszenie kompetencji kreatywnych uczestników zajęć.

Działalność Beuysa nie była jedynie aktem symbolicznym lub artystyczną manifestacją społecznej utopii. Artysta kandydował do Bundestagu z ramienia Wspólnoty Działania Niezależnych Niemców (Aktionsemeinschaft Unabhängiger Deutscher – AUD) i był jednym ze współzałożycieli Partii Zielonych, z której listy startował do Parlamentu Europejskiego. Jego inicjatywy, takie jak stworzenie partii politycznej lub kolejnych organizacji, miały być prawdziwymi dziełami sztuki.

Na specjalną uwagę zasługuje opublikowany w 1978 roku na łamach „Frankfurter Rundschau” Apel o alternatywę. Autor diagnozuje w nim sytuację globalną jako wielowymiarowy kryzys obejmujący zagrożenie militarne, gospodarcze, ekologiczne oraz kryzys polegający na deficycie demokracji. Jednak najistotniejszym problemem jest według artysty kryzys świadomości dotykający poszczególnych ludzi i odbierający im moc sprawczego działania.

Podobnie jak obserwowaliśmy to w tekstach papieskich, Beuys upatruje przyczyn globalnego kryzysu w wyniszczającym podziale i podporządkowaniu świata dwóm blokom ideologicznym i dwóm systemom władzy opartym z jednej strony na totalitarnym państwie, z drugiej zaś na rządach pieniądza. Postulowaną przez Beuysa alternatywą jest tzw. trzecia droga. Ma ona prowadzić od rewolucji pojęć ku nowej formie organizacji społeczeństwa złożonego z wolnych i świadomych twórców kształtujących swoją wspólną rzeczywistość.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że myślenie Beuysa oferuje to, czego brak katolickiej nauce społecznej – wolną radość tworzenia i witalną energię młodzieżowej kontry zdolną do skokowej zmiany zasad społecznej gry. A przecież ta żywiołowa, radosna i pozytywna kreatywność powinna być nieodłącznym elementem chrześcijaństwa, jego znakiem firmowym. Takiego barbarzyństwa potrzebuje dziś KNS.

Katolicka kontrkultura

Wizja połączenia tych dwóch pozornie przeciwstawnych pierwiastków przywodzi na myśl obraz młodego Kościoła, który został uchwycony w Dziejach Apostolskich. To pulsująca życiem wspólnota „naelektryzowana” Duchem Świętym, z zasady działająca w poprzek schematom, immanentnie transgresywna.

W takim ujęciu Ewangelia przestaje się jawić jako nobliwy kanon z dwutysiącletnią siwą brodą, a zaczyna być znowu Dobrą Nowiną – aktualizacją, świeżym odkryciem dobra tu i teraz. W tym sensie żywe chrześcijaństwo jest zawsze kontrkulturowe. Sprzeciwia się aktualnemu stanowi rzeczywistości i proponuje alternatywę płynącą ze źródłowego odkrycia i doświadczenia dobra.

W zamyśle Beuysa indywidualna, kreatywna energia wyzwalana dzięki sztuce i edukacji wydaje się jednak niedostatecznie ukierunkowana. Wektor (albo raczej niezliczone wektory) nadaje jej indywidualistycznie pojęta wolność poszczególnych twórców. Opisywana w Apelu o alternatywę rewolucja pojęć nie jest regulowana kryteriami jasno zdefiniowanego dobra wspólnego i zagrożona jest dryfem w stronę niszczącej dekonstrukcji i rozmycia znaczeń prowadzącego do załamania niezbędnych hierarchii wartości. Społeczeństwo wolnych i świadomych twórców, które ma być efektem przebycia tzw. trzeciej drogi, jawi się jako zbiorowość anarchistyczna i zatomizowana, zbiorowość ludzi raczej osamotnionych, której trudno byłoby definiować się jako wspólnota.

W teorii Beuysa obecne są wprawdzie pojęcia wolności, równości, braterstwa i solidarności, rezygnacja z przemocy i wiara w pozytywną moc ludzkiej twórczości. To jednak, jak się zdaje, jeszcze za mało, aby na tym fundamencie budować funkcjonalną, rozumną i służącą człowiekowi cywilizację. Dopiero spotkanie koncepcji Plastyki społecznej z dojrzałą miłością do człowieka, którą niosą Ewangelia i społeczna nauka Kościoła, może przynieść oczekiwany efekt.

Wizja Josepha Beuysa potrzebuje logiki miłości porządkującej i ukierunkowującej ludzką, twórczą energię. Do realizacji wizji Kościoła potrzebny jest natomiast radykalizm i witalna energia powszechnej twórczości zdolnej do dokonania nowej duchowej rewolucji, która da nam siłę do ocalenia cywilizacji życia. Można powiedzieć, że drogą do renesansu Zachodu jest po raz kolejny spotkanie rzymskiego chrześcijaństwa z witalnym „barbarzyństwem”, tym razem w wydaniu ponowoczesnej kontrkultury.

Potrzebne jest radykalne dowartościowanie szeroko rozumianej ludzkiej twórczości, podmiotowości i sprawczości przenikniętych intuicją prawa naturalnego, ideą troski społecznej, Ewangelii życia i integralnej ekologii. W centrum kulturotwórczej narracji powinna się znaleźć metafora życia jako dzieła sztuki, dająca się projektować także na życie społeczne, polityczne i stosunki międzyludzkie w wymiarze globalnym.

Czy spotkanie idei chrześcijańskiej, która w zderzeniu z realiami kolejnych epok permanentnie wyglądała na naiwną utopię, z ideą Josepha Beuysa oskarżanego w swoim czasie o polityczne komedianctwo może okazać się nieutopijnym rozwiązaniem dla zagrożonego Zachodu? Oby rozmowa na ten temat stała się niepostrzeżenie elementem zbliżenia niesłusznie oddalonych od siebie, a tak przecież cennych perspektyw.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.