Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

50 tys. żołnierzy ćwiczy niedaleko Rosji. NATO zawalczy o geopolityczną kontrolę nad Bałtykiem?

50 tys. żołnierzy ćwiczy niedaleko Rosji. NATO zawalczy o geopolityczną kontrolę nad Bałtykiem? Print screen z materiału AFP News Agency https://www.youtube.com/watch?v=zaqKrCss_sU

16 maja rozpoczęły się szeroko zakrojone i zaplanowane dużo wcześniej ćwiczenia wojskowe wspólnoty transatlantyckiej na Bałtyku. W tym czasie fińskie i szwedzkie władze zadeklarowały chęć przystąpienia do NATO. Jeszcze w 2021 r. to Zachód obawiał się rosyjskich ćwiczeń prowadzonych w Europie. W 2022 r. role się odwracają. Możemy nie tylko rozmawiać z Finami i Szwedami o ich członkostwie w NATO, ale też pokazać, że i bez wypełnienia formalności akcesyjnych działamy jak jeden blok.

Od dawna nad Bałtykiem nie działo się tak wiele. Odbywa się seria ćwiczeń wojskowych od Estonii po Niemcy. Słyszymy historyczne deklaracje o chęci wstąpieniu Finlandii i Szwecji do NATO. To sojusz, a nie Rosja, rozdaje teraz karty. Na naszych oczach kształtuje się nowe, NATO-wskie dominium Maris Baltici. Na Kremlu szampana na pewno nikt dziś nie otwiera, za to już niedługo w Warszawie korki będą mogły strzelać przy toastach (o ironio!): „Vivat Carolus Gustavus, król Szwecji”. Tym razem jednak raczej z uśmiechem, a nie grymasem na ustach.

Trening czyni mistrza

Niedziela, 15 maja: „To historyczny dzień. Rozpoczyna się nowa era” – tak o ogłoszeniu chęci przystąpienia do NATO przez Finlandię i Szwecję mówił  sam prezydent Finlandii. W tym samym czasie fińscy i szwedzcy żołnierze znajdowali się w drodze do Estonii, gdzie zaraz po „historycznym dniu 16 maja rozpoczęły się szeroko zakrojone i zaplanowane dużo wcześniej ćwiczenia wojskowe pod kryptonimem «Siil 2022»” z ich udziałem.

W manewry będzie zaangażowanych 15 tys. żołnierzy z 14 państw (w tym z Polski), a całość ćwiczeń potrwa do 3 czerwca. Uważniejsi obserwatorzy dostrzegą, że to nie pierwszy raz, gdy Skandynawowie i Estończycy blisko ze sobą współpracują. Oba państwa brały już udział m.in. w ćwiczeniach „Siil 2018”, a Finowie już w marcu bieżącego roku ćwiczyli razem z członkami NATO obronę powietrzną w Estonii w ramach „Saber Strike”.

Ćwiczenia w Siil odbywają się cyklicznie co kilka lat, ale to, co wyróżnia ich współczesną odsłonę od chociażby poprzedniej edycji z 2018 r., to skala działań. Mimo wcześniejszej współpracy trudno nie odnieść wrażenia, że dziś, gdy słyszymy o udziale Finów i Szwedów we wspólnych ćwiczeniach z NATO, czujemy, że ma to pewien symboliczny wymiar.

Co więcej, nie tylko Skandynawowie jeżdżą do nas, ale też same kraje NATO wybrały się do fińskich lasów. W pierwszej połowie maja Brytyjczycy, Amerykanie, Estończycy i Łotysze brali tam udział w ćwiczeniach fińskiej armii o nazwie „Arrow 2022”. Uczestniczyło w nich łącznie ok. 3400 żołnierzy trenujących również przy użyciu ciężkiego sprzętu i brytyjskich czołgów Challanger 2.

Dla tych, którzy lubią śledzić aktywność wojsk sojuszniczych, takie ćwiczenia jak „Defender Europe” i „Swift Response”, to żadna nowość. Oba są organizowane cyklicznie przez Stany Zjednoczone, a w tegorocznej edycji bierze udział 18 tys. żołnierzy z 20 krajów, z czego blisko połowa (ok. 7000) ćwiczy na terytorium Polski. Do listy majowych manewrów w naszym regionie należy dodać jeszcze ćwiczenia „Iron Wolf” na Litwie (3000 żołnierzy) i „Wettiner Heide” w Niemczech (7500 żołnierzy).

Podsumujmy powyższe fakty i odpowiedzmy na pytanie, dlaczego wieści nawet o tych odbywających cyklicznie ćwiczeniach wydają się na swój sposób wyjątkowe. Po pierwsze, mówimy o nawet 46 900 żołnierzach NATO (i partnerów) ćwiczących przede wszystkim w regionie Morza Bałtyckiego. Nie jest to rekord, ale jednak niemała siła, która zdaje się przemierzać pribałtykę bez większych kłopotów. Tym, co może szczególnie postraszyć Rosjan (a nam dodawać odwagi), to pewne odwrócenie ról, którego jesteśmy świadkami. Jeszcze w 2021 r. to Zachód obawiał się rosyjskich ćwiczeń prowadzonych w Europie. Dziś to tysiące żołnierzy NATO manewruje blisko granic z Rosją.

Potrzeba kropki nad i

Udane ćwiczenia nie zmieniają faktu, że abyśmy faktycznie mogli mówić o pełnym sukcesie NATO nad Bałtykiem, to formalności związane z akcesją Szwecji i Finlandii do Sojuszu muszą przebiec możliwie szybko i sprawnie. Nadal znajdujemy się na początkowym etapie procesu, ale jeśli spełnią się uspokajające zapowiedzi sekretarza generalnego NATO, Jensa Stoltenberga, to kolejne kroki nastąpią niemal błyskawicznie.

W niedzielę usłyszeliśmy oficjalnie wyrażoną chęć przystąpienia do NATO ze strony fińskiego prezydenta i premiera. Niedługo po nich partia rządząca w Szwecji również wyraziła swoje poparcie dla dołączenia kraju do Sojuszu. Po skompletowaniu i złożeniu odpowiednich dokumentów rozpocznie się żmudny proces wypełniania procedury przewidzianej w artykule 10. Traktatu Północnoatlantyckiego, czyli uzyskania zgody wszystkich obecnych członków sojuszu. Przez to cała procedura może zająć według niektórych dyplomatów nawet rok, a po drodze mogą się jeszcze pojawić różnego rodzaju trudności.

Przykładem ryzyka, którym jest obarczony cały proces, były niedawne sceptyczne wypowiedzi Turków. Zarzucali nowym kandydatom, że udzielają wsparcia kurdyjskim organizacjom terrorystycznym. Bez wątpienia przed Szwedami i Finami trudny sprawdzian z dyplomacji, ale nie jest to mission impossible, bowiem nawet sama Ankara nie sprzeciwia się pomysłowi rozszerzenia Sojuszu, a nawet stara się wykorzystać sytuację w swojej walce z kurdyjską partyzantką.

Z drugiej strony otuchy dodaje fakt, że państwa NATO chcą wspierać Szwecję i Finlandię w tym przejściowym czasie przez różne gwarancje. Ponadto same społeczeństwa w tych krajach są zdeterminowane, by wstąpić do Sojuszu pomimo gróźb i wrogich działań ze strony Federacji Rosyjskiej. Wygląda na to, że są przeciwskuteczne i tylko mobilizują Sztokholm i Helsinki do szybszego dołączenia do NATO.

Powrót dominium Maris Baltici?

Między XVI a XVIII wiekiem Szwedzi, Polacy i Duńczycy walczyli o dominium Maris Baltici­ – możliwość kontroli militarnej i politycznej nad Morzem Bałtyckim. Szwedzi dzięki potędze swojego oręża wielokrotnie próbowali uczynić z niego swój wewnętrzny akwen. Ich sny o potędze złamała jednak rosnąca rosyjska potęga pod przywództwem Piotra Wielkiego. Po bitwie pod Połtawą w 1709 r. Szwecja już nigdy nie odzyskała swojej pozycji, a wykrwawiona wojnami Polska również wpadła w sferę wpływów Kremla. Przez następne wieki Bałtyk pozostawał akwenem o pomniejszym znaczeniu strategicznym, podzielonym między Szwedów, Rosjan, Niemców i Duńczyków.

Obecnie, w 301 lat po zakończeniu wielkiej wojny północnej, widzimy, jak już nie jedno państwo, ale militarny konglomerat państw, jakim jest NATO, być może staje przed okazją do uzyskania większej przewagi geopolitycznej nad Morzem Bałtyckim. Co zaś najbardziej ironiczne, to tak jak sukces rosyjskiego oręża w XVII wieku rozbił marzenia poszczególnych monarchów o dominacji nad Bałtykiem, tak porażki na polu wojskowym tych samych Rosjan w XXI wieku sprawiają, że NATO może wykonać znaczący krok w kierunku budowy dominium.

Pytaniem otwartym jednak pozostaje, czy Zachód tę nadarzającą się okazję na pewno wykorzysta i czy każdy z 30 parlamentów krajów członkowskich NATO wspomoże realizację nowego dominium Maris Baltici. Niemniej, spoglądając na dziesiątki tysięcy żołnierzy Sojuszu, którzy już tutaj są, możemy sobie pozwolić na odrobinę uzasadnionego optymizmu.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.