Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Pekin ma swoje problemy. Chińczycy zamknięci w domach, porty stoją, gospodarcze statystyki spadają

Wojna na Ukrainie zdjęła z naszego pola widzenia ważne zmiany w innych regionach świata. Chiny nie angażują się w konflikt po żadnej ze stron. Same zmagają się z wieloma problemami, zarówno wewnętrznymi (co stanowi skutek prowadzenia agresywnej polityki „zero tolerancji” wobec Covid-19; lockdownem objętych jest 87 ze 100 największych chińskich miast), jak i zewnętrznymi, związanymi ze stale poszerzanym wachlarzem sankcji nakładanych przez skonsolidowany Zachód na partnera Chin – Rosję, które pośrednio odbijają się na samej ChRL. Państwo Środka ma też coraz większe problemy gospodarcze, które nie pozostają bez wpływu na kondycję światowej gospodarki.

Zmora omikrona

Od pojawienia się nowego, 2,4 razy bardziej zaraźliwego wariantu koronawirusa – omikrona – wykrywanie nowych przypadków i izolacja zarażonych osób stają się coraz trudniejsze w realizacji. Mimo to władze ChRL pozostają wierne założeniom wdrożonej ponad 2 lata temu strategii „zero tolerancji”, która zakłada bezwzględną polityką wobec wirusa. Ta decyzja odbija się zarówno na Chińczykach, jak i gospodarce kraju.

Statystki szybują – średnia zarażeń z ostatnich 7 dni to ponad 25 tys. dziennie. Tylko w 13 ze 100 największych miast nie wprowadzono lockdownu. Sparaliżowany od 4 tygodni pozostaje ponad 26-milionowy Szanghaj, który jest odpowiedzialny za 3,8% PKB Chin. Zamknięci w domach i w specjalnych strefach izolacji dla chorych mieszkańcy metropolii zmagają się z niedoborami leków i żywności.

Stale pogarszające się nastroje społeczne w Chinach powoli przekształcają się w kryzys wizerunkowy KPCh. Według wielu Chińczyków to właśnie restrykcje są gorsze od samej choroby. Powtórki z Szanghaju obawiają się mieszkańcy innych chińskich prowincji, którzy zaczęli masowo gromadzić zapasy, gdy wieści o sytuacji w największym mieście w Chinach zaczęły rozchodzić się po całym państwie.

Covid w największym porcie świata

Fakt, że Szanghaj, miasto portowe odpowiedzialne za niemal 1/5 ruchu towarowego Państwa Środka, znalazło się w epicentrum nowej fali, ma duży wpływ na światowe łańcuchy dostaw. Jak podaje Bettina Schoen-Behanzin, wiceprezes Europejskiej Izby Handlowej w Chinach, wolumeny przeładunków portu spadły nawet o 40%. Ponadto dochodzi w nim do ogromnych opóźnień w realizacji zamówień. Spowodowane jest to przede wszystkim problemami logistycznymi z dostawami towarów do portu – nieustanne testy i kwarantanny sprawiają, że brakuje kierowców ciężarówek, którzy dostarczaliby ładunki do magazynów. Jak szacuje CNN, ponad 90% szanghajskich ciężarówek pozostaje unieruchomionych.

Produkcja została zawieszona w niektórych fabrykach w regionie przybrzeżnym w pobliżu Szanghaju na skutek braków kadrowych i surowcowych spowodowanych restrykcjami. Bardzo mocno ucierpiały na tym przedsiębiorstwa motoryzacyjne. Sprzedaż samochodów na chińskim rynku spadła o 10,9%. Od 28 marca szanghajski oddział Tesli jest zamknięty, tak samo jak Volkswagena i chińskiego giganta motoryzacyjnego Nio, który jest jednym z 3 najważniejszych producentów aut elektrycznych w Chinach. Swoją działalność zawieszają także firmy z sektora technologicznego. Od 13 kwietnia ponad 30 tajwańskich firm, w tym Pegatron i Quanta Computer, producent Macbooków, wstrzymało produkcję we wschodnich Chinach z powodu przepisów Covid. Ponadto według ankiety przeprowadzonej przez Shanghai Solar Energy Society firmy fotowoltaiczne dostrzegają poważny utrudnienia w produkcji paneli.

KPCH widzi skalę problemu i w związku z tym chińskie Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych poinformowało, że wysłało grupę zadaniową w celu opracowania planu wznowienia produkcji u 666 kluczowych producentów w zamkniętym mieście. Europejska Izba Handlowa w Chinach wysłała list do rządu, w którym poinformowała Pekin, że ok. połowa niemieckich firm doświadcza problemów z łańcuchami dostaw.

Ta sytuacja trwa od początku kwietnia i w znaczącym stopniu wpływa nie tylko na utrudnienia w utrzymaniu terminowości dostaw, ale także na wzrost ich kosztów, tym samym napędza jeszcze bardziej inflację, z jaką mamy do czynienia na całym świecie.

Xi Jinping na antycovidowym kursie

Przewodniczący ChRL mierzy się obecnie z jednym z największych wyzwań od przejęcia urzędu sekretarza generalnego KPCh w 2012 r. To, w jaki sposób gospodarka i obywatele Państwa Środka przejdą przez falę omikrona, w znaczący sposób może wpłynąć na szanse polityka w jesiennej i trzeciej kadencji. KPCh do tej pory zdaje się głucha na krytykę swojej polityki, uważa, że ograniczenie obostrzeń będzie wiązało się z całkowitą utratą kontroli nad wirusem. Jeszcze w lutym tego roku partia podawała, że dzięki prowadzonym działaniom udało się uniknąć mln ofiar i 50 mln zakażeń. Według chińskiego rządu pełne zniesienie obostrzeń sanitarnych i społecznych doprowadziłoby do ponad 630 tys. zachorowań dziennie.

Dla władz to niedopuszczalne, biorąc pod uwagę słabszą skuteczność chińskich szczepionek (szczepionki mRNA produkowane przez Pfizera lub Modernę są niedostępne w Chinach kontynentalnych, w przeciwieństwie do reszty świata) i niski poziom zaszczepienia wśród osób starszych, wynoszący tylko 51% dla ludzi w wieku powyżej 80 lat. Ponadto partia nie chce zmieniać prowadzonej konsekwentnie od 2 lat taktyki walki z wirusem, by nie wpłynęło to na oceny społeczeństwa dotyczące jej działań. Porażka strategii oznaczałaby też koszty wizerunkowe – bardziej liberalne kraje Europy znoszą właśnie większość obostrzeń, podczas gdy duża część Azji nadal nie otworzyła w pełni gospodarki.

Chińskie firmy pośrednio przyłączają się do zachodnich sankcji

Chiny przyjęły strategię „patrzenia i wyczekiwania” wobec konfliktu zbrojnego na Ukrainie i nie przyłączają się do twardej postawy państw Zachodu. Ma to zarówno implikacje polityczne, jak i gospodarcze. Oficjalnie Pekin sprzeciwia się sankcjom nałożonym na Rosję, jednak w relacjach handlowych staje się coraz bardziej ostrożny, gdyż wspólnota transatlantycka grozi, że próby omijania sankcji przez handel z Rosją spotkają się z jednoznacznymi konsekwencjami. Firmy rozważające równoważenie kosztów ponoszonych przez rosyjską gospodarkę, chociażby poprzez eksport objętych przez Zachód sankcjami towarów, same narażają się na sankcje wtórne.

Chińskie firmy funkcjonują na rynku międzynarodowym i wolą nie narażać się na gniew regulatorów ze Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej czy Japonii. Ta ostrożność objawia się w spadku eksportu Państwa Środka do Rosji, który był w marcu najniższy od blisko 2 lat. Firmy z Chin wysłały za północną granicę towary za raptem 3,825 mld dol., czyli o prawie 8% mniej niż w lutym i o 27% mniej niż rok wcześniej.

Jak zauważa Maciej Kalwasiński, „w obliczu chaosu finansowego, pogłębionego przez odcięcie kilku rosyjskich banków od systemu SWIFT i amerykańskiego dolara oraz gwałtownej podwyżki stóp procentowych, finansowanie importu zostało wyraźnie utrudnione, a wypłacalność importerów mogła budzić obawy sprzedawców. Firmy w Rosji odcięte od zachodnich komponentów lub usług mogły również ograniczyć import półproduktów z Chin, skoro i tak nie byłyby w stanie «złożyć» końcowego produktu”.

Sankcje nie wpłynęły jednak na import CHRL z Rosji. Ten wzrósł o ponad 1/4 do 7,8 mld dol. Mimo to musimy mieć na uwadze, że Rosja nie znajduje się w ścisłej czołówce partnerów handlowych ChRL, a tym samym jej znaczenie w kontekście obecnych problemów wewnętrznym nie jest tak duże, jak w przypadku nieokiełznanej dotąd pandemii.

Chiny nie zdążą z zasiewem zbóż?

Niemal 400 mln obywateli ChRL znajduje się pod reżimem twardych restrykcji. To w połączeniu z niestabilną sytuacją międzynarodową związaną z wojną w dotkliwy sposób przekłada się na kondycję gospodarki. Analitycy nie wierzą, że cel Chin w zakresie 5,5%-owego wzrostu gospodarczego na 2022 r. jest realny. Ten i tak był najmniej ambitnym założeniem KPCh od trzech dekad. Bank Światowy zrewidował swoje szacunki dotyczące chińskiego wzrostu gospodarczego do 5%, ale zauważył, że jeśli restrykcyjna polityka covidowa będzie kontynuowana, może spaść on do 4%.

Ponadto sprzedaż detaliczna skurczyła się w marcu po raz pierwszy od 2020 r., spadła o 3,5% w porównaniu z rokiem poprzednim, a stopa bezrobocia za marzec wzrosła do 5,8% i jest ona najwyższa od maja 2020 r. Ograniczenia spowodowane strategią „zero tolerancji” mogą również zagrozić zdolnościom Chin do zabezpieczenia wystarczającej ilości zbóż na cały rok, ponieważ komplikują one ważny wiosenny sezon zasiewu w Chinach. Ceny świeżych warzyw wzrosły w marcu o 17,2% w porównaniu do spadku o 0,1% w lutym.

Spadki dotyczą także rynku nieruchomości. Według oficjalnych danych w marcu sprzedaż domów na rynku pierwotnym spadła o 29%. Potęguje to presję wywieraną zarówno na pozbawionych gotówki deweloperów, jak i decydentów, aby ci wspierali gospodarkę, która stoi w obliczu słabnących wydatków konsumenckich i najwyższej stopy bezrobocia od pierwszych miesięcy pandemii.

Ludzie domagają się pomocy finansowej, szczególnie dla gospodarki. Rząd ją zapowiada, ale „w stosownym czasie”, co objawia się ciągłym wstrzymywaniem się Ludowego Banku Chin od obniżenia stóp procentowych. Do tego zagraniczni inwestorzy wyprzedają chińskie obligacje skarbowe już drugi miesiąc z rzędu i tym samym cofają się do poziomu z 2010 r. Na giełdzie również widoczna jest atmosfera niepewności. Hang Seng, główny indeks giełdy w Hongkongu, spadł o 6,6%. Osiągnął najniższy poziom od 6 lat.

Chiny od drugiej połowy lutego zderzyły się z  nieoczekiwanymi wydarzeniami. Z jednej strony wojna na Ukrainie i sankcje nakładane na Rosję, a z drugiej paraliż państwa spowodowany utratą kontroli nad pandemią. O ile do pierwszego wyzwania Państwo Środka jest w stanie się dostosować, to drugie z nich jest palącym problemem, na który na razie chińskie władze nie znalazły skutecznego rozwiązania.