Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Sobuniewska: Czy Polska stanie się hubem energetycznym w regionie?

„Rośnie rola Polski w regionie zarówno na rynku gazowym, jak i naftowym. Oficjalnie otwarty interkonektor z Litwą i intensywne rozmowy z sąsiadami są potwierdzeniem nie tylko tego, ze Polska jest bezpieczna bez rosyjskiego gazu, ale również, że może pełnić rolę energetycznego hubu. To szczególnie ważne w perspektywie niedawno ogłoszonej przez KE propozycji embarga na ropę – gdański naftoport jest w stanie zaspokoić potrzeby polskich, ale również częściowo niemieckich rafinerii. Już odbyły się spotkania w tej sprawie pomiędzy minister Anną Moskwą a Robertem Habeckiem” – mówiła Maria Sobuniewska na falach Polskiego Radia24.

„Europa jest w stanie odejść od rosyjskiej ropy, chociaż nie jest to łatwe. Ale odwróćmy pytanie – czy Rosja poradzi sobie bez rynku europejskiego? Z całą pewnością będzie to dla niej bolesne gospodarczo, bo wbrew powszechnemu przekonaniu, to nie sprzedaż gazu, a ropy jest podstawowym źródłem finansowania rosyjskiej gospodarki. Dodajmy, że rynek europejski odpowiada za blisko 50% eksportu rosyjskiej ropy.

Embargo na ropę to problem dla Rosji również systemowy – rosyjskie magazyny są pełne, a ilość ropy sprzedawana Europie nie może zostać szybko przekierowana na inne kierunki. Wpływ embarga na rosyjską gospodarkę zależy jednak od tego, jak szybkie będzie tempo odchodzenia od tego surowca i które państwa mogą być z niego wyłączone” – mówiła Sobuniewska.

„Trudno oszacować czas, kiedy Europa będzie mogła odejść w zupełności od rosyjskich węglowodorów. Wiemy, że w najgorszym scenariuszu w przypadku ropy państwa członkowskie, które są najbardziej uzależnione od rosyjskiego dostawcy, mówią, że potrzebują do tego 2-3 lata. Unijne plany zakładają, że europejska gospodarka jako całość będzie niezależna od rosyjskiego gazu w 2027 r. Jednak prawdopodobne jest, że wydarzy się to szybciej. Pamiętajmy, że państwa członkowskie nie czekają na ruch Brukseli i zaczęły samodzielnie porzucać rosyjskie surowce. Do czasu wojny najwięcej rosyjskiej ropy kupowały Niemcy i Polska, a dziś oba państwa deklarują odejście od rosyjskiej ropy do końca tego roku” – zwracała uwagę szefowa działu „Zielony konserwatyzm”.

„Unijna propozycja embarga na ropę zakłada w najgorszym scenariuszu taryfy ulgowe dla 4 państw: Bułgarii, Węgier, Czech oraz Słowacji.  Co ciekawe, przykłady tych krajów pokazują, że kluczowym czynnikiem przeważającym, że państwo poprze embargo lub nie nie jest wyłącznie infrastruktura energetyczna, ale nade wszystko wola polityczna. Dla przykładu, Bułgaria technologicznie poradzi sobie bez rosyjskiego surowca, ale embargo doprowadziłoby do znacznego wzrostu cen. Natomiast węgierski minister spraw zagranicznych powiedział wprost, że Węgry nie chcą okresu przejściowego, a stałego wyłączenia Budapesztu z embarga. Takie stanowisko jednoznacznie przekreśla szanse na wprowadzenie embarga na ropę” – podsumowała Maria Sobuniewska.