Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Ewangelia według Mela Gibsona. „Apocalypto” pokazuje, czym byłby świat bez krwi Chrystusa [PODCAST]

Ewangelia według Mela Gibsona. „Apocalypto” pokazuje, czym byłby świat bez krwi Chrystusa [PODCAST] autor ilustracji: Marek Grąbczewski

Główny bohater Apocalypto Mela Gibsona ucieka oprawcom, którzy chcieli złożyć go w ofierze krwiożerczemu bogu-Słońce. Co świat majów oparty na fatalizmie, okrucieństwie i przemocy ma wspólnego z chrześcijaństwem, dlaczego można sądzić, że ten film jest swoistym wstępem do nakręconej dwa lata wcześniej Pasji i co ma wspólnego macierzyństwo z wielkopiątkową śmiercią Boga? Na te i na inne pytania odpowiedzi w najnowszym odcinku Kultury Poświęconej poszukują Bartosz Brzyski, Piotr Kaszczyszyn oraz Konstanty Pilawa.

„Gibson tworząc ten film mówił wprost, że inspirował się myślą słynnego francuskiego antropologa Rene Girarda. Apocalypto jest ewidentnie opowieścią o przejściu pomiędzy dwoma porządkami antropologicznymi. Tym pierwszym porządkiem jest logika ofiar pogańskich: wyrywanie żywcem serc na kamiennym ołtarzu i składanie ofiar bogu-słońcu w celu jego obłaskawienia. Ten porządek jest znoszony przez drugi, zupełnie nowy, który jest symbolizowany w ostatniej scenie przez statki konkwistadorów i zbliżenie kamery na krzyż.

Chrześcijański Bóg jest Bogiem, który nie oczekuje ofiar z ludzi, nie oczekuje też ofiar ze zwierząt jak w Starym Testamencie, lecz sam daje swojego Syna na ofiarę by zakończyć ten girardowski krąg przemocy. Oczywiście to nie jest tak, że pojawienie się konkwistadorów kończy przemoc raz na zawsze. Wiemy dobrze z historii jak to wyglądało. Natomiast przyniesienie Chrystusa dokonuje swoistej rewolucji antropologiczno-metafizycznej, która zamyka raz na zawsze drogę powrotu do religijności ofiar z ludzi” – stwierdził Piotr Kaszczyszyn

„Rzeczywiście jest tak, że ci konkwistadorzy, nominalnie katoliccy, przynieśli ze sobą nie tylko Chrystusa, ale także przemoc wobec Indian. Natomiast jednoznacznie pozytywną zmianę, którą Europejczycy dali tym ludom, trafnie opisuje tekst piosenki Kultu o tytule Krew Boga. Jest tam następujący fragment: <Wszystko wydaje się takie samo, a jednak inne jest wszystko>. Kazik moim zdaniem, oczywiście nieświadomie,  śpiewa o różnicy, która się realnie dokonała w świecie Indian. Nie można porównywać katolickiego świata, gdzie ludzie grzeszą ze światem przepełnionym fatalizmem, a takim światem było pogańskie imaginarium.

W książce Krew. Mity, symbole, rzeczywistość Jean-Paul Roux pokazuje, w jakim świecie żyli Indianie przedstawieni w Apocalypto. Roux stwierdza, że religia aztecka doprowadzała ludzi do przekonania, że jedynym sensem życia człowieka na ziemi to żywienie własną krwią boga- słońce, po to by ten mógł istnieć i dawać życie wszystkim innym istotom. Stawiało to człowieka przed straszliwym dylematem: unicestwić siebie i innych albo doprowadzić do unicestwienia wszechświata. Jest to obraz świata totalnie beznadziejnego. Jestem przekonany że gdybyśmy urodzili się jako Majowie czy Aztekowie to również składalibyśmy ofiary z ludzi” – zauważył Konstanty Pilawa.

„Co do sensu cierpienia, księgi Hioba i tajemnic Wielkiego Tygodnia to powiedziałbym, że chrześcijaństwo zamiast prostego rozumienia proponuje rozważanie tajemnic. Rozważamy, patrzymy na pewne trudne dla nas księgi chrześcijaństwa po to, by spróbować wyczytać z nich pewną prawdę o rzeczywistości. W Wielkim Tygodniu widać to najwyraźniej. Cierpienie jest jedną wielką tajemnicą, być może jedną z największych. Zastanawiamy się po co ono w ogóle jest, czy jest sprawiedliwe, czy jest równo dzielone po ludziach, racjonalizujemy je hasłami typu <każdy dostaje tyle cierpienia ile jest w stanie unieść>. Dla mnie jest to upraszczające. Istnieje cierpienie skandalicznie i niezrozumiałe. Jako katolicy musimy powiedzieć wprost, że nie znamy odpowiedzi na pewne pytania. Nasza wizja świata nie jest domknięta – możemy pewne rzeczy rozważać choć ich nigdy do końca nie zrozumiemy” – zauważył Bartosz Brzyski