Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Urzędnicy, wolontariusze, firmy, uczelnie. Jak od środka wygląda zarządzanie kryzysem uchodźczym? [PODCAST]

Urzędnicy, wolontariusze, firmy, uczelnie. Jak od środka wygląda zarządzanie kryzysem uchodźczym? [PODCAST] Źródło: EU Civil Protection and Humanitarian Aid - flickr.com

„Bardzo szybko doszliśmy do wniosku, że rolą uczelni jest włączanie się w różne przedsięwzięcia, zarówno na szczeblu krajowym, jak i lokalnym. Kluczowe będzie to, co się wydarzy, gdy fazę pomocy humanitarnej będziemy już mieli za sobą. Staniemy wówczas przed pytaniem, jak zbudować miejską politykę publiczną, która pozwalałaby, po pierwsze, integrować uchodźców z Ukrainy, a po drugie dawałyby stabilny i perspektywiczny rozwój Krakowa” – mówił prof. Stanisław Mazur, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, w rozmowie z Karolem Wałachowskim w podcaście „Międzymiastowo” o zarządzaniu kryzysem uchodźczym.

„Jako uczelnia podjęliśmy szereg działań w każdym z wymiarów: materialnym, socjalnym i mieszkaniowym. Potem przełożyliśmy to na rodziny naszych studentów, a potem, gdy już wiedzieliśmy o tych kilku tysiącach studentów z Ukrainy, wpadliśmy na pomysł płatnych staży, które dawałyby im szansę na ustabilizowanie się i spokojne zaplanowanie swojej kariery i pomysłu na życie. To zadziałało. Gdy następni zobaczyliśmy problemy koordynacyjne miasta, wpadliśmy na pomysł Krakowskiego Centrum Informacji Ukraińskiej, widząc w nim coś pomiędzy hubem a centrum integrowania sektorów publicznego, prywatnego i pozarządowego. Wszystko w imię bardzo klarownego celu – jak rozwiązać problemy, z którymi Kraków mierzy się wobec pojawienia się w mieście ok. 250 tys. uchodźców, którym trzeba zapewnić nie tylko pomoc humanitarną i socjalną, lecz zakreślić im także jakieś ramy możliwości rozwoju zawodowego i perspektywy pozostania w naszym mieście” – mówi ekspert.

„Istnieje kilka powodów, dla których włączamy się w koordynację tych działań jako uniwersytet. Uważam, że gdy skala problemów jest znacząca, a w tym wypadku jest ona bezprecedensowa, to żadna instytucja publiczna, uniwersytet zaś jest instytucją publiczną, nie może być obojętna. Ponadto na naszej uczelni bardzo silnie rozwijamy ośrodek badań na politykami publicznymi, czyli nad tą domeną wiedzy, w której generuje się rozwiązania na rzecz prowadzenia mądrych i racjonalnych polityk publicznych. Wreszcie, uniwersytet jest swego rodzaju neutralną przestrzenią. Tutaj rządzący mają względnie ułatwioną możliwość rozmawiania z biznesem i organizacjami pozarządowymi, ponieważ uniwersytet nie jest graczem w tej grze, oferując przestrzeń i warunki do dialogu. To spotkało się z przychylnym odzewem prezydenta Majchrowskiego i jego współpracowników, a także organizacji biznesu i organizacji pozarządowych. Dlatego uważamy, że nasza rola w tym procesie nie jest alternatywna lub substytutowa, ale komplementarna” – ocenia Mazur.

„Każda organizacja oraz ich liderzy, którzy biorą udział w koordynacji kryzysu uchodźczego, mają swoje ambicje i swoje aspiracje. Taka jest ich rola. Co może zatem ich skłaniać do tego, że chcą oni się budować, sieciować i tworzyć bardziej horyzontalne mechanizmy koordynacji? Myślę, że tym powodem jest dobrze rozumiana korzyść. Na przykład organizacje pozarządowe zgłaszają problemy z relokacją uchodźców oraz ze współpracą z instytucjami publicznymi, które nie rozumieją ich logiki. W takiej sytuacji możemy wejść w rolę swego rodzaju tłumacza i pomóc wspólnie się zastanowić, jak ten cel osiągnąć. Z jednej strony miasto mówi, że jest za dużo ludzi, którym nie jest w stanie im stworzyć odpowiednich warunków do pobytu. Z drugiej strony, organizacje pozarządowe mówią, że chętnie pomogą, ale nie wiedzą jak, bo niezbyt dobrze układa się współpraca z samorządem. Wtedy my jako uniwersytet wchodzimy i pomagamy wypracować wspólne rozwiązanie” – mówi ekspert.

„Brak integrowania informacji i koordynacji powoduje, że będziemy popełniali wciąż te same błędy. Dlatego teraz musimy zbudować politykę migracyjną na poziomie miasta. To nie musi być wyraz wielkiego strategicznego, wręcz mocarstwowego myślenia władz samorządowych, zgodnie z którym miasto może stać się istotnym podmiotem polityki gospodarczej i migracyjnej. To musi być po prostu wyraz konieczności. Ci ludzie są tutaj w Krakowie. Część z nich Kraków opuści, ale część z nich z pewnością zostanie. Poniekąd można powiedzieć, że staliśmy się zakładnikami własnej empatyczności. Sporo osób, które z Krakowa relokowano do innych państw, wraca tutaj, ponieważ w innych krajach nie spotykały się z taką serdecznością. Należy zatem domniemywać, że znacząca część tych osób zostanie tutaj. Dlatego miasto potrzebuje polityki migracyjnej, ponieważ lepiej od rządu w Warszawie orientuje się w lokalnej sytuacji” – uważa Mazur.

Działanie sfinansowane ze środków Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.