Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Jednak rzutem na taśmę Le Pen? Ostatnia prosta wyścigu prezydenckiego we Francji

Jednak rzutem na taśmę Le Pen? Ostatnia prosta wyścigu prezydenckiego we Francji Screen z serwisu Youtube: Meeting de Marine Le Pen à Perpignan | M la France

10 kwietnia we Francji odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Tuż przed nią wydaje się, że czeka nas powtórka sprzed 5 lat i pojedynek Macron z Le Pen. Choć wszystkie sondaże dają Macronowi zwycięstwo zarówno w pierwszej, jak i w drugiej turze (poza jednym wyjątkiem), to tendencja na ostatniej prostej jest dla niego bardzo niekorzystna, a Marine Le Pen nigdy nie była tak blisko prezydentury. Za Le Pen wciąż jednak są kandydaci, którzy marzą o jej wyprzedzeniu i zastąpieniu w drugiej turze. Choć skrajnie lewicowy Jean-Luc Melenchon i skrajnie prawicowy Eric Zemmour według sondaży mają na to niewielkie szanse, to wciąż odgrywają dużą rolę na francuskiej scenie politycznej.

Macron vs Le Pen, reszta w cieniu

Dużo musi się wydarzyć, żeby nic się nie zmieniło. Tymi słowami można podsumować przedwyborczy tok francuskiej kampanii prezydenckiej. W wyborach zdołało się zarejestrować 12 kandydatów, a wśród nich faworyci wyścigu: urzędujący prezydent Emmanuel Macron i Marine Le Pen. W tle wciąż są Eric Zemmour, reprezentująca Republikanów Valerie Pecresse oraz cała grupa lewicowych kandydatów z Melenchonem na czele.

Kłopoty gospodarcze z inflacją (choć we Francji na tle Europy i tak niską) oraz szereg wpadek wizerunkowych z aferą McKinsey (firmy doradcze otrzymały ponad 1 mld euro od rządu, a ta konkretna unikała opodatkowania we Francji) na czele sprawiły, że efekt flagi wywołany inwazją Rosji na Ukrainę dla Macrona przedwcześnie się wyczerpał, a Le Pen w ciągu miesiąca blisko trzykrotnie zmniejszyła dzielący ich w pierwszej turze dystans i zbliżyła się sondażowo również w drugiej turze.

Na początku inwazji Rosji na Ukrainę wyniki sondażowe Macrona przekroczyły 30% głosów, lecz w ostatnich dniach zmniejszyły się do przedziału 25%-28% i utrzymywały widoczną tendencję spadkową. W tym samym czasie Le Pen trwale przekroczyła próg 20% poparcia i osiągnęła w kilku sondażach 23%. Trzeci Melenchon osiąga wyniki między 14% a 17% i również w jego przypadku widoczna jest tendencja zwyżkowa. Zemmour i Pecresse oscylują w okolicach 10%.

Macron od dłuższego czasu szykował się do starcia z Le Pen. Wszystkie sondaże na rok przed wyborami wskazywały, że taki właśnie będzie skład II tury zaplanowanej na 24 kwietnia. Prezydent Francji podejmował decyzje, które nie mogły przejść niezauważone w prawicowym elektoracie. Macron obserwował wzrost nastrojów prawicowych i dokonał skrętu w prawo. Zapowiedział walkę z nielegalną migracją i islamizmem, czego przejawem była ustawa o separatyzmie. Powstała w reakcji na zamordowanie francuskiego nauczyciela, który na lekcji WOS-u pokazał uczniom karykaturę Mahometa jako przykład wolności słowa.

Ustawa zwiększa kontrolę nad organizacjami religijnymi, utrudnia ich finansowanie z zagranicy i znacząco ogranicza edukację domową, co uderza w społeczności muzułmańskie, które często korzystały z tej furtki, żeby posyłać dzieci do szkół koranicznych i kształcić je w duchu islamu. W drodze do prawicowych wyborców doszło nawet do dość kuriozalnej sytuacji, kiedy minister spraw wewnętrznych, Gerald Dérmamin, w telewizyjnej debacie zarzucił Le Pen, że być może jej pomysły na walkę z nielegalną migracją są dobre, ale zbyt mało radykalne.

Równolegle ze strategią walczącego o prawicowy elektorat Macrona Le Pen konsekwentnie realizowała strategię dediabolizacji, starała się kreować obraz partii jako bardziej umiarkowanej i centrowej. Front Narodowy przemianowano na Zjednoczenie Narodowe, pozbyto się partyjnych radykałów, w tym ojca Le Pen, który przez lata stał na czele. Partia Le Pen podjęła też nową agendę, np. kwestię ochrony środowiska naturalnego.

Kampania Macrona nie obyła się bez wpadek. Afera z firmą McKinsey zaskoczyła prezydenta na kilkanaście dni przed wyborami. Zgodnie z raportem firmy doradcze otrzymały za różne konsultacje ponad 1 miliard euro od rządu. Do największych beneficjentów należy McKinsey, która unikała opodatkowania we Francji.

Dla Macrona sytuacja jest groźna, gdyż umacnia jego obraz jako człowieka zbyt mocno powiązanego z biznesem, i staje się podstawą do zarzutów, że o jego polityce decydowały firmy doradcze, a nie interes Francji i Francuzów. Tymczasem Le Pen na finiszu kampanii stara się skupić na kwestii siły nabywczej we Francji, co według sondaży jest zagadnieniem najbardziej interesującym Francuzów.

Przewaga Macrona i Le Pen w sondażach w dużej mierze była efektem kryzysu tradycyjnych hegemonów: Partii Socjalistycznej i Republikanów. Elektorat tych pierwszych Macron przejął w wyborach w 2017 r. Choć partie te nadal mają duże znaczenie, to poparcie społeczne trwale przesunęło się na Macrona i Le Pen.

Nowa nadzieja skrajnej prawicy: Zemmour

W trakcie kampanii prezydenckiej we Francji doszło do prawdziwego rollercoastera. O ile na pierwszym miejscu niezmiennie znajdował się Macron, to na drugim wymieniała się aż trójka kandydatów. Pierwszym wstrząsem okazały się informacje o spadku Erica Zemmoura, popularnego i zarazem kontrowersyjnego prawicowego publicysty. Choć sam Zemmour pochodzi z rodziny algierskich Żydów, to uznaje za swoją tożsamość francuską, a żydowskiego pochodzenia używa jedynie do osłabienia ataków, w których zarzuca mu się rasizm, ksenofobię, a nawet antysemityzm.

Zemmour za największe zagrożenie dla Francji uznaje niepewność tożsamości francuskiej ze względu na masowy napływ migrantów, zwłaszcza arabskiego pochodzenia. Ograniczenie migracji i asymilacja tych, których wyrzucić nie będzie można, to priorytety jego polityki. Z pozycji suwerenności krytykuje również Unię Europejską. Był pierwszym kandydatem z wielu, którzy entuzjastycznie i z poparciem zareagowali na wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wyższości polskiej ustawy zasadniczej nad prawem unijnym.

Ponieważ migracja jest dla niego priorytetem, nie zamierza opuszczać Unii Europejskiej ani strefy euro. Wzorem generała de Gaulle, którego jest wielkim sympatykiem, chciałby wyprowadzić Francję ze struktur dowodzenia NATO (nie oznacza to jednak opuszczenia sojuszu). Zdania Zemmoura w tej sprawie nie zmieniła inwazja na Ukrainę. Wciąż jest przeciw przyjmowaniu uchodźców z Ukrainy, w przeciwieństwie do Le Pen, która wycofała się z postulatu opuszczenia struktur dowodzenia NATO do czasu zakończenia wojny, jak i opowiedziała się za przyjęciem Ukraińców.

Pojawienie się Zemmoura w sondażach wywołało spore zamieszanie. Jego gwiazda równie szybko rozbłysła, co zgasła. Po początkowych, nagłych wzrostach Zemmour ustabilizował się w okolicach 15%-16% na równi z Marine Le Pen, po czym zaczął powoli, acz systematycznie spadać aż do dzisiejszych okolic tuż poniżej 10%. Być może Zemmour liczy, że ze względu swój wizerunek część osób nie przyznaje się do głosowania na niego, to jednak wciąż jego szanse na drugą turę należy ocenić jako minimalne.

Kandydatka Republikanów: Pecresse

Zanim Zemmour zdążył osłabnąć w sondażach, na horyzoncie dość niespodziewanie pojawiła się druga kontrkandydatka Le Pen w osobie Valerie Pecresse. Choć jej zwycięstwo w prawyborach Republikanów uznać należy za niespodziankę dość umiarkowaną, to tuż po zwycięstwie Pecresse znalazła się na drugim miejscu w sondażach, gdy jej notowania sytuują się w przedziale 16%-20%.

Kandydatka Republikanów sama siebie przedstawiała jako „w ⅔ Merkel, w ⅓ Thatcher”. Okazało się jednak, że Pecresse nie posiada ani zręczności politycznej Merkel, ani nie jest żelazną damą jak Thatcher. Jej kampania była prowadzona bez charyzmy. Pecresse była oskarżana o to, że często zmienia poglądy. Nie zaprzeczyła temu, gdy została o to wprost zapytana. W 2017 r. opuściła partię, twierdząc, że zbyt radykalnie przesunęła się ona w prawo.

Wróciła do niej w 2021 r. i przyjęła w kampanii wiele postulatów kojarzonych z prawym skrzydłem, zwłaszcza antyimigranckich, deklarowała likwidację muzułmańskich gett w ciągu 2 lat, przyśpieszenie deportacji oraz wprowadzenie prawa krwi w miejsce prawa ziemi. Stawiała też na postulaty ekonomiczne, takie jak zwiększenie elastyczności pracy, kontynuacja reformy ubezpieczeń społecznych i zwiększenie płacy minimalnej. Ponadto jej pozycję podkopała afera z pompowaniem list w prawyborach Republikanów przez zapisywanie do partii przed głosowaniem wielu fikcyjnych członków, w tym wiele zmarłych osób, a nawet psa. Obecnie z poparciem w okolicach 10% walczy o 4. miejsce w sondażach z Erikiem Zemmourem.

Skrajna lewica: Melenchon

Przez długi czas wydawało się, że poza peletonem wyścigu prezydenckiego francuska lewica pozostanie zdecydowanie podzielona. Ostatecznie wymagane przez prawo podpisy zebrało 6 kandydatów. Wśród nich na czoło wysunął się skrajnie lewicowy Jean-Luc Melenchon, który dzięki sprawnej kampanii wysforował się na 3. miejsce i stał się głównym zagrożeniem dla Le Pen. Różnica między nimi jest jednak wciąż bardzo wyraźna. Gdy lider Francji Niepokornej osiągnął 15% poparcia w sondażach, Le Pen zdecydowanie przekroczyła próg 20% i zbliżyła się do Macrona.

Melenchon oprócz zajmowania pozycji skrajnie lewicowych gospodarczo sprzeciwia się Unii Europejskiej z pozycji antykapitalistycznych, jest nieprzychylnie nastawiony do USA oraz obecności Francji w NATO, z którego najchętniej by wyszedł. W swoim programie oprócz kwestii socjalnych dużo miejsca poświęca zwiększeniu wydatków na edukację i ekologię, a zwłaszcza przejściu w 100% na OZE. Od lat postuluje również ideę VI Republiki, czyli zwołania konstytuanty celem stworzenia nowej konstytucji.

Wojna na Ukrainie i kwestie europejskie. Wybory z polskiej perspektywy

Z polskiej perspektywy ważne jest podejście kandydatów do kwestii rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Przed wojną francuska scena polityczna z polskiego punktu widzenia była wyraźnie prorosyjska. Eric Zemmour z uznaniem wypowiadał się o Putinie, Marine Le Pen widziała w Rosji ważnego partnera Francji, a Emmanuel Macron, który na tle sceny politycznej mógłby być uznany za antyrosyjskiego, jeszcze kilka dni przed rosyjską inwazją proponował wypracowanie nowej architektury bezpieczeństwa w Europie z uwzględnieniem pozycji Rosji. Z kolei Jean-Luc Melenchon konsekwentnie krytykował NATO.

Choć po inwazji główni kandydaci zgodnie potępili agresję Putina i przyznali się do błędu w jego ocenie, to ich dalsze stanowisko nie jest jednolite. Wśród liczących się kandydatów najdalej idzie Macron, który jest przychylnie nastawiony do sankcji na Rosję. Równocześnie krytykuje głos Joego Bidena, który nazwał prezydenta Rosji zbrodniarzem. Macron utrzymuje regularny kontakt telefoniczny z Putinem (z Zełeńskim również), jednak na razie te dyplomatyczne próby nie przynoszą żadnych efektów.

Krytyka prezydenta Francji skierowana w Rosję pojawiła się przed odkryciem zbrodni w Buczy, po niej Macron zaostrzył kurs wobec Putina. Macron wyraża poparcie dla pomocy i ściągania ukraińskich uchodźców do Francji. Choć prezydent Francji uchodzi za przeciwnika polskiego rządu, m.in. w sporze o praworządność, to wydaje się (pomijając słowne ataki na polskiego premiera na finiszu kampanii wyborczej), że wojna zepchnęła te spory na drugi plan w kampanii. Macron będzie chciał wykorzystać atak na Ukrainę do zacieśnienia współpracy europejskiej, zwłaszcza w sektorze bezpieczeństwa i obronności UE.

Le Pen skrytykowała Putina za agresję i odcięła się od niego. Publicznie przyznała, że myliła się w jego ocenie, jednak jest nieprzychylnie nastawiona wobec sankcji, które jej zdaniem zbytnio uderzają w gospodarkę Francji. Le Pen łączy ten temat ze spadkiem siły nabywczej rodaków, wskazuje, że sankcje odczuwają zwykli Francuzi.

Jeszcze przed odkryciem zbrodni w Buczy Le Pen zdążyła zadeklarować, że Putin może być po wojnie sojusznikiem Francji w pewnych kwestiach, np. w walce z terroryzmem na Bliskim Wschodzie. Le Pen, choć porzuciła plany opuszczenia Unii Europejskiej i strefy euro, to z pewnością podkreślałaby niezależność Francji w ramach organizacji i sprzeciwiałaby się obecnemu kursowi Brukseli. W polityce europejskiej zapewne zabiegałaby o sojusz z polskim i węgierskim rządem, choć stosunek do Rosji i Ukrainy może się obecnie okazać większą przeszkodą dla rządu w Warszawie, jeśli uzna on, że postawa Le Pen jest zbyt prorosyjska.

Przeciwny sankcjom jest również Zemmour. Choć przyznał, że mylił się co do Putina (podobnie jak reszta głównych kandydatów), to ta kwestia nie odgrywała znaczącej roli w jego kampanii. Zdążył jednak wyrazić sprzeciw wobec przyjmowania uchodźców z Ukrainy. Stwierdził, że powinni oni zostać w Polsce. Zemmour stwierdził również, że wojna na Wschodzie niepotrzebnie odciąga Francję od jej interesów w Afryce.

Najbardziej zachowawczy wobec inwazji na Ukrainę pozostał Melenchon, który wprawdzie skrytykował rosyjską agresję, jednak za współwinne uznał NATO i jego rozszerzenie na Wschód. Melenchon krytykuje również sankcje jako nieskuteczne i szkodliwe dla Francji, a w swojej polityce chciałby zachowywać równy dystans wobec Rosji i USA. Mimo że skrajnie lewicowy kandydat otwarcie zapowiada, że pod jego rządami Francja lekceważyłaby prawo unijne, to ze względu na różnice światopoglądowe polski rząd nie znalazłby w nim sojusznika w sporach o praworządność.

Nałożenie sankcji na Rosję poparła Pecresse, która wzywała jednocześnie do skoordynowanych działań przeciw Rosji na poziomie UE i wyrażała pełną solidarność z Ukrainą. Pecresse, choć wypowiadała się sceptycznie wobec Rosji, to po inwazji była kojarzona z prorosyjskim kursem swojej partii. Pecresse straciła w wyniku inwazji część elektoratu na rzecz Macrona.

Inwazja rosyjska na Ukrainę zepchnęła w Polsce francuską kampanię wyborczą na drugi plan, jednak trzeba pamiętać, że jako druga gospodarka europejska ma ona ogromny wpływ także na nas. Wiele wskazuje na to, że faworytem pozostaje Emanuel Macron, a szanse na drugą turę dla niego są największe. Niemniej nie możemy lekceważyć wzrostowego trendu dla Le Pen. Pozostali kandydaci wpłynęli w dużym stopniu na kształt dyskursu we Francji, przesunęli go, jak np. Zemmour, w antyimigranckim kierunku.

Wojna skłoniła francuskich polityków do rewizji postrzegania Putina, jednak nie każdy z nich jest w takim samym stopniu skłonny do polityki antyrosyjskiej. Polskie spory o praworządność i kształt integracji europejskiej z Komisją Europejską są obecnie wygaszane, jednak nie można być pewnym, że kiedyś nie powrócą. Wówczas to, kto rządzi we Francji, może mieć dla nas ogromne znaczenie.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.