Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Dajcie spokój z tym Marvelem. Nowy Batman i gnostycka istota współczesności [PODCAST]

Dajcie spokój z tym Marvelem. Nowy Batman i gnostycka istota współczesności [PODCAST] Kadr z traileru filmu "Batman"

Jest dużo deszczu. Jest jeszcze więcej ciemności. Jest świat Gotham, który wydaje się leżeć w mocy złego, nawiązując do pierwszego listu św. Jana. W kolejnym odcinku Kultury Poświęconej Konstanty Pilawa, Piotr Kaszczyszyn i Bartosz Brzyski analizują najnowszy film o Batmanie. W tym celu korzystają z kategorii gnozy, mesjanizmu i psychoanalizy oraz zastanawiają się czy postać Batmana jest jak Mojżesz, który przeprowadza mieszkańców Gotham przez symboliczne Morze Czerwone.

„Najnowszy Batman jest w pewnym sensie filmem o Amerykanach – o ich roli i sposobie bycia w świecie. Ma się ono charakteryzować funkcjonowaniem w ciągłym trybie »stand-by« ponieważ gdzieś w świecie ciągle czai się jakiś zły, którego trzeba wrzucić do piwnicy, by ten świat uratować. Ta koncepcja stoi na dwóch filarach. Z jednej strony Batman w cywilu jest tym, który organizuje świat na poziomie strukturalnym – Gotham jest przez niego ufundowane. Z drugiej strony jest tym, który w nocy punktowo interweniuje i eliminuje zło, które chce ten porządek naruszyć.

I podobnie jest ze Stanami Zjednoczonymi – z jednej strony są oni architektem ładu światowego, a z drugiej podmiotem, który tego ładu pilnuje. W Batmanie można widzieć Stany Zjednoczone jako takie. Jest to mityczna opowieść o tym kim są Amerykanie – każdy z nich jest w pewnym sensie Batmanem w relacji do świata. Ten schemat nigdy się nie kończy, gdyż taki ład stworzyliśmy i choć niektórym się to nie podoba to alternatywą jest pogrążenie się w chaosie i powrót do czasów przednowoczesnych” – twierdził Bartosz Brzyski.

„Ja bym dokonał przewrotnej intepretacji w duchu lewicowo-slavojo-żiżkowym. Przyjrzyjmy się negatywnym bohaterom z uniwersum Batmana – nie tylko Jokerowi, ale przede wszystkim Bayne’owi i rewolucji, którą przygotowuje w filmie Mroczny Rycerz powstaje. Ona bardzo mocno przypomina rewolucję bolszewicką. W trzeciej części trylogii Nolanowskiej jest scena, w której jeden z bohaterów grany przez Cilliana Murphy’ego, niczym w samosądzie bolszewickim, urządza procesy pokazowe.

Z jednej strony można to czytać w ten sposób, że to super, że Batman wraz z innymi dobrymi ludźmi pokonuje Bayne’a i resztę »bolszewików«. Z drugiej strony Bayne, Człowiek-Zagadka, jak i Joker na poziomie diagnozy mają rację. Wskazują oni na struktury społeczne, które są fundamentem zepsucia Gotham. Batman skupia się tylko na konkretnych jednostkach. W momencie gdy ich wrzucamy do szpitala psychiatrycznego Arkham to deprecjonujemy ich jako szaleńców. Owszem, oni nie robią dobrze, zalewając całe miasto i zabijając przypadkowych ludzi, ale na poziomie diagnozy społeczno-politycznej uważam, że mają dużo racji” – stwierdził Piotr Kaszczyszyn.

„Chciałem tu wrzucić jeszcze jeden wątek. Główny temat muzyczny z nowego Batmana brzmi jak pół akordu do słynnego motywu z Gwiezdnych Wwjen, odtwarzanego zawsze wtedy gdy pojawiał się Lord Vader. Jest to właśnie pół akordu ponieważ Batman, który wielokrotnie sam o sobie mówi, ze jest »mścicielem« lub »człowiekiem zemstą« – podobnie jak był nim Darth Vader – w pełni się w niego nie przekształca. Na końcu filmu dowiadujemy się, że Batman idzie inną drogą i że nie będzie to miało takiej kontynuacji jak w Gwiezdnych wojnach” – zauważył Konstanty Pilawa.