Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Czy milenialsi mają gdzie mieszkać? Opowieść o rynku mieszkaniowym z perspektywy młodych ludzi [PODCAST]

Czy milenialsi mają gdzie mieszkać? Opowieść o rynku mieszkaniowym z perspektywy młodych ludzi [PODCAST] https://unsplash.com/photos/Hl1eeC7D-Mk

„Panuje przekonanie, że młodzi w pewnym momencie nie powinni już mieszkać z rodzicami. Według przeprowadzonych w Polsce badań wiele domów jednorodzinnych budowano w ten sposób w latach 80., 90., a nawet później, że to są w gruncie rzeczy dwa osobne mieszkania. Czyli teoretycznie mieszkamy razem, ale w praktyce mieszkamy osobno. Wyprowadzenie się zatem od rodziców może przebiegać według różnych ścieżek” – mówi Hanna Milewska-Wilk z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów w rozmowie z Magdaleną Milert w podcaście „Międzymiastowo” o sytuacji młodych ludzi na rynku mieszkaniowym.

„Ścieżka pierwsza to kupno mieszkania. Ścieżka druga to najem rynkowy, który wielu studentów, jak to wynika z rozmaitych badań ankietowych prowadzonych w ramach prac licencjackich, traktuje jako coś oczywistego, przynajmniej na początek. Wreszcie ścieżka trzecia to przedsięwzięcia, które wymagają dużego nakładu organizacyjnego. Przykładem będzie budowa własnego domu na działce podarowanej lub odziedziczonej. Innym przykładem byłby remont mieszkania już odziedziczonego”.

„Jedno z badań realizowanych przez GUS, które skupia się na badaniu warunków życia ludności, pokazuje, że z około 5 mln osób w wieku od 25 do 34 lat ponad 45% mieszkało z jednym ze swoich rodziców. Średnia dla Unii Europejskiej w tym samym badaniu wyszła około 28%. Oczywiście im starsze osoby, tym miększy odsetek rocznika mieszka z rodzicami. Istnieje też zróżnicowanie według płci. Kobiety wyprowadzają się od rodziców szybciej niż mężczyźni. Poza tym zdolność kredytową ma ok. 30% populacji. Górne 30%, które ma regularne dowody, określa się mianem lokersów – ludzi, którzy mają pieniądze, żeby coś wynająć na rynku, ale wtedy już nie będzie ich stać na wkład własny. Dolna część, czyli 20-30% to osoby, które kwalifikowaliby się do różnych form mieszkalnictwa społecznego: mieszkania lub najem w TBSach” – mówi ekspertka.

„TBSy to jest dobra opcja, ale niestety bardzo rzadko spotykana. Przede wszystkim należy pamiętać, że jest to forma najmu, która została opisana w osobnej ustawie. Tym samym prawo gwarantuje, że czynsz nigdy nie będzie wyższy niż 4% wartości odtworzeniowej lokalu. Dlatego ograniczona jest zarówno cena najmu, jak i prędkość jej wzrostu. Widziałam w internecie oferty sprzedaży mieszkań w TBSach. Uwaga, tych mieszkań nie można sprzedać. Jedyne, co tutaj podlega obrotowi, to prawo do wstąpienia w umowę najmu w miejsce osoby, która chce się wyprowadzić z TBSu. Jednak osoba, która chce się wyprowadzić, ma, po pierwsze, prawo do odzyskania swojego wkładu własnego. Kiedyś to było 20-30% wartości lokalu. Po drugie, ta osoba chce odzyskać nakłady, które poniosła na wykończenie mieszkania i utrzymanie go w dobrym stanie technicznym. Tak czy inaczej, jeśli ktoś zawiera prawo do umowy najmu z TBSem, ale TBSy zawsze mogą stawiać warunki, kogo wybierają. Do TBSów wymagane są określone zarobki, aby mieć tzw. zdolność czynszową” – mówi Hanna Milewska-Wilk.

Działanie sfinansowane ze środków Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.