Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Franciszek to anarchista, pacyfista i naiwniak? Wojna na Ukrainie unieważnia fundamenty liberalnego katolicyzmu

Franciszek to anarchista, pacyfista i naiwniak? Wojna na Ukrainie unieważnia fundamenty liberalnego katolicyzmu https://unsplash.com/photos/sl9PyLhei3A

Tocząca się dyskusja na temat stanowiska papieża Franciszka wobec wojny na Ukrainie pomija temat najistotniejszy. Nie chodzi tu bowiem ani o tradycję powściągliwej watykańskiej dyplomacji, ani również o doktrynę wojny sprawiedliwej, którą papież uznał niesłusznie za bezużyteczną w swojej ostatniej encyklice. Chodzi o sprawę zdecydowanie bardziej fundamentalną: o stosunek wobec zła dziejącego się w świecie. Wypowiedzi Papieża Franciszka przypominają doktrynę Lwa Tołstoja – anarchisty, pacyfisty i człowieka, któremu można zarzucać skrajną naiwność. Takie stanowisko osoby zasiadającej na Stolicy Piotrowej jest nie tylko błędne, jest nie tylko naiwne, ale i zwyczajnie gorszące i szkodliwe. Pod wpływem wojny na Ukrainie nie tylko konserwatyści muszą przemyśleć swoje kategorie, jak chce tego red. Terlikowski. To również liberałowie, katolicy reprezentujący liberalne poglądy, muszą zrewidować swoje fundamenty.

W marcu zawieszamy zbiórkę na działalność Klubu Jagiellońskiego. W miejsce przelewu, który chciałeś nam przekazać – prześlij pieniądze ukraińskiej armii w ramach oficjalnej zbiórki organizowanej przez Narodowy Bank Ukrainy! Tu znajdziesz instrukcję jak to zrobić i wyjaśnienie, dlaczego zachęcamy do takiej formy zaangażowania.

Słuszny gniew wobec zła

Krytyka poglądów papieża musi być dla katolików przepełniona pokorą, jak ognia trzeba wystrzegać się pychy. Taka postawa jest słuszna i reprezentowana w skądinąd świetnym tekście redaktora Zbigniewa Nosowskiego, który z Franciszkiem się nie zgadza, ale stara się go zrozumieć. Zrozumienie to jednak musi iść dalej, w zupełnie inną stronę. Nie może opierać się tylko na tym, co redaktor Nosowski słusznie w swoim tekście postuluje. Stoicki spokój i doszukiwanie się z wielką pieczołowitością sensu stanowiska Franciszka, drobiazgowość i poszukiwanie starych wypowiedzi papieża na temat Rosji i słuszności działań obronnych, dopisywanie niewypowiedzianych intencji, aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Franciszek się w ten sposób zachowuje, jest być może potrzebną pracą, ale pracą nie na teraz.

Teraz musimy wykąpać się w naszym gniewie i zgorszeniu. Nie na Franciszka i nawet nie na Putina, ale na zło, które dzieje się w świecie, tuż za naszymi granicami. Gniew może być oczyszczający i prowadzić do słusznych i racjonalnych refleksji. Nie można tego gniewu sobie odbierać, bo obojętność to dziś zbrodnia.

Gdy czytam kolejne wypowiedzi Franciszka, w których wprost nie potępia się działań Rosji i Putina, w których mowa o tym, że każda wojna jest zła, że odpowiadanie na zło siłą jest czymś niewskazanym, widzę poglądy, którym daleko do Tradycji Kościoła. Widzę w nich  poglądy reprezentowane przez wpływowego na całym świecie, genialnego, klasycznego pisarza i myśliciela rosyjskiego, Lwa Tołstoja. Problem polega na tym, że Tołstoj był anarchistą, pacyfistą, a do tego niepoprawnym naiwniakiem.

Pacyfizm

Swoje poglądy na temat moralności Tołstoj wyraził najpełniej w pracy „Królestwo Boga w Tobie”. Analizuje w nim Kazanie na Górze – fundament chrześcijańskiej moralności. Co znaczy nakaz miłowania nieprzyjaciół? Co znaczy nadstawianie drugiego policzka? Dla Tołstoja oba te nakazy znaczą absolutny zakaz używania przemocy. Zakaz odpowiadania na zło siłą dla moralności, powie Tołstoj, jest jak prawo grawitacji dla fizyki – od niego wszystko się zaczyna, jest fundamentalne dla logiki działania świata. Można powiedzieć, że to piękna idea, a do tego zgodna z ewangelicznym radykalizmem. Przecież Chrystus zniósł prawo „oko za oko, ząb za ząb” i oddał się jak Baranek na rzeź, na śmierć krzyżową. Dlatego też – wydaje się na pierwszy rzut oka – że Tołstoj ma rację.

Taka jednak postawa nie ma nic wspólnego z katolicką ortodoksją. Co więcej, przypomina herezję pacyfistyczną reprezentowaną chociażby przez wandelsów i anababtystów. Pacyfizm Tołstoja domaga się, aby w obliczu agresji wszyscy dawali się zabić.

Co więcej, nie ma prostego przejścia między odczytaniem Kazania na Górze skierowanego do jednostek, a sytuacji, które wymagają brania odpowiedzialności za innych. Gdy widzę, że moja żona jest krzywdzona, mam nie tylko prawo, ale ludzki i chrześcijański obowiązek bronić jej.

Tołstoj nie radzi sobie z takimi przykładami. Nie radzi sobie również Franciszek, gdy pisze 18 marca 2022 w kontekście wojny na Ukrainie: „Należy przypominać, że dobro wspólne łączy się z miłością. Nie można jej bronić za pomocą siły militarnej. Społeczność lub naród, który chce się bronić siłą, czyni to ze szkodą dla innych społeczności i narodów oraz staje się źródłem niesprawiedliwości, nierówności i przemocy. Droga zniszczenia jest łatwa, ale pozostawia wiele gruzu; tylko miłość może ocalić rodzinę ludzką” (na oficjalnej stronie Watykanu w wersji angielskiej brzmi to właśnie w ten sposób, w wersji włoskiej natomiast bardziej dwuznacznie: Bronić siłą może być rozumiany jako utwierdzać siłą. Niejednoznaczność w tym kontekście, nawet interpretując ją życzliwie, jest skandaliczna).

W jaki sposób Kościół patrzył na Kazanie na Górze w swojej historii? Trudno w krótkim tekście pisać szczegółowo o mnogości różnych interpretacji. Być może za najbardziej odpowiadające Tradycji można uznać stanowisko św. Augustyna. Biskup z Hippony podkreśla, że Chrystus kieruje to radykalne wezwanie do doskonałych uczniów, którzy przebyli drogę nawrócenia i umocnienia swojej wiary. Czyni to zgodnie z literą Ewangelii: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. (Mt 5,48). Czy można wymagać bezwzględnej doskonałości od wszystkich, kiedy świat i ludzie uwikłani są w konsekwencje grzechu pierworodnego? Nie. Doskonałość chrześcijańska to proces i dzieło łaski. Jak już wspomniałem – Kazanie na Górze to szczyt na który się idzie całe życie.

Poza tym dosłowne rozciąganie Kazania na Górze na sytuacje nadzwyczajne i wykraczające poza zwykłą dynamikę codzienności jest po prostu błędne. Nie robił tego sam Chrystus, który uderzony podczas przesłuchania nie nadstawił drugiego policzka lecz odpowiedział: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?”(Łk 18,23). Kościół Tołstoja i Franciszka, Kościół pacyfistyczny, domaga się od wszystkich ludzi niemożliwego i szkodliwego – zbiorowego męczeństwa.

Anarchizm

Za pacyfizmem idzie drugi błąd – anarchizm, czyli lęk przed władzą. Pogląd, że każda władza jest tylko siłą, więc trzeba z niej zrezygnować. Taki pogląd można, podobnie jak Tołstoj, wynosić z Kazania na Górze. Argumentacja Tołstoja znowuż jest przekonująca. Dlaczego nie można przeciwstawiać się złu siłą, a taką postawę trzeba uznać za racjonalną? Dlatego, że każda przemoc rodzi przemoc. Używając przemocy nawet w obronie przed złem, sami stajemy się źli. Możemy przerwać to błędne i niszczycielskie koło przemocy jedynie rezygnacją z odwetu. Tylko wówczas zapanuje pokój. Kto więc w świecie czyni zupełnie odwrotnie? Państwa i narody, które nieustannie skazują swoich obywateli na śmierć w imię własnych, egoistycznych interesów. Co mamy więc zrobić? Musimy zrezygnować z przynależności do państw i narodów, które są wymyślone po to, aby z pokolenia na pokolenie płacić koszt hektolitrów niewinnej krwi na rzecz żądzy władzy i egoizmu carów, królów i prezydentów w tragicznym korowodzie bezsensownych śmierci.

Przekonujące prawda? Tak, anarchizm jest nęcący (szczególnie w polskiej tradycji politycznej), tak samo jak nęcący jest pacyfizm (ten akurat z polską historią ma niewiele wspólnego). Jest jednak poglądem błędnym i naiwnym.

Anarchizm oznacza bowiem, że na przykład w kontekście wojny na Ukrainie poświęcenie na rzecz ojczyzny jest z miejsca czymś niemoralnym – lepiej już popełnić samobójstwo niż oddać cenne życie dla czegoś tak ulotnego i symbolicznego jak naród.

Właśnie w taki sam sposób wypowiedziała się w reakcji na wybuch wojny na Ukrainie Olga Tokarczuk: „Po raz pierwszy w moim życiu nie mam słów, by nazwać to, co dzieje się wokół mnie. Nie ma też słów, by wyjaśnić to, czego dopuściła się Rosja. Słowo »naród« nie jest dla mnie realne, to symbol, ale ludzkie życie realne jest jak najbardziej. Nie umiem poradzić sobie z tym, że giną ludzie, bombardowane są szpitale i szkoły, a zwierzęta porzucane”.

Dziś potrzebujemy teologii narodu. Naród to wspólnota nie wyobrażona, ale realna. Żyję w tej wspólnocie, myślę w jej języku, odbieram dzięki niej świat w taki a nie inny sposób, jako dziecko zaciągam wobec mojej wspólnoty dług, jestem tym kim jestem, dzięki temu, że jestem Polakiem, Ukraińcem, Niemcem. Spłacam dług dzięki wypełnianiu obowiązków. A one wymagają czasem poświęceń. Szczególnie wówczas, gdy samo istnienie narodu jest zagrożone. Wtedy, jak śpiewało Lao Che na wspaniałej płycie poświęconej Powstaniu Warszawskiemu, zwykły obywatel „tramwajem jedzie na wojnę”. W kontekście katolicyzmu można dodać, że pierwotne wspólnoty, w których funkcjonujemy – rodzina, społeczność, naród – są uprzywilejowanym miejscem praktykowania miłości bliźniego.

Tylko w ten sposób można poradzić sobie z tym, że „giną ludzie, bombardowane są szpitale i szkoły”. Nie da się tego załatwić przez anarchizm, który jest przepełniony skrajnym indywidualizmem, który uczuleniowo reaguje na słowo „naród” i słowo „państwo”. Nie ma dziś miejsca ani czasu na takie uczulenia. Co ma to wspólnego z papieżem Franciszkiem? A czy kiedykolwiek można było od papieża Franciszka usłyszeć jakieś nauczanie poświęcone roli narodów lub państw? Czy one w ogóle są papieżowi do czegokolwiek potrzebne?

Bardzo mocno zapamiętałem radykalne stanowisko dotyczące otwierania granic dla wszystkich migrantów, które raczej nie uwzględniało bezpieczeństwa obywateli konkretnych narodów. Śmiem wątpić, czy istnieje w ogóle coś takiego, jak nauczanie papieża Franciszka poświęcone kategorii narodu. Sądzę też, że dla obecnego biskupa Rzymu sformułowanie „teologia narodu” z dala pachnie herezją. W pewnym sensie przyznaje to nawet wspomniany na początku Zbigniew Nosowski: „Ważnym czynnikiem może być również to, że w nauczaniu papieża mniej jest mowy o prawach narodów i o pozytywnej roli państwa w ochronie praw jednostek i narodów. Franciszek jest bardzo wnikliwy w analizowaniu postaw jednostek i wyzwań dla ludzkości. Ma ciekawe inspirujące rozwiązania osobiste i globalne. Mniej mówi natomiast o roli narodów i państw”.

Uwagi Nosowskiego zdaje się potwierdzać lektura encyklik papieskich. Weźmy chociażby Laudato Si. Papież w niej bardzo mocno podkreśla indywidualną i globalną odpowiedzialność za zmiany klimatyczne. Gdzie w tym wszystkim umiejscawia papież poszczególne narody? Gdzie znajduje się odpowiedzialność i sprawczość poszczególnych państw?  Ta kategoria zdaje się w ogóle nie pojawiać. Co prawda Ojciec Święty we Fratelli Tutti zwraca uwagę na wartość partykularnych kultur i tożsamości lokalnych, ale ujmuje je w kategoriach apolitycznych – jako wspólnoty wyabstrahowane z kategorii struktur polityczno-państwowych

Jak widać i na tym podłożu, Franciszek okazuje się bliski Tołstojowi. Ostatnim podobieństwem jest naiwność, którą w kontekście Franciszka widać w tym konflikcie.

Nie zarzucam papieżowi rusofili ani nawet moralnego relatywizowania wojny. To nie relatywizm, ale radykalizm niemający wiele wspólnego z rzeczywistością. To katolicyzm wymarzonego świata, a nie świata skażonego konsekwencjami grzechu pierworodnego. O taki świat warto się bić, tak widzieć świata jednak nie można.

Wojna na Ukrainie wyzwaniem dla liberałów

Anarchizm wiąże się z lękiem przed instytucjami, pacyfizm niechętnie podchodzi do narodu i państwa, naiwność opiera cały fundament myślenia politycznego na dialogu i racjonalnej koncyliacji. To są podstawowe idee łączące nie tylko Franciszka z Tołstojem. To są fundamenty łączące wszystkich liberałów, również tych będących katolikami.

Takie liberalne podejście jest falsyfikowane przez czas, w którym się znajdujemy. Takie podejście oznacza, że Ukraińcy powinni się poddać, a ich ofiara nie ma sensu. Liberalizm to soft-anarchizm, spójne są fundamenty: lęk przed narodem i państwem, niechęć wobec wszystkiego co poza „ja”, a więc również ograniczenie do możliwego minimum decyzyjności politycznej na rzecz mitu racjonalnej koncyliacji.

To właśnie dziś zyskujemy pewność, że naród jest realny i jako instytucja potrzebny, aby przeciwstawiać się złu. Heroiczna obrona narodu ukraińskiego pokazuje, że oddanie życie za ojczyznę ma sens i jest wyrazem zapomnianego przez Zachód myślenia republikańskiego. Gdzie polityczne „ja” wyraża polityczne „my”.

Skrajny indywidualizm, który stanowi prawdziwe źródło anarchizmu i pacyfizmu jest dziś niczym więcej niż demonicznym szeptaniem. Szeptaniem podpowiadającym, że jesteś na tym świecie sam, a wszystko co ponad tobą, to symbol, coś wieloznacznego, a tak naprawdę pozbawionego znaczenia.

Jeśli czytam u redaktora Terlikowskiego, że wojna na Ukrainie jest wezwaniem do przemyślenia polskiego konserwatyzmu, to w pełni się z tym zgadzam. Wojna to czas ostateczny, zrywa maski. Ale chyba jeszcze większe zadanie czeka przed liberałami. Im 24 lutego załamał się świat i nie mają języka – jak Tokarczuk – aby opisywać świat. Szkoda, że tego języka zabrakło również papieżowi. Po tej wojnie, niezależnie od tego, jakim skończy się wynikiem, papiestwo a pewnie i katolicyzm będą w świecie znaczyły jeszcze mniej.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.