Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Marcin Przydacz: Oby jedność Zachodu wobec Rosji nie musiała zostać przetestowana ogniem i żelazem

Marcin Przydacz: Oby jedność Zachodu wobec Rosji nie musiała zostać przetestowana ogniem i żelazem Screen z debaty organizowanej przez Klub Jagielloński

,,Warto w pełni sobie to uświadomić, że żądania rosyjskie są naprawdę daleko idące. Niektórzy analitycy określają je nawet jako absurdalne. Chęć doprowadzenia do podpisania porozumienia, wiążącego prawnie, a co najmniej politycznie, które szło by w poprzek regulacjom międzynarodowym, takim jak Karta Narodów Zjednoczonych, Karta Paryska, czy Akt Końcowy Konferencji Helsińskiej – Rosja musi mieć świadomość, że tego typu żądania nie mogą zostać przyjęte” – mówił Marcin Przydacz, wiceminister spraw zagranicznych.

„Trzeba więc sobie odpowiedzieć na pytanie: jaki jest cel rosyjski w rozpoczęciu tej dyskusji z Zachodem? Czy jest to próba zrzucenia ewentualnej winy za fiasko rozmów na stronę zachodnią, gdy Rosja i tak jest już zdecydowana na eskalację sytuacji na Ukrainie? Czy rzeczywiście podchodzi do tych dyskusji z chęcią znalezienia jakiegoś porozumienia? To, co jest pewne to to, że Rosja uważa, że jest teraz odpowiedni moment, okienko możliwości do przeprowadzenia swojej ofensywy, która ma doprowadzić do podniesienia rangi Kremla na arenie międzynarodowej, a także zablokować procesy, które zachodziły w ostatnich latach, a których Ukraina jest najlepszym przykładem” – zauważył.

Skomentował także zmiany, które zaszły w ukraińskim społeczeństwie, a które mogą niepokoić Rosję: ,,Jeszcze 20 lat temu głównym partnerem handlowym Ukrainy była Rosja, dziś jest to Unia Europejska. 20 lat temu większość Ukraińców posługiwała się językiem rosyjskim, dziś najczęściej używany jest język ukraiński. Sentymenty prozachodnie rosną na Ukrainie, czego dowodem może być np. ostatnie badanie ukraińskiej opinii publicznej, w którym prezydent Andrzej Duda, co wszystkich nas powinno cieszyć, został uznany za najbardziej godnego zaufania lidera obcego państwa”.

Minister Przydacz podkreślił wagę konsekwencji w polskiej polityce wobec Moskwy: ,,Nawet jeżeli jedność Zachodu jest dzisiaj manifestowana w słowach, to na tym etapie konfliktu również ma ona swoją wartość. Oby nie musiała zostać przetestowana ogniem i żelazem, jednak na dzień dzisiejszy temu, który się wyłamie, będzie trudniej. Nie musimy tu już odwracać wektorów, to nie my jesteśmy dzisiaj ,»wołającym na puszczy« tak, jak wyglądało to jeszcze niedawno, kiedy ostrzegaliśmy przed tym, że Rosja jest zagrożeniem. Mamy dziś zbudowaną jedność, bo zaczęliśmy ją budować dużo wcześniej. Ci, którzy z różnych względów – historycznych albo biznesowych – chcieliby się wyłamać, mają dzisiaj znacznie utrudnione zadanie”.

Ostrzegał również przed próbami rozbicia jedności Zachodu przez Rosjan za pomocą działań hybrydowych: ,,Putin będzie maksymalnie podgrzewał temperaturę, prowokował, licząc na to, że jeżeli włodarze państw zachodnich sami z siebie nie będą chcieli podjąć decyzji o koncesjach, to na skutek nacisku publicznego, przebiegu debaty wewnętrznej i nacisków biznesowych będzie zachodzić ich ,»rozmiękczanie«. To rozmiękczanie jest realizowane w sposób ciągły, mieliśmy je okazję obserwować na przykładzie agresji hybrydowej na wschodniej granicy Polski. Gdybyśmy w normalnych warunkach zapytali każdego z Polaków, czy Straż Graniczna ma prawo bronić granicy, każdy zdroworozsądkowo powiedziałby: tak, przecież od tego właśnie jest Straż Graniczna.

Natomiast w sytuacji sporu, podwyższonych emocji i działań dezinformacyjnych, to rozmiękczanie wewnętrzne przynosi dużo większe korzyści. My, jako świat demokratyczny, oparty o wolność mediów, jesteśmy na takie hybrydowe działania z zewnątrz podatni dużo bardziej, niż na przykład Rosja na nasze działania: wolność mediów tam nie występuje, a Putin nie musi się liczyć ze swoją opinią publiczną w tak dużym stopniu”.

Materiał opracował Marek Grąbczewski.