Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Celem Rosji jest odzyskanie kontroli nad Ukrainą i współdecydowanie o stacjonowaniu wojsk NATO na wschodniej flance

„Ta eskalacja nie jest czymś, co nagle spłynęło bez żadnych sygnałów wstępnych, tylko jest to część procesu, który trwa już od dłuższego czasu. Ukraina jest już de facto w stanie wojny z Rosją. Nie jest to tak, że ta wojna może się zacząć, ona może eskalować. Ta wojna trwa i zaczęła się od aneksji Krymu w 2014 roku” – mówiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, była podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych oraz była ambasador Rzeczypospolitej w Federacji Rosyjskiej.

Analizując kierunki rosyjskiej polityki względem innych państw europejskich, była ambasador powiedziała: „Rosja jest też w stanie różnorakiego konfliktu z Zachodem – na szczęście nie jest to konflikt militarny, ale mamy do czynienia z permanentnie trwającą wojną, z różnymi elementami eskalacji w obszarze cyberkonfliktu i cyberagresji. Nie należy tego lekceważyć, bo to jest dziś bardzo ważny obszar konfrontacji. (…)

Wreszcie niedawno mieliśmy do czynienia z agresją rosyjsko-białoruską z wykorzystaniem nielegalnej migracji osób, które chciały się przedostać, które otrzymały nieprawdziwe informacje, że jest możliwe przedostanie się przez granicę białorusko-polską, ale także białorusko-litewską do Unii Europejskiej. I ten szlak migracyjny nigdy by się nie utworzył, gdyby nie agresywna intencja polityczna ze strony Białorusi wspieranej przez Rosję”.

„Na pewno jest tak, że niezależnie od tego, czy dojdzie teraz do eskalacji, czy nie zdarzy się to w najbliższych miesiącach, ta konfrontacja się nie skończy i te cele rosyjskie pozostają cały czas aktualne. Celem jest przywrócenie kontroli nad Ukrainą, utrzymanie kontroli nad Białorusią i krajami postsowieckimi z wyłączeniem krajów bałtyckich.

Celem jest także – i to zostało jednoznacznie ujęte w dokumentach położonych przez Rosję na stół jako propozycje umowy prawnie obowiązującej między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, między Rosją a NATO – przywrócenie stanu bezpieczeństwa, a raczej niebezpieczeństwa, w naszym regionie, sprzed naszego członkostwa w NATO, co oznacza, że Rosja oczekuje, że jej głos będzie współdecydujący, jeśli chodzi o możliwość stacjonowania sił innych krajów w naszym regionie, także w Polsce. (…)” – kontynuowała ekspertka.

Zastanawiając się nad możliwym rozwojem sytuacji, była ambasador stwierdziła, że: „na dzisiaj scenariusz jest taki, że na pewno nie będzie porozumienia i Rosjanie na to porozumienie nie liczą. Może być eskalacja w małym zakresie, raczej nie wielka wojna, dlatego, że Rosja nie chce wojny, która przyniosłaby jej bardzo duże koszty ekonomiczne, także koszty wewnętrzne.

Dzisiaj społeczeństwo rosyjskie nie jest gotowe do ponoszenia tych kosztów. Ze względu na gorszą sytuację ekonomiczną, złą sytuację covidową, spadające warunki życia po stronie społeczeństwa rosyjskiego jest dużo mniejsza gotowość na tego rodzaju imperialistyczne czy ekspansywne działania. Natomiast mała eskalacja miałaby powoli przyzwyczajać Zachód do kolejnych kompromisów na rzecz długookresowego celu rosyjskiego, takiego jak go zarysowałam. I w pewnym sensie to się już dzieje” – podsumowała była ambasador.

Materiał opracował Jakub Małecki.