Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Anty-PiS-owskie „libki”, a nie ideowe „lewaki”. Obraz polskiej „generacji COVID”

Anty-PiS-owskie „libki”, a nie ideowe „lewaki”. Obraz polskiej „generacji COVID” Źródło: Greenpeace Polska - flickr.com

Pandemia wyostrzyła liberalne postawy najmłodszych. Ich dotychczasowy styl życia, oparty na swobodzie działania i wolności wyboru, kłóci się z rzeczywistością, z jaką wszyscy mamy do czynienia od blisko dwóch lat. Badania wskazują, że młodzi nie tylko deklarują kulturowy liberalizm i masowo porzucają Kościół, ale też popierają liberalne rozwiązania gospodarcze i odrzucają perspektywę ograniczania własnej wolności w imię wspólnotowych wyzwań, takich jak przeciwdziałanie COVID-19 czy ochrona klimatu. PiS-owi nie udało się wykorzystać niemalże dziejowej szansy zmiany paradygmatu myślenia polskiego społeczeństwa, którą niósł „wspólnotowy” zwrot przed 2015 rokiem. Młodzi to jedynie najbardziej wyrazisty i najbardziej widoczny wierzchołek tej niedostrzeganej wciąż przez rządzących góry lodowej.

Dlaczego lewica nie rośnie, gdy przybywa lewicowców?

Od dłuższego czasu zasypywani jesteśmy badaniami opinii publicznej sugerującymi, że młodzi Polacy stają się coraz bardziej lewicowi. Przełomem była publikacja CBOS z lutego 2021. Dowiedzieliśmy się z niej, że po raz pierwszy od 2002 roku większy odsetek młodzieży identyfikuje się z postawami lewicowymi (30%) niż prawicowymi (27%).

Dlaczego zatem w parze z wyraźnym wzrostem popularności tych poglądów nie rośnie poparcie Nowej Lewicy? Z jednej strony odpowiedź jest jasna. Przecież młodych w społeczeństwie jest zdecydowanie mniej niż starszych, a więc i wzrost deklaracji lewicowych nie może spowodować wyraźnego skoku procentowego dla Nowej Lewicy w sondażach.

Z drugiej jednak strony warto pochylić się nad szczegółowymi raportami społecznymi. Ich lektura nasuwa nieco inne wnioski niż te, które przychodzą na myśl jako pierwsze. W jednym ze swoich poprzednich tekstów postawiłem tezę, że nadzieją dla polskiego liberalizmu jest właśnie młode pokolenie. Jak się okazuje, podobne wnioski wyciągnąć można z zeszłorocznych raportów CBOS, Krytyki Politycznej czy Fundacji im. Heinricha Bölla.

Zlikwidować ZUS i 500+

Jak wynika z badania CBOS z sierpnia 2021 roku (Komunikat 93/2021), aż połowa młodych jest zwolennikami podatku liniowego (dokładnie 50%), podczas gdy reszta społeczeństwa (tzn. pozostałe grupy wiekowe) bardziej preferuje podatek progresywny (56%).

Z kolei z raportu Koniec hegemonii 500 plus autorstwa Przemysława Sadury i Sławomira Sierakowskiego dowiadujemy się, że młodzi Polacy „generalnie są najmniej zainteresowani sferą usług publicznych”. Chorują przecież rzadko, a tylko nieliczni z nich uczęszczają regularnie do lekarzy specjalistów oraz mierzą się z problemami ochrony zdrowia. Z kolei emerytura to dla nich odległa perspektywa. Zanim jej zaznają (o ile w ogóle się to zdarzy z uwagi na niewydolny system emerytalny), będą musieli płacić wysokie daniny na ZUS, który i tak nie działa jak należy.

31,23% młodych popiera likwidację ZUS-u. Deklarują, że sami wolą zatroszczyć się o swoje finanse na starość. Program 500+ chciałby znieść co piąty respondent w grupie wiekowej 18-29 lat. A to przecież projekt stworzony właśnie dla młodych, aby ograniczyć ich troski finansowe w związku z założeniem rodziny.

Nie są to oczywiście zawrotne liczby wskazujące jednoznaczną przewagę liberalnych postaw, lecz w porównaniu pokazują istotne odchylenie. Wśród pozostałych grup wiekowych likwidację ZUS-u popiera 22,99% badanych, a za zniesieniem 500+ optuje niedużo ponad co dziesiąty z nich (13,87%). Jak czytamy dalej, zdecydowanie preferowanym przez młodych modelem jest ten, w którym wiążą odniesienie sukcesu ekonomicznego z własnymi wysiłkami, a nie z pomocą państwa.

Spora część z nich zgadza się także z progresywnym podejściem do relacji państwo-Kościół czy obroną praw mniejszości. Badania CBOS z listopada 2021 roku (Komunikat 144/2021) potwierdzają, że tendencje sekularyzacyjne rosną najgwałtowniej w grupie wiekowej 18-24 lat. Między 2015 a 2021 rokiem odsetek osób praktykujących regularnie spadł z niespełna 60% do niewielu ponad 20%. Za osobę niewierzącą uważa się prawie co trzeci badany.

To nie jest pokolenie Grety

Wydaje się, że jedną z kluczowych kwestii dla najmłodszej generacji jest także troska o klimat. Nie jest to mylne spostrzeżenie. Jak wynika z danych raportu Fundacji im. Heinricha Bölla  Nie nasza wina, nie nasz problem. Katastrofa klimatyczna w oczach Polek i Polaków podczas pandemii, najwyższym poziomem niepokoju związanym ze zmianami klimatycznymi cechują się zaraz obok najstarszych właśnie osoby w wieku 18-24 lat. Ze scenariuszem katastrofy klimatycznej zgadza się 51% z nich.

Badacze dostrzegli pewien intrygujący fakt. Choć postawy otwarcie denialistyczne były rzadkie (15%), to w trakcie badań jakościowych okazało się, że młodzi nie deklarują gotowości do wyrzeczeń czy zmiany stylu życia, aby poprawić stan planety. Perspektywa ograniczeń w mobilności (korzystania z samochodu, tanich lotów itd.) spotykała się z wyraźnym sprzeciwem respondentów.

Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem, które autorzy nazwali hipokryzją klimatyczną. Mimo deklarowania postaw proekologicznych młodzi nie są w stanie zaakceptować koniecznych ograniczeń związanych z wprowadzaniem polityki klimatycznej. Musieliby bowiem zmienić swój konsumpcyjny, niekiedy hedonistyczny styl życia. Kłóci się to z preferowanym przez większość z nich paradygmatem neoliberalnym, opartym na dążeniu do realizowania swoich aspiracji i pomnażaniu dóbr.

Warto odnotować okres przeprowadzania badań. Odbywały się one stacjonarnie w okresie III fali pandemii w listopadzie 2020 roku. Autorzy doszli do wniosku, że doświadczenie pandemii i licznych lockdownów zmniejszyło gotowość młodego pokolenia Polaków do wspierania wyrzeczeń związanych z wprowadzaniem polityki klimatycznej.

Pandemia, czyli festiwal indywidualizmu

Pandemia wyostrzyła liberalne postawy najmłodszych. Ich dotychczasowy styl życia, oparty na swobodzie działania i wolności wyboru, kłóci się z rzeczywistością, z jaką wszyscy mamy do czynienia od blisko dwóch lat. Na niewiele zdały się nawoływania o konieczność troski o dobro wspólne poprzez ograniczenie wyjść z domu, zredukowanie do niezbędnego minimum kontaktów z innymi czy też wprowadzenie godzin dla seniorów.

Dysonans wzmagały także komentarze specjalistów. Wynikało z nich, że koronawirus jest niebezpieczny dla ludzi starszych i mających kłopoty z odpornością. To tylko wzmacniało indywidualistyczne postawy młodych i budziło wątpliwości: „Dlaczego mamy przestrzegać zakazów z powodu choroby, która w gruncie rzeczy nas nie dotyczy?”.

Wyraźnie potwierdzają to badania CBOS z listopada 2021 roku (Komunikat 145/2021). Wynika z nich, że aż 69% respondentów wieku 18-24 lata deklaruje, że nie boi się koronawirusa. To najwyższy odsetek spośród wszystkich badanych grup wiekowych. Niemalże dokładnie odwrotne proporcje występują wśród osób powyżej 65. roku życia (tj. 31% do 67%), czyli tych uznanych powszechnie za najbardziej narażonych. Prowadzi to do wniosku, że narracja, że wirus nie jest groźny dla młodych, silnie osłabiła respekt wśród nich wobec pandemii.

Widoczne jest to także w stosunku do szczepień. Zgodnie z badaniami aż 40% najmłodszych nie chce się szczepić, tymczasem średnia w pozostałych grupach wiekowych to 22,6%. Spora część osób młodych uważa, że skoro koronawirus nie jest dla nich szczególnym zagrożeniem – w dużej mierze właśnie z uwagi na wiek – to szczepienie z indywidualnego punktu widzenia jest zbędne.

Wiele osób podkreśla, jak pandemia ograniczyła ich mobilność, zawęziła szanse rozwojowe, zamknęła świat do czterech ścian i komputera. To wszystko dotknęło zwłaszcza najmłodszych, którzy dotąd korzystali z szerokich gam możliwości, które stały przed nimi otworem.

Pokolenie wchodzące w dorosłość nigdy czegoś takiego nie przeżyło. Kryzys pandemiczny to pierwsze w ich życiu doświadczenie wymuszające odłożenie na bok swoich pragnień, celów i aspiracji. Dotychczasowy styl życia i poczucie braku zewnętrznych zagrożeń sprawiły, że zmiana zwyczajów jest wręcz nieakceptowalna.

Budzi to silny sprzeciw i dezaprobatę, co obecny rząd swoją polityką gospodarczą i społeczną jedynie podsyca. Wszelakie wydarzenia uderzające w jego działania, jak np. Strajki Kobiet, to idealna okazja, żeby zmaterializować swój gniew. Czy w czasach COVID-19 ktoś przestrzegał w trakcie owych protestów reguł DDM? No właśnie. Młodzi mają dość pandemii. Chcą korzystać z życia. Jak dawniej.

Anty-PiS to jeszcze nie lewica

Powyższe dane przeczą, jakoby pokolenie najmłodszych Polaków przejawiało postawy stricte lewicowe. Ta autoidentyfikacja wynika bardziej z konserwatywno-socjalnej polityki partii rządzącej. Rządy PiS-u jeszcze bardziej przesunęły środek ciężkości sporu z osi ekonomicznej na oś społeczną. Przyczyniły się do tego m.in. bliskie związki PiS-u z Kościołem, eurosceptyczna linia narracyjna obozu rządzącego, ograniczenie prawa do aborcji przez Trybunał mający jawne konotacje z władzą czy sceptyczny, niekiedy nawet wrogi stosunek rządzących polityków do środowisk LGBT.

Warto przypomnieć, że według badań exit poll w 2015 roku PiS uzyskał 26,6% poparcia w grupie wiekowej 18-29 lat, co stanowiło najwyższy odsetek ze wszystkich ugrupowań. Czas jednak płynie dalej. Dawni młodzi starzeją się, a nowi uzyskują prawo głosu.

Wielu reprezentantów tej najmłodszej generacji wyborców nie pamięta nawet czasów sprzed PiS-u. Traktuje partię Kaczyńskiego jako zgorzkniały establishment, nierzadko wręcz jako oprawców. Nie dostrzega już ekonomicznych problemów, które wyniosły Prawo i Sprawiedliwość do władzy, ponieważ Polska przez te 6 lat bardzo się zmieniła. Paradoksalnie takie rozwiązania, jak zniesienie PIT-u dla osób do 26. roku życia tylko wzmocniło liberalne tendencje gospodarcze młodych Polaków.

Te z kolei stoją w silnej opozycji do redystrybuującej publiczne środki władzy. Młodzi w dużej mierze dostrzegają w owych transferach populistyczny eksces, cyniczną zagrywkę służącą wyłącznie zapewnieniu PiS-owi kolejnej kadencji.

Gdy zatem młodzi pytani są o światopoglądową deklarację, zachęca ich to wszystko do stanięcia w kontrze do prawicowego rządu i złożenia „lewicowej” deklaracji. Warto zwrócić uwagę, że regularne badania CBOS uwzględniają jedynie trzy pozycje na osi ideowej: lewicę, centrum i prawicę. Młodym prawdopodobnie o wiele łatwiej zadeklarować poglądy lewicowe, bo prawicowe czy centrowe sytuują ich zwyczajnie zbyt blisko nielubianej formacji Kaczyńskiego. W istocie młode pokolenie jest po prostu liberalne i anty-PiS-owskie.

Boomerskie dzieci boomerskich rodziców

Ostatnie 30 lat to czasy gospodarczej prosperity i stałego rozwoju naszego państwa. Najmłodsze pokolenie Polaków wychowało się w przeświadczeniu, że ich możliwości będą rosły wprost proporcjonalnie do wzrostu postępu i dobrobytu. Wprowadzenie jakichkolwiek restrykcji – pandemicznych, klimatycznych czy powodowanych innymi wspólnotowymi wyzwaniami – stoi w kontrze do aspiracji, którymi od ponad trzech dekad jesteśmy jako społeczeństwo karmieni.

Styl życia, w którym od lat funkcjonują, to w dużej mierze wypadkowa wychowania przez pokolenia rodziców i dziadków – w przytłaczającej części doświadczonych pełnym wyrzeczeń okresem PRL-u albo tytaniczną pracą okresu transformacji ustrojowej i pierwszych dwóch dekad odradzającego się kapitalizmu.

Wśród starszych generacji niepodzielnie panowało powszechne przeświadczenie, że „ich dzieci będą miały lepsze życie niż oni”. I to właśnie w tym duchu owe pokolenia socjalizowały swoich potomków. Nie sposób, aby młodzi mieli nagle i ochoczo zmienić swoje postawy, do których latami byli przystosowywani. Być może wobec tego za fałszywą należy zresztą uznać rzekomą opozycję najmłodszego pokolenia i transformacyjnych boomerów. W końcu to oni są, nomen omen, rodzicami indywidualizmu młodzieży.

Niewykorzystana szansa

Rok 2015 był swoistym punktem zwrotnym w historii III RP. Obserwowaliśmy wówczas niejako wzmożenie postaw wspólnotowych: ucieczkę od „ja” i koncentrację na „my”. Nie ulega wątpliwości, że aktualne, coraz bardziej indywidualistyczne postawy najmłodszych to symbol kompletnej porażki ekipy Jarosława Kaczyńskiego, która w przerysowany sposób przedstawiała i wciąż przedstawia wartości patriotyczne. Przyniosło to odwrotny skutek do zamierzonego.

PiS-owi nie udało się wykorzystać niemalże dziejowej szansy zmiany paradygmatu myślenia polskiego społeczeństwa. Młodzi to jedynie najbardziej wyrazisty i najbardziej widoczny wierzchołek tej – zdaje się – niedostrzeganej wciąż przez rządzących góry lodowej. Możemy mieć do czynienia z ogólnospołeczną reorientacją postaw, ukierunkowaną na wartości indywidualistyczne.

Jeżeli rząd nie będzie dobitniej reagował na wzrost cen, rosnący sprzeciw społeczny wobec najbardziej kontrowersyjnych reform, a także nie powstrzyma erozji władzy, której przykład wiceministra Mejzy jest jedynie najbardziej karykaturalnym odzwierciedleniem, można oczekiwać, że zmierzające w lewo wahadło zmian będzie się rozpędzać. Pamiętajmy jednak, że tak jak w każdym wahadle po drodze z jednej skrajnej do drugiej jest jeszcze centrum.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.