Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Igrzyska Europejskie w Krakowie? Marnowanie pieniędzy na podrzędną imprezę

Igrzyska Europejskie w Krakowie? Marnowanie pieniędzy na podrzędną imprezę Źródło: Francisco Anzola - flickr.com

Igrzyska Europejskie w Krakowie miały być imprezą idealnie skrojoną na polską kieszeń. Niższe koszty, dyscypliny sportowe dostosowane do istniejących obiektów oraz współpraca na linii rząd-samorządy. Z zapowiedzi nic jednak nie wyszło. Koszty imprezy rosną i nie ma chętnych, żeby je pokryć. Program dyscyplin jest ubogi i nie przyciągnie większego zainteresowania. Relacje między władzami Krakowa a polskim rządem są obecnie karykaturalne. Na 18 miesięcy przed startem imprezy organizacyjnie znajdujemy się w lesie.

W 2019 r. Europejski Komitet Olimpijski ogłosił, że gospodarzem trzeciej edycji Igrzysk Europejskich (IE) będą Kraków jako miasto-gospodarz oraz Małopolska jako region. Polska kandydatura była jedyną zgłoszoną do organizacji tego wydarzenia. Dwie poprzednie, zorganizowane w azerskim Baku i białoruskim Mińsku, upłynęły pod znakiem bardzo niskiego poziomu sportowego oraz dużych kosztów poniesionych przez organizatorów.

Impreza w Małopolsce ma być inna niż te poprzednie. Zamiast budowy nowych obiektów sportowych zaplanowano wykorzystanie już istniejącej bazy w Krakowie i w innych małopolskich miastach. Działacze obiecali, że impreza przyciągnie najlepszych europejskich sportowców dzięki zorganizowaniu w ramach IE kontynentalnych czempionatów lub przynajmniej olimpijskich kwalifikacji w każdej z dyscyplin.

Czas mija, a przepychanki wciąż trwają

Coraz więcej jednak wskazuje na to, że Igrzyska Europejskie w Krakowie nie będą imprezą, która przyciągnie uwagę mediów i kibiców na Starym Kontynencie. Podobnie jak w przypadku poprzednich edycji będzie to raczej wydarzenie dla koneserów. W związku z tym (pomijając nawet aspekt pandemii) nie należy spodziewać się znacznego napływu turystów do Małopolski, np. jak było to podczas organizowanych kilka lat temu Światowych Dni Młodzieży.

W 2019 r. jako jedno z największych zagrożeń wskazywano krótki czas przygotowań do imprezy. Pozostające wtedy cztery lata wydawały się wystarczające na zorganizowanej sportowej części, ale już wtedy ta infrastrukturalna była trudna do realizacji, szczególnie gdy włodarze Krakowa wspólnie z przedstawicielami władz województwa i rządu przedstawili listę inwestycji pozasportowych na ponad miliard złotych.

Na koniec 2021 r. wiemy niewiele więcej niż dwa lata temu. Znamy (prawie) ostateczną listę dyscyplin, która jest sporym rozczarowaniem. Znalazły się na niej przede wszystkim te o niskim lub bardzo niskim poziomie zainteresowania – tenis stołowy, judo, badminton czy pięciobój nowoczesny. Dyscypliny bardziej popularne (lekkoatletyka, kolarstwo czy kajakarstwo) pojawiają się w programie w bardzo okrojonej formie. Przykładem może być lekkoatletyka – w ramach IE zostanie zorganizowany drużynowy Puchar Europy, a miejscem zmagań będzie Stadion Śląski w Chorzowie. Choć ten lekkoatletyczny miting sam w sobie przyciągnie wielu sportowców, to nie sposób nie odnieść wrażenia, że do samych Igrzysk Europejskich został przyklejony na siłę.

Aspekt sportowy i turystyczny od początku pozostawał na marginesie organizacji Igrzysk Europejskich w Krakowie. Władze Krakowa liczyły (i wciąż liczą) na pokaźny zastrzyk finansowy z budżetu centralnego – na inwestycje sportowe (mniejszy) i infrastrukturalne (większy). Kwoty miliarda złotych na inwestycje krakowscy urzędnicy nie wzięli z kosmosu – wspominali o niej również poszczególni przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy, czyli partii rządzącej zarówno w Polsce, jak i w województwie małopolskim. Na początku wydawało się, że międzypartyjna (najbliższych współpracowników prezydenta Jacka Majchrowskiego trudno przypisać do jednej partii – wywodzą się z SLD, PO i PSL) współpraca układa się pomyślnie. Jednak były to tylko pozory.

Zmieniające się osoby nadzorujące IE w polskim rządzie i wyraźna walka różnych frakcji Zjednoczonej Prawicy spowodowały, że prace legislacyjne nad ustawami dotyczącymi organizacji wydarzenia wyraźnie zwolniły. Pojawiały się sprzeczne komunikaty i wyraźnie było widać brak zgody wszystkich członków rządu na przekazanie miliarda złotych na inwestycje w Krakowie.

Kotłowało się również w samej stolicy Małopolski. Wątpliwości wobec Igrzysk zgłaszali nie tylko mieszkańcy i miejscy aktywiści, ale również radni z rządzącej koalicji. Argumentów przeciwko nie trzeba było daleko szukać. Kraków jest jedynym miastem w Polsce, który pomysł organizacji dużej imprezy sportowej odrzucił głosami mieszkańców w referendum.

Najsilniejszy sprzeciw wobec organizacji IE pojawił się jesienią 2021 r. Posłanka partii Razem, Daria Gosek-Popiołek, wraz z kilkoma krakowskimi radnymi i aktywistami miejskimi zwołała konferencję prasową, w trakcie której ogłoszono rozpoczęcie zbiórki podpisów przeciwko igrzyskom. Zebrano je błyskawicznie (potrzeba ich było formalnie tylko 300) i do rady miasta trafił wniosek o odwołanie igrzysk.

„Łączy nas niezgoda na pewien model polityki, którego symbolem są igrzyska europejskie. Nie zgadzamy się na brak debaty publicznej, na brak przejrzystości i transparentności, na krótkowzroczną politykę, w której IE mają zastąpić inwestycje w jakość życia, inwestowanie w zieleń i walkę z katastrofą klimatyczną. Dlatego w imieniu naszym i mieszkańców chcemy powiedzieć »nie« igrzyskom” – mówiła w trakcie konferencji Gosek-Popiołek, która była cytowana przez krakowską „Wyborczą”.

Jednak protesty nie spotkały się ze zrozumieniem radnych ani prezydenta Majchrowskiego. Co więcej, to jedna z niewielu sytuacji, gdy cała rada miasta mówi prawie jednym głosem.

„Chleba i igrzysk”

Wydaje się oczywiste, że Igrzyska Europejskie odbędą się w Krakowie i w Małopolsce głównie dlatego, że 2023 r. będzie rokiem wyborczym. Impreza stanie się doskonałą okazją dla lokalnych działaczy Zjednoczonej Prawicy i władz województwa, aby przedstawić się swoim wyborcom i pokazać, jak dbają o interesy regionu. Jest to przecież o tyle ważne, że Małopolska dopiero w obecnej kadencji przejęła władzę w regionie i w kontekście malejącego ogólnopolskiego poparcia Zjednoczonej Prawicy trudno wskazać, kto przejmie po kolejnych wyborach władzę w sejmiku.

Nie bez znaczenia jest również liczba wpływowych polityków Zjednoczonej Prawicy wywodzących się z Małopolski – to m.in. Beata Szydło, Zbigniew Ziobro, Andrzej Adamczyk i Ryszard Terlecki – którzy od lat budują wokół siebie silne frakcje w regionie. Organizacja igrzysk nie przysporzy większej popularności byłej premier, ale już wielu z jej ludzi będzie miało szansę zabłysnąć, co może mieć kluczowe znaczenie w walce o miejsce w Sejmie czy Senacie.

Zdecydowanie trudniej odgadnąć, dlaczego Jacek Majchrowski tak bardzo uparł się na organizację Igrzysk Europejskich. Poparcie dla jego działań w mieście wciąż wydaje się wysokie, a w sytuacji, gdyby zdecydował się po raz kolejny wystartować w wyborach (czego przecież nie wyklucza), to próżno szukać kontrkandydatów, którzy mogliby mu zagrozić.

Majchrowski od dwóch lat powtarza, że Kraków będzie miastem-gospodarzem tylko w sytuacji, gdy otrzyma znaczne środki na inwestycje. Z perspektywy mieszkańców takie podejście wydaje się rozsądne, szczególnie że Majchrowski (i co za tym idzie, Kraków również) zyskiwał już na pragmatycznym podejściu do obecnego rządu. Tylko że stanowisko, które było słuszne w 2019 r., dwa lata później wydaje się tragikomiczne. Kraków wciąż nie podpisał umowy miasta-gospodarza, bo rząd nie zagwarantował środków na inwestycje. Co więcej, lista inwestycji ciągle się zmienia – już teraz jest mowa o działaniach wartych pół miliarda mniej, oczywiście zrealizowanych dopiero po Igrzyskach.

Pozostaje jeszcze kwestia stowarzyszenia Europejskich Komitetów Olimpijskich (to zdecydowanie biedniejszy i mniej znany brat Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego), które liczy na zastrzyk gotówki, jaki miała przynieść organizacja dużej imprezy sportowej na Starym Kontynencie.

Trudno się temu dziwić. W świecie sportu postępuje trend mnożenia wydarzeń sportowych. Poza Igrzyskami Europejskimi funkcjonują chociażby Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej, Igrzyska Azjatyckie czy Panamerykańskie. Również przedstawiciele poszczególnych dyscyplin próbują wycisnąć jak najwięcej – wystarczy spojrzeć na forsowany przez światową federację piłkarską pomysł organizacji mundialu co dwa lata.

I choć Igrzysk Europejskich wciąż nie można skreślać (trzecia edycja to zaledwie początek), to wyraźnie widać, że członków komitetu europejskiego czeka długa droga w budowie prestiżu tej imprezy. Niewiele wskazuje, aby Igrzyska Europejskie w 2023 r. się do tego znacząco przyczyniły.

***

Powiedzmy wprost – organizacja Igrzysk Europejskich w Krakowie jest niepotrzebnym wydatkiem. Straci Skarb Państwa, a województwo i Kraków zyskają niewiele. Racjonalna wydaje się więc oczywiście decyzja o rezygnacji z tej imprezy. Jednak doskonale wiemy, że to się nie wydarzy. W 2023 r. czeka nas polityczny spektakl transmitowany przez telewizję publiczną (problematyczny w tym kontekście wydaje się konflikt na linii TVP-Discovery, który może spowodować brak transmisji wydarzenia w Eurosporcie, co będzie klęską organizatorów).

Od ostatecznego kształtu specustawy zależy, jaką rekompensatę otrzyma Kraków w zamian za organizację Igrzysk Europejskich. Ostatnie wypowiedzi miejskich urzędników sugerują, że miasto otrzyma po prostu znaczne środki na bieżące inwestycje, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze zmniejszą deficyt wynikający z mniejszych dochodów jednostek samorządu terytorialnego w efekcie wprowadzenia Polskiego Ładu.

Jeżeli jednak Igrzyska Europejskie miały pokazać krakowianom, że popełnili błąd w referendum, odrzucając Zimowe Igrzyska Olimpijskie, to złudne są oczekiwania prezydenta Majchrowskiego. Gdy obserwujemy chaos powstały podczas organizacji dużo mniejszej imprezy, cieszymy się, że Kraków nie podjął się organizacji jednego z najważniejszych światowych wydarzeń sportowych. Wstyd mógłby być dużo większy…

Działanie sfinansowane ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.