Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Freud w konfesjonale. Adwent, psychoterapia i fundamentalne znaczenie spowiedzi [PODCAST]

Freud w konfesjonale. Adwent, psychoterapia i fundamentalne znaczenie spowiedzi [PODCAST] Autor ilustracji: Marek Grąbczewski

Adwent powoli dobiega końca, należy więc pomyśleć o spowiedzi. Czym jest spowiedź dla współczesnego człowieka? Czym różni się psychoterapia od spowiedzi? Czy jedno jest w stanie zastąpić drugie? W najnowszym odcinku ,,Kultury Poświęconej” Konstanty Pilawa, Piotr Kaszczyszyn i Bartosz Brzyski rozmawiają o tym, dlaczego wyznawanie grzechów jest takie ważne.

,,Jest mnóstwo rodzajów terapii. Są one generalnie potrzebne i ważne, nie uważamy, że powinno się chodzić do spowiedzi zamiast do psychologa. Myślę, że w katolickiej bańce jest to coraz rzadziej spotykane, by z takim dystansem podchodzić do każdej psychoterapii, czy w ogóle – pomocy psychologicznej. Masz złamaną nogę – idziesz założyć sobie gips. Masz problem emocjonalny – idziesz do psychologa.

Jeżeli chodzi o rozróżnienie pomiędzy terapią a spowiedzią, dla mnie odkrywczy był tekst o. Jana Andrzeja Kłoczowskiego Sumienie a superego, czyli paradoksalna bliskość Tomasza z Akwinu i Freuda, który ukazał się na łamach »Więzi«.

Bardzo często do spowiedzi podchodzimy na zasadzie »jest mi źle, muszę się pogodzić ze sobą«. W ten sposób stawiamy całą sprawę na głowie. Ulga jest tylko efektem ubocznym. To skutek tego, że pogodziłeś się z Bogiem, z innymi ludźmi i dopiero na końcu z samym sobą. Spowiedź i terapia to dwa zupełnie rozłączne aspekty życia”– zauważył Konstanty Pilawa.

,,Wydaje mi się, że dzisiaj coraz częściej z Freuda wykorzystywane jest tylko odkrycie kwestii własnego ja, tego jak ma się ono realizować. Ta wizja zderza się z adwentem: przygotowujemy się sami na ponowne spotkanie z Bogiem. chodzimy w okresie przedświątecznym do spowiedzi, czyli narzucamy sobie jakąś ramę – idziemy wyznać, że oddaliliśmy się od Boga, oddaliliśmy się od pewnego ideału. Mam wrażenie, że dzisiaj coraz częściej chcemy zarzucać takie wizje ideałów. Nie mamy się już do nich zbliżać. Zamiast tego, mamy poszukiwać, dlaczego nie jesteśmy tacy szczęśliwi w naszym życiu, czemu nie możemy się w pełni realizować” – powiedział Bartosz Brzyski.

,,Natomiast, na zasadzie kontrastu, spowiedź jest w pewnym sensie przeciwieństwem terapii. Nie kieruje nas ku sobie, nawet jeżeli wyznając grzechy również mówimy o sobie. Na jednej z konferencji abp. Jędraszewski zwracał uwagę na to, że w kwestii spowiedzi w ogóle nie chodzi o nasze emocje. Żebyśmy się dobrze poczuli wyznając grzechy. Liczy się pewna obiektywna rzeczywistość – to, że zgrzeszyłem wobec Boga. Tak jak wcześniej mieliśmy poziom ,»ja«, tak teraz mamy poziom relacji wobec Boga. To On jest ważniejszy niż moje ego.

W świecie lewicy natomiast istnieje pewne parodystyczne dążenie do osiągnięcia czegoś na kształt chrześcijańskiego raju. Próbujemy porzucić kategorie dobra i zła i wrócić do Edenu, gdzie będziemy teraz ludźmi bezgrzesznymi. Sama kategoria grzechu nie istnieje. Jest tylko zasada przyjemności i autoidentyfikacji” – stwierdził Piotr Kaszczyszyn.