Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

PiS krytykował merytokratyczne wady III RP, a dziś jeszcze bardziej je wzmacnia

Jacek Żakowski trafnie zdiagnozował, że istotą rozpoczętej przez PiS wojny o Trybunał Konstytucyjny nie jest tylko konflikt Kaczyńskiego z elitami sędziowskimi i prawniczymi III RP, ale próba konfrontacji z szerszym zjawiskiem, którym jest merytokracja. Profesjonalizowanie się liberalnej demokracji, zdobywanie coraz większej władzy przez różnego rodzaju autorytety, ekspertów, sędziów, profesorów nauk prawnych i prawa konstytucyjnego – to wszystkie sprawiło, że obywatele coraz częściej czują, że nie mają wpływu na to, jak wygląda prawo krajowe, jak rozstrzygane są sporne kwestie. Kompetencje w tym zakresie oddaje się w ręce merytokratów, jakieś bliżej nieokreślonej, lepszej i wyższej grupy ludzi, którzy mają wyłączne prawo podejmowania decyzji za ludzi i za polityków” – mówi Piotr Trudnowski w najnowszym KluboTygodniku o konflikcie demokracji z merytokracją.

„Merytokracja jako słowo pierwszy raz została użyta w roku 1958 przez Michael Younga w książce „The Rise of the meritocracy”. Young nie tylko po raz pierwszy użył tego terminu, lecz ponadto napisał satyryczną utopię. Pisał o tym, że Wielka Brytania zmierza w niebezpiecznym elitarnym kierunku, gdy ci najlepiej wykształceni eksperci i merytokraci zaczynają czuć się zbyt pewni siebie. W przekonaniu o swojej wyższości podejmują kolejne decyzje, nie znajdujące żadnego poparcia wśród ludzi. Ostatecznie ich postępowanie prowadzi do wybuchu rewolty wściekłego społeczeństwa, które wybuchło gniewem na to, że ktoś zlikwidował demokrację i uzurpuje sobie władzę. Książka Younga była przestrogą, która po kilku latach się zrealizowała. W 2001 r. byliśmy już w zupełnie innej rzeczywistości. Politycy, tacy jak Bill Clinton czy Tony Blair, mówili o sobie, że są tymi, którzy stawiają na merytokrację, zapominając o genezie tego słowa. Sam Michael Young napisał wówczas w „The Guardian”, że jest przerażony, że jego satyra staje się rzeczywistością” – opowiada Trudnowski.

„Prawo i Sprawiedliwość nie buduje IV RP. Rację ma Jarosław Flis, który powiedział, że PiS buduje IX RP, czyli III Rzeczpospolitą do kwadratu, wzmacniając co do zasady wszystkie jej największe błędy i potęgując zjawiska, przeciwko którym głosowano w 2015 r. Dokładnie tak samo jest w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Być może kiedyś powiemy, że Jarosław Kaczyński rozpoczął rewoltę przeciwko merytokracji. Dziś jednak możemy powiedzieć, że tzw. pisowski Trybunał Konstytucyjny tylko ją umacnia. Przykłady? Ostatnio TK zajmował się jawnością majątków rodzin polityków. To echo sprawy dotyczącej majątku państwa Morawieckich, gdzie pojawiła się kwestia przepisana majątku obecnego premiera na żonę. Wówczas Prawo i Sprawiedliwość uchwaliło ustawę, wedle której należałoby ujawniać majątki polityków, w tym także ich małżonków i dzieci. Ustawa została napisana dość kiepsko, a prezydent Andrzej Duda miał uzasadnione wątpliwości, by skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego. W szczególności chodziło o przepisy dotyczące dzieci. Zgodnie z powszechną opinią ekspertów Trybunał przychylił się do wątpliwości prezydenta, jednak samowolnie nie ograniczył się do udzielenia odpowiedzi na postawione mu pytanie, lecz zakwestionował całą ustawę. Tym samym ujawnianie majątków małżonków polityków stało się niekonstytucyjne, co jest złe, głupie i nieprzekonujące” – uważa Trudnowski.

„Uważam, że nie ma innego wyjścia z kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego niż poszukiwanie ustrojowego kompromisu. Nie wystarczy dogadać się co do składu TK. Musimy też bardzo poważnie zastanowić się nad tym, czy demokracja powinna mieć wpływ na ciała merytokratyczne, takie jak np. Trybunał Konstytucyjny? W swoim tekście zatytułowanym „Aborcja, Trybunał Konstytucyjny i zmierzch merytokracji. Propozycja wyjścia z ustrojowego impasu i odbudowy polskiej wspólnoty politycznej” pisałem, że wszystkie doświadczenia ostatnich lat oraz wszystkie wyroki Trybunału, w tym ten dotyczący aborcji, wymagają tego, abyśmy niejako na nowo wymyślili Trybunał Konstytucyjny, odwołując się do pewnych znanych w Polsce tradycji. Moim zdaniem powinniśmy się zgodzić, że wyroki Trybunału Konstytucyjnego nie są ostateczne i mogą zostać odrzucone nie tylko przez polityków w Sejmie, ale także w toku referendum”.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.