Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

„Gdyby Bernini szukał dziś pracy, to która diecezja by go zatrudniła?”. Dariusz Karłowicz o potrzebie mecenatu dla sztuki sakralnej

„Gdyby Bernini szukał dziś pracy, to która diecezja by go zatrudniła?”. Dariusz Karłowicz o potrzebie mecenatu dla sztuki sakralnej Stephanie LeBlanc/unsplash.com

„Niezbędny jest «ferment», który przywróci wiarę w możliwość i świadomość konieczności renesansu sztuki katolickiej. Wydaje mi się, że ta świadomość żyje dziś w głowach wielu artystów i żywo dyskutowana jest w środowiskach podobnych do naszego” – mówi Dariusz Karłowicz, filozof, prezes Fundacji Świętego Mikołaja, w rozmowie z Jackiem Chełchowskim na łamach „Teologii Politycznej”. Instytut Kultury im. Jana Pawła II i środowisko „Teologii Politycznej” rozpoczynają realizację mecenatu artystycznego – pierwszy projekt polega na tym, aby we współpracy z gronem artystów na nowo namalować obraz Miłosierdzia Bożego.

W opublikowanym kilka dni temu wywiadzie Karłowicz wyraził swoją opinię na temat współczesnej sztuki religijnej: „Dobra Nowina nie przetłumaczona na język kultury XXI wieku coraz częściej staje się niema lub niezrozumiała. To poważne zaniedbanie – ale i wielkie wyzwanie. Wyrażanie nauki Chrystusa językiem kolejnego pokolenia jest wszak obowiązkiem tych, którzy mają przekazać światu Prawdę – to rodzaj naszej współpracy w dziele Wcielenia” – dodaje, stawiając przed katolikami ambitne zadanie pobudzenia na nowo środowiska artystycznego, które uczestniczyłoby w przekazywaniu ważnych dla nich wartości.

„Bez sacrum kultura umiera, prowadzi donikąd, zjada własny ogon – w najlepszym wypadku staje się publicystyką albo pełni funkcje dekoracyjne (…). Bez odniesienia do tego, co nas przekracza kultura staje się stertą pozbawionych znaczenia pamiątek (…). Nie przemienia, nie daje nadziei zbawienia, nie wyzwala. Bezwolnie przytakuje tragedii, pustce, samotności, rozpaczy, nienawiści i nudzie” – podkreśla filozof.

Według Karłowicza przyczynami owego stanu są sekularyzacja kultury i niechęć instytucji do propagowania sztuki religijnej, a także swoista protestantyzacja w Kościele, który porzucił refleksję nad teologią sztuki i nie czuje wagi prowadzenia działalności kulturalnej. „Gdyby Rafael, Bernini czy Bach szukali pracy, to która diecezja dałaby im zatrudnienie?” – pyta retorycznie. Według niego w kręgach kościelnych zanikło poczucie odpowiedzialności za kulturę chrześcijańską pomimo istnienia środków, które można by na nią przeznaczyć.

Jednym ze sposób odrodzenia religijnej twórczości na wysokim poziomie – dodaje − jest pobudzenie na nowo rynku sztuki i działalności mecenasowskiej. O historycznej roli tego zjawiska pisaliśmy niedawno w artykule, podejmując także kwestię współczesnych problemów fundatorskich, wynikających z relatywizmu estetycznego i zmianach w strukturze społecznej.

Powrót do tradycyjnego modelu wspierania sztuki to z pewnością ambitne przedsięwzięcie, zgodne też z pojawiającymi się już postulatami odrodzenia kultury w wielkim stylu. Twórczość artystyczna jest w znacznym stopniu uzależniona od jej odbiorców. Karłowicz więc proponuje: mecenasem można zostać już teraz, dołączając do grona wspierających projekt namalowania obrazu Miłosierdzia Bożego – wspólną inicjatywę „Teologii Politycznej” i Instytutu Kultury im. Jana Pawła II.

Materiał opracowała Judyta Dąbrowska.