Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Radosław Sikorski oskarżył nas o nacjonalizm. Patriotyzm gospodarczy jak maszerowanie w brunatnych koszulach?

„To się nie dzieje naprawdę? Powiedzcie mi, że nie, proszę! Sprawdź, czy twoja kawa jest polska. Nowa strona internetowa i nowa wersja aplikacji Pola — Klub Jagielloński” – napisał na Twitterze Bartłomiej Sienkiewicz. Wtórował mu Marek Belka: „Już nawet oni zauważają skutki zmian klimatycznych. Polskie plantacje kawy, to brzmi nawet dumnie. #ClimateAction”. Jednak najdalej posunął się Radosław Sikorski, sprowadzając aplikację Pola do nacjonalizmu: „A herbata, pomarańcze i banany? Nacjonalizm szkodzi zdrowiu”. Czy naprawdę doszliśmy już do momentu, w którym świadoma konsumpcja praktykowana powszechnie na Zachodzie, może dla części polityków stać się okazją do pompowania fantomowego balonika nacjonalizmu?

Co do tego, że Polacy chcą kupować polskie produkty, nie ma wątpliwości. Z badań Open Research wynika, że nawet 90% Polaków chce znać pochodzenie produktu przed jego zakupem, a 9 na 10 Polaków deklaruje, że polskość towarów zachęca do sięgnięcia po dany produkt. Co więcej, badania przeprowadzone przez Ceneo, wykazują że Polacy są w stanie zapłacić więcej za polski produkt:

„Nasze badanie pokazuje też, że to opłacalna strategia, bo poszukiwanie polskich produktów przez klientów to nie tylko górnolotne deklaracje – ponad połowa (54 proc.) z nich jest w stanie zapłacić więcej za produkt polski niż za zagraniczny ekwiwalent, a różnica nie będzie marginalna. To pokazuje, że stajemy się dojrzałym rynkiem, a działający na nim producenci wierzą, że warto inwestować w jakość produktów i wizerunek marki eksponującej jej polski rodowód” – informował Marcin Łachajczyk, dyrektor zarządzający Ceneo.pl.

Wiemy też, jak Polacy rozumieją polskość produktu. Pochodzenie danego towaru wcale nie jest zero-jedynkowe, a definicja „polskości” wcale nie jest tak oczywista. Pod uwagę można wziąć różnorodne kryteria, warto jednak wsłuchać się w głos społeczeństwa, aby kampanie i inicjatywy dotyczące patriotyzmu gospodarczego dostosowywać do oczekiwań Polek i Polaków. Informacji na ten temat dostarcza obszerne badanie ICAN Institute:

„Zdaniem Polaków, polski produkt to ten, który wyprodukowany jest z polskich surowców w Polsce, przez firmę z polskim kapitałem. Tylko co piąty Polak za polski produkt uzna taki, który został wyprodukowany w Polsce przez zagraniczną firmę i tu też jest sprzedawany”. Wiele informacji na ten temat dostarcza również badanie przeprowadzone przez agencję PBS na zlecenie Grupy PGE.

W praktyce idea patriotyzmu gospodarczego napotyka jednak trudności w rzetelnej jej aplikacji. Wiele instytucji i podmiotów podporządkowuje patriotyczne emocje własnym korzyściom, utrwalając przy tym błędne nawyki konsumenckie.

Koronnym przykładem jest mit kodu 590. Wbrew powszechnej opinii te trzy cyfry kodu kreskowego nie oznaczają wcale, że produkt jest polski. Może z niego korzystać każda firma zarejestrowana w Polsce i nie musi nawet produkować w naszym kraju. Już w 2015 r. pisaliśmy o biało-czerwonym oszustwie. Informowaliśmy również o nieprecyzyjnej narracji sieci handlowych, takich jak Lidl czy Biedronka. Niemiecka sieć pod szyldem polskich produktów oferowała klientom asortyment znajdujący się pod kontrolą globalnych koncernów. Podobnie postąpiła należąca do portugalskiego koncernu Jeronimo Martins Biedronka. W ramach akcji „Kupuj co polskie” zachęcała do zakupu m.in. gum Orbit i Coca Coli.

Odpowiedzią na te problemy jest stworzona sześć lat temu aplikacja Pola. Zabierz ją na zakupy, która pozwala podjąć świadomą decyzję przy sklepowej półce. Wystarczy zeskanować kod kreskowy danego produktu, aby otrzymać podstawowe informacje na temat producenta. Pola bierze pod uwagę takie kryteria jak to, czy firma produkuje w Polsce, jest zarejestrowana w naszym kraju, czy prowadzi prace badawczo-rozwojowe na terenie Polski, a także czy nie jest częścią zagranicznego koncernu. Ważnym kryterium, którego większość podobnych inicjatyw nie bierze pod uwagę, jest kapitał przedsiębiorstwa. Aplikacja cieszy się niesłabnącą popularnością. Powstała za zero złotych i do dziś jest rozwijana pracą dziesiątek wolontariuszy.

Oczywiście, polski produkt, to przede wszystkim taki, który powstał w Polsce, z polskich surowców, co doskonale oddaje rządowe oznaczenie „Produkt Polski”. Na zasadzie dobrowolności mogą z niego korzystać firmy wytwarzające produkty nieprzetworzone w Polsce. W produktach przetworzonych dopuszcza się użycie składników importowanych w ilości do 25% masy tych produktów, ale tylko pod warunkiem, że składniki te (np. przyprawy) nie są wytwarzane w Polsce. Jednak to nie wszystkie kryteria, jakie należy wziąć pod uwagę. Taka definicja „polskiego produktu” jest kontrskuteczna do ambicji budowania podmiotowej gospodarki i przesuwania się polskich firm w globalnych łańcuchach wartości.

Nie chodzi przecież o to, aby zagraniczny koncern przenosił do naszego kraju wpół zautomatyzowane fabryki, by korzystać z taniej siły roboczej. Każda taka inwestycja, każde działanie zagranicznego koncernu w naszym kraju powinno mieć pozytywny wpływ na rozwój gospodarczy i pokonywanie barier stojących przed polskimi firmami. Dlatego aplikacja Pola premiuje te firmy, które w naszym kraju ulokowały nie tylko fabryki, ale także centra badawczo-rozwojowe.

Takie inwestycje podnoszą kompetencje krajowej kadry. Zdobyte doświadczenia i wiedza, mogą później przysłużyć się do rozwoju innych przedsiębiorstw. Wytwarzanie w Polsce produktów wysoko zaawansowanych technologicznie buduje cały ekosystem poddostawców i kontrahentów, którzy korzystają na ogólnym podniesieniu poziomu wytwarzanych produktów i usług. Najlepszym tego przykładem może być krajowy gigant CD Projekt. Sukces jednej firmy przyczynił się do powstania całego gamingowego zagłębia.

Na szczęście w zainicjowanej przez Bartłomieja Sienkiewicza dyskusji pojawiły się też odrębne głosy. Włączyli się do niej politycy innych ugrupowań, przedstawiając zupełnie inny pogląd na patriotyzm gospodarczy. Głos zabrali m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz czy Adrian Zandberg. Ważny wątek poruszyła Anna Maria-Żukowska, zwracając uwagę na to, że chęć wspierania krajowych producentów jest bardzo popularna w innych krajach.

To również nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Problemy polskich firm spożywczych w Czechach, polskich firm meblowych w Niemczech, czy firmy Muszynianka na Słowacji, to tylko kilka opisywanych przez nas przykładów na to, że pochodzenie firm ma znaczenie i że polscy przedsiębiorcy często mają problemy tylko i wyłącznie dlatego, że pochodzą z Polski.

Zresztą poziom znaczenia pochodzenia produktów w innych krajach też został przebadany i co ciekawe, Polacy wcale nie są liderami patriotyzmu gospodarczego. „Polacy nie są patriotami na zakupach”, pisze Rzeczpospolita. „Rzekomo Polacy chcą kupować krajowe produkty, ale w praktyce tylko 40 proc. z nas sprawdza kraj pochodzenia produktów. Pod tym względem europejska i globalna średnia wypada lepiej” – czytamy w artykule.

Jeśli zdaniem Radosława Sikorskiego, Polacy szukający polskiej kawy to nacjonaliści, to jak nazwać Szwajcarów i Włochów?

Kolejne zestawienie pokazuje wręcz, że Polacy mają bardzo dużo nadrobienia pod względem świadomej konsumpcji.

Odwołania do nacjonalizmu w przypadku aplikacji Pola są wybitnie nietrafione. Wystarczy uruchomić ją chociaż na chwilę, by to zrozumieć. Pola w żaden sposób nie reklamuje i nie promuje polskich firm. Jeśli ktoś nie chce kupować polskich produktów, Pola jest dla niego tak samo dobrym narzędziem, jak dla osób, które chcą po brzegi wypełnić lodówkę polskimi towarami. Aplikacja Pola ma jedno zadanie- pomóc w podjęciu świadomej decyzji konsumenckiej. Nasza aplikacja to jedynie zbiór danych wyświetlanych na ekranie. Ostateczna decyzja zawsze należy do użytkownika. Pola to nie nacjonalizm, to wolny wybór, na podstawie merytorycznych kryteriów i sprawdzonych informacji.

Wszystkich, którzy chcą dokonywać świadomego wyboru zapraszamy na nową stronę aplikacji Pola. Polska kawa istnieje. Włoska i niemiecka też. Wybierz jaką chcesz, byle świadomie.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.