Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Ekologiczna wiarygodność biznesu. Polskie przedsiębiorstwa nie chcą, czy nie potrafią być „zielone”?

Ekologiczna wiarygodność biznesu. Polskie przedsiębiorstwa nie chcą, czy nie potrafią być „zielone”? Tyler Casey/unsplash.com

Zgodnie z raportem McKinsey’a koszt dekarbonizacji polskiej gospodarki do 2050 r. przekroczy 4-krotność planowanych dochodów Polski w 2021 r. Ani budżety krajowe, ani ten unijny nie są w stanie udźwignąć takiego ciężaru. A przecież to niejedyne wyzwanie wymagające sfinansowania – w kolejce po pieniądze stoją system emerytalny, ochrona zdrowia, cyfryzacja czy obronność. Wykorzystanie kapitału prywatnego i mechanizmu rynkowego do zwiększenia środków na dekarbonizację może być rozwiązaniem tego dylematu.

Inwestorzy, zarówno indywidualni, jak i instytucjonalni coraz częściej oceniają działalność i wyniki przedsiębiorstwa pod kątem czynników środowiskowych. Gdyby posiadali wiedzę o tym, jak „zielone” są przedsiębiorstwa, to chętniej by w nie inwestowali, dzięki czemu koszt kapitału dla przedsiębiorstw dbających o środowisko byłby niższy i łatwiej wyparłyby one „brudnych” konkurentów. Tyle teorii. Czy ten mechanizm zadziałałby na realnych rynkach? Skąd pochodziłyby autentyczne informacje o zrównoważoności przedsiębiorstw?

Autentyczna zrównoważoność jest opłacalna

Badania banku inwestycyjnego Morgan Stanley z 2019 r. pokazują, że 95% amerykańskich millenialsów jest zainteresowanych zrównoważonym inwestowaniem, a 86% z nich uważa, że działania przedsiębiorstw na rzecz środowiska zwiększy ich rentowność. Według badań Financial Times siła nabywcza generacji millenialsów jest już większa niż poprzednich i będzie utrzymywać swoją przewagę przez długie lata. Zatem przedsiębiorstwa poprzez rynek kapitałowy otrzymują jasny sygnał – kupię twoje akcje, jeśli twoja działalność będzie zgodna z moimi ekowartościami.

Tendencję tę widzą również inwestorzy instytucjonalni – fundusze inwestycyjne, emerytalne, zakłady ubezpieczeń czy banki. Zasady odpowiedzialnego inwestowania (Principles for Responsible Investment, PRI), czyli sieć podmiotów i zbiór reguł dot. odpowiedzialnego inwestowania uwzględniającego czynniki ESG, liczy obecnie ponad 4000 sygnatariuszy. Wartość aktywów zarządzanych zgodnie z zasadami odpowiedzialnego inwestowania wzrosła 4-krotnie w latach 2010-2019 do 89 bilionów dolarów. Systemowy charakter zmian oczekiwań inwestorów pokazują badania. Udowodniono, że udostępnianie dodatkowych informacji niefinansowych o działalności jest wprost skorelowane z poziomem inwestycji.

Globalne nastroje inwestorów nie pozostają niezauważone przez przedsiębiorstwa. Przekłada się to na liczne deklaracje prośrodowiskowe. Wiele przedsiębiorstw zdążyło już na nie odpowiedzieć.

Microsoft w zeszłym roku ogłosił, że do 2030 r. będzie neutralny klimatycznie, a jego działania przyczynią się nawet do pochłaniania gazów cieplarnianych, a do 2050 r. usunie z atmosfery równowartość wyemitowanego od początku swojej działalności w 1975 r. CO2. Apple planuje redukcję emisji o 75% i zapewnienie pochłaniania reszty emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. z własnych operacji na etapie produkcji i użytkowania produktów.

Wraz z nimi podobne deklaracje złożyli inni członkowie Big Tech, m.in. Google, AmazonFacebook. Deklaracje klimatyczne przedsiębiorstw z branży IT można łączyć z chęcią zwiększenia wartości rynkowej i dalszego wzrostu.

Tradycyjne sektory nie pozostają w tyle. Baowu Steel Group (największy światowy producent stali) planuje osiągnięcie szczytu emisji w 2023 r., następnie obniżenie ich o 30% do 2035 r., by stać się do 2050 r. neutralnym węglowo. ArcelorMittal również zadeklarował osiągnięcie neutralności węglowej do połowy XXI wieku. Nike planuje zredukować emisję gazów cieplarnianych o 65% do 2030 r. (choć tylko z własnej działalności – dla łańcucha dostaw cel jest mniej ambitny i wynosi 30%).

Konfrontując ze sobą te dwa bieguny działalności gospodarczej – hutnictwo i IT – nie sposób nie zauważyć, że przed tymi sektorami stoją dwa różne wyzwania. Za tymi wyzwaniami stoi również inne zapotrzebowanie na kapitał.

Europejscy inwestorzy i przedsiębiorstwa także chcą utrzymać się w zielonej awangardzie. Shell zadeklarował osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r, Siemens natomiast chce osiągnąć ten cel w 2030 r. Podobny plan przyjął PKN Orlen. Największa europejska instytucja zarządzająca aktywami, posiadająca portfolio o wartości przekraczającej 1,4 biliona euro, Amundi, planuje dokonanie oceny pod kątem kryteriów ESG – w tym środowiskowego – każdej swojej inwestycji do 2021 r. Tylko jeżeli będzie bardziej zrównoważony w swoich działaniach, przyjaźniejszy dla pracowników i lepiej zarządzany niż konkurencja, to Amundi rozważy inwestycje. Pozostaje pytanie czy „lepszy” oznacza „dobry”.

Wielkie firmy mówią szczerze, czy próbują nas okłamać?

Wczytując się w gęsto padające deklaracje, można zauważyć, że w rzeczywistości każdy podmiot może zadeklarować to, co jest mu wygodne. Tym samym zwykły obywatel czy inwestor wciąż znajduje się w punkcie zero, gdyż nie potrafi odróżnić przedsiębiorstwa lub inwestora podejmującego realny wysiłek proklimatyczny od greenwashingu krytykowanego już na naszym portalu.

Niemożliwa jest właściwa ocena działań aktorów rynkowych i przekierowanie środków finansowych do działalności realnie zrównoważonej. Niweluje to wysiłek na rzecz wykorzystania rynku kapitałowego dla przyspieszenia zielonej transformacji.

Na pierwszy rzut oka deklaracje przedsiębiorstw wyglądają atrakcyjnie, lecz trudno zbudować na ich podstawie szeroki obraz ambicji sektora czy gospodarki. Mają one różny horyzont czasowy, a wartości ani lata bazowe zwykle nie są podawane. Same deklaracje dotyczą często neutralności węglowej, a nie klimatycznej. Ta pierwsza obejmuje tylko emisje dwutlenku węgla, a ta druga wszystkie gazy cieplarniane (jak niezwykle szkodliwy metan), co znowu utrudnia dokonywanie porównań i ocenę dopasowania celów organizacji do porozumienia paryskiego. Tym samym istnieje ryzyko, że przepływy finansowe nie zostaną właściwie przekierowane.

Nawet raportowanie zgodnie z ogólnie przyjętymi w świecie biznesu zaleceniami organizacji międzynarodowych nie gwarantuje przedsiębiorstwu przejścia na „zieloną stronę mocy”. Raportowanie według uznanych standardów potrafi zaciemnić prawdziwy obraz działalności przedsiębiorstwa. Zrównoważoność oznacza rozsądne korzystanie z wszystkich zasobów. Muszą zostać uwzględnione wszystkie powiązanie tworzące skomplikowany ekosystem Ziemi. Tymczasem standardy pozwalają na oddzielny i wybiórczy pomiar wpływu przedsiębiorstwa na środowisko i klimat.

Przykładowo: przedsiębiorstwo energochłonne może deklarować wysokie zużycie energii odnawialnej, dzięki czemu jego emisje CO2 spadną. Nie pokaże jednak negatywnego wpływu na krajobraz, jaki ma nadmierna rozbudowa farm wiatrowych czy fotowoltaicznych. Jako kolejny przykład można podać Nike, które wprowadziło kolekcję obuwia produkowanego częściowo z przetworzonych plastikowych butelek. W reklamowym szale zapomina się o tym, że optymalną sytuacją byłoby, gdyby te butelki nie zostały w ogóle wyprodukowane.

Przykłady greenwashingu, czyli sytuacji, gdy konsument jest wprowadzany w błąd co do wpływu produktu lub usługi na środowisko, można mnożyć. Istotne jest zrozumienie, że zrównoważoności nie można sprowadzić do jednego aspektu, np. redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Sytuacji takiej chciała zapobiec Unia Europejska poprzez zobowiązanie spółek giełdowych do publikacji niezbędnych informacji. Niestety, unijne przepisy wprowadzone do dyrektywy o harmonizacji sprawozdawczości finansowej w 2014 r. podzielały fragmentaryczne podejście do zrównoważoności. Zobowiązywały one największe unijne przedsiębiorstwa notowane na giełdzie, zakłady ubezpieczeń, banki i inne podmioty określone krajowo do sporządzania raportów w zakresie czynników ESG, wystarczających do „zrozumienia rozwoju, wyników i sytuacji jednostki oraz wpływu jej działalności dotyczące co najmniej kwestii środowiskowych”, a także społecznych i ładu korporacyjnego. Przepisy dyrektywy nie narzucają wiążącego standardu raportowania ani nie dookreślają jej formy, a zakres wymaganych informacji jest wąski.

Polskie przedsiębiorstwa nie chcą, czy nie potrafią być zielone?

Pierwsze raporty pojawiły się w 2018 r. za rok obrotowy rozpoczęty w 2017 r. Na polskim gruncie ich oceną zajęło się Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych (SEG). Wraz ze swoimi partnerami SEG rokrocznie przeprowadza Badanie Świadomości Klimatycznej Spółek. W 2021 r. objęło ono 153 raporty za rok obrotowy rozpoczęty w 2020 r. Badanie prowadzone jest pod kątem 10 kryteriów, gdzie spełnienie jednego z nich daje jeden punkt.

Jego wyniki nie napawają optymizmem. Średni wynik uzyskany w 2021 r. wynosił 1,79 pkt na 10 możliwych i był niższy niż rok temu. Ponad jedna trzecia raportów nie spełniła ani jednego kryterium nawet częściowo. Zdecydowanie mniej niż połowa spółek posiada politykę, strategię lub ujęło w strategii biznesowej zarządzanie własnym wpływem na klimat. Raptem 3% spółek poprawnie sformułowało cele redukcji gazów cieplarnianych oraz działania dla ich realizacji.

68% spółek nie podaje informacji o emisji własnej gazów cieplarnianych, a tyko 3% robi to w poprawny sposób. Raptem 22% spółek oblicza je zgodnie z określoną normą lub standardem, a pozostałe takowych nie stosują lub nie podają o tym informacji. Tylko połowa spółek informuje o szansach lub ryzykach wynikających ze zmiany klimatu.

Warto odnotować, że najlepszy wynik osiągnęły spółki z makrosektorów finanse oraz paliwo i energia (choć i tak niezadowalający – średnie wyniki to 2,71 i 2,63). Nie jest to przypadek. W sektorze paliwo i energia najwyższe wyniki otrzymały węgierski, ale notowany na GPW dystrybutor paliw MOL, Lotos, Energa, PGE i Tauron. Trzy ostatnie z tych spółek zamierzają lub już zadeklarowały osiągnięcie neutralności klimatycznej. Skuteczna komunikacja zmiany strategii na niskoemisyjną w przypadku klasycznych spółek energetycznych oznacza dla nich być albo nie być na rynku finansowym. Sektor finansowy również znajduje się pod pręgierzem oskarżeń o finansowanie inwestycji w paliwa kopalne.

Niska jakość publikowanych informacji może wynikać z wysokiej ogólności unijnych przepisów. Podobna sytuacja miała miejsce w Australii pod koniec lat 90. Na podobny, ogólny wymóg udostępniania informacji o wpływie przedsiębiorstwa na środowisko niektóre z nich odpowiedziało, że takowy nie istnieje. Jednym zdaniem spełniły ustawowy przepis. Może to z jednej strony wynikać z niechęci do dzielenia się informacjami, które zdaniem menedżerów niekorzystnie wpłynęłyby na jej wycenę. Z drugiej strony raportowanie niefinansowe jest dość nowym obowiązkiem sprawozdawczym. Przygotowanie kompleksowego raportu wymaga oceny i pomiaru ogółu działalności przedsiębiorstwa i jego współpracy z kontrahentami z całkiem innej niż finansowa perspektywy.

W rezultacie polskim przedsiębiorstwom z trudnością przychodzi komunikowanie własnych działań w sferze środowiskowej. Trudno również ocenić, czy podejmują one jakiekolwiek działania na rzecz zmniejszenia swojego wpływu na zmianę klimatu. Brak sygnalizacji gotowości do działania w zmieniającym się otoczeniu zniechęca potencjalnych inwestorów do inwestowania w polskie spółki, co będzie skutkować słabnącą pozycją rynkową przez powolne odcinanie dopływu coraz zieleńszego kapitału.

Odsiecz dla klimatu z Brukseli

Komisja Europejska również zauważyła, że informacje zawarte w raportach nie są wystarczająco porównywalne ani wartościowe. W związku z tym pod koniec kwietnia 2021 r. Komisja Europejska ogłosiła projekt nowelizacji przepisów dot. raportowania ESG zawarte w dyrektywie o harmonizacji sprawozdawczości finansowej. Projekt nakłada obowiązek sporządzania raportów na wszystkie spółki notowane na giełdach papierów wartościowych (poza jednostkami mikro), uszczegóławia zakres informacji, które mają zostać zaraportowane.

Zobowiązuje również spółki do stosowania wiążących wytycznych raportowania, które mają być przygotowane przez KE, a także wprowadza jednolity standard raportowania danych, dzięki czemu możliwe będzie ich udostępnienie przez KE w jednym miejscu. Interesujący jest wymóg, aby spółki przedstawiały plany na osiągnięcie zgodności modelu biznesowego z celami porozumienia paryskiego. Jeżeli tak nie jest, to należy wyjaśnić przyczyny braku takiej zgodności. A jak wyjaśnić brak zgodności z celami, które mają nas uchronić od katastrofy klimatycznej? Projekt znajduje się obecnie na etapie negocjacji pomiędzy instytucjami unijnymi.

Brak precyzyjnych danych skazuje inwestorów na korzystanie z usług konsultingowych, często drogich i niedostępnych dla mniejszych graczy. Posługiwanie się przez inwestorów danymi z nieprecyzyjnych raportów również rodzi obawy co do szczerości ich zamiarów. Być może zauważyli oni, że przedsiębiorstwa o zielonym PR lepiej przyciągają konsumentów, a tym samym przyniosą większy zwrot.

***

O skuteczności nowelizacji będziemy mogli przekonać się w 2024 r., gdy największe spółki przedstawią raporty sporządzone wg nowych przepisów obejmujące rok obrotowy rozpoczęty w 2023 r. (wejście w życie przepisów dla MŚP nastąpi 3 lata później).

Przedsiębiorstwa powinny już teraz określić swój wpływ na klimat i strategię transformacji zamiast czekać na wejście w życie nowych przepisów. Potrzebę tę streszczają słowa szefów banków narodowych Anglii i Francji z 2019 r., którzy w liście otwartym dotyczącym ryzyk finansowych związanych z klimatem ostrzegają: „Jeżeli niektórym przedsiębiorstwom i sektorom nie uda się dostosować do tego nowego świata, nie uda im się przetrwać”.