Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Wasze prezenty nie dotrą na święta!

„Kalifornijskie porty będą działały w systemie 24h przez 7 dni w tygodniu. Porty będą zatem bardziej ambitne, niż zaleca to prof. Matczak, ale co z tego? W Ameryce półki w sklepach świecą pustkami. Porty nie nadążają z rozładunkiem towarów. Z powodu ogromnych opóźnień w dostawach dóbr i półproduktów na całym święcie, może się okazać, że w tym roku… nie zobaczymy prezentów na święta”- mówi Andrzej Kohut w najnowszym KluboTygodniku.

„Przez pandemię przestały działać restauracje, przestały działać sklepy, przestały działać punkty usługowe, w związku z czym konsumpcja spadła, a ludzie zaczęli wydawać mniej pieniędzy. Ale to wcale nie oznacza, że zaczęli ich mieć mniej. Dla tych, którzy stracili pracę, rząd federalny szybko znalazł rozwiązanie – zaczął dopłacać do stanowych zasiłków dla bezrobotnych. Okazało się że dzięki tym dopłatom zasiłki w niektórych stanach były nawet większe niż wypłaty które dostawano wcześniej. Oprócz tego najpierw Donald Trump a później Joe Biden wprowadzili coś w rodzaju bezwarunkowego dochodu podstawowego, czyli jednorazową wypłatę dla każdego Amerykanina.  Zasiłki zaczęły się mnożyć, ludzie zaczęli mieć coraz większe oszczędności i  po pewnym czasie konsumpcja znowu zaczęła rosnąć. Amerykanie zaczęli  wydawać na dobra trwałe i ten trend się utrzymał, mimo że lockdownu dawno już nie ma. Wzrosło zapotrzebowanie na konkretne dobra i tu zaczyna się problem” – opisuje Andrzej Kohut.

„Amerykańskie porty po prostu się zapchały. W październiku docierały do nas doniesienia o tym, że przed dwoma portami w Kalifornii  czeka około 70 kontenerowców, które nie są w stanie wpłynąć do portu. Każdy z nich może pomieścić nawet 10 tys. kontenerów. Dużo dłużej trwa przede wszystkim logistyka – ciężarówki, które kiedyś odbierały towar w ciągu godziny dziś czekają nawet 12 godzin. Te dwa kalifornijskie porty obsługują prawie 40% wszystkich towarów, które wpływają do USA. W Internecie krążą zdjęcia z pustych półek w sklepach, a media coraz głośniej stawiają pytanie, czy w tym roku odbędą się święta?  Tym samym za oceanem rozpoczęła się dyskusja o łańcuchach dostaw. Co o nich wiemy? Przede wszystkim są globalne – bierzemy  surowce z Afryki, tworzymy półprodukty w Chinach, składa je jedna fabryka w Malezji i ostatecznie produkt trafia na rynek europejski. Po drugie są one wysoko zoptymalizowane – kiedyś zakład produkcyjny gromadził zapasy surowców, ale dziś wiemy, że jest to model niezwykle kosztowny. Podczas kryzysu okazało się jednak, ze ten obecny system jest mało elastyczny” – relacjonuje ekspert.

„Opóźnienia w amerykańskich i chińskich portach spowodowały, że czas podróży produktów z Chin do Stanów Zjednoczonych wydłużył się od mniej więcej dwóch tygodni do ponad dwóch miesięcy.  W tak skonstruowanym systemie jeden problem szybko rozlewa się na inne – dlatego teraz z brakiem kontenerowców, które utknęły w portach, muszą zmierzyć się również Chińczycy. Sytuacja na wybrzeżu wpływa również na ceny transportu takich produktów jak soja, co uderza bezpośrednio w rolników. Nic dziwnego, że Joe Biden musiał się tym problemem zająć, nie tylko z powodu bezpieczeństwa dostaw, ale również z powodów wizerunkowych” – podsumowuje Kohut.

Artykuł (z wyłączeniem grafik) jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zezwala się na dowolne wykorzystanie artykułu, pod warunkiem zachowania informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie „Dyplomacja publiczna 2021”. Prosimy o podanie linku do naszej strony.

Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja publiczna 2021”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.