Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Wesele 2021. Kompleksy Smarzowskiego i libkowe bajki o Polaku-bydlaku [PODCAST]

Wesele 2021. Kompleksy Smarzowskiego i libkowe bajki o Polaku-bydlaku [PODCAST] autor ilustracji: Marek Grąbczewski

,,Polacy są bydlakami. Posiadają cechy zwierząt. Są fizycznie silni, tępi, gwałtowni, płodni, anarchistyczni, brudni, a ponadto – wyjątkowo nienawistni, i to w sposób niespotykany u bardziej rozwiniętych istot ludzkich. Ich nacjonalizm ma wymiar bandycki i prymitywny. Przejawem szczególnej nienawiści [stereotypowego – przyp. red.] Biegańskiego jest jego polski antysemityzm” – pisała Danusha V. Goska w książce Biegański. Stereotyp Polaka bydlaka w stosunkach polsko-żydowskich i amerykańskiej kulturze popularnej o tym, jak Polaków przedstawia się w Hollywood. Najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego pokazuje, że reżyser wspaniale odnajduje się w tej estetyce. W tym odcinku Kultury Poświęconej Konstanty Pilawa, Piotr Kaszczyszyn i Bartosz Brzyski dyskutują o nowym Weselu.

,,Dla mnie to nie było kino, tylko pornografia. Pornografia wykrzywia i hiperbolizuje stosunek seksualny, pokazując go w patologicznej, często przesyconej przemocą, formie. Na tej zasadzie Wesele  z 2021 r. jest pornografią polskości. Nikt nie wierzy w to, że tak polska wygląda, ale z jakiegoś powodu chcemy to oglądać. Moja teza jest taka, że chcemy to oglądać, bo to reportaż o naszych kompleksach, kompleksach reżysera, a przede wszystkim – tych ludzi, którym ten film się podoba” – stwierdził Konstanty Pilawa.

,,W naszej dyskusji kilkukrotnie pojawiło się wyrażenie film-mem, które wskazywałoby na to, że twórcy tego dzieła mrugają oczkiem do publiczności mówiąc: przyjdźcie, pośmiejemy się z kaczora, żołnierzy wyklętych i z tych polaczków, co przepijają 500+.

Ja natomiast mam wrażenie, że to jest śmiertelnie poważna diagnoza. To jest chyba największy problem: Smarzowski uwierzył w to, co nakręcił. Zakładam, że część widowni też w to uwierzy, na zasadzie: OK, może trochę przerysował, ale to właśnie taka estetyka, ta hiperbola momentami poszła pewnie za daleko, scena seksu ze świnią była niesmaczna, ale jednak nasz antysemityzm był wielokrotnie opisany – kojarzycie książkę Andrzeja Ledera?

Dla wielu osób będzie to niestety poważna diagnoza nt. Polaków” – komentował Piotr Kaszczyszyn.

,,Smarzowski jest dzisiaj traktowany jako jedno z głównych ,,narodowych sumień” w świecie filmu. Mam z tym podstawowy problem: Smarzowski jest skrajnym pesymistą antropologicznym. Uważa, że choć w momentach dobrobytu nasza najgorsza natura jest częściowo stłumiona, to kiedy tylko polityka czy historia usuwa tę barierę, wychodzi z nas wszystko, co najgorsze.

Po seansie Wesela nabrałem przekonania, że do tego można sprowadzić właściwie całą filmografię tego reżysera. W zasadzie wszystkie jego filmy pokazują, w pornograficzny sposób, zło naszej historii, przede wszystkim zło Polaków, chociaż to zło bywa też, jak w Wołyniu, obustronne. Nie zostawia żadnej nadziei.

W tym sensie mam poczucie, że jako reżyser Smarzowski nie powinien stać się częścią kanonu, w którym rozpatrywana jest polska tożsamość. Jego skrajny nihilizm nie pozostawia nam żadnego pola do twórczego przetwarzania. Dla niego skok z roku 1941 do 2021, to w zasadzie tylko pytanie: w którym momencie chwycimy za siekierę. Nie jest to coś, z czym można by było w jakikolwiek sposób twórczo pracować” – podsumował Bartosz Brzyski.