Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kino religijne bez krindżu istnieje, ewangelizuje i daje nadzieję. „The Chosen” (i nie tylko) [PODCAST]

Kino religijne bez krindżu istnieje, ewangelizuje i daje nadzieję. „The Chosen” (i nie tylko) [PODCAST] źródło: YouTube

Hasło „kino chrześcijańskie” najczęściej kojarzone jest ze słabej jakości filmami zawierającymi sporą dawkę „krindżu”. Na poparcie tej tezy wystarczy wspomnieć przesłodzone amerykańskie kino protestanckie bądź trącące myszką filmy popularyzatorskie na temat postaci biblijnych. Na tym tle wybija się serial The Chosen jako przykład dzieła popkultury na wskroś chrześcijańskiego, a jednocześnie odznaczającego się jakością porównywalną z największymi tytułami Netflixa. Piotr Kaszczyszyn, Bartosz Brzyski i Konstanty Pilawa w najnowszym odcinku „Kultury Poświęconej” zastanawiają się, jak produkować dobre kino noszące ewangeliczny przekaz.

„Serial The Chosen jest bardzo ciekawą próba opowiedzenia Ewangelii. Jest to próba inna niż chociażby u Pasoliniego, który w sposób dosłowny przeniósł jedną z czterech ewangelii na ekran. Reżyser The Chosen nie ogranicza się tylko i wyłącznie do ekranizacji Biblii, ale także przedstawia Jezusa i apostołów z perspektywy ludzkiej – z perspektywy ich portretów psychologicznych. Próba takiego ujęcia jest dość ryzykowna – naraża na zaburzenie sedna ewangelicznego przekazu. Jednak moim skromnym zdaniem The Chosen tego przekazu nie zaburza. Jest to bardzo dobry kawał chrześcijańskiej popkultury nakręcony na bardzo wysokim poziomie” – stwierdził Konstanty Pilawa

„The Chosen” to serial, który nie jest po prostu kalką Ewangelii, ale obrazem żywym, który jednocześnie nie gubi meritum przekazu biblijnego. Świetnym tego przykładem jest scena rozmowy Jezusa z Samarytanką. Jest to zrobione w taki sposób, że oglądając to jestem autentycznie ciekawy co Jezus jej powie, jak ona będzie reagować, jaka będzie dynamika tej rozmowy. Dzięki temu bardzo łatwo wciągnąć się w akcję serialu. Jezus jest pokazany jako człowiek z krwi i kości, a nie tylko jakaś postać z obrazka, który wisi obok ołtarza” – dodał Bartosz Brzyski.

„Autorzy serialu dobrze pokazują żydowską tożsamość apostołów, do których przychodzi Jezus jako Rabbi. Oni nie rozumieją, że on jest Synem Bożym, że jest Mesjaszem, a nawet jak już wiedzą, że jest Mesjaszem to rozumieją go inaczej niż my. Obrazowo pokazuje to scena z drugiego sezonu serialu, gdy apostołowie pod nieobecność Jezusa siedzą przy ognisku i dzielą się swoim rozumieniem postaci »Mesjasza«. Żydzi myśleli, że Mesjasz będzie kimś w rodzaju wojownika z mieczem, politycznego wyzwoliciela, który zbuduje ziemskie królestwo Izraela i wypędzi Rzymian. Natomiast Jezus przyszedł jako ktoś kto jest całkowicie spoza ich wyobrażeń.

The Chosen świetnie pokazuje, że apostołowie byli ludźmi funkcjonującymi w określonym mindsecie kulturowym. I nagle pojawia się Jezus, który zaczyna wywracać ich imaginarium. To jest dla mnie największy plus tego serialu, że on pokazuje egzystencjalną przemianę apostołów oraz to, w jaki sposób muszą się z tą przemianą mierzyć. Apostołowie toczą walkę ze swoimi wewnętrznymi konfliktami by pójść dalej, by porzucić swoje stare schematy myślenia religijnego. To jest to co sprawia, że ten serial się bardzo dobrze ogląda. The Chosen przedstawia prawdziwe osobiste zmagania z wiarą. Dzięki temu łatwiej się utożsamić z tym co przezywają apostołowie” – skomentował Piotr Kaszczyszyn