Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Dlaczego Facebook padł i sobie twarz rozwalił

Dlaczego Facebook padł i sobie twarz rozwalił Anthony Quintano/flickr.com

Facebook zniknął na sześć godzin przez połączenie błędu człowieka i systemu komputerowego. Awarie zdarzają się każdemu i na półkę możemy raczej odłożyć hipotezy o tym, że była to celowa zagrywka Marka Zuckerberga. „Jeśli czegoś uczą nas rewelacje sygnalistki Frances Haugen i awaria Facebooka, to tego, że cyfrowi giganci to firmy jak każde inne: mające zawodne systemy, popełniających błędy inżynierów i menedżerów, oparte często o prostą statystykę dla niepoznaki nazywaną sztuczną inteligencją” – w nowym odcinku ScepTechu opowiada Bartosz Paszcza.

„Według Facebooka ostatecznie jednak problemem nie był ani cel pakietów wskazywany przez DNS, ani mapa zawarta w BGP. Te protokoły powiedziały światu, że Facebooka nie ma i proszę do niego nie pukać. To był jednak efekt problemu, a nie jego przyczyna. Według samego Facebooka prawdziwym źródłem problemu było… wydanie komendy wyłączenia routerów serwerownie Facebooka. Inżynierowie podejmujący zwykłe dziania związane z utrzymaniem sieci przez przypadek – zamiast zbadać jej wydajność – wydali komendę wyłączenia. Czyli trochę tak jakby zamiast przy stole poprosić o sól powiedzieć do żony czy męża jakieś obraźliwe zdanie o tym, że zmarnowali nam dwadzieścia lat życia” – powiedział autor podcastu.

„Awaria przyszła w bardzo trudnym dla firmy momencie. Niektórzy zaczęli się zastanawiać, czy faktycznie była ona przypadkiem, czy działaniem celowym. Dzień wcześniej Frances Haugen, whistleblowerka która pracowała w Facebooku, w telewizji opowiedziała o wyciągniętych przez siebie i przekazanych Wall Street Journal dokumentach z wewnątrz firmy. Te dokumenty pokazują, że wewnątrz firmy istniała bardzo dobra świadomość problemów platformy: na przykład tego, że u około 1/3 nastolatek korzystanie z instagrama powoduje pogorszenie się problemów z akceptacją siebie i własnego ciała; tego, że na Facebooku dochodzi do handlu ludźmi; wreszcie tego, że ogłoszone w 2018 zmiany w algorytmie mające pomóc promować treści użytkowników, a nie fake newsy – doprowadziły do zwiększenia się skali szerzenia się toksycznych, niepoprawnych treści. We wtorek Frances Haugen pojawiła się z kolei na przesłuchaniach w Kongresie USA” – tłumaczy szef działu techno-republikanizm.

„Same awarie są nie do uniknięcia. I według mnie lekcja płynąca z doniesień Haugen i poniedziałkowej awarii jest zupełnie inna. Facebook – i inne firmy technologiczne – to w znacznej mierze nie są niezwykle skomplikowanymi cudami ludzkiej inżynierii, których nie potrafimy zrozumieć. To dotyczy infrastruktury, ale również algorytmów Facebooka: tego skrzętnie ukrywanego przez firmę dzieła, którego Fejs nie chce ujawnić ze względu na jego skomplikowanie. Tymczasem z dokumentów Haugen wygląda na to, że to w sumie prosta statystyka, w której lajk otrzymuje wagę 1, komentarz wagę 5, udostępnienie – 30, co potem jeszcze jest dodatkowo moderowane w zależności od tego jak dobrze się znam z osobą wrzucającą posta. To arytmetyka, a nie „czarna skrzynka” sztucznej inteligencji” – opowiada Bartosz Paszcza.