Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet? „Incele” i „Juleczki” w badaniach społecznych [PODCAST]

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet? „Incele” i „Juleczki” w badaniach społecznych [PODCAST] autor ilustracji: Marek Grąbczewski

Na 160 kobiet kończących studia przypada obecnie jedynie 100 mężczyzn. Czy tak wielka dysproporcja nie każe nam stawiać pytań o istnienie systemowych rozwiązań dyskryminujących mężczyzn? To w końcu nie jedyna statystyka, w której prym wiodą obecnie kobiety. Czy jednak po latach patriarchatu można mówić w ogóle o  dyskryminacji mężczyzn? Czy w ten sposób nie stawiamy się w jednym szeregu z incelami? Czy w ogóle możemy mówić o istnieniu inceli w polskich warunkach? Na te, a także na inne pytania, związane z najnowszym raportem CAKJ Przemilczane nierówności. O problemach mężczyzn w Polsce, odpowiadają Piotr Kaszczyszyn, Bartosz Brzyski i Konstanty Pilawa. Zapraszamy do odsłuchania najnowszego odcinka podcastu Kultura Poświęcona!

,,Przed lekturą raportu uważałem, że to jest hardkor, żeby w ogóle zajmować się takimi rzeczami. W  kulturze Internetu, jeżeli mówi się o mężczyznach – ich krzywdzie, systemowych nierównościach, które ich dotykają – od razu wchodzimy w bańkę wykopowych inceli. Stajemy się w ten sposób obrońcami osób, które w debacie publicznej powszechnie uważa się posiadające głęboko nieprawdziwy obraz relacji pomiędzy płciami, a także zestaw radykalnych, szokujących postulatów, włącznie z postulatem traktowania kobiet jako towar, który powinien być dystrybuowany pomiędzy mężczyzn. Incel oznacza tyle, co osobę żyjącą w niedobrowolnym celibacie.

Nic więc dziwnego, że kiedy poznałem temat, miałem bardzo duże wątpliwości odnośnie tego raportu. Znacząco zmniejszyły się one jednak, a nawet całkowicie zniknęły, kiedy przeczytałem, to co Gulczyński napisał. Jest to solidna piguła wiedzy nt. nierówności, które rzeczywiście mężczyzn dotykają. Za najciekawszą uznaję część dotyczącą edukacji – tego, że chłopcy i nastolatkowie mają bardzo duże problemy z edukacją w porównaniu do kobiet. Dzisiaj dochodzi wręcz do tego, że na każdych 100 mężczyzn kończących studia przypada 160 kobiet” – zauważył Konstanty Pilawa.

,,Paradoksalnie ten raport nie jest tylko o problemach mężczyzn. Tak jak w relacjach – w dużej mierze problemy mężczyzn są też problemami kobiet. Coraz większa dysproporcja w statusie społecznym będzie powodować np. niemożność zawarcia satysfakcjonujących związków również dla kobiet. Powinno to więc być zmartwieniem także z perspektywy kobiecej.

Mamy tu więc dosyć komplementarne podejście, ponieważ mówimy o tym, żeby spójność społeczna czy możliwość zachowania równości była rzeczywista, a nie tylko papierowa” – skomentował Bartosz Brzyski.

,,Bartek słusznie powiedział przed nagraniem, że płeć zaczyna przypominać klasę. Wojna płci staje się nową wojną klasową. Sposób prowadzenia tego konfliktu polega na licytacji. Licytujemy się na bycie ofiarą, na to komu jest gorzej. Konstanty w swojej pierwszej wypowiedzi mówił, żebyśmy nie bali się mówić o dyskryminacji, zamiast tylko o nierównościach. Dla mnie jest to trochę takie podejście.

Chciałbym więc zadać pytanie: na czym polega dyskryminowanie mężczyzn w statystyce, że częściej popełniają samobójstwa? Nie widzę tu ani systemowej nierówności, ani dyskryminacji. Dla mnie przyjęcie perspektywy bycia ofiarą dyskryminacji to ślepa uliczka. Są różne problemy, które statystycznie częściej występują u kobiet i takie, które częściej występują u mężczyzn. Jedne i drugie należy likwidować, jeżeli mają dużą skalę społeczną – to oczywiste.

Dlaczego wspominam o tym w kontekście edukacji? Bartek mówił o tym, że szkoła jest sfeminizowana – sposób przekazywania i przyswajania wiedzy jest gorszy z perspektywy chłopców. Kobiety odpowiedzą wtedy, że w dalszym ciągu na poziomie ról społecznych to dziewczynka ma siedzieć cicho, na lekcjach historii brakuje opowieści o kobietach, więc lepiej nic nie mówcie. Skoro przez tyle lat utrzymywał się patriarchat to bardzo dobrze że dziewczynki są teraz faworyzowane. W ten sposób wracamy do punktu wyjścia” – argumentował Piotr Kaszczyszyn.