Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Czy potrzebujemy katolickiego #MeToo? Wokół bulwersującej sprawy ojca Pawła M. [PODCAST]

przeczytanie zajmie 4 min
Czy potrzebujemy katolickiego #MeToo? Wokół bulwersującej sprawy ojca Pawła M. [PODCAST] autor ilustracji: Marek Grąbczewski

Katolicka opinia publiczna żyje sprawą raportu ws. Pawła M., który podczas konferencji zaprezentowała komisja powołana przez zakon dominikanów. Jak wskazuje dokument – dominikanin Paweł M. stworzył sektę, w której przez lata stosował wobec ludzi przemoc fizyczną, seksualną i duchową. Władze zakonu nie zareagowały odpowiednio na relacje skrzywdzonych, co ułatwiło Pawłowi M. znalezienie kolejnej ofiary – zakonnicy, którą wielokrotnie zgwałcił. To ujawnienie tego przestępstwa sprawiło, że Paweł M. trafił do aresztu. Jaka nauka z tej sprawy może płynąć dla Kościoła? Na ten temat dyskutują Konstanty Pilawa, Bartosz Brzyski i Piotr Kaszczyszyn w najnowszym odcinku Kultury Poświęconej.

,,Na tej konferencji – która była moim zdaniem, jakimś kuriozum – dla mnie najjaśniejszą postacią był Tomasz Terlikowski, który zaczął bardzo mocno mówić z perspektywy ofiar, że to nie jest raport przeciwko komuś, ale dla kogoś, czyli właśnie dla ludzi, którzy zostali skrzywdzeni. Terlikowski od lat bada tego typu sytuacje, mroczne strony naszego Kościoła i od lat postuluje wzmożenie wysiłku w tropieniu tego typu zła. Przypominam sobie jego stary tekst w Plusie Minusie, który był dla mnie wówczas trochę kontrowersyjny, natomiast dzisiaj zupełnie się z nim zgadzam. Mówi o tym, że w polskim Kościele potrzebna jest rewolucja analogiczna do tej którą Hollywood i Stany Zjednoczone a zanim za nimi cały świat przeszło po akcji #metoo.

Trzeba zwalczyć strukturalny męski szowinizm, skupić się na ofiarach przemocy seksualnej – w tym przypadku dorosłych zgwałconych kobietach, zgwałconej zakonnicy. Tomasz Terlikowski starał się tę wrażliwość na konferencji zaznaczyć – to była opowieść o indywidualnym zdruzgotaniu, o odpowiedzialności, nawet o winie, ale nie było w niej wiele o ludziach, którzy zostali skrzywdzeni” – mówi Konstanty Pilawa, współautor tekstu Przełom czy zarządzanie kryzysowe? Po konferencji prezentującej raport komisji w sprawie dominikanina Pawła M., który publikowaliśmy wczesniej na naszym portalu.

,,Maria Libura zwróciła uwagę na kontekst tej sprawy, czasu największej popularności Pawła M. – to były lata 90, gdzie w telewizji występował Kaszpirowski, gdzie był wysyp działalności sekt, jakiś pseudo-duchowych praktyk. I to właśnie dominikanie stworzyli ośrodek, który miał z tymi sektami walczyć. Wydawałoby się więc, że powinni być więc szczególnie wyczuleni na wszelkie objawy jakiś dziwnych zachowan powiązanych z duchowością, a to pod ich nosem Paweł M. stworzył swoją sektę. Do zakonu przychodzili ludzie, którzy zwracali się do zakonnika w habicie “Panie, Królu” i nie było odpowiedniej reakcji. Obojętność, bagatelizowanie – to wydaje się właśnie główny grzech, w tej strukturze grzechu, jaka wytworzyła się w zakonie” – komentuje Piotr Kaszczyszyn.

,,Paweł M. był charyzmatyczny, przyciągał wielu ludzi, więc w imię „sukcesu ewangelizacyjnego” ignorowano alarmujące sygnały. A to właśnie takie “charyzmatyczne” osoby powinny być jeszcze bardziej kontrolowane, bo skala jak i zasięg zła, które mogą wyrządzić jest zdecydowanie większe. Te tysiące osób, które w latach 90 były na jego mszach, które nawet nie miały kontaktu z sekciarskimi praktykami, ale słuchały jego kazań, dzisiaj dowiadują się, że ten człowiek jest przestępcą seksualnym, twórcą sekty. Nie wiadomo też dokładnie, jak wielu osobom namieszał w głowie, ilu skrzywdził nie tylko seksualnie, ale także w ogóle w patrzeniu na rzeczywistość. On nauczał i jak rozmawiać z żoną i jak działa Duch Święty, od rzeczy prozaicznych, po rzeczy metafizyczne, bardzo często zupełnie skrzywiając ten obraz. Skala tego zła jest niewyobrażalna” – zaznacza Bartosz Brzyski.