Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Świętość monarchii i diabelstwo demokracji C.S Lewisa oraz anegdota o żartującym Jezusie [PODCAST]

Świętość monarchii i diabelstwo demokracji C.S Lewisa oraz anegdota o żartującym Jezusie [PODCAST] autor ilustracji: Marek Grąbczewski

Według C.S Lewisa duch demokracji zniewala, natomiast duch monarchii prowadzi do zbawienia. Świat, jaki pojawia się po przejściu tajemniczej szafy, przedstawia rzeczywistość, gdzie każdy bohater posłany jest do wypełnienia postawionej przed nim misji. Narnia to monarchiczny trening z wyobraźni przygotowujący do odpowiedzialności w demokratycznym świecie. C.S Lewis stworzył mitologię chrześcijańską najwyższej próby, którą każdy rodzic powinien „katować” swoje dzieci od najmłodszych lat. Na szczególną uwagę zasługuje Aslan. Jako alegoria Chrystusa niewiele ma wspólnego z dobrotliwym hippisem lub zniewieściałym prorokiem, jakim zwykliśmy sobie Go wyobrażać. W tym odcinku Kultury poświęconej Bartosz Brzyski i Konstanty Pilawa z gościnnym udziałem Jana Maciejewskiego i Mateusza Tondery przedstawiają teologię i filozofię polityczną autora Opowieści z Narnii.

 

„»Rozkoszna nowość obecnej sytuacji polega na tym, że zazdrość można sankcjonować – uczynić czymś godnym szacunku czy nawet pochwały – dzięki posługiwaniu się zaklęciem w postaci słowa demokratyczny. Pod wpływem tego zaklęcia ci, którzy są pod jakimkolwiek albo pod każdy względem gorsi, mogą dążyć gorliwiej i skuteczniej do sprowadzenia reszty do swojego poziomu […] Pod jego władzą ci, którzy zbliżają się albo wycofują się z obawy, że mogłoby to być niedemokratyczne« – takimi słowami przemawiał Krętacz do absolwentów Kolegium Kusicielstwa w piekle. To fragment jednego z ostatnich tekstów napisanych przez C.S Lewisa w konwencji Listów starego diabła do młodego.

Myślę, że na podstawie tego fragmentu, ale i całej twórczości C.S Lewisa, można powiedzieć, że autor Opowieści z Narnii był duchowym monarchistą. Uznawał konieczność demokracji jako pewnej mechaniki ustroju, ale wiedział również, że duch demokracji bywa szatański. Sądził więc, że zapomniane idee monarchiczne mogą nas uodpornić na zgubny wpływ współczesnego świata. Właśnie tym jest szafa w Opowieściach z Narnii. To portal przenoszący do krainy przesyconej monarchią, gdzie każdy bohater ma z góry ustalone przeznaczenie, każdy jest człowiekiem konkretnego stanu, każdy w końcu musi kłaniać się jedynemu monarsze – Aslanowi, będącemu alegorią Chrystusa” – stwierdził Konstanty Pilawa.

„To, co chciał oddać Lewis w tej przemowie Krętacza, dobrze oddaje również Ortega y Gasset w Buncie mas. Autor ten pytał, czy masowego upodmiotowienie jest dobre dla wszystkich, czy może jest tak, że opowieść o rządzeniu nie degraduje tych, którzy do żadnego rządzenia nie byli powołani. W momencie, w którym każdy może partycypować w tym samym, zaczyna się wyścig o najbardziej intensywne wyrażanie siebie. Pojawią się pytania, kto jest bardziej uciskany, kogo świat bardziej krzywdzi. To dla rozwoju duchowego bywa destrukcyjne, bo wszelkiego zła szukamy na zewnątrz siebie. To świat staje na mojej drodze do rozwoju, problem nie leży we mnie. Jest gdzie indziej” – argumentował Bartosz Brzyski.

„Jest taka tradycja początków wystąpień, którą zapoczątkował Jules Michelet, mówiąc: »Panowie, Anglia jest wyspą«, potem Leszek Kołakowski powiedział: «Karol Marks jest filozofem niemieckim«, to ja teraz powiem: »Panowie, Opowieści z Narnii to książka dla dzieci«. Z tego faktu wynikają konsekwencje dużo poważniejsze niż mogłoby się wydawać.

Ten świat pozwala dzieciom przeżyć przygodę duchową i realne zagadnienia z życia duchowego, przepracować w swojej psychice zdradę, odwagę, kłamstwo. Kiedyś czytałem mojemu dziecku fabularyzowane żywoty świętych. Kiedy skończyliśmy je czytać, syn stwierdził, że jednak woli zostać Batmanem, niż świętym. I to jest bardzo naturalny odruch. W żywotach świętych nie ma najczęściej perypetii, nie ma przygody. W Opowieściach z Narnii mamy oba elementy – bogate życie duchowe i jednocześnie wciągające perypetie. Elizabeth Anscombe, brytyjska filozofka, mówiła, że aby dobrze wytłumaczyć, czym jest Eucharystia, trzeba mówić to jak najwcześniej dzieciom. To nie jest przypadek, że to dzieciom czyta się mity. Mity są najpotrzebniejsze dzieciom właśnie, ponieważ są rzeczy, które można zrozumieć tylko wówczas, gdy ma się trzy, pięć lub osiem lat.

I jeszcze jeden fundamentalny powód, dla którego Narnię trzeba czytać dzieciom – w pierwszym tomie całe uniwersum czeka na tę czwórkę dzieci, aby cała machina fabularna mogła zacząć działać. Wszystko było gotowe, ale czekało na tę czwórkę dzieci. Każda psychologia dziecka tego potrzebuje. Ten świat na mnie czekał, jestem tutaj niezbędny – takie wrażenie rodzice muszą wytworzyć dla dziecka. Zatraciliśmy rozumienie tego, że jest jakiś wielki łańcuch bytu i jeśli ty się nie pojawisz, to stanie się coś strasznego. To jest bardzo potrzebny dziś apel, jeśli w tle mamy wszystkie te dyskusje o aborcji, czy dzieciach będących częścią lifestyle’u  rodziców” – stwierdził Jan Maciejewski.

„Genialnie napisana jest postać Aslana jako alegorii Chrystusa. To nie jest taki Chrystus, jakim często go sobie wyobrażamy w polskim Kościele. To nie jest Bóg sfeminizowany, bezkantowy. Niemal kobiece rysy, włosy układające się w fale. Podskórnie w Polsce czujemy, że nasze wyobrażenie Jezusa jest zwichrowane kobiecą duchowością. W Narni jest też jedna z lepszych metafor nieba. Bohaterowie biegną pewnego razu w stronę ostatecznej krainy szczęścia i biegną coraz szybciej, w ogóle się męcząc. W naszej rzeczywistości też można poczuć coś takiego. Zdarza mi się biegać i doświadczałem wielokrotnie czegoś co można nazwać hajem endorfinowym. Włącza się po dłuższym biegu, kiedy pojawia się duże zmęczenie, ale właśnie wówczas zmęczenie na krótką chwilę ustępuje i czuje się właśnie to. Myślę, że to doskonała alegoria chrześcijańskiego nieba. To uczucie podczas biegania cię jakoś rozpiera i jest bardziej dynamiczne niż błogie. Często niebo wyobrażamy sobie jako śpiewanie w chórze albo nudę powstającą z bezruchu. Te wyobrażenia oczywiście pochodzą z czasów, kiedy ludzie marzyli o odpoczynku po fizycznej pracy. Dziś dla człowieka zamkniętego z biurkiem to właśnie niebo dynamiczne bardziej przemawia do wyobraźni” – dzielił się swoimi doświadczeniami Mateusz Tondera.