Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

W Dzień Chłopaka spójrzmy na szkolne nierówności. Dlaczego chłopcy gorzej czytają i częściej powtarzają klasę?

W Dzień Chłopaka spójrzmy na szkolne nierówności. Dlaczego chłopcy gorzej czytają i częściej powtarzają klasę? Lekcja botaniki w klasie męskiej, lata 20, źródło: Polona.

Największą i najważniejszą różnicą między płciami w edukacji szkolnej jest przewaga dziewczynek w umiejętności czytania. Braki chłopców przekładają się na ich późniejsze możliwości poznawcze oraz wybory zawodowe. Skala różnic w wynikach chłopców i dziewczynek może zostać ograniczona przez odpowiednie interwencje. Najprostszym rozwiązaniem jest dopasowanie kanonu lektur lub jego rozluźnienie, tak by odpowiadał on preferencjom czytelniczym chłopców. Można też pozostawić większą swobodę w doborze lektur nauczycielom, a nawet uczniom. Niebagatelna jest też rola ojców w rozwijaniu pasji czytelniczych chłopców.

Różnice między chłopcami a dziewczynkami pojawiają się już w szkole.

Problemem o długoterminowych skutkach wskazującym na niewystarczająco obecne w debacie publicznej nierówności dotykające polskich mężczyzn są powstałe w ostatnich 30 latach trwałe różnice w wykształceniu kobiet i mężczyzn. Wyższy poziom wykształcenia przekłada się na lepsze zarobki, awans społeczny, szeroko pojętą socjalizację (wpływającą m.in. na poglądy i aktywność polityczną), zdrowie czy długość życia.

Różnice w wykształceniu mogą więc skutkować powstaniem lub pogłębieniem się wielu innych niekorzystnych dla mężczyzn różnic omówionych szczegółowo w wielu rozdziałach raportu „Przemilczane nierówności. O problemach mężczyzn w Polsce”.

Chłopcy osiągają w większości porównywalne z dziewczynkami rezultaty, ale wypadają znacznie gorzej w testach sprawdzających umiejętność czytania ze zrozumieniem. Zdobywają oni średnio o 10 p.p. mniej na egzaminie ósmoklasisty z języka polskiego i o 6 p.p. mniej na egzaminie maturalnym z języka polskiego (poziom podstawowy) od swoich rówieśniczek.

Nie jest to co prawda zjawisko wyjątkowe – dziewczynki osiągają lepsze wyniki z czytania w testach PISA (i podobnych) we wszystkich badanych krajach. W Polsce różnica jest jednak większa niż średnia w OECD i dotyczy szczególnie słabszych uczniów. Podczas gdy różnica między średnimi wynikami chłopców i dziewcząt wynosi 33 punkty (w OECD: 30), w pierwszym decylu jest to aż 46 punktów (w OECD: 42), a w ostatnim – 22 punkty (w OECD: 18).

Jeszcze wyraźniej widać różnicę w przypadku odsetka osób nieosiągających minimalnego poziomu na teście z czytania – dotyczy to 10% dziewczynek i aż 20% chłopców (w OECD odpowiednio: 18% i 28%). Funkcjonalny analfabetyzm może się przekładać na inne wyniki w nauce, ale przede wszystkim – na dalsze życie zawodowe i funkcjonowanie w społeczeństwie.

To jednak nie koniec różnic. Chłopcy ponad 2,5-krotnie częściej powtarzają klasę. Na tle innych krajów OECD młodzi mężczyźni w Polsce wyjątkowo często zgadzają się ze stwierdzeniem, że „szkoła była stratą czasu”, a rzadko zgadzają się ze stwierdzeniem, że „staranie się w szkole jest ważne”. Ponadto chłopcy znacznie częściej niż dziewczynki opuszczają lekcje i spóźniają się do szkoły.

Nie jest też wykluczone, że – podobnie jak w innych krajach – chłopcy są gorzej od dziewcząt oceniani przez swoich nauczycieli (niezależnie od płci), niż wynikałoby z ich wyników osiąganych w standaryzowanych testach, choć w tym zakresie nie dysponujemy wynikami polskich badań.

Opisane wyżej wyniki, postawy i doświadczenia w szkole przekładają się na różnice między płciami w formalnym wykształceniu. W 1997 roku odsetek kobiet w wieku produkcyjnym bez wykształcenia średniego przewyższał odsetek mężczyzn o 2,7 p.p. Obecnie różnica ta wynosi 1,5 p.p. na korzyść kobiet, co wynika wprost z faktu, że co roku około 20% więcej kobiet niż mężczyzn zdaje maturę.


Sfeminizowana edukacja, sfeminizowane wychowanie

Poszukując źródeł takiego stanu rzeczy, za jedną z najczęściej wymienianych potencjalnych przyczyn słabszych wyników chłopców wskazywana jest feminizacja zawodu nauczyciela.

W Polsce kobiety stanowią aż 98% nauczycieli przedszkolnych, 83% nauczycieli w szkołach podstawowych, 69% nauczycieli w szkołach średnich oraz 45% nauczycieli akademickich. Jak pokazują badania, brak nauczycieli płci męskiej może negatywnie odbijać się na wynikach chłopców w nauce. Według niektórych autorów nauczyciele tej samej płci lepiej utrzymują uwagę uczniów oraz stanowią dla nich wzór do naśladowania.

Dopasowanie pod względem płci mogłoby zatem znacząco zmniejszyć różnice w wynikach między dziewczętami a chłopcami. Obserwacje te potwierdzają zresztą inne badania, które sugerują, że dziewczęta osiągają lepsze wyniki, gdy są uczone przez kobiety. Nauczycielki mogą być dla nich bowiem wzorem do naśladowania, zwłaszcza w przedmiotach ścisłych. Można zatem przez analogię założyć, że możliwy jest podobny, pozytywny wpływ nauczycieli-mężczyzn przedmiotów humanistycznych na wyniki i zachowania chłopców.

Przywołując badania, należy jednak pamiętać, że ich wyniki w dużej mierze zależą od kontekstu, m.in. kultury oraz skali problemów w danym kraju. W polskich domach dzieci są wychowywane bardziej przez matki i babcie niż ojców i dziadków, a w przedszkolach i szkołach są uczone głównie przez kobiety. W rezultacie mogą mieć trudności ze znalezieniem inspirujących męskich wzorców. Mężczyźni wśród nauczycieli (i trenerów) mogą służyć chłopcom przykładem i w takich przypadkach stosunkowo często stają się dla nich autorytetami.

Warto podkreślić, że z uwagi na powyższe argumenty zwiększenie liczby mężczyzn wśród nauczycieli znajduje poparcie tak wśród osób skupiających się na problemach chłopców, jak i wśród szeroko rozumianych środowisk feministycznych.

Tato, poczytaj z synem!

Drugą potencjalną przyczyną gorszych wyników i bardziej negatywnego nastawienia chłopców do szkoły jest szczególne niedostosowanie polskiego systemu edukacji do ich potrzeb i oczekiwań. Jakkolwiek popularna teza, że chłopcy uczą się w wyraźnie inny sposób niż dziewczęta, nie została jednoznacznie potwierdzona naukowo, skala różnic w wynikach chłopców i dziewczynek może zostać ograniczona przez odpowiednie interwencje.

Najprostszym rozwiązaniem jest dopasowanie kanonu lektur lub jego rozluźnienie, tak by odpowiadał on preferencjom czytelniczym chłopców – częściej poszukujących w lekturze faktów, na przykład dotyczących ich hobby. Można też pozostawić większą swobodę w doborze lektur nauczycielom, a nawet uczniom.

Niebagatelna jest też rola ojców w rozwijaniu pasji czytelniczych chłopców. Niezwykle celna jest więc w tym kontekście żartobliwa reklama fundacji „Cała Polska czyta dzieciom”, w której ojciec udowadniał córce, że umie czytać.

Interwencje publiczne mogą skupić się też na innych męskich autorytetach, na przykład trenerach sportowych, tak jak dzieje się to już w innych krajach.

Polska szkoła potrzebuje facetów

Jednocześnie należy stworzyć zachęty dla mężczyzn do podejmowania zawodu nauczyciela. Uzasadnione wydają się też kampanie promujące czytelnictwo skierowane szczególnie do chłopców.

Kolejnym możliwym rozwiązaniem jest urozmaicenie metod nauczania i uczenia się. Można w ten sposób zarówno zmniejszyć różnice w wynikach między płciami, jak i podnieść poziom nauczania w ogóle. Kroki pomagające najsłabszym chłopcom – takie jak wprowadzenie dyskusji w grupach i zachęcanie do interakcji z kolegami – mogą się okazać korzystne także dla dziewcząt. Jest to tym ważniejsze, że różnice w ramach płci są znacznie większe niż między płciami.

Ciekawym rozwiązaniem jest upowszechnienie nauczania w szkołach lub klasach jednopłciowych, co może przynieść korzystne rezultaty zarówno dla chłopców, jak i dla dziewcząt. W ten sposób chłopców mogłoby uczyć więcej mężczyzn, a metody i treści mogłyby być bardziej dostosowane do ich potrzeb i zainteresowań.

Chociaż nie we wszystkich kontekstach i wariantach takie rozwiązania się sprawdzają, niewątpliwie zasługują one na przetestowanie w Polsce.

Niniejszy artykuł to zredagowany fragment wydanego przez Klub Jagiellońskiego raportu Michała Gulczyńskiego pt. „Przemilczane nierówności. O problemach mężczyzn w Polsce”. Raport w oryginalnej wersji, wraz z przypisami do przywoływanych danych, można przeczytać i pobrać można za darmo tutaj. Tytuł, śródtytuły i wyimy pochodzą od redakcji portalu klubjagiellonski.pl.