Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Libura: Do istniejącego problemu braków kadrowych pandemia dodała czynnik wypalenia

Libura: Do istniejącego problemu braków kadrowych pandemia dodała czynnik wypalenia Źródło: Daniel Fabrykiewicz - flickr.com

„Pełzający kryzys ochrony zdrowia, który się ciągnie już od czasów transformacji, czyli de facto od 30 lat, wchodzi właśnie w zupełnie nową fazę. Częściowo spowodowała to pandemia, która doprowadziła do zaostrzenia wszystkich dotychczas istniejących problemów. W wypadku obecnego strajku mówimy o problemie kadrowym, do którego pandemia dodała czynnik wypalenia. Warto zauważyć, że to zjawisko występuje także w innych krajach, takich jak USA czy Wielka Brytania, gdzie wzrosła liczba deklaracji o chęci odejścia z sektora ochrony zdrowia, w szczególności w wypadku pielęgniarek i opiekunów medycznych” – mówi Maria Libura, ekspertka CAKJ ds. zdrowia, dla telewizji wPunkt o protestach środowisk medycznych w Polsce.

„Pandemia sprawiła, że na pracowników ochrony zdrowia spadły oczekiwania, że będą wykazywali się daleko idącą ofiarnością i bezinteresownością. Jednak za wzrostem oczekiwań nie poszedł wzrost płac. Od wielu lat mamy taki system zatrudniania i płacenia medykom, który skłania do tego, żeby nie pracować na etat, ponieważ tutaj płaca jest słaba, lecz przechodzić na kontrakt i pracować w godzinach nadliczbowych. Jest to kryzys, który jest bardzo złożony, niemniej gdzieś u jego zarania mamy decyzję, zgodnie z którą należy z medyków zrobić mikroprzedsiębiorców” – mówi Libura”.

„Oficjalnie system jest państwowy, jednak pod spodem mamy cały czas te same zasady: kontraktowanie, konkursy na obsady karetek etc. W wyniku tego pracownicy będący na dole tego systemu, od których w największym stopniu zależy jego wydajność, ponieważ to oni będą nas ratować, gdy mamy zawał, nie mają tych samych praw socjalnych, jakie mają pracownicy etatowi. Chcąc zatem związać koniec z końcem, muszą często pracować po kilkaset godzin” – zauważa ekspertka.

„Postulat podniesienia składki zdrowotnej, który został zawarty w Polskim Ładzie, okazał się najbardziej kontrowersyjny właśnie dla tych, którzy pracują w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej. Wydaje mi się, że pokazuje to brak zaufania. Jeśli ma się dokonać radykalna zmiana w systemie ochrony zdrowia, strona publiczna musi cieszyć się bardzo dużym zaufaniem, że środki, które zostaną zebrane, rzeczywiście pójdą na system ochrony zdrowia. Myślę, że brakuje silnego przywództwa po stronie publicznej, aby przeprowadzić tego rodzaju reformy” – uważa Libura.