Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Dyplomatyczna wojna na linii Izrael-Polska. Czy ma szanse wygasnąć?

przeczytanie zajmie 12 min
Dyplomatyczna wojna na linii Izrael-Polska. Czy ma szanse wygasnąć? https://unsplash.com/photos/dtP89KBWrxE

Reakcja Izraela na sierpniowy podpis Andrzeja Dudy pod szeroko dyskutowaną nowelizacją Kodeksu postępowania administracyjnego była bardzo ostra. Minister Spraw Zagranicznych Izraela, Yair Lapid, potępił przyjęcie przez Polskę „kolejnej antysemickiej ustawy”. Wycofana została charge d’affaires Ambasady Izraela w Warszawie. Padła również bezpośrednia sugestia, by polski ambasador w Izraelu Marek Magierowski nie powracał na swoje stanowisko. Polski MSZ ogłosił bezterminowe pozostanie Magierowskiego w Polsce. Wiceminister Paweł Jabłoński zasygnalizował, że obecny konflikt będzie miał wpływ na formę odbywania przez izraelską młodzież wycieczek edukacyjnych śladami Holokaustu. Jaka jest przyszłość polsko-izraelskich relacji? Wbrew ostatnim wydarzeniom ich ocieplenie wcale nie jest wykluczone.

Rząd pod międzynarodowym ostrzałem

Na ten niepokojący stan relacji polsko-izraelskich składają się dwa zasadnicze wydarzenia. W czerwcu w Izraelu zakończyła się kilkunastoletnia era rządów Binjamina Netanjahu. Zaprzysiężony został nowy rząd rotacyjny, złożony z przywódców dotychczasowej opozycji, na którego czele stanął Naftali Bennett.

W polskim Sejmie została zaś przyjęta nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego, stanowiąca m.in., że po upływie 30 lat od wydania decyzji administracyjnej niemożliwe będzie wszczęcie postępowania w celu jej zakwestionowania. Jest to o tyle znaczące dla relacji między Polską a Izraelem, że procedura unieważniania decyzji nacjonalizacyjnych na podstawie ich niezgodności z dekretami nacjonalizacyjnymi wyższego rzędu, takimi jak dekret Bieruta, stała przez lata u podstaw orzecznictwa sądów administracyjnych w procesach reprywatyzacyjnych – a w części z nich stronami byli Ocaleni z Zagłady i ich spadkobiercy.

Przyjęcie ustawy wynikało z konieczności dostosowania prawa do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2015 roku, ale także położenia końca temu rodzajowi „dzikiej reprywatyzacji”, której częstym beneficjentem były grupy przestępcze (o czym mówił w wywiadzie na naszych łamach Jan Śpiewak). Według ustaleń stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, dziką reprywatyzacją w samej Warszawie dotknięte zostało około 55 tysięcy osób. Wiele z nich bywało eksmitowanych z nieruchomości przejmowanych z naruszeniem prawa.

Ten splot wydarzeń doprowadził do eskalacji w – już i tak nadwerężonych – stosunkach dyplomatycznych. Szczególnie kontrowersyjne okazało się odrzucenie przez Sejm poprawki Senatu, zakładającej umożliwienie dokończenia trwających postępowań wszczętych po 30 latach od wydania decyzji administracyjnej.

Z jakiego podłoża wyrasta ta eskalacja, dlaczego Polsce i Izraelowi potrzebne są dobre stosunki, i jak Polska może w tych okolicznościach tworzyć narrację sprzyjającą ich długoterminowemu rozwojowi?

Trudne relacje z Unią Europejską

Przez ponad dekadę pełnienia funkcji premiera po raz drugi (pełnił tę funkcję także w latach 1996-1999) Binjamin Netanjahu inwestował w zacieśnianie stosunków między Izraelem a państwami Grupy Wyszehradzkiej w opozycji do tzw. krajów starej Unii. Motywowane było to próbą zbudowania wewnątrzunijnej opozycji wobec tego, co było postrzegane przez jego rząd jako antyizraelskie nastawienie krajów Europy Zachodniej i „miękkie” podejście wobec Iranu.

Tego rodzaju strategia narodziła się już w latach 90., kiedy to państwa byłego bloku sowieckiego zaczęły być postrzegane jako cenni potencjalni sojusznicy dla Izraela w newralgicznych punktach polityki międzynarodowej, pomimo często trudnej do zaakceptowania ich polityki historycznej. W erze Netanjahu strategia ta osiągnęła swój punkt kulminacyjny. Sprzyjały temu pewne sygnały wysyłane przez przedstawicieli Grupy Wyszehradzkiej – jak np. sprzeciw Czech i Węgier wobec unijnego oświadczenia potępiającego przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy w 2018 roku. Istotny był również wspólny szczyt Izraela i państw Grupy w 2017 roku, na którym podjęto decyzję o utworzeniu wspólnych grup roboczych ds. walki z terroryzmem i współpracy technologicznej.

Napięcia między kwestiami strategicznymi a sporami historycznymi ujawniały się jednak regularnie, czego przykładem była rezygnacja premiera Morawieckiego z uczestnictwa w szczycie Grupy Wyszehradzkiej, organizowanym w Izraelu w 2019 roku. Powodem były kontrowersyjne wypowiedzi Netanjahu na temat kolaboracji Polaków z nazistami.

Pomimo tych napięć dążenie do zacieśniania więzi z Grupą Wyszehradzką wpisywało się w polityczny styl Netanjahu, nieskłonnego do podporządkowywania swojej polityki zagranicznej kompromisowym rozwiązaniom, których wymagałoby pogłębienie relacji z krajami starej Unii. Netanjahu, jako zwolennik realizmu w stosunkach międzynarodowych, stawiał przede wszystkim na takie sojusze, które zapewniają realizację interesu narodowego w zakresie bezpieczeństwa.

Nowy rząd w Izraelu uformował się dopiero po czwartych wyborach w ciągu 2 lat. Fragmentacja sceny politycznej od dłuższego czasu stanowi poważny problem, a polaryzacja społeczna rośnie. Można to zauważyć, rzuciwszy spojrzenie na skład koalicji rządzącej, obejmującej nie tylko prawicowe środowisko premiera Bennetta (długoletniego zwolennika budowania osiedli na Zachodnim Brzegu) i centrum, a także lewicę, reprezentowaną m.in. przez arabską partię Ra’am. Koalicję, którą cechuje tak skrajne ideologiczne rozproszenie, jednoczy sprzeciw wobec Netanjahu i jego politycznego dziedzictwa.

To właśnie w kontekście tej niepewności i braku stabilności zaognienie konfliktu z Polską można postrzegać jako zabieg mający na celu zjednoczenie zarówno koalicji, jak i społeczeństwa, wokół zewnętrznego zagrożenia, a więc umocnienie chwiejnej pozycji rządu poprzez skupienie uwagi opinii publicznej na problemach polityki zagranicznej.

Nowy rząd Bennetta i Lapida stawia – w przeciwieństwie do prowyszehradzkich tendencji poprzednika – na poprawę relacji z głównym nurtem Unii Europejskiej. Jest to istotny zwrot, choć należy pamiętać, że długoterminowa stabilność zarówno rządu, jak i jego polityki stoi pod znakiem zapytania.

Prounijne deklaracje Izraela spotykają się póki co z pozytywną reakcją, czego dowodzi ostatnie spotkanie Jaira Lapida z szefami dyplomacji krajów UE. Wysoki komisarz ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, Josep Borrell, określił je okazją na nowe otwarcie. Zostało na nim wyrażone poparcie dla wznowienia formuły Association Council, która powstała na mocy umowy stowarzyszeniowej podpisanej przez Izrael i UE w 1995 roku i miała stanowić platformę wzmacniania współpracy politycznej między stronami. Z przyczyn politycznych – głównie poparcia UE dla Autonomii Palestyńskiej – spotkania nie odbywały się od 2012 roku. Warunkiem wznowienia spotkań będzie zgoda państw członkowskich Unii, a także podjęcie przez Izrael wyraźnych kroków zmierzających do wprowadzenia w życie obietnic o poprawie bytu Palestyńczyków.

Zwracając się do szefów unijnej dyplomacji, obecny minister spraw zagraniczny Lapid położył nacisk na bliskość Izraela – przedstawianego jako liberalna demokracja broniąca praw człowieka i mniejszości seksualnych, a także stawiająca na niezależność władzy sądowniczej i wolność mediów – wobec unijnej wspólnoty wartości. Jak powiedział: „Jesteśmy oddani wspólnej walce przeciwko kryzysowi klimatycznemu, międzynarodowemu terroryzmowi, rasizmowi i ekstremizmowi”.

artykule ministra spraw zagranicznych Lapida dla „Haarec” pojawia się podkreślenie konieczności powrotu do „długo zaniedbanych” przez Izrael relacji z państwami Zachodu, liberalnymi mediami, organizacjami międzynarodowymi i studentami na kampusach uniwersyteckich w Stanach Zjednoczonych. Miałoby to nastąpić poprzez wpisanie walki z antysemityzmem do szerszej koncepcji walki z rasizmem, co byłoby odejściem od stosowanej przez poprzedni rząd retoryki wyjątkowości.

Artykuł zawiera również tezę, którą można uznać za potencjalną, a przynajmniej deklarowaną „doktrynę” polityki zagranicznej Lapida: „skoro antysemityzm jest jednym tylko z przejawów rasizmu, rozumianego szeroko jako nienawiść wobec innego, potrzebujemy, by sprzeciw wobec rasizmu był częścią naszej polityki w każdej dziedzinie – militarnej, państwowej, obywatelskiej. Walka z rasizmem powinna być częścią zestawu czynników istotnych dla nas przy wybieraniu naszych przyjaciół na świecie”.

To ma być strategia na zwalczanie „nowej fali antysemityzmu”, której przejawem według Lapida jest także „graniczące z negowaniem Holokaustu” polskie prawo. Jednak choć szef izraelskiego MSZ deklaruje odejście od retoryki wyjątkowości Holokaustu – nie zamierza odejść od jego politycznej instrumentalizacji.

Co więcej, tolerancyjny obraz Izraela prezentowany przez przedstawicieli izraelskiego rządu pomija fakt, że na Zachodnim Brzegu wciąż powstają kontestowane przez wspólnotę międzynarodową żydowskie osiedla, a potępiane przez Unię i USA eksmisje palestyńskich mieszkańców jerozolimskiej dzielnicy Sheikh Jarrah nie zostały odwołane.

Polska w izraelskim obiektywie

Ten zwrot na tzw. starą Unię w izraelskiej polityce zagranicznej nie pozostaje niezwiązany z tym, jak Polska jest postrzegana w izraelskiej przestrzeni publicznej. W izraelskich mediach regularnie powracają dyskusje dotyczące antysemityzmu i kolaboracji Polaków z niemieckim okupantem. Choć sprzeciw wobec terminologii „polskich obozów zagłady” spotyka się ze zrozumieniem, to Polska jest wciąż postrzegana jako niechętna, by zmierzyć się z dziedzictwem antysemityzmu.

Nawet lewicowe środowiska takie jak „Haarec” widzą politykę historyczną polskiego rządu ostatnich lat jako świadome kreowanie narracji, która owszem, eksponuje wspólną polsko-żydowską przeszłość, ale wstrzymuje się przed klarownym uznaniem faktu szmalcownictwa i pogromów. Funkcjonuje również przekonanie o narastaniu antysemityzmu w Europie Wschodniej, także w Polsce, zasilane szeroko rozpowszechnionymi w mediach przypadkami niszczenia macew bądź tzw. sądu nad Judaszem, który miał miejsce w Pruchniku w 2019 roku.

Właśnie na tym tle należy spojrzeć na reakcję na polską ustawę, która jest szeroko krytykowana przez reprezentantów całego spektrum politycznego. Aż 80 członków izraelskiego Knesetu – zarówno z koalicji rządzącej, jak i obozu opozycji – podpisało się pod wysłanym do polskiego Sejmu listem sprzeciwu wobec ustawy. List łączy ratio legis ustawy właśnie z dążeniem polskiego rządu do odrzucenia odpowiedzialności za udział Polaków w Holokauście.

Środowiska polityczne różnią się jednak stopniem zrozumienia okazywanego polskiemu ustawodawcy i opiniami, jakie Izrael powinien podjąć kroki. Choć warto pamiętać, że przychylne Polsce wypowiedzi także są elementem gry w polityce wewnętrznej i pozycjonowaniu się w opozycji do działań rządu przez jego przeciwników. Wielu zwolenników Netanjahu potępia ustawę, jednak krytykuje reakcję aktualnego rządu wobec Polski jako ważnego sojusznika. W duchu obronnym wobec Polski wypowiedział się także i sam syn byłego premiera, wzywając rząd, by zajął się atakowaniem państw zachodnich, które nie tylko przekazują fundusze Autonomii Palestyńskiej, ale także współpracowały z nazistami w trakcie wojny. Według Jaira Netanjahu to „lewica” izraelska – zbiorcze określenie na praktycznie każdą partię na lewo od rodzimego Likudu, a aktualnie całą koalicję rządzącą – regularnie występuje przeciwko Polsce.

Działania rządu Bennetta-Lapida popierane są przez tę część społeczeństwa, która uznawała politykę Netanjahu za idącą na kompromis z antysemityzmem. Falę krytyki wywołała wspomniana deklaracja premierów Netanjahu i Morawieckiego, kończąca kryzys wokół nowelizacji ustawy o IPN w 2018 roku. Obecny premier Naftali Bennett, lider partii Jamina, ostro ją skrytykował, oskarżając Netanjahu o współuczestnictwo w fałszowaniu Holokaustu poprzez nieproporcjonalne podkreślanie w niej bohaterstwa Polaków.

Stanowiska takiego nie zajmują bardziej lewicowe środowiska, czego przykładem mogą być teksty publikowane na łamach „Haarec”, które jako jedne z niewielu dążą do przedstawienia argumentacji polskiego ustawodawcy i nie doszukują się antysemickiego podłoża ustawy. Podkreślają również fakt, że gminy żydowskie w Polsce nie napotkały problemów w odzyskiwaniu mienia wspólnotowego.

Pozytywnym sygnałem poprawy stosunków w przyszłości mogą jednak być wyniki badania zleconego przez Ambasadę Polski w Izraelu w 2018 roku, według którego około 65% Izraelczyków twierdzi, że relacje polsko-izraelskie powinny skupiać się na teraźniejszości i przyszłości, nie przeszłości.

Nowa opowieść o polsko-izraelskich relacjach?

Choć nowy rząd Izraela ma wielkie nadzieje na kreowanie nowej polityki zagranicznej, można odnieść wrażenie, że przecenia swoje możliwości. Administracja Bidena wyraziła wprawdzie „głęboki żal” wobec przyjęcia polskiej ustawy, nie wydaje się jednak, by ta reakcja spełniała izraelskie oczekiwania. Dyplomatyczne źródła podają, że Waszyngton nie odniósł się z entuzjazmem do prowokujących wypowiedzi Lapida.

Wielkie nadzieje mogą też nie urzeczywistnić się w przypadku zwrotu w stronę Unii. Izrael może nie chcieć dalej budować wewnątrzunijnej proizraelskiej opozycji, nie oznacza to jednak, że ostatecznie nie okaże się mu ona potrzebna. Unia otworzy drzwi do pogłębionej współpracy pod warunkiem konkretnych działań Izraela w sprawie poprawy sytuacji Palestyńczyków i podjęcia kroków w stronę realizacji rozwiązania dwupaństwowego. Pozostaje pod znakiem zapytania, czy koalicji tak niestabilnej i podzielonej uda się zrealizować te wymagania. Izrael może więc znaleźć się w sytuacji, w której mimo teatrzyków odgrywanych na potrzeby wewnętrznej polityki, będzie potrzebował sojuszników, mogących pełnić rolę ambasadorów europejsko-izraelskiego zbliżenia i reprezentować izraelskie interesy w unijnej polityce względem Iranu.

Polska wciąż pozostaje naturalnym kandydatem na takiego sojusznika. Jednak wsparcie w tym zakresie mogłoby zostać zaoferowane wyłącznie za cenę akceptacji przez Izrael nowelizacji KPA, odejścia od bezpodstawnego przypisywania jej antysemickiego podłoża oraz realistycznego podejścia do kwestii mienia bezdziedzicznego.

Dlaczego w obliczu agresywnej retoryki izraelskiej Polska powinna rozważyć taki scenariusz? Dotychczasowa polityka zagraniczna administracji Bidena wskazuje na przekierowywanie amerykańskiej uwagi z Europy na Azję. W obliczu tych zmian, a także symbolicznego opuszczenia Afganistanu – postrzeganego przez wielu jako znak ostrzegawczy dla dotychczasowych sojuszników USA w Europie – Polska potrzebuje zdywersyfikowanej sieci sojuszy, w której Izrael może pełnić istotną rolę, m.in. jako potencjalny partner w sferze obronności – od 2020 roku zacieśniana jest współpraca w zakresie cyberbezpieczeństwa.

Istotny jest również potencjał polsko-izraelskiej współpracy gospodarczej, która w ostatnich latach, nawet pomimo pandemii, rozwija się dynamicznie. Według rządowego Informatora ekonomicznego, „Polska w Izraelu”, w 2019 roku wartość eksportu z Polski do Izraela wyniosła 705,5 mln USD, odnotowując dwuprocentowy wzrost względem 2018 roku. Wzrosty zostały zaobserwowane głównie w kategorii żywności (o 13,4% r/r), zgodnie z dotychczasowym trendem (znaczący odsetek polskiego eksportu stanowią wyroby spożywcze, a także samochody, kosmetyki i meble). Polska importuje z Izraela przede wszystkim wyroby przemysłu elektromaszynowego, produkty chemiczne i farmaceutyczne. Rozwija się również współpraca w zakresie innowacji. Istotnym kierunkiem rozwoju w przyszłości może być współpraca w sferze transformacji energetycznej i polityki klimatycznej (m.in. technologie gazowe, wodorowe i badania).

Przyszłości relacji sprzyjała będzie transparencja w przedstawianiu wciąż istniejących możliwości uzyskiwania odszkodowań. W wywiadzie udzielonym pod koniec lipca telewizji Ynet ambasador Polski w Izraelu Marek Magierowski podkreślił, że nowa ustawa nie zmierza do zamknięcia drzwi do uzyskiwania odszkodowań za utraconą własność, ale jedynie do zmiany trybu ich uzyskiwania – z administracyjnego na cywilny. Choć ścieżka cywilna teoretycznie pozostaje otwarta, należy zaznaczyć, że stanowi ona trudniejszą, kosztowniejszą i bardziej długotrwałą opcję. Nowelizacja KPA nie powinna więc być końcem dyskusji na temat odszkodowań. Rozmowy na ten temat mogą – i powinny – trwać.

Ostatecznie, choć obecny stosunek Izraela wobec ustawy wynika z wielu czynników lokalnych, samo postrzeganie Polski w Izraelu jest wciąż zależne od polityki historycznej prowadzonej dotychczas przez Zjednoczoną Prawicę. Polska kilkakrotnie dostarczała pożywki karmiącej rozwijaną dziś przez Izrael narrację. Zasadnym cieniem wciąż rzuca się wspomniana już nowelizacja ustawy o IPN.

Długoterminowej przyszłości relacji polsko-izraelskich sprzyjać będzie rewaluacja tego rodzaju polityki historycznej. Może ona wymagać zmierzenia się z historią szmalcownictwa i antysemityzmu, a także intensywniejszego kultywowania miejsc cennych dla żydowskiego dziedzictwa narodowego. Opowieści, która wyrywa się z błędnego koła dyskusji powracających zawsze do motywu polskiego bohaterstwa. Za tym musi iść symetryczne żądanie, by Izrael zmienił swoją retorykę wobec Polski.

***

Wspomniane już trudne dziedzictwo historyczne, brak uchwalenia w Polsce od 30 lat ustawy reprywatyzacyjnej, liczne czynniki lokalne, w tym próba konsolidacji izraelskiej koalicji przez konflikt z Polską i odcięcia się od dziedzictwa polityki zagranicznej Netanjahu – wszystko to składa się na dynamikę obecnych napięć. Choć konflikt interesów w obecnej sytuacji jest nieuchronny, to na zmieniającej się arenie międzynarodowej wciąż jest miejsce dla konstruktywnych relacji między Polską a Izraelem.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.