Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Samwise Gamgee jest najwspanialszy. Czy „Władca Pierscieni” to dzieło arcykatolickie? Część I [PODCAST]

Samwise Gamgee jest najwspanialszy. Czy „Władca Pierscieni” to dzieło arcykatolickie? Część I [PODCAST] autor ilustracji: Marek Grąbczewski

poprzednim odcinku naszego podcastu uznaliśmy Tolkiena za wzór chrześcijańskiego podejścia do mitów i kultury. W tym chcemy mu się przyjrzeć bliżej. Jakie chrześcijańskie cnoty znajdziemy na kartach najpopularniejszej książki J.R.R. Tolkiena? Czy kochany Sam jest katolickim giga chadem? Na czym polega piękno monarchizmu zawarte w postaci Aragorna? Czy Gandalf to postać chrystusowa? Wraz z Mateuszem Tonderą i Janem Maciejewskim kontynuujemy rozważania na temat mitu i chrześcijaństwa we współczesnej popkulturze. Zapraszamy do wysłuchania odcinka!

,,Tolkien niezwykle realistycznie pokazuje skalę ludzkich ograniczeń, często w sposób bardziej realistyczny niż tzw. realistyczna literatura. Sam, którego zalety wymieniliśmy wcześniej, musi regularnie przekraczać własne wady, np. nie daje Gollumowi szansy na poprawę. Oczywiście, pod względem praktycznym okazuje się, że ma rację, ale teologicznie rację ma tu Frodo. Sam nie jest w stanie tego dostrzec do końca. Nic mu to natomiast nie ujmuje, bo nie każdy ma wszystkie cnoty. To jest częsty wątek u Tolkiena: nie każdy jest cnotliwy w pełny sposób. To nie znaczy natomiast, że automatycznie jest zły. Nie utrudnia mu to wykonywania zadania, które zostało mu powierzone.

Ta zasada rozszerza się daleko poza Sama. Jestem miłośnikiem postaci Gandalfa – pomimo, że jest bytem anielskim, to w Śródziemiu anioły (przynajmniej Majarowie) funkcjonują w czasie i mają osobowości. Gandalf ma realne wady charakteru: jest niecierpliwy, zmęczony misją, którą wykonuje, dostaje szału w obliczu nieustannej niekompetencji wszystkich naokoło niego. Jego najwyższe cnoty etyczne, czyli poświęcenie sprawie oraz mądrość są równoważone przez te czysto ludzkie cechy, które często mają ludzie na takiej pozycji. U Tolkiena przedstawianie tych wad nigdy nie jest cyniczne, na zasadzie: pokażę teraz szary świat. Ono jest bardzo organiczne – po prostu ludzie mają swoje ograniczenia, które jednak nie ujmują heroizmowi” – zauważył Mateusz Tondera.

,,Tolkien bardzo starał się nie napisać Ewangelii. Bardzo starał się nie napisać opowieści, która by udawała chrześcijaństwo. To raczej jest tak, że dzięki chrześcijaństwu dowiedział się czegoś o rzeczywistości. To jest kluczowe w zrozumieniu tego, co chrześcijaństwo robi z mitem i jak ten mit przekracza. Wszystkie postacie, które narysował, ukazywały te elementy rzeczywistości, które w pełni są w Ewangelii. Moim zdaniem to nie było intencjonalne – tak po prostu wychodziło, nie dało się inaczej” – stwierdził Jan Maciejewski.

W odcinku pojawił się też wątek zielonego konserwatyzmu. Piotr Kaszczyszyn powiedział: ,,dla mnie postawa Tolkiena kojarzy się z podejściem Belloca czy Chestertona – konserwatyzm, który jest jednocześnie antyprzemysłowy i antykapitalistyczny. Skupia się natomiast na tym elemencie ekologicznym, pozbawionym jednakże pierwiastka hadcore’owo ideologicznego. Koncentruje się na tym, co lokalne”.

,,Chciałbym jeszcze poruszyć temat tej części dzieł Tolkiena, która dla nas, umownych ludzi prawicy, może być nauką nadwyrężającą nasz światopogląd prawicowy. Chodzi o Golluma i naukę miłosierdzia. Kiedy słuchamy jak Jan Paweł II, a zwłaszcza Franciszek, mówią o miłosierdziu, to mamy takie skojarzenie, że tam jest za dużo tego miłosierdzia we współczesnym, ONZ-owskim wydaniu. Gollum jest integralnie obrzydliwy – pod względem estetycznym, żyje w kłamstwie, jest obrzydliwy pod względem moralnym – jest po prostu zły. Jest zaprzeczeniem triady prawda-dobro-piękno. Mimo tego wzbudza w nas potrzebę zlitowania się nad nim” – zwrócił uwagę Konstanty Pilawa.