Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Afganistan, Talibowie i porażka Ameryki. Czy Biden doczekał się swojego Wietnamu? [VIDEO]

„8 lipca 2021 r. Joe Biden uspokajał amerykańskich obywateli i przekonywał ich, że w Afganistanie nie zobaczymy scen pośpiesznej ewakuacji wojsk USA, jakie wydarzyły się w Wietnamie, czego gwarantem jest 300 tys. armia afgańska, która nie pozwoli Talibom na szybkie przejęcie kraju. Nieco ponad miesiąc po przemówieniu Bidena zobaczyliśmy obrazek bliźniaczo podobny do tego z czasów wojny w Wietnamie: dwuśmigłowy Chinook ląduje na dachu amerykańskiej ambasady w Kabulu, żeby ewakuować ludzi, którzy w niej przebywają. Nie ma wątpliwości, że to zdjęcie zmontowane z wypowiedzią Bidena będzie teraz wielokrotnie powracać w debacie publicznej” – Andrzej Kohut, ekspert CAKJ ds. międzynarodowych, w najnowszym KluboTygodniku podsumowuje amerykańską obecność w Afganistanie. 

 „O konieczności wycofania się z Afganistanu Amerykanie byli przekonani już od jakiegoś czasu. Mówili o tym publicznie kolejni amerykańscy prezydenci, jak Barack Obama i Donald Trump. Dlatego coraz trudnie było przekonać amerykańskich obywateli, dlaczego powinni przeznaczać pieniądze ze swoich podatków na finansowanie tej misji, zwłaszcza że ostatnim znaczącym sukcesem Amerkanów w Afganistanie była eliminacja Osamy bin Ladena w 2011 r., czyli dekadę temu. Daniel Kahneman, noblista i psycholog zajmujący się błędami poznawczymi, opisał zjawisko, które nazwał problemem kosztów utopionych. Chodzi w uproszczeniu o sytuację, w której pewne przedsięwzięcie należałoby zakończyć, ponieważ nieuchronnie zmierza ono do porażki, ale ponieważ włożyliśmy w nie dużo czasu i środków, bardzo trudno podjąć decyzję o jego zakończeniu. Dlatego trwamy przy tym projekcie dłużej, niż ma to sens. Ten opis niezwykle trafnie oddaje przebieg zaangażowania Amerykanów w Afganistanie” – mówi ekspert.

„Kolejni prezydenci długo zwlekali z wycofaniem się z Afganistanu, ponieważ podjęcie takiej decyzji pociągałoby za sobą konieczność wyjaśnienia opinii publicznej, co takiego udało się osiągnąć przez te 20 lat wysiłków kosztem ogromnych pieniędzy i śmierci żołnierzy i czym różni się dzisiejszy Afganistan od tego sprzed interwencji amerykańskiej. Niestety odpowiedź na te pytania nie byłaby przyjemna, dlatego żaden z amerykańskich prezydentów nie kwapił się do jej udzielenia. Dodatkowo amerykańska administracja musiałaby wziąć odpowiedzialność za chaos, który niewątpliwie by powstał, gdyby wojska USA wycofały się z Afganistanu. To wszystko dzieje się w tym momencie i pokazuje, że wstrzemięźliwość amerykańskich prezydentów, którzy nie chcieli pochopnie wycofywać się z Afganistanu, miała pewne uzasadnienie. Oczywiście sprawy przyspieszyły w 2020 r., gdy administracja Trumpa podpisała porozumienie z Talibami, deklarując, że Amerykanie opuszczą kraj do 1 maja 2021 r. Administracja Bidena tę umowę przejęła, renegocjując jedynie termin wycofania się do końca sierpnia, niemniej z samej umowy się nie wycofała” – komentuje Kohut.

„Stany Zjednoczone, które coraz silniej rywalizują z Chinami, nie mogą sobie pozwolić na marnotrawienie środków i rozpraszanie wojska na konflikty nie mające aż tak priorytetowego znaczenia. Dlatego Biden musiał jak najszybciej zakończyć amerykańską obecność w Afganistanie. W tym sensie ta decyzja jest zrozumiała. Na pewno odpowiedzialność za ostateczny wynik tej historii nie spada w całości na Bidena. To nie administracja Bidena zaczęła konflikt w Afganistanie i to nie tylko ona ponosi odpowiedzialność za amerykańską klęskę w tym regionie. Jednak ocena urzędującego prezydenta USA zmienia się diametralnie, gdy spojrzymy na sprawę przez pryzmat ostatniego etapu wojny. Tutaj największymi winowajcami będą prawdopodobnie analitycy, którzy dostarczali prezydentowi i jego otoczeniu informacje na temat rzeczywistego układu sił w Afganistanie. Jeszcze kilka miesięcy temu w raportach dla prezydenta Bidena pojawiały się zapewnienia, że rząd w Afganistanie i jego armia będą w stanie opierać się Talibom przez miesiące, a być może nawet lata. Jeszcze na początku sierpnia w tych samych raportach mogliśmy przeczytać, że armia afgańska utrzyma się w dalszym ciągu przez kilka miesięcy. Nikt nie zakładał, że rozpadnie się ona jeszcze przed amerykańską ewakuacją” – mówi ekspert.