Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Judyta Dąbrowska kreśli syntetyczną historię mecenatu artystycznego, zastanawiając się nad jego współczesnym modelem  4 września 2021

Patronite niczym arystokraci z renesansowych Włoch? Czy mecenat artystyczny jest dzisiaj jeszcze możliwy?

Judyta Dąbrowska kreśli syntetyczną historię mecenatu artystycznego, zastanawiając się nad jego współczesnym modelem  4 września 2021
przeczytanie zajmie 14 min
Patronite niczym arystokraci z renesansowych Włoch? Czy mecenat artystyczny jest dzisiaj jeszcze możliwy? Galleria degli Uffizi mieszcząca m.in. zbiory rodziny Medyceuszów, Florencja, data założenia: 1581 (źródło: flickr).

Instytucja mecenatu kulturalnego wyrosła na gruncie przekonania o społecznej roli sztuki. Przy pomocy dzieł można kształtować świadomość odbiorców, dlatego sprawowanie mecenatu było zawsze czymś więcej niż tylko bezinteresowną inwestycją w rozwój kultury – to nierzadko starannie przemyślane narzędzie propagandy, pozwalające realizować różnorodne cele religijne, ekonomiczne i polityczne.

Mecenat kulturalny zależał od wielu historycznie zmiennych czynników, a zatem bardzo trudno jest go syntetycznie zdefiniować. Ewa Śnieżyńska-Stolot zaproponowała określenie tego zjawiska jako opieki nad sztuką, w której skład wchodziłaby działalność fundatorska, kolekcjonerstwo, opieka nad artystami oraz uprawianie twórczości artystycznej w sposób amatorski. Bardziej szczegółowo ujął to Krzysztof M. Dmitruk, który pisał w odniesieniu do tej kwestii o zespole relacji zachodzących między współuczestnikami danej kultury, dotyczących np. inicjacji, produkcji, rozpowszechnienia i kontroli.

Wspólną cechą owego splotu zależności był szczególny rodzaj zachowań osób i instytucji, polegający na bezpośrednim lub pośrednim zaangażowaniu własnych zasobów (symbolicznych i materialnych) w procesy kreacji lub obiegu wartości. W artykule przedstawiam więc pokrótce zmiany rozumieniu tego pojęcia i dzisiejsze problemy z nim związane. Termin będzie tutaj używany jako synonim opieki nad dziełami plastyki powstającymi współcześnie mecenasom.

Od utylitarnego rzemiosła do autonomii twórczej – jak pojmowanie sztuki zmieniało mecenat

Mecenat artystyczny opisany został po raz pierwszy przez Woltera w eseju o duchu narodów z 1756 r. jako zjawisko, które pojawiło się dopiero w renesansie. Stąd też jego początki zwykło się lokować właśnie w epoce odrodzenia, do wcześniejszych okresów odnoszono zaś miana fundatora i fundacji. Na charakter mecenatu w danej epoce wpływało bowiem właściwe dla niej rozumienie sztuki. W średniowieczu była ona traktowana jako jedno z rzemiosł, które spełniało głównie funkcje praktyczne, a nie służyło jedynie wywoływaniu przyjemności estetycznej. Od renesansu zaczęto postrzegać sztukę jako rezultat Boskiego natchnienia, a twórca stawał się niejako wybrańcem Boga, obdarzonym wyjątkowym talentem. W późniejszych epokach narastało przekonanie o autonomii twórczości artystycznej, zależnej głównie od geniuszu człowieka – artysty tworzącego na wzór Stwórcy (potem Natury). W związku z tym zmieniały się także formy sprawowania mecenatu.

Działalność ta rozumiana była jako rodzaj wymiany dóbr, wpisany w konkretny system ekonomiczny. Ponieważ zawsze związana była z pozycją społeczną, prowadziło ją najpierw środowisko władcy i wyższych warstw społecznych, potem także mieszczaństwo, wreszcie bogate chłopstwo. Obok dążenia do zaznaczenia przez mecenasa swej pozycji w oczach współczesnych celem opieki nad kulturą było też upamiętnienie własnej osoby wobec Boga i potomnych. Stąd na fundowanych dziełach znaleźć można herby, dewizy, podpisy, wizerunki i inne widoczne oznaki fundatora.

Wyniesiony ze starożytności archetyp myślowy, wedle którego uprawianie mecenatu przez warstwy wyższe było obowiązkiem i prawem moralnym, w średniowieczu został usankcjonowany prawnie. W ówczesnej literaturze moralizatorskiej powstał model idealnego władcy, którego jedną z cnót miała być właśnie opieka nad artystami i działalność fundacyjna. Rodzaj mecenatu, w którym jedna osoba, rodzina bądź instytucja dysponuje odpowiednimi środkami i miejscami ekspozycyjnymi, aby zatrudnić artystów, wystawiać ich dzieła i w ten sposób oddziaływać na publiczność, można nazwać bezpośrednim.

Wraz ze zmianami społecznymi w XVII w. rozpowszechnił się model mecenatu rozproszonego, polegającego na tym, że bogacące się mieszczaństwo fundowało dzieła o odpowiadającej mu treści, co z kolei wiązało się ze znacznym rozrostem rynku sztuki (np. w miastach niderlandzkich). Współczesny model, który narodził się w XIX w. wraz z powstaniem salonów i upowszechnieniem się muzeów, polega na instytucjonalizacji i anonimizacji mecenatu.

Mecenas i jego pozaestetyczne cele

Warto zastanowić się nad motywami i efektami działalności mecenasa. Interesująco opisała to Śnieżyńska-Stolot, która wyszczególniła trzy istniejące w literaturze historycznej przyczyny sprawowania mecenatu: idealistyczną, psychologiczną i praktyczną. Pierwsza z nich, najrzadsza, polegałaby na kierowaniu się czystą miłością do sztuki, druga na chęci upamiętnienia własnej osoby i prezentacji ważnych dla siebie idei. Trzecią z tych przyczyn wreszcie stanowiłyby motywy religijne, polityczne, dynastyczne, gospodarcze, także te związane z podniesieniem własnego prestiżu wraz z przyjętymi w danym społeczeństwie obowiązkami ludzi zamożnych. Na efekty sprawowania mecenatu składało się uaktywnienie artystów, rozwój sztuki na danym terenie lub nawet powstanie nowego gatunku artystycznego.

Warto podkreślić, że kolekcje sztuki dawnych mecenasów wykazują daleko idącą heterogeniczność upodobań estetycznych ich właścicieli. Zwykle fundator zamawiający dzieło zgadzał się na rozwiązania formalne zaproponowane przez artystę, natomiast jego prywatne gusta estetyczne kształtowały się niejako wtórnie, właśnie w wyniku działalności fundatorskiej i kolekcjonerskiej.

W epoce odrodzenia powstał model sprawowania mecenatu nie tyle nad twórcą, ile nad twórczością. Nie był on więc kontynuowany przez całe życie artysty, a jedynie podczas wykonywania zamówionego dzieła. Zleceniodawcy tworzyli prywatne kolekcje sztuki przede wszystkim w celu podniesienia prestiżu w oczach współczesnych i upamiętnienia swojej osoby. Rozwinęły się trzy główne rodzaje mecenatu: książęcy (np. rodu Medyceuszów we Florencji), republikański (prowadzony w imieniu miasta, np. wenecki) i papieski. Interesującym przypadkiem była aktywność papieża Leona X (pontyfikat 1513-1521), który wydawał tak znaczne sumy na dzieła sztuki, że sam fakt jego hojności został zapamiętany przez kolejne pokolenia.

W latach 70. XIX w., wraz ze zmianami w obrębie sztuki, sformułowano zasady dla mecenasa, wedle których nie powinien on ingerować w twórczość, a jedynie swobodnie jej towarzyszyć. Dopiero od tego momentu w dziejach sztuki można mówić o uprawianiu mecenatu z pobudek czysto estetycznych. Ahistoryczne pojęcie „świadomego mecenasa sztuki”, kierującego się przede wszystkim czysto estetycznymi pobudkami, to właśnie pomysł przełomu XIX i XX w. Do tego czasu bowiem elementy artystyczne i utylitarne były w dziełach ściśle ze sobą związane.

Demokracja przynosi instytucje – jak mecenas zniknął z naszego pola widzenia

Idee rewolucji francuskiej doprowadziły do utworzenia nowych form mecenatu prywatnego (rozproszonego) i instytucjonalnego (państwowego). Realizacją drugiego modelu było utworzenie i udostepnienie publiczności pierwszego państwowego muzeum sztuki – British Museum w Londynie – w 1753 r. Niedługo potem, w 1793 r., powstało Muzeum Luwru prezentujące zbiory należące do republiki, powiększone dzięki zdobyczom wojennym Napoleona.

Wraz z dominacją mecenatu instytucjonalnego współcześnie z pola widzenia odbiorców znikał związek pomiędzy sztuką a jej mecenasem. Instytucje, takie jak muzea czy nawet państwo, mogły zamawiać dzieła, jednak zwykle nie wiadomo było, kto dokładnie podjął decyzję o ich kształcie i treści. Prywatna własność dzieł sztuki jest obecnie rzadsza. Znane są jednak kolekcje będące spadkiem danej rodziny lub konkretnej osoby (np. Peggy Guggenheim, rodziny królewskiej w Wielkiej Brytanii) czy też należące do pojedynczych właścicieli, którzy organizują prywatne galerie (np. sztuki polskiej – Muzeum Susch Grażyny Kulczyk w Szwajcarii). W dużej części przypadków, szczególnie w Polsce, obowiązek utrzymania zbiorów i działalności mecenasowskiej spadł na barki państwa.

W 2018 r. w ręce publiczne przeszła kolekcja dzieł sztuki rodziny Czartoryskich, co oznaczało koniec jednego z ostatnich prywatnych zbiorów w naszym kraju. Uniemożliwienie rozproszenia kolekcji i jej wywozu za granicę osiągnięto w zamian za konieczność jej utrzymywania i finansowania ze środków publicznych.

Jakie problemy czekają na współczesnych mecenasów?

Obecnie sprawowanie mecenatu w tradycyjnym rozumieniu jest niezwykle trudne, i to z kilku powodów. W pierwszej kolejności zjawisko to jest ściśle związane z pojmowaniem i cenieniem sztuki, a to współcześnie stanowi spory problem. Ponieważ mecenat nad dziełami plastycznymi wyraża się głównie w kolekcjonerstwie, można poddać refleksji problemy z tym właśnie związane.

Po pierwsze, potencjalni inwestorzy, którzy chcieliby kolekcjonować aktualnie powstające dzieła, musieliby być w stanie określić, ile dane dzieło jest warte i czy jego kupno przyniesie jakieś korzyści. Wydaje się jednak, że wraz z panującym dziś relatywizmem w podejściu do kwestii wartości estetycznych trafny wybór dzieła, które z czasem nabierze wartości lub świadczyć będzie o wysokiej kulturze właściciela, jest trudniejszy niż kiedykolwiek. Powstaje więc sytuacja, w której sprawowanie opieki nad sztuką może być uzasadnione jedynie subiektywną oceną jej wartości, lecz wówczas ryzyko opłacalności zakupu dzieł jest wyjątkowo duże. To z kolei wpływa na zmniejszenie motywacji do gromadzenia kolekcji.

Skrajny subiektywizm w postrzeganiu wartości estetycznych na daleki plan odsuwa cele dawnych mecenasów, jak np. podniesienie prestiżu i upamiętnienie swojej osoby, jako działania potencjalnie nieefektywne. Wyjściem z takiej sytuacji jest np. finansowanie edukacji danego artysty czy w ogóle jego działalności bez kolekcjonowania efektów jego pracy. Działalność taką jednak raczej można zaliczyć do wyjątkowo rzadkich, ponieważ patron nie czerpałby z niej żadnych (poza ideowymi) korzyści, a zwykle także pozostawałby anonimowy.

Innym problemem jest brak stosownej edukacji kulturalnej i traktowania mecenatu jako swego rodzaju powinności tych, którzy zajmują wysoką pozycję społeczną. Wraz ze zniwelowaniem różnic w tym zakresie obecnie nikt nie musi poczuwać się do moralnego obowiązku sprawowania mecenatu nad sztuką, dotychczas przynależnego warstwom wyższym. W związku z tym zniknęło także zjawisko naśladowania tychże warstw przez przedstawicieli grup sytuowanych niżej w społecznej hierarchii, a traktujących tę właśnie działalność jako metodę podniesienia swojej pozycji. Kolekcjonowanie sztuki dziś zwykle prowadzone jest przez osoby majętne, z różnych grup społecznych, szczególnie kulturą zainteresowane. Ich zbiory (w przeciwieństwie do dawnych kolekcji) częściej przechowywane są w ukryciu z obawy przed kradzieżą i nadmiernym zainteresowaniem niż wystawiane na widok publiczny.

Warto także wspomnieć, że współcześnie niewiele osób prywatnych dysponowałoby środkami finansowymi i możliwościami właściwego przechowywania dzieł, aby móc gromadzić kolekcje sztuki. Ci zaś, których byłoby na to stać, niekoniecznie traktują opiekę nad sztuką jako priorytetową działalność i opłacalną inwestycję (co jest rezultatem wymienionych wyżej powodów). Finansowanie kultury nie stoi więc wysoko w hierarchii priorytetów nie tylko osób prywatnych, lecz także instytucji publicznych.

Kto dziś może być mecenasem?

Współcześnie rolę mecenasów w tradycyjnym rozumieniu tego słowa mogą podjąć w głównej mierze instytucje. O możliwości inwestowania stosunkowo niewielkich pieniędzy, będących w gestii małych i średnich przedsiębiorstw, we współczesną twórczość społecznie zaangażowaną pisał Łukasz Murzyn na łamach portalu.

Można stwierdzić, że ponieważ opiekę nad kulturą sprawują dziś przede wszystkim państwo (jedyny spadkobierca dawnej powinności wyższych warstw społecznych i środowiska władcy) i Kościół (głównie ze względu na posiadane już dzieła, a także np. w związku z budową i wyposażeniem nowych świątyń), które wykorzystują do tego publiczne pieniądze, to każdy obywatel uczestniczy w jakiś sposób w finansowaniu sztuki, jednak – co należy podkreślić − nie bierze z reguły udziału w podejmowaniu decyzji o jej kształcie.

Tutaj też mogą pojawić się problemy, ponieważ decyzje o przeznaczeniu pieniędzy pochodzących z podatków czy zbiórki na określone dzieło mogą być krytykowane przez przedstawicieli danej grupy społecznej, poczuwających się w pewien sposób (ze względu na swój wkład finansowy) do pełnienia roli fundatorskiej, a więc domagających się możliwości podejmowania decyzji o kształcie tego, co finansują.

Problematyczne zatem okazuje się dziś używanie pojęcia mecenatu w jego tradycyjnym rozumieniu. Opieka nad artystami, chęć gromadzenia nowych kolekcji czy własne, amatorskie uprawianie sztuki w celu wpłynięcia na kształt współczesnej kultury to działania podejmowane obecnie raczej rzadko. Ich celem nie jest już upamiętnienie osoby fundatora w oczach Boga i potomnych.

Nowo powstające rzeźby w przestrzeni publicznej czy wyposażenie świątyń nie są także zwykle fundowane z zamiarem stworzenia dzieł o wysokiej wartości, co może być wynikiem zarówno pewnego zwątpienia w możliwość tworzenia dziś dzieł sztuki w ramach tradycyjnych gatunków i form (np. rzeźb), jak również skrajnie zróżnicowanych gustów odbiorców. Zwraca się zatem większą uwagę na funkcję danego obiektu niż na jego formę artystyczną. Wolno zatem stwierdzić, że sprawowanie mecenatu w dotychczasowym rozumieniu jako świadomej opieki nad kulturą byłoby dziś zadaniem wyjątkowo trudnym.

Można poprowadzić dalej refleksje, na ile nowopowstające formy wspierania cudzej działalności, niekoniecznie stricte artystycznej (np. w ramach Patronite) zastąpią dawne pojęcie mecenatu. Wraz z rozmyciem tradycyjnego pojęcia sztuki i zastąpieniem jej szeroko pojmowaną kulturę wizualną, wspomnianym relatywizmem w ocenie wartości dzieł oraz coraz większą ilością nowopowstających mediów, sponsorowanie wszelkich przejawów kultury, także popularnej (np. filmów na YouTubie, blogów) być może stanie się nową, właściwą naszym czasom odsłoną sprawowania mecenatu kulturalnego… Będzie to także z pewnością temat dla przyszłych analiz tego zagadnienia.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.