Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

NIK ocenia rządowy program pomocy rozwojowej dla średnich miast. Tylko połowa z nich skorzystała ze wsparcia

NIK ocenia rządowy program pomocy rozwojowej dla średnich miast. Tylko połowa z nich skorzystała ze wsparcia Toruń. Sergei Gussev/flickr.com

Pakiet dla średnich miast miał być główną bronią Planu Morawieckiego w walce z zapaścią ośrodków liczących od 15 tys. mieszkańców, określanych mianem zagrożonych utratą funkcji społeczno-gospodarczych. Realizacji dotychczasowych działań w niemal 4 lata po rozpoczęciu programu przyjrzała się Najwyższa Izba Kontroli. Wyniki nie są jednoznaczne. Pozytywnie oceniono administracyjne procedury po stronie władzy centralnej, z drugiej strony zaś ze wsparcia skorzystało tylko 46,5% miast, co stawia wiele pytań o skuteczność programu.

Program wsparcia dla miast średnich trącących funkcje społeczne i gospodarcze składał się z następujących elementów:

  1. wsparcia dla inwestycji publicznych w miastach średniej wielkości w wysokości około 2,5 mld zł (m.in. dedykowane nabory i preferencje przy wnioskowaniu o fundusze unijne),
  2. zwiększenia udziału miast średnich w Funduszu Inwestycji Samorządowych PFR,
  3. ulg podatkowych dla nowych inwestycji prywatnych,
  4. programów wsparcia dla dostosowania szkolnictwa zawodowego,
  5. budowy centrów biznesowo-usługowych przez ARP.

NIK w swoim raporcie chwali przede wszystkim działania organizacyjne po stronie administracji centralnej. W trakcie 4 lat stworzono wszystkie prawno-administracyjne warunki do wdrażania wsparcia. Podjęto właściwe działania organizacyjne, a programy realizowano prawidłowo, zgodnie z założonymi zasadami. Przyznane środki wydano zgodnie z przepisami i gospodarnie.

Przygotowanie programu nie przełożyło się jednak na zamierzone efekty. Ze wsparcia skorzystało tylko 46,5% ze wszystkich objętych nim miast. Źle prezentuje się też suma wsparcia. W ramach Programu Inteligentny Rozwój i Polska Wschodnia rozdysponowano tylko 34% przydzielonych do programu środków, co tłumaczono niskim zapotrzebowaniem beneficjentów. NIK gani także realizację jednego z działania – programu Industria, który polegać miał na budowie przestrzeni biurowych przez Agencję Rozwoju Przemysłu. Do tej pory udało się tylko wytypować miasta, w których te przestrzenie miałyby zostać wybudowane. Realne działania nie zostały jednak do tej pory rozpoczęte, a agencja tłumaczy się przesunięciem inwestycji przez pandemię COVID-19.

Co więc wynika z raportu NIK-u dla małych i średnich miast? Po pierwsze, skoro krytyczna wobec działań rządów PiS-u Najwyższa Izba Kontroli pod przewodnictwem Mariana Banasia chwali organizację programu przez szczebel centralny, oznacza to, że państwo jest zdolne do tworzenia polityk zorientowanych terytorialnie. Prawnie i administracyjnie możliwe jest wspomaganie konkretnych miast z wybranymi problemami rozwojowymi. Co więcej, zostały one wybrane kryteriami merytorycznymi, a nie politycznymi (co było przedmiotem krytyki podczas rozdysponowania Rządowego Funduszu Inicjatyw Lokalnych).

Po drugie, z programu Inteligentny Rozwój rozdysponowano tylko 34% dostępnych środków. Może to świadczyć o braku wystarczającej liczby przedsiębiorstw w miastach tracących funkcje społeczno-gospodarcze, zdolnych do realizowania innowacyjnych rozwiązań i absorpcji środków publicznych. Jeśli rzeczywiście to było przyczyną braku przydzielenia środków, a nie np. brak odpowiedniej promocji czy zbyt wygórowane kryteria, to jest to bardzo zła informacja. Oznaczałaby ona, że w tych miastach już nie ma bazy ekonomicznej, dzięki której miasto mogłoby rozwijać swoją specjalizację i przewagi konkurencyjne, wzorem Świdnika (lotnictwo), Tychów (przemysł samochodowy) czy Biłgoraju (meble).

Po trzecie, analiza ankiet realizowanych przez NIK pokazuje słabość małych i średnich miast we wpływaniu na swój rozwój. Głównymi barierami w udziale w programie przez miasta były niedostosowany do ich potrzeb zakres wsparcia (miasta wolałyby pieniądze na inwestycje zamiast na strategie czy dobre praktyki) oraz brak środków na sfinansowanie wkładu własnego.

Może to świadczyć o niewystarczającej zdolności organizacyjnej do ubiegania się i realizowania bardziej złożonych programów niż dotychczasowe „lanie asfaltu” ze środków europejskich. Brak pieniędzy na wkład własny jest prawdopodobnie wynikiem osłabienia finansowej kondycji samorządów. Reformy ostatnich lat, m.in. 0% PIT dla młodych czy podwyżki w budżetówce, zmniejszyły bazę dochodów własnych JST. Skoro miasta nie mają już pieniędzy na sfinansowanie ułamka inwestycji z Pakietu średnich miast, to na pewno nie mają zdolności do finansowania swojego rozwoju.