Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Wycofanie się Bidena z blokowania Nord Stream 2 nie jest żadną zapowiedzią nowego koncertu mocarstw [VIDEO]

„Amerykanie i Niemcy się porozumieli, mimo że prezydent Joe Biden zapewniał Polaków jeszcze w kampanii wyborczej, że w kwestii gazociągu Nord Stream 2 jego zdanie pozostanie niezmienne. Biden od dawna był przeciwny budowie tego gazociągu, gdy jednak został prezydentem USA, pojawiły się pierwsze informacje, że może dojść do zmiany i Amerykanie nie będą już blokowali tej inwestycji. Chociaż Biden te doniesienia szybko dementował, to ostatecznie okazały się one prawdziwe. Stany Zjednoczone wycofały się z części sankcji, którymi miał być obłożony Nord Stream 2. Krok ten tłumaczono tym, że gazociąg jest w ponad 90% ukończony, co jest faktem, a dalszy opór Amerykanów w tej sprawie mógłby zaszkodzić relacjom z Niemcami, które Stany Zjednoczone właśnie starają się poprawić” – Andrzej Kohut, ekspert CAKJ ds. międzynarodowych, komentuje w najnowszym KluboTygodniku decyzję Bidena o wycofaniu się z blokowania budowy Nord Stream 2.

„Być może burzliwe reakcje, które pojawiły się wśród państw Europy Środkowo-Wschodniej, uświadomiły Bidenowi, że choć z jednej strony można pragmatycznie uzasadnić decyzję o rezygnacji z dalszego blokowania budowy Nord Stream 2, to z drugiej strony ta decyzja będzie miała określone koszty wizerunkowe, które Stany Zjednoczone i administracja Joe Bidena będą musiały ponieść. Przecież prezydent Biden szedł do wyborów jako ten, który miał przywrócić wartości do polityki zagranicznej,  odrzucić dziedzictwo transakcyjnej polityki Donalda Trumpa i wreszcie odróżnić się od samego Trumpa jako prezydenta rzekomo wybranego przez Rosjan. Tymczasem Biden, który miał się tak znacząco różnić, zaczyna od tego, że zatwierdza budowę takiego projektu, jak Nord Stream 2” – ocenia ekspert.

„W Polsce nie brakowało radykalnych komentarzy. Temat gazociągu trafił na pierwsze strony wszystkich ważniejszych gazet. Mówiono o porozumieniu mocarstw, o nowym koncercie mocarstw, o nowym pakcie Ribbentrop-Mołotow. Choć pewna doza moralnego oburzenia jest tutaj uzasadniona, nie warto jednak przesadzać. O naturze projektu Nord Stream wiemy co najmniej od czasu, gdy Jarosław Kaczyński wygrywał swoje pierwsze wybory. Gaz Nord Streamem 1 płynie już od dekady, od 6 lat wiemy, że będzie budowany Nord Stream 2, od 3 lat Nord Stream 2 jest w budowie i od tylu już lat wiemy, że Niemcy nie przejęły się wydarzeniami na Ukrainie na tyle, żeby zrezygnować z robienia interesów z Rosją. Jedyną nowością w tej sprawie to, że Amerykanie zrezygnowali z blokowania tej inwestycji na jej ostatnim etapie. Oczywiście, jest w działaniu administracji Bidena pewna doza hipokryzji, na którą można się oburzać, jednak w ocenie tego wydarzenia warto zachowań proporcje. Z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polska jest już w dużo lepszej sytuacji niż kilka lat temu. Zainteresowanych tym tematem odsyłam do raportu Klubu Jagiellońskiego pod tytułem „Po dywersyfikacji” autorstwa Pawła Musiałka” – mówi Kohut.

„Polityka jest skomplikowana. Nie jest prawdą, że Biden rezygnuje z sankcji, ponieważ chce zdradzić Polskę, a Trump wprowadzał sankcje, ponieważ bardzo Polskę lubił i chciał zachować się lojalnie. Obaj politycy raczej skupiają się na konsekwencjach tych sankcji dla stosunków amerykańsko-niemieckich. Warto pamiętać przy tym, że zarówno pomysł wprowadzenia sankcji na Nord Stream 2, jak i krytyka posunięcia obecnego prezydenta USA, wypłynęły ze wspólnego głosu obu amerykańskich partii politycznych. Kongresmeni, co powinno być dla nas istotne, wciąż mogą próbować zablokować decyzję Bidena. Warto także zwracać uwagę na fakt, że w samych Niemczech pojawiają się głosy sceptyczne wobec tej inwestycji. Mówią o tym chociażby politycy AfD. Bardzo sceptyczni pozostają też Zieloni, którzy już wkrótce po najbliższych wyborach mają szansę wejść w skład niemieckiego rządu. Patrzmy zatem na komplikacje w tej układance, rozpoznajmy te siły, które działają we wspólnych z Polską interesach, i wspierajmy je. Władze w Warszawie chyba całkiem nieźle to zrozumiały, bo pojawiły się doniesienia prasowe o toczących się rozmowach pomiędzy polskim rządem a niemiecką partią Zielonych” – komentuje ekspert.

Artykuł (z wyłączeniem grafik) jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zezwala się na dowolne wykorzystanie artykułu, pod warunkiem zachowania informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie „Dyplomacja publiczna 2021”. Prosimy o podanie linku do naszej strony.

Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja publiczna 2021”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.