Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

UE zmienia zasady opodatkowania VAT w handlu elektronicznym. Zapłacimy więcej za zakupy na Aliexpress?

przeczytanie zajmie 8 min
UE zmienia zasady opodatkowania VAT w handlu elektronicznym. Zapłacimy więcej za zakupy na Aliexpress? CardMapr.nl/unsplash.com

Dla rozwijającego się prężnie sektora e-handlu trwająca pandemia COVID-19 jest motorem jeszcze większego wzrostu obrotów i zysków. Ta wielka rewolucja zachowań konsumentów właściwie tylko przyspieszyła już występujące trendy przenoszenia się sprzedaży towarów do Internetu. Kilka dni temu, trochę w cieniu tego trendu, weszły w życie istotne dla sektora e-commerce zmiany prawne, zaprojektowane jeszcze w 2018 roku. Z początkiem lipca w całej Unii Europejskiej zaczęły obowiązywać nowe zasady opodatkowania VAT sprzedaży towarów konsumentom na odległość. Choć zmiany prawne mają zdecydowanie mniej drastyczny charakter niż te społeczne, to jednak ich również nie należy lekceważyć.

Problem z VAT wewnątrz UE

Pierwszy ważny aspekt zmian to modyfikacja zasad opodatkowania sprzedaży wewnątrz UE. We wspólnym europejskim systemie VAT wszelkie transakcje transgraniczne wewnątrz jednolitego rynku cały czas sprawiają problemy legislatorom. Wynikają one z jednej strony z braku kontroli na granicach, a z drugiej z braku pełnego uwspólnotowienia podatku. Innymi słowy, dostawy pomiędzy państwami UE są hybrydą pomiędzy eksportem/importem a zwykłymi dostawami krajowymi. Z tego biorą się wyłudzenia VAT w transakcjach pomiędzy przedsiębiorcami (słynne karuzele), jednak problem dotyczy również sprzedaży konsumenckiej.

Sprzedaż towarów konsumentowi pomiędzy państwami UE wiąże się z nieodłącznie z kolizją zasad rządzących VAT. Z jednej strony, jest to podatek konsumpcyjny, więc powinien być płacony tam, gdzie towar jest wykorzystywany przez konsumenta. Z drugiej jednak strony, VAT jest podatkiem pośrednim, co oznacza, że technicznie rozliczać go powinien sprzedawca, który w państwie konsumpcji nie musi przecież mieć siedziby.

Gdyby zatem chcieć stosować obie te zasady jednocześnie, powstają co najmniej dwa praktyczne problemy. Po pierwsze, sprzedawca musi składać deklaracje w państwach, w których nie prowadzi właściwie działalności. To oznacza wysokie koszty administracyjne związane z wypełnianiem różnych deklaracji w różnych językach. Większe jest też ryzyko błędów, kiedy rozliczenia podatkowe robione są w krajach o nie do końca tożsamych regulacjach i rozbieżnych praktykach ich stosowania. Po drugie, sytuacja ta jest równie nieatrakcyjna dla administracji podatkowej, która ma ograniczone możliwości kontroli i egzekucji podatków w odniesieniu do podmiotów zagranicznych.

Dotychczas Unia Europejska radziła sobie z dylematem konsumenckiej sprzedaży transgranicznej przez pewne uproszczenie. Każde państwo mogło ustalić limit kwotowy, do którego podatnik mógł traktować sprzedaż towarów do tego kraju tak samo jakby sprzedawał towary na miejscu – to znaczy w swoim macierzystym państwie. Jednak po przekroczeniu limitu (który przykładowo w Polsce wynosił 160 000 złotych) podatnik miał obowiązek rejestracji w państwie przeznaczenia i rozliczania tam podatku. Przekroczenie limitu oznaczało zatem nagły i radykalny wzrost obowiązków administracyjnych, a niekiedy i finansowych, dla podatnika.

VAT rozliczany w miejscu konsumpcji

W nowym systemie zaproponowano zupełnie odmienny pomysł na rozwiązanie tego problemu. Przede wszystkim limit został ujednolicony i istotnie obniżony do 10 tysięcy euro. Aby jednak ograniczyć koszty administracyjne dla przedsiębiorców, wprowadzono możliwość skorzystania z tzw. jednego okienka. Oznacza to, że podatnik może złożyć deklarację podatkową każdego państwa członkowskiego Unii Europejskiej w swoim lokalnym Urzędzie Skarbowym i tam też zapłacić zadeklarowany VAT.

Na pierwszy rzut oka rozwiązanie to wydaje się genialne w swojej prostocie. Podatnik deklaruje podatek w swoim państwie, a to państwo przekazuje niezbędne informacje oraz zebrany podatek dalej. Po wprowadzeniu tego rozwiązania traci na znaczeniu wiele różnic pomiędzy państwami członkowskimi. Niebagatelne znaczenie ma też fakt, że podatnik składać będzie deklaracje w swoim własnym języku.

Zmiana zasad może też być szczególnie atrakcyjna dla małych polskich sklepów, które chciałyby rozwinąć swoją działalność. Warto pamiętać, że podstawowa stawka VAT w Polsce należy do najwyższych w Unii Europejskiej. Zatem stosowanie wysokiego limitu sprzedaży na odległość skutkowało tym, że gdy ktoś kupował towar ze sklepu w Luksemburgu, to w jego przypadku zastosowanie miała stawka VAT właściwa dla tego państwa (standardowo 17%), podczas gdy w przypadku polskiego dostawcy zastosowanie miała stawka polska (zwykle 23%). Wyższa stawka VAT oznacza zwykle niższą marżę sprzedawcy lub wyższą cenę towaru. Zatem oderwanie stawki VAT od miejsca siedziby sprzedawcy i uzależnienie go od miejsca konsumpcji może nieco wyrównać warunki konkurencji między sprzedawcami z różnych państw.

Dodatkowym impulsem do rozwoju może być też ograniczenie skutków przekroczenia progu, nawet jeśli ten próg jest niższy. Stare progi były barierą administracyjną, która mogła skutecznie zniechęcać małych przedsiębiorców do rozwijania swojej działalności w różnych państwach, skoro koszty administracyjne przekraczały oczekiwane korzyści.

Przepisy nadal są skomplikowane

Choć wprowadzone rozwiązanie ma wiele zalet, nie można jednak nie zauważyć pewnych problemów, które mogą wiązać się z nowymi regulacjami. Najważniejszą z nich jest wciąż złożoność przepisów. Jakkolwiek jedno okienko stanowi gigantyczny postęp względem obowiązku osobistego składania deklaracji w każdym państwie członkowskim UE, to w dalszym ciągu nie rozwiązuje wszystkich problemów wynikających z różnic pomiędzy państwami członkowskimi.

Wciąż wyzwaniem dla przedsiębiorców będzie ustalenie właściwej stawki VAT dla sprzedawanego produktu. Warto pamiętać, że poważne wątpliwości wiązać się mogą ze stosowaniem stawek obniżonych. W Unii Europejskiej nie ma na razie uniwersalnej klasyfikacji towarów i usług, które są objęte obniżonymi stawkami VAT.

Innymi słowy, choć istnieje lista towarów i usług, które mogą być objęte preferencją, to państwa mają dość dużą swobodę w sposobie wybierania z listy. Zatem są w tym zakresie duże różnice pomiędzy państwami członkowskimi. Nie ma więc też możliwości uzyskania jednej wiążącej informacji, jaka jest stawka VAT na dany towar w każdym państwie UE. Dla porównania w systemie celnym UE można wystąpić o tzw. wiążącą informację taryfową, która daje ochronę w całej Unii.

Istnieje również pewne wyzwanie systemowe. Nie bardzo jesteśmy dziś w stanie ustalić, jak skuteczna będzie kontrola i egzekucja w ramach nowego systemu. Czy państwa członkowskie UE będą skłonne do egzekwowania od swoich obywateli (a zatem wyborców) podatku, na którym efektywnie nie zarabiają? Czy małe państwa członkowskie. takie jak Malta lub Cypr, będą w ogóle w stanie kontrolować przedsiębiorców, którzy celowo będą przenosić tam swoją siedzibę? Choć podobne rozwiązanie funkcjonowało już wcześniej dla tzw. usług elektronicznych (np. streamingu), to jego skala była dużo mniejsza. Stąd kluczowa będzie ewaluacja tego systemu w przyszłości.

Uregulować przesyłki do UE

Pakiet e-commerce to jednak nie tylko zmiany dla podatników, którzy mają siedzibę w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Bardzo istotna ich część dotyczy uszczelnienia rynku przesyłek importowanych. UE zauważyła istnienie problemu sklepów internetowych, które importują towary z Azji i sprzedają je w ogóle bez naliczenia cła i VAT. W ten sposób konsumentowi ze względów podatkowych bardziej opłacało się kupić towar z Chin niż od europejskiego producenta lub dystrybutora.

Przyjęte rozwiązania dotyczące przesyłek importowanych mają zatem dwa zasadnicze cele. Pierwszym jest zatrzymanie erozji podstawy opodatkowania, co powinno zapewnić wpływy podatkowe państwom UE. Drugim celem, równie istotne co pierwszy, jest wyrównanie podatkowych warunków konkurencji pomiędzy przedsiębiorcami z UE i spoza wspólnoty.

Nie da się ukryć, że zadanie nie jest proste. Z jednej strony, trudno zmusić podmioty niemające siedziby w UE do rozliczania się tu z podatków. Z drugiej strony, nie jest praktycznie możliwe kontrolowanie każdej przesyłki importowanej do UE ze względu na gigantyczną liczbę takich przesyłek.

Z tego powodu działania są dwutorowe. Zagraniczni sprzedawcy są zachęcani do rozliczeń w UE przez uproszczenie obowiązków i zaproponowanie im importowej procedury jednego okienka. Co więcej, w proces zapewnienia zgodności z europejskim prawem dotyczącym VAT włączeni są pośrednicy, czyli platformy elektroniczne ułatwiające handel w internecie i firmy kurierskie. Podmioty te mogą zostać uznane za podatników VAT i obowiązane do rozliczenia podatku należnego od takich transakcji.

Wraz ze zlikwidowaniem zwolnienia z VAT w imporcie dla przesyłek o niskiej wartości, które było nadużywane, rozwiązania te mogą poprawić ściągalność VAT i cła od zakupów spoza UE. Dodatkowo w przyszłości w ten proces kontroli zaangażowani mają być też pośrednicy płatności, którzy przekazywać będą państwom członkowskim informacje o dokonywanych płatnościach za zakupy (w szczególności jeśli płatności „wychodzą” poza UE).

Nowe przepisy nie dają oczywiście gwarancji, że problem zniknie, ale wspólne podejście państw członkowskich do rozwiązania problemu daje pewną nadzieję na poprawę sytuacji.

Nowe zasady opodatkowania handlu elektronicznego nie są zapewne idealne, ale niewątpliwie stanowią krok w dobrą stronę, mający na celu ułatwienie rozwoju handlu między państwami członkowskimi. Mogą one być wielką szansą dla polskich przedsiębiorców, którym powinno być łatwiej rozwijać swoją działalność i rozpocząć sprzedaż swoich towarów do innych państw Unii Europejskiej. Dodatkowym bonusem powinno być ograniczenie nieuczciwej konkurencji spoza UE, co również może mieć pozytywny wpływ na obroty lokalnych przedsiębiorców.

Anglojęzyczna wersja materiału do przeczytania tutaj. Wejdź, przeczytaj i wyślij swoim znajomym z innych krajów!

Artykuł (z wyłączeniem grafik) jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zezwala się na dowolne wykorzystanie artykułu, pod warunkiem zachowania informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie „Dyplomacja publiczna 2021”. Prosimy o podanie linku do naszej strony.

Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja publiczna 2021”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.