Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Ksiądz prowadzi telewizję, a siostra zakonna prasuje komże. O znaczeniu kobiet w Kościele

Ksiądz prowadzi telewizję, a siostra zakonna prasuje komże. O znaczeniu kobiet w Kościele Autorka: Magdalena Karpińska

W Kościele funkcjonują dwie rzeczywistości. Z jednej strony w wielu parafiach to kobiety stanowią większość wiernych. Coraz częściej to również one przejmują kierowanie organizacjami związanymi z Kościołem. Z drugiej ich wpływ jest przeważnie niewielki, hierarchię zaś tworzą mężczyźni. Nie zmieniając doktryny, musimy poszukiwać obszarów, w których da się odnaleźć równowagę. Stawkę stanowią młode kobiety, które masowo odchodzą z Kościoła, bo ten duszpastersko je po prostu odpuścił.

Esej pochodzi z numeru Pressji pt. Pobożny antyklerykalizm. Tekę w całości i nieodpłatnie możesz pobrać tutaj.

Władza to służba

Wraz z przyjęciem perspektywy świata zewnętrznego przejmujemy również nowoczesną definicję władzy, która choć powinna, nie zawsze obca jest Kościołowi. Władza rozumiana w kategoriach doczesnych to dziś zarządzanie, koordynowanie i wydawanie poleceń. Zwykle wiążą się one z różnymi przywilejami – ekonomicznymi czy statusowymi. Do władzy dążymy, by mieć przewagę nad innymi.

Jeśli na to samo zagadnienie spojrzymy z perspektywy nauczania Kościoła, zrozumiemy je zupełnie inaczej. Władza to przede wszystkim służba, którą podejmujemy dla innych. To możliwość pełnego zaangażowania na rzecz wspólnoty. Współdecydowania o kierunkach, które obieramy, i ponoszenia pełnej odpowiedzialności za ich realizację. Bez tak rozumianej władzy trudno o pełne zaangażowanie w jakikolwiek ruch ku zmianie na lepsze i skuteczną walkę z patologiami. Jeśli więc w ten sposób zdefiniujemy, czym jest władza, to okaże się, że zawalczyć muszą o nią nie tylko kobiety, ale wszyscy świeccy, którzy chcą wziąć odpowiedzialność za Kościół.

W obiektywie nowoczesności

Kolejną odsłoną tego samego problemu jest to, jaki rodzaj prac my, jako społeczeństwo, uznajemy za ważny. Istotę odgrywanej roli zwykliśmy mierzyć w kategoriach władzy i reprezentacji. Oznacza to, że wyżej cenimy stanowiska związane z przemawianiem, reprezentowaniem, celebrowaniem i kierowaniem. Mniej doceniane są te związane z edukacją czy opieką. Ta zależność funkcjonuje nie tylko w Kościele, ale w całym społeczeństwie.

Oczywiście nie sprawia to, że zadania stereotypowo przypisywane kobietom nie są niezbędne w kształtowaniu instytucji lub organizacji. Jeśli jednak cały świat za prestiżowe i istotne uznaje role nieprzypadające kobietom zbyt często, to na poziomie udziału we władzy i reprezentacji poczucie dyskryminacji jest nieuniknione. Niedoceniane obszary zaangażowania kobiet w Kościele, powszechny brak gratyfikacji ich w pracy, a także symboliczny brak udziału w formalnej hierarchii idą więc w kontrze do tego, co za ważne uznaje cały świat poza Kościołem.

W ten sposób powstaje frustracja i poczucie niedocenienia. Kościół na płaszczyźnie wspólnoty i zaangażowania organizacyjnego stoi w bardzo dużym stopniu na kobietach. To one coraz częściej kierują organizacjami powołanymi do walki z ubóstwem i wykluczeniem. Prowadzą ośrodki dla osób niepełnosprawnych i hospicja. Poza działalnością charytatywną w wielu parafiach kobiety przygotowują do sakramentów, prowadzą katechezy.

Mimo że w wielu przypadkach na pierwszym styku Kościoła instytucjonalnego ma on twarz kobiety, to wciąż pokutuje przekonanie, że rządzą nim tylko mężczyźni. Nie chodzi tutaj o heterodoksyjny postulat kapłaństwa kobiet, ale przemyślenie ich roli wewnątrz obowiązującego nauczania, tak aby nie walczyć z literą prawa, ale z wieloma patologiami, które niszczą Kościół od środka. Taką drogę obrał chociażby papież Franciszek, który powołuje kobiety na stanowiska, które ze względu na zakres obowiązków i kompetencje mogą pełnić świeccy.

Przykładem może tu być nominacja Francesci Di Giovanni na wiceszefową watykańskiej dyplomacji. To funkcja, którą z powodzeniem może pełnić świecka, doświadczona prawniczka. Kobiety współzarządzają również Muzeum Watykańskim czy Biurem Prasowym Stolicy Apostolskiej. Papież postanowił zawalczyć z przyzwyczajeniem, że wszystkie stanowiska związane z działaniem Kościoła muszą obejmować księża. Pracę z komunikacją, ochroną sztuki czy prawem spokojnie można powierzyć świeckim. Papież postanowił skorzystać z tej szansy. To dobry przykład zaangażowania wiernych w działanie instytucji.

Jak cię widzą, tak cię piszą

Sposób gratyfikacji pracy i rozumienia władzy, które w Kościele w znacznej mierze uzależnione są od płci, to dwa najważniejsze czynniki, które wpływają na to, jak katoliczki się w nim czują.

Kolejnym elementem, który wpływa zarówno na odczytywanie własnej roli, jak i na to, jak widzi ją świat zewnętrzny, są wzory aktywności kobiet w Kościele. Te archetypy wynikają z nauczania i praktyki. Oznacza to, że część z nich stanowi prostą wypadkową obecnej doktryny, a część w ogóle nie jest z nią związana, ale obecna dzięki wielopokoleniowemu naśladownictwu.

Upraszczając, wzory te możemy podzielić na trzy grupy. Pierwsza dotyczy kobiet, które wybrały życie zakonne. Druga to obraz świętych, na podstawie którego docenione są określone cechy. Trzecia to nauczanie o roli kobiety świeckiej, przede wszystkim żony i matki.

Siostry, czyli kobiety do zadań specjalnych

To, jak postrzegane są role kobiet w ramach struktury Kościoła, w dużej mierze determinuje, jakie obowiązki powierzane są tym, które wybrały życie zakonne. Według statystyk z 2020 roku siostry prowadziły przede wszystkim działalność edukacyjno-opiekuńczą. W tym 370 przedszkoli, blisko 100 szkół (podstawowych, ponadpodstawowych i specjalnych) i tylko jedną uczelnię wyższą (zakony-zenskie.pl, 2021).

Poza typową działalnością edukacyjną zakonnice organizują życie związane z edukacją i opieką. Prowadzą ponad 50 internatów, 63 świetlice i 33 ośrodki wychowawcze. Dodatkowo 72 domy dziecka i 112 domów pomocy społecznej. Te ostatnie przeznaczone są dla dorosłych, młodzieży i dzieci. 10 domów samotnej matki, 25 stołówek i 95 punktów wydawania produktów dla najbardziej potrzebujących. Siostry prowadzą również 6 wydawnictw.

Na obraz tego, czym zajmują się kobiety w Kościele, wpływa fakt, że bardzo wiele sióstr zatrudnionych jest jako pomoc domowa na parafiach, w seminariach czy w domach księży emerytów. Według statystyk z 2019 roku 1335 sióstr pracowało w 923 parafiach.

Dla porównania zakony męskie prowadzą 12 hospicjów, 10 ośrodków zdrowia, 27 domów opieki, 8 młodzieżowych ośrodków wychowawczych, 14 ośrodków terapii dla osób uzależnionych czy 9 schronisk lub noclegowni dla bezdomnych. Zakonnicy prowadzili ponad 40 wydawnictw. Publikują 27 czasopism naukowych i 90 religijnych. Prowadzą 8 rozgłośni radiowych, stacje TV i internetowe.

Oczywiście w obu przypadkach obraz jest niepełny, bo w te statystyki nie wliczono indywidualnego zaangażowania zarówno sióstr, jak i braci. Część placówek nie widnieje w wykazach, mimo że pracują w nich i bracia, i siostry, ale formalnie nie są prowadzone przez zgromadzenie. Nie zmienia to jednak ogólnego obrazu kobiet w Kościele katolickim w Polsce. Żeńskie zakony odpowiadają za opiekę, edukację, porządek i kwestie organizacyjne, natomiast mężczyźni za naukę, działalność publicystyczną i naukową. Czy w czasach równego dostępu do wiedzy i rozwoju kompetencji tak dramatycznie nieproporcjonalna zależność może być uznana za sprawiedliwą?

Święte niepojęte

To, jak widzimy role kobiet w Kościele, wyznaczają stawiane za wzór wizerunki świętych. W historii nie brakuje przykładów odważnych chrześcijanek, które swoimi rewolucyjnymi pomysłami otwierały zupełnie nowe drogi dla Kościoła katolickiego. W swoim działaniu wyróżniały się zacięciem w dążeniu do celu i silnym charakterem. Problem w tym, że w codziennym nauczaniu Kościoła, z którym spotykamy się na rekolekcjach czy katechezie, usłyszymy pochwałę zupełnie innych cech. Na piedestał wynoszona jest łagodność, cnotliwość i pokora.

Chociaż każda z tych cech jest wyjątkowa i wartościowa, to codzienna rzeczywistość zawodowa i rodzinna wymaga od młodych kobiet zupełnie innych zachowań. Tak o tym problemie opowiada Zuzanna Flisowska-Caridi z inicjatywy „Voices of Faith”, która działa na rzecz udziału kobiet w kierowaniu Kościołem: „Wybór cech, które najczęściej podkreśla się u świętych, bardzo silnie ukształtowany jest przez kulturowe oczekiwania wobec kobiet. Bardzo dobrze widać to na przykład w uwadze, jaką Kościół przykłada do wstrzemięźliwości seksualnej świętych kobiet i mężczyzn. Dla tych pierwszych jest to kategoria podstawowa, określająca kategorię świętości i stan społeczny. Przy opisie życia świętych mężczyzn kategoria ta nie jest zupełnie używana. Z opisu życia świętych kobiet natomiast znikają pozytywne cechy, które stereotypowo nie przystają do żeńskiego wizerunku. Traci na tym autentyczność i piękno tych postaci. Spójrzmy na Marię: jak rzadko mówimy o jej odwadze, samodzielności, wolności od społecznego osądu, sile i wytrwałości”.

Młodym kobietom bardzo trudno naśladować świętą, która przedstawiana jest głównie przez pryzmat swojej delikatności i łagodności. We współczesnym świecie natomiast niemal w każdej pracy zawodowej docenia się stanowczość, umiejętności koordynacji i zarządzania zadaniami. To rodzi poczucie niezrozumienia i oderwania od tego, jakie role pełnią współcześnie kobiety. Nie jest zachętą do wcielania w życie rad płynących z ambony. Osoba uznana przez Kościół za świętą, niezależnie od tego, czy chodzi o mężczyznę, czy kobietę, nie może wydawać się nam istotą bezcielesną i nieludzką. Świętość musi być opisywana w kategoriach trudnego, czasami heroicznego, ale ostatecznie przecież dosięgalnego ideału.

Matka i katoliczka

Trzecim, istotnym czynnikiem, który wpływa na to, jak w Kościele myślimy o kobietach, jest nauczanie, które słyszymy w kontekście świeckich. Tu bardzo istotnym jest postawienie granicy między tym, co wynika z Pisma Świętego i doktryny, od tego, jak rola kobiet interpretowana jest zarówno przez niektórych duchownych, jak i katolickich publicystów.

W Piśmie Świętym znajdziemy opisy, z których w jasny sposób wynika, że stosunek Jezusa Chrystusa do kobiet był przełomowy dla ówczesnej kultury. W czasie, gdy ich rolę  sprowadzano do podrzędnej, przyszedł nauczyciel, który wyniósł kobietę na równi mężczyźnie.

Przykładem może tu być chociażby biblijna historia Marii, siostry Marty i Łazarza. Podczas wizyty Chrystusa w ich rodzinnym domu Maria, nie zważając na obowiązujące zwyczaje, porzuciła domowe obowiązki i usiadła razem z Jezusem, by słuchać jego opowieści. Marcie, która od razu zabrała się za domowe prace, by jak najlepiej usłużyć gościom, nie spodobało się to zachowanie. Zapytała Chrystusa, czy jest Mu obojętne, że Maria jej nie pomaga. Jezus odpowiedział: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona” (Łk 10,41-42).

To jedna z wielu biblijnych historii, gdy Jezus w wyjątkowy sposób doceniał kobiety nie tylko w roli matek i żon, ale również uczennic, słuchaczek. Zrozumienia tej postawy bardzo często brakuje dziś w obiegowym przekonaniu i w tym, jak postrzega się rolę kobiet. O świeckiej w Kościele mówi się przede wszystkim jako o żonie i matce. To ważne, bo jest to jedna z istotniejszych ról, jakie mogą przypaść kobiecie. Problem w tym, że znacznie rzadziej słyszymy pewnie o istocie roli męża i ojca, nie mówiąc już o powołaniu do życia w samotności.

Skupienie niemal jedynie na roli matki i żony sprawia, że Kościół nie odpowiada na potrzeby coraz szerszego grona wiernych. Wraz z laicyzacją młodych kobiet postępuje kryzys demograficzny i spadek liczby zawieranych małżeństw. Ten złożony problem staje się coraz większym wyzwaniem całych społeczeństw. Bez względu na jego przyczyny Kościół powinien poszukiwać języka, jakim może zwracać się do kobiet, które przez długi okres dorosłego życia albo wcale nie zostają matkami.

W innym wypadku dla coraz większej liczby kobiet nauczanie będzie perspektywą zupełnie obcą i niezrozumiałą. Obecność wiary w codziennym życiu jest silnie uzależniona od możliwości przełożenia nauczania na osobiste świadectwo.

Otwarcie na nauczanie o innych ścieżkach powołania i realizacji dekalogu poza życiem rodzinnym jest kluczowym krokiem w kierunku zatrzymania kobiet we wspólnocie. Nie musi się to przecież objawiać zmniejszeniem akcentów poświęconych istotności rodziny. Dziś Kościół, zamiast skupiać się na aktywizacji najbardziej zaangażowanych, powinien szukać drogi dotarcia również do tych, którzy czują, że znajdują się na uboczu wspólnoty.

Jak się nie ma, co się lubi…

Dziś angażowanie świeckich, w tym także kobiet, staje się nie dobrowolną alternatywą, ale koniecznością. To wszystko ze względu na coraz mocniej odczuwalny kryzys powołań. W wielu parafiach na całym świecie proces ten prowadzi do włączania świeckich w pełnienie posług niegdyś im niedostępnych. O tym, jakie zadania przydzielane są świeckim, decyduje praktyka. Podobnie było z decyzją papieża Franciszka o dopuszczeniu kobiet do pełnienia posługi lektorów i akolitów w styczniu 2021 roku.

Z perspektywy Polski to ogromna zmiana. Dla wielu z nas widok kobiety w okolicach ołtarza wciąż jest rzeczą egzotyczną. Jednak są kraje, gdzie od dawna jest to już konieczność, a decyzja papieża była tylko formalnym zatwierdzeniem zasad stosowanych przez katolików.

„Dla wielu państw ta zmiana była jedynie zatwierdzeniem znanego już porządku. W Polsce to duży przełom, a samo prawo niewiele zmieni. Korekta pierwszego paragrafu kanonu 230 zakłada, że konkretne warunki przyjmowania do posługi lektoratu i akolitatu określają episkopaty poszczególnych państw. Powodzenie tego przedsięwzięcia będzie więc w praktyce zależało od konkretnych działań polskiego episkopatu. Po pierwsze od aktualizacji przepisów, a po drugie od organizacji formacji. Dziś większość kursów nie przewiduje miejsca dla kobiet. Potrzeba więc nie tylko prawnych rozwiązań, a także realnego zachęcania do zaangażowania” – wyjaśnia Zuzanna Flisowska-Caridi.

Trzy grupy i trzy obszary działania

Sposób działania większości instytucji i organizacji potwierdza, że istota pełnionej funkcji nie zależy od stanowiska i formalnej struktury. Jednak współcześnie niewiele jest miejsc, gdzie to płeć jest twardym kryterium dostępu do kierowniczych stanowisk. Ta jasno określona zasada to istotne źródło krytycznej oceny i przekonania, że w Kościele brak jest kobiet.

W związku z tym obszary niemożliwe do wyrównania (ze względu na prawo kanoniczne) powinny stać się obiektem troski i opieki. To, czy Kościół widzi i uwzględnia perspektywę współczesnych kobiet, odbywa się w trzech obszarach i wymaga innej interwencji w każdym z nich.

Po pierwsze, ma to odniesienie do kobiet prowadzących życie zakonne. Same zgromadzenia wykonują olbrzymią pracę na rzecz zmiany myślenia o roli kobiet. Coraz więcej sióstr ma możliwość studiowania i dobierania własnej drogi realizacji powołania. Jednak potrzebne jest też wsparcie duchownych mężczyzn i wszystkich świeckich. Ogromne znaczenie ma tu sposób myślenia o wykonywanej przez siostry pracy i codzienne docenienie pełnionej przez nie służby. Dodatkowo niezbędna jest formacja kleryków w taki sposób, by zakonnice nie były traktowane jako matki, praczki i kucharki, ale prawdziwie równe siostry w wierze.

Po drugie, kobiety potrzebują od Kościoła przykładów silnych, odważnych katoliczek, które nie boją się życia w wierze. Nawet dziś każdego dnia tysiące chrześcijanek działa w ramach misji w krajach zagrożonych wojną, głodem i chorobami. Przykładem może tu być Talitha Kum, z siostrą Gabriellą Bottani na czele. To organizacja zakonnic katolickich, której celem jest walka z handlem ludźmi. Ich praca polega na kontakcie z przemytnikami, pracy operacyjnej i opiece nad ofiarami. To twarz kobiet Kościoła, której brakuje w codziennym przekazie. Do tego niepotrzebna jest zmiana nauczania, ale pokazanie tego, co może być inspiracją dla kobiet żyjących w XXI wieku.

Po trzecie, świecka kobieta to nie tylko matka. W żadnym stopniu nie chcę umniejszać tej pięknej roli, jednak duchowni powinni spróbować zrozumieć także perspektywę młodych ludzi, którzy z różnych względów znacznie później rozpoczynają relację małżeńską i macierzyńską. Czas, w którym waży się decyzja o tym, czy młode kobiety zostaną w Kościele, coraz częściej zbiega się z czasem realizacji innych powołań, w tym pracy zawodowej, zaangażowania w różne organizacje. Wciąż brakuje pastoralnego przekazu, który uwzględni potrzeby i ambicje takich osób. Wszystko po to, by czuły, że to, co słyszą z ambony, przystaje do ich współczesnych problemów i wyzwań.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.